Panie Boszku. Snadzieś po morzu chodził śmiele bossą nogą: A terazci niesporo tak prześpieczną drogą. Przyszło znowu przechodzić strumień Cedron/ który Tamtą podlewa stroną blisko Synaj góry. Sami po ławach idą/ a Pana w bród wiodą/ Miecą plugastwem/ błotem/ popryskują wodą. Mijają błotne źrzodło Tyropeon/ słynie Pożyteczne zdrojem swym pobrzeżnej krzewinie. Isa: 53. Męki Pańskiej.
Przypiera w bok sadzawki/ Betsaida zowią/ Co raz wynajdą Panu jaką hańbę nową. Niebo/ ziemi/ i wszelkie rękoma Pańskiemi Wywiedzione żywioły/ i więc Tyrańskiemi Okrucieństwy się teraz ku jego litości Nie wzruszycie? Więc sercu zabronisz żałości Człowiecze? dla którego to się z Panem
Pánie Boszku. Snadźieś po morzu chodźił śmiele bossą nogą: A terazći niesporo ták prześpieczną drogą. Przyszło znowu przechodźić strumień Cedron/ ktory Támtą podlewa stroną blisko Synay gory. Sámi po łáwách idą/ á Páná w brod wiodą/ Miecą plugástwem/ błotem/ popryskuią wodą. Miiáią błotne źrzodło Tyropeon/ słynie Pożyteczne zdroiem swym pobrzeżney krzewinie. Isa: 53. Męki Páńskiey.
Przypiera w bok sádzawki/ Betsáidá zowią/ Co raz wynaydą Pánu iáką háńbę nową. Niebo/ źiemi/ y wszelkie rękomá Páńskiemi Wywiedźione żywioły/ y więc Tyráńskiemi Okrućieństwy się teraz ku iego litośći Nie wzruszycie? Więc sercu zábronisz żáłośći Człowiecze? dla ktorego to się z Pánem
Skrót tekstu: RożAPam
Strona: 16.
Tytuł:
Pamiątka krwawej ofiary Pana Zbawiciela Naszego Jezusa Chrystusa
Autor:
Abraham Rożniatowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
Tylko ten raz, wżdy zawsze na koronną sferę Planetę Marsa abo wysadzi Wenerę. DRUŻYNA 18. POCZĄTEK
Tam, kędy Krępak ostrym kopcem abo metem, Polskę dzieląc od Węgier, bodzie niebo grzbietem, Sławny Dunajec jako Druentia rzeka Strumieniem zrazu cienkim, ale szybkim ścieka; Dalej Poprad i insze w się zebrawszy strugi, Łomie pobrzeżne skały w rozliczne frambugi; Podgórskich gospodarzów stąd na drzewie zbitem Do Wisły, z Wisłą w morze pławi trafty z żytem. Stąd się wzięło u starych Drużyny przezwisko, Że sobie gwałtem drużyć musiała rzeczysko; Dziś Donajcem od Donu abo od Donaju Zowiemy, od wielkich rzek wschodowego kraju. Myli się i nie wiem, co
Tylko ten raz, wżdy zawsze na koronną sferę Planetę Marsa abo wysadzi Wenerę. DRUŻYNA 18. POCZĄTEK
Tam, kędy Krępak ostrym kopcem abo metem, Polskę dzieląc od Węgier, bodzie niebo grzbietem, Sławny Dunajec jako Druentia rzeka Strumieniem zrazu cienkim, ale szybkim ścieka; Dalej Poprad i insze w się zebrawszy strugi, Łomie pobrzeżne skały w rozliczne frambugi; Podgórskich gospodarzów stąd na drzewie zbitem Do Wisły, z Wisłą w morze pławi trafty z żytem. Stąd się wzięło u starych Drużyny przezwisko, Że sobie gwałtem drużyć musiała rzeczysko; Dziś Donajcem od Donu abo od Donaju Zowiemy, od wielkich rzek wschodowego kraju. Myli się i nie wiem, co
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 401
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
od siebie jedwabie/ pszenicę /zboża insze/ wosk/ i kordybany. Grecja. Pierwsze księgi. Pierwszej części, Europa. Grecja. pierwsze księgi. ACHAJA.
