żywota. Poty z Filaleta. ORTOLOGOWE BLEDY I HerEZIE REFUTVIA Się.
PRzypatrzmyż się jeszcze Przezacny narodzie Ruski/ i Ortologowemu Lamentowi. Ten azali przykrymi swojemi łzami/ i nam Zyzanim i Filaletem ociekłych oczu powieki/ odłepcze i przyzrzeć uczyni/ a do obaczenia nad tak Zyzaniego i Filaletowych/ jak i swoich błędów i Herezji pobudzi i przywiedzie. Bo ci trzej świątkowie naszy/ Lampy są wieków naszych Ruskie: bodaj się były nigdy nierozświecały. nigdyby abowiem Cerkiew nasza Ruska do takich omacnych ciemnot/ do tak szkaradnej zmazy/ i do tak znacznego upadku była nieprzyszła. Ci trzej świątkowie zbawili nas Ojcowskiej prawej wiary: ci na siali w
żywotá. Poty z Philáletá. ORTHOLOGOWE BLEDY Y HAEREZIE REFVTVIA SIE.
PRzypátrzmyż sie iescże Przezacny národźie Ruski/ y Ortologowemu Lámentowi. Ten ázali przykrymi swoiemi łzámi/ y nam Zyzánim y Philáletem oćiekłych ocżu powieki/ odłepcze y przyzrzeć vcżyni/ á do obacżenia nad ták Zyzániego y Philáletowych/ iák y swoich błędow y Hęreziy pobudźi y przywiedźie. Bo ći trzey świątkowie nászy/ Lámpy są wiekow nászych Ruskie: boday sie były nigdy nierozświecáły. nigdyby ábowiem Cerkiew nászá Ruska do tákich omácnych ćiemnot/ do ták szkárádney zmázy/ y do ták znácznego vpadku byłá nieprzyszłá. Ci trzey świątkowie zbáwili nas Oycowskiey práwey wiáry: ći ná śiali w
Skrót tekstu: SmotApol
Strona: 60
Tytuł:
Apologia peregrinacjej do Krajów Wschodnich
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Dermań
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1628
Data wydania (nie wcześniej niż):
1628
Data wydania (nie później niż):
1628
, źrzódła, wody, Skąd z zdechłych ryb i z strasznych krokodylów smrody, Sprosne potem sczołgały całą ziemię żaby I królewskie pałace przez warty, przez draby, Szczerozłote obicia i jedwabne kiece Nie pomogą – wszędzie się ta gadzina miece. Dopieroż wszy plugawe na bydło i ludzi! Uderzywszy laską w proch, Mojżesz ich pobudzi. Po wszach zaraz nastąpią uprzykrzone muchy, Lubo i te do żadnej nie przywiodły sktuchy. Ledwie muchy i drobne ustąpią komory, Aż bydła i egitskie zdychają obory Począwszy od królewskich, pełno ścierwu wszędzie, Kwoli faraonowej niepotrzebnej zrzędzie. Jeszcze z niego drapieżne ptastwo miało gody, Kiedy na wszelkie ciało ciężkie padły wrzody.
Nie
, źrzódła, wody, Skąd z zdechłych ryb i z strasznych krokodylów smrody, Sprosne potem sczołgały całą ziemię żaby I królewskie pałace przez warty, przez draby, Szczerozłote obicia i jedwabne kiece Nie pomogą – wszędzie się ta gadzina miece. Dopieroż wszy plugawe na bydło i ludzi! Uderzywszy laską w proch, Mojżesz ich pobudzi. Po wszach zaraz nastąpią uprzykrzone muchy, Lubo i te do żadnej nie przywiodły sktuchy. Ledwie muchy i drobne ustąpią komory, Aż bydła i egitskie zdychają obory Począwszy od królewskich, pełno ścierwu wszędzie, Kwoli faraonowej niepotrzebnej zrzędzie. Jeszcze z niego drapieżne ptastwo miało gody, Kiedy na wszelkie ciało ciężkie padły wrzody.
