/ D Ze jeden dzień bez słońca minąć miał koniecznie: Aż pochodnie ogniowe światła dodawały/ I w tym złym jakokolwiek świata ratowały. E Więc i Klimene żalu pełna okrutnego/ I jakoby rozumu zbywszy zupełnego/ Skoro wyrzekła wszystkie słowa/ które beło Wyrzec się jej w tak ciężkim nieszczęściu godzieło: Rozszarpawszy na sobie szatę/ pobiegała Wszytek świat/ F a wprzód członków beduchych szukała/ Potym kości: Jakoż te z świata pozbierane/ Nalazła już na obcym brzegu pochowane. Kędy padszy/ w marmurze imię ryte łzami Zlała/ odkrytymi je ściskając piersiami. G Niemniej i Heliady siostry narzekają/ I próżne upominki śmierci łzy swe dają; Pięściami piersi tłukąc/
/ D Ze ieden dźień bez słońcá minąć miał koniecznie: Aż pochodnie ogniowe świátłá dodawáły/ Y w tym złym iákokolwiek świátá rátowáły. E Więc y Klimene żalu pełná okrutnego/ Y iákoby rozumu zbywszy zupełnego/ Skoro wyrzekłá wszystkie słowá/ ktore beło Wyrzec się iey w tak ćięszkim nieszczęśćiu godźieło: Rozszárpawszy ná sobie szátę/ pobiegáłá Wszytek świát/ F á wprzod członkow beduchych szukałá/ Potym kośći: Iakoż te z świátá pozbieráne/ Nálázłá iuż ná obcym brzegu pochowáne. Kędy padszy/ w mármurze imię ryte łzámi Zlałá/ odkrytymi ie śćiskáiąc pierśiámi. G Niemniey y Heliády śiostry nárzekáią/ Y prozne vpominki śmierći łzy swe dáią; Pięśćiámi pierśi tłukąc/
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 70
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
. COby wrożyła ta trzcina Dziecineczce pytasz się duszo/ najdujesz widziemy różne mniemania człowiecze. Jest to ta trzcina tak zacna/ że tylko nieba obywatele pojąć jej zacność mogą/ człowiek coś tylko trochę o niej pojmie. Ale do czego będzie służyła maleńkiemu Jezusowi? Nie wdziłoćby nic Dziecinie żeby przynamniej na puszczy dzikiej w Egipcie pobiegała trochę sobie. Wiem że nas w prędkości zwyciężą. Zaden z nas choć ciała nie ma na sobie/ nie uprzedzi Dzieciny w biegu. Umie ona chyżo na kształt Jelonka skakać po górach/ i przeskakiwać pagórki. By tylko którą na ziemi zgonił zwierzynkę JEZUS, by tylko którą ugonił duszę/ nie będzie pracy litował
. COby wrożyłá tá trzćiná Dźiećineczce pytasz się duszo/ náyduiesz widźiemy rożne mniemániá człowiecze. Iest to tá trzćiná tak zacna/ że tylko nieba obywatele poiąć iey zacność mogą/ człowiek coś tylko trochę o niey poymie. Ale do czego będźie służyłá maleńkiemu Iezusowi? Nie wdźiłoćby nic Dźiećinie żeby przynamniey ná puszczy dźikiey w Egipćie pobiegáłá trochę sobie. Wiem że nas w prędkośći zwyćiężą. Zaden z nas choć ćiáłá nie ma ná sobie/ nie vprzedźi Dźiećiny w biegu. Vmie ona chyżo ná kształt Ielonka skakáć po gorach/ y przeskákiwáć págorki. By tylko ktorą ná źiemi zgonił źwierzynkę IEZVS, by tylko ktorą vgonił duszę/ nie będźie pracy litował
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 394
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636