AChaja rozciąga się miedzy rzeką Cesiso/ i odnogą Koryntiacką/ w którym miejscu zamyka rozmaite krainy. Pierwsza jest Megaryde: idzie potym Atica/ jakby pobrzeżna/ bo leży prawie wszytka nad brzegiem morzkim. Główne jej miasto Atene/ dziś zowią Setine/ mało co więcej ma teraz oprócz sławy starych dzielności. Ma po lewej ręce Portoleone/ kędy przedtym było Pireum. Grunty ma suche/ i chude/ acz pilność i przemysły nagradzały te przyródne defekty. Powietrze tam jest barzo pomiarkowane
od śiebie iedwabie/ pszenicę /zbożá insze/ wosk/ y kordybany. Graecia. Pierwsze kśięgi. Pierwszey częśći, Europá. Graecia. pierwsze kśięgi. ACHAIA.
ACháiá rozćiąga się miedzy rzeką Cesiso/ y odnogą Korinthiácką/ w ktorym mieyscu zámyka rozmáite kráiny. Pierwsza iest Megáryde: idźie potym Atticá/ iákby pobrzeżna/ bo leży práwie wszytká nad brzegiem morzkim. Głowne iey miásto Athene/ dźiś zowią Setine/ máło co więcey ma teraz oprocz sławy stárych dźielnośći. Ma po lewey ręce Portoleone/ kędy przedtym było Pireum. Grunty ma suche/ y chude/ ácz pilność y przemysły nágradzáły te przyrodne defekty. Powietrze tám iest bárzo pomiárkowáne
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 141
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
a wszerz nawięcej 100. dzieli się na trzy odnogi/ z których śrzednia zowie się szerokim morzem/ i może nim żegłować we dnie i w nocy bezpiecznie/ bo jest głębokie namniej na 25. a drugdzie na 50. łokci/ a zwłaszcza od Insuły Camerano/ aż do Suez: drugie dwie odnodze/ które są pobrzeżne ze wschodu jedna/ a druga z zachodu/ są zagęszczone tak barzo wysepkami/ i skałami/ iż nie może przez nie jachać/ tylko kiedy widzieć dobrze/ i z rotmanami świadomymi/ których bierają z jednej wysepki/ co leży jakoby przeciw jego gębie: a tę starzy królowie Egipscy/ (jeśliż to prawda co
á wszerz nawięcey 100. dźieli się ná trzy odnogi/ z ktorych śrzednia zowie się szerokim morzem/ y może nim żegłowáć we dnie y w nocy bespiecznie/ bo iest głębokie namniey ná 25. á drugdźie ná 50. łokći/ á zwłasczá od Insuły Cámerano/ áż do Suez: drugie dwie odnodze/ ktore są pobrzeżne ze wschodu iedná/ á druga z zachodu/ są zágęsczone ták bárzo wysepkámi/ y skáłámi/ iż nie może przez nie iácháć/ tylko kiedy widźieć dobrze/ y z rotmanámi świádomymi/ ktorych bieráią z iedney wysepki/ co leży iákoby przećiw iego gębie: á tę stárzy krolowie Aegyptscy/ (iesliż to prawdá co
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 210
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
świadomymi/ których bierają z jednej wysepki/ co leży jakoby przeciw jego gębie: a tę starzy królowie Egipscy/ (jeśliż to prawda co Strabo pisze) zamykali łańcuchem żelaznym. Jest to morze ubogie w ryby/ bo tam niewchodzą rzeki/ które słodkimi swymi wodami zwykły wabić i dawać paszą rybom: grunty też pobrzeżne nie mają nic zgoła zieloności. Porty które tam są/ Wjazd mają po więtszej części niebezpieczny/ dla wielu kolenia i nawrotów/ które chroniąc się haków/ potrzeba czynić. Na początku tego golfu jest Suez/ które podobno było zdawna miastem wielkich królów: kwitnęło barzo pod Ptolemeuszami/ i pod Rzymiany/ dla wielkich kupiectw
świádomymi/ ktorych bieráią z iedney wysepki/ co leży iákoby przećiw iego gębie: á tę stárzy krolowie Aegyptscy/ (iesliż to prawdá co Strábo pisze) zámykáli łáncuchem żeláznym. Iest to morze vbogie w ryby/ bo tám niewchodzą rzeki/ ktore słodkimi swymi wodámi zwykły wabić y dáwáć paszą rybom: grunty też pobrzeżne nie máią nic zgołá źielonośći. Porty ktore tám są/ wiazd máią po więtszey częśći niebespieczny/ dla wielu kolenia y náwrotow/ ktore chroniąc się hakow/ potrzebá czynić. Ná początku tego golfu iest Suez/ ktore podobno było zdawná miástem wielkich krolow: kwitnęło bárzo pod Ptolomeusámi/ y pod Rzymiány/ dla wielkich kupiectw