Nie
Skrót tekstu: MorszSŻaleBar_II
Strona: 113
Tytuł:
Smutne żale...
Autor:
Stanisław Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1698
Data wydania (nie wcześniej niż):
1698
Data wydania (nie później niż):
1698
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
wnosi przyczynę. A toszeczkę oziębia. Moc octu kwaśnego/ Suszy/ ziębi potężniej Melancholicznego. Humoru przymnażając: rad tępi nasienie/ Tenże przynosi żyłom suchem wycieńcenie. Ta też woccie jest cnota/ żeby z najtłuczszego/ Uczyni/ gdy go będzie zażywał chudego.
O Rzepie. Ziarzyn Rzepa pomocna bywa żołądkowi/ I pobudzi dodaje wnętrznemu wiatrowi. Taż wygania z człowieka niepobrzebna wodę/ Nie warzoną w żołądku/ w zębach czyni szkodę.
O Wnętrznościach bydlęcych. Długo serca bydlęce żołądek nasz trawi/ Tenże koło żołądka i flaków zabawi. Jednak i w wierzchnie jego i spodniejsze kraje/ Gorętszem pali ciepłem/ i wstrawność podaje. Języki
wnośi przyczynę. A toszeczkę oziębia. Moc octu kwáśnego/ Suszy/ źiębi potężniey Melánkolicznego. Humoru przymnażaiąc: rad tępi náśienie/ Tenże przynośi żyłom suchem wyćieńcenie. Tá też wocćie iest cnotá/ żeby z naytłuczszego/ Vczyni/ gdy go będzie záżywał chudego.
O Rzepie. Ziarzyn Rzepa pomocna bywa żołądkowi/ Y pobudzi dodaie wnętrznemu wiatrowi. Táż wygánia z człowieká niepobrzebna wodę/ Nie wárzoną w żołądku/ w zębách czyni szkodę.
O Wnętrznośćiách bydlęcych. Długo sercá bydlęce żołądek nasz trawi/ Tenże koło żołądka y flakow zabáwi. Iednak y w wierzchnie iego y spodnieysze kraie/ Gorętszem pali ćiepłem/ y wstráwność podáie. Ięzyki
Skrót tekstu: OlszSzkoła
Strona: C3
Tytuł:
Szkoła Salernitańska
Autor:
Hieronim Olszowski
Drukarnia:
Walerian Piątkowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
poradniki
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1640
Data wydania (nie później niż):
1640
południe, nagłe te ozdoby, Rachfał Leszczyński dzierżawca lubodziecki. Wacław Leszczyński kanclerz koronny, jenerał wielkopolski, warecki, kamionecki starosta.
Że kto wspomni podziśdzień prędkie twoje zejście, Pod festy i powszechną radość w tem tu mieście, Z wjazdu twego na on czas, w gronie takiem ludzi, Niepodobna do żalu że się nie pobudzi, A zaraz nie pomyśli, i coli pod słońcem Na swem miejscu zostanie, jeśli jeden końcem Wszystkich moment splendorów i tylko popioły Kurzą się za szumnemi na Elidzie koly Zwycięzców olimpickich; a gdyby nie sama, Pani ta nieśmiertelna, nie znaćby Priama Ani Troje w kurzawie; owo wszystko piany, Które stroi po
południe, nagłe te ozdoby, Rachfał Leszczyński dzierżawca lubodziecki. Wacław Leszczyński kanclerz koronny, jenerał wielkopolski, warecki, kamionecki starosta.