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 211
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
świerk, jodła, twardy kapriole Pląsał dąb, grab, buk, klon, wiąz, brzost i fladrowany Jawor i z agarykiem czerwiem nietykany Modrzew, nuż miętkie lipy i zwiesiste brzozy, Z ptaszą zobią jarzęby, płonne wierzby, łozy, Gorzkie osne, cierpkie czeremchy, orzechy W fruktach smaczne skakały kasztany z uciechy, Pobrzeżne tamaryszki, rokity i prosty Świdw, kalina, leszczyna, trzmiel i wszytkie chrosty, Jasion, iwa, z błot olsza i jawołka polna. Herd, dereń — wybrykował jak koza swawolna. Wtąż wszelki szczep sadowy i, co strzegą drogi Szarpiąc podrożnych, tarnie kolące i głogi, Wierzbolistne brzoskwinie, pigwy i sabłaki I
świerk, jodła, twardy kapriole Pląsał dąb, grab, buk, klon, wiąz, brzost i fladrowany Jawor i z agarykiem czerwiem nietykany Modrzew, nuż miętkie lipy i zwiesiste brzozy, Z ptaszą zobią jarzęby, płonne wierzby, łozy, Gorzkie osne, cierpkie czeremchy, orzechy W fruktach smaczne skakały kasztany z uciechy, Pobrzeżne tamaryszki, rokity i prosty Świdw, kalina, leszczyna, trzmiel i wszytkie chrosty, Jasion, iwa, z błot olsza i jawołka polna. Herd, dereń — wybrykował jak koza swawolna. Wtąż wszelki szczep sadowy i, co strzegą drogi Szarpiąc podrożnych, tarnie kolące i głogi, Wierzbolistne brzoskwinie, pigwy i sabłaki I
Skrót tekstu: KorczWiz
Strona: 10
Tytuł:
Wizerunk złocistej przyjaźnią zdrady
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1698
Data wydania (nie wcześniej niż):
1698
Data wydania (nie później niż):
1698
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak, Stefan Saski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1949
Starszy z czół chrześcijańskich charakterów cechy, Krwią własną przez obrzezkę wpisani do Mechy. Takieć w Polsce rabieży robiły i mordy Tatarskie pod skrzydłami tureckimi ordy! Z drugą stronę Kozacy, naród także ludny, Spadszy mskłymi z porohów swego Dniepru sudny, Oświecą Czarne morze i tej, co Podole Orda, trwogi nabawią Konstantynopole. Ci pobrzeżne fortece i portowe zamki, Których po dziś dzień starczą okropne ułamki, Głębiej niźli na pięć mil wkrąg zapadszy w ziemię, Ogniem i mieczem niszczą bisurmańskie plemię. Często po swych dziardynach, gdzie się Flora poci Balsamem, gdzie rozkoszne pomarańcze złoci, Częstokroć po zwierzyńcach przechodząc się hardy Sułtan, gdy patrząc na lwy cieszy
Starszy z czół chrześcijańskich charakterów cechy, Krwią własną przez obrzezkę wpisani do Mechy. Takieć w Polszcze rabieży robiły i mordy Tatarskie pod skrzydłami tureckimi ordy! Z drugą stronę Kozacy, naród także ludny, Spadszy mskłymi z porohów swego Dniepru sudny, Oświecą Czarne morze i tej, co Podole Orda, trwogi nabawią Konstantynopole. Ci pobrzeżne fortece i portowe zamki, Których po dziś dzień starczą okropne ułamki, Głębiej niźli na pięć mil wkrąg zapadszy w ziemię, Ogniem i mieczem niszczą bisurmańskie plemię. Często po swych dziardynach, gdzie się Flora poci Balsamem, gdzie rozkoszne pomarańcze złoci, Częstokroć po zwierzyńcach przechodząc się hardy Sułtan, gdy patrząc na lwy cieszy
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 17
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
Prócz chleba, soli, serca, żelaza, ołowiu, Serca (mówię, niedarmo czytając ich dzieła; Bo dopiero u mnie mąż, gdzie przy sercu siła), O które u nas łacno z wielkim animuszem, Kiedy go kto masłoku przyfarbuje kuszem. Pierwej cię droga znuży i Bałchany śnieżne, Niźli równie Dniestrowe oglądasz pobrzeżne, Gdzie całoletnim chodem utrudzonych ludzi, Skoro mróz nieprzywykłej jesieni wystudzi, Których wszytkich pieszczone wychowały nieba, Broni na nich Polakom dobywać nie trzeba; Pomrą jako jaskółki, jako muchy posną, Tylko że zaś drugi raz nie ożyją z wiosną. Sam ich niewczas zwojuje, zwłaszcza w takiej kaszy Różnych narodów, kiedy począwszy od
Prócz chleba, soli, serca, żelaza, ołowiu, Serca (mówię, niedarmo czytając ich dzieła; Bo dopiero u mnie mąż, gdzie przy sercu siła), O które u nas łacno z wielkim animuszem, Kiedy go kto masłoku przyfarbuje kuszem. Pierwej cię droga znuży i Bałchany śnieżne, Niźli równie Dniestrowe oglądasz pobrzeżne, Gdzie całoletnim chodem utrudzonych ludzi, Skoro mróz nieprzywykłej jesieni wystudzi, Których wszytkich pieszczone wychowały nieba, Broni na nich Polakom dobywać nie trzeba; Pomrą jako jaskółki, jako muchy posną, Tylko że zaś drugi raz nie ożyją z wiosną. Sam ich niewczas zwojuje, zwłaszcza w takiej kaszy Różnych narodów, kiedy począwszy od
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 43
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
z rogowemi nosy opuściła. W tym Teseus/ przebywszy część prac towarzyskich/ Ciągnął do Trytoniej zaników Erychtijskich Drogę mmu zamknął/ i dżdżem wzdęty idacego/ Wsparł Achelous rzeknąc: wstąp do domku mego/ Cny Cekropido/ nie wierz wodzie; jaka żenie/ Z hikiem kłody haniebne/ i krzywe kamienie. Widziałem płynąc okoł pobrzeżny z owcami; Siłą stado/ kon się tej nie odjął nogami. Niezmierny tu ciałpoczet to nie pięknej młodzi; Gdy się zima rozłazi a śnieg z gór odchodzi. Bezpieczniej trochę potrwać/ aż trybem swym pójdzie/ I nurt własnej rzeki swej wód zwyczajnych dojdzie. Przystał/ i rzekłTeseus: Dom/ yrady twoje Przyjmuje
z rogowemi nosy opuśćiłá. W tym Teseus/ przebywszy część prac towárzyskich/ Ciągnął do Trytoniey zanikow Erychtiyskich Drogę m̃u zámknął/ y dżdżem wzdęty idacego/ Wsparł Achelous rzeknąc: wstąp do domku mego/ Cny Cekropido/ nie wierz wodźie; iáka żenie/ Z hikiem kłody hániebne/ y krzywe kámienie. Widźiałem płynąc okoł pobrzeżny z owcámi; Siłą stado/ kon się tey nie odiął nogámi. Niezmierny tu ciałpoczet to nie piękney młodźi; Gdy się źimá rozłáźi á śnieg z gor odchodźi. Bespieczniey trochę potrwáć/ aż trybem swym poydźie/ Y nurt własney rzeki swey wod zwyczáynych doydźie. Przystał/ y rzekłTeseus: Dom/ yrády twoie Prziymuie
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 206
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
/ IJaki taki aż biały/ czerńca nie pvyźrzano. Tak uwolniła biała Micela przedzięki Skaźń Herkulowym dziełem. przecz mu czyni dzięki/ I po morzu Jońskim szczesnym wiatrem płynie. Zaczym Lacedemońskie Tarentum pominie: Pogotowiu Sybarym/ Neet Salentyński/ Temese/ Japigski kąt/ brzeg przytym Turyński; Gdzie z trudnością przebywszy/ dziedziny pobrzeżne/ Wymacał źrzodła rzeki Esterskiej należne. A uz tamtąd nie daleko przyszła mu mogiła; Gdzie Krotonowe kości ziemia przywaliła. Tam w przykazanej ziemi mury poprowadził/ I na pobrzebionego imię gród osadził. Takie miejsca początki/ z pewnej sławy były: Z tąd się mury naWłoskich granicach Zjawiły. tu byłmąż rodem z Samu/
/ IIaki táki áż biały/ czerńcá nie pvyźrzano. Tak vwolniłá biała Micelá przedźięki Skáźń Herkulowym dźiełem. przecz mu czyni dźięki/ Y po morzu Iońskim szczesnym wiatrem płynie. Záczym Lacedemońskie Tárentum pominie: Pogotowiu Sybárym/ Neet Salentynski/ Temese/ Iápigski kąt/ brzeg przytym Turynski; Gdźie z trudnośćią przebywszy/ dźiedźiny pobrzeżne/ Wymácał źrzodłá rzeki Esterskiey należne. A vz tamtąd nie daleko przyszłá mu mogiłá; Gdźie Krotonowe kośći ziemia przywaliłá. Tám w przykazáney źiemi mury poprowádźił/ Y ná pobrzebionego imię grod osadźił. Tákie mieyscá początki/ z pewney sławy były: Z tąd się mury náWłoskich gránicách ziáwiły. tu byłmąż rodem z Sámu/
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 376
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636