Że kto wspomni podziśdzień prędkie twoje zeście, Pod festy i powszechną radość w tem tu mieście, Z wjazdu twego na on czas, w gronie takiem ludzi, Niepodobna do żalu że się nie pobudzi, A zaraz nie pomyśli, i coli pod słońcem Na swem miejscu zostanie, jeśli jeden końcem Wszystkich moment splendorów i tylko popioły Kurzą się za szumnemi na Elidzie koly Zwycięzców olimpickich; a gdyby nie sama, Pani ta nieśmiertelna, nie znaćby Pryama Ani Troje w kurzawie; owo wszystko piany, Które stroi po
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 115
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
woły i jelenie, złotemi grożące Z pasztet włoskich rogami, i jakimi owa Pachnie tylko perfumy kuchnia Lukullowa. Za niebieskie nektary i skąpe farfury, Flasze wina i ciężko napienione kury Wągrowieckich likworów skąd glanc bije złoty, A wszystko z gospodarskiej śmieje się ochoty. Którą nie już Apollo, ni owe sonety, Ale dęta muzyka pobudzi i flety, I szorty i puzany i w jeden takt z niemi Tańce, skoki, balety, gony przyjemnemi. Aż gdy wtem pod dobrą myśl i gorętsze cery, Ktoś tam, pełną za zdrowie, dobrej maniery, Chyli do dna, a zaraz hasło drudzy bierzą, Że w ten trop i skinienie na Vivat
woły i jelenie, złotemi grożące Z pasztet włoskich rogami, i jakimi owa Pachnie tylko perfumy kuchnia Lukullowa. Za niebieskie nektary i skąpe farfury, Flasze wina i ciężko napienione kury Wągrowieckich likworów zkąd glanc bije złoty, A wszystko z gospodarskiej śmieje się ochoty. Którą nie już Apollo, ni owe sonety, Ale dęta muzyka pobudzi i flety, I szorty i puzany i w jeden takt z niemi Tańce, skoki, balety, gony przyjemnemi. Aż gdy wtem pod dobrą myśl i gorętsze cery, Ktoś tam, pełną za zdrowie, dobrej maniery, Chyli do dna, a zaraz hasło drudzy bierzą, Że w ten trop i skinienie na Vivat
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 141
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
pod Konstntynów mocą wszytką zbierze; Tedy upośledzając i Pana w-tej mierze, Pod jego się Reiment szczęśliwy poddawa, Toż Osiński uczyni. Długo tu zostawa Książę w-Rekollekcjej, co z-tym pocznie dali? Ale gdy się wnet potym z-swymi pokazali Chorągwiami i Znaki widząc dobrych ludzi, I w-porządku wszelakim zwykła go pobudzi Do Dzieł wielkich ochota. Tusząc z nimi sobie Dopiąć czego znacznego. A zaraz w tej dobie Gdy od Konstantynowa widzi sam na oko Dymy czarne powstawać, i ognie szeroko, Po co tam iść nie mając; okopie się na tym W-nocy miejscu które przy Stawie Wissowatym Sposobne być rozumia ł. Dzień świecił się
pod Konstntynow mocą wszytką zbierze; Tedy upośledzáiąc i Páná w-tey mierze, Pod iego sie Reiment szczęśliwy poddawa, Toż Osiński uczyni. Długo tu zostawa Xiąże w-Rekollekcyey, co z-tym pocznie dali? Ale gdy sie wnet potym z-swymi pokazáli Chorągwiámi i Znaki widząc dobrych ludźi, I w-porządku wszelákim zwykła go pobudźi Do Dźieł wielkich ochotá. Tusząc z nimi sobie Dopiąć czego znacznego. A zaraz w tey dobie Gdy od Konstantynowá widźi sam na oko Dymy czarne powstawáć, i ognie szeroko, Po co tam iść nie maiąc; okopie sie na tym W-nocy mieyscu ktore przy Stáwie Wissowátym Sposobne bydź rozumia ł. Dźień świećił sie
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 21
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
że inszą daleko ciesząc się nadzieją, Kiedy sami Wodzowie przytomni zagrzeją Chuć we wszytkich, ruszem się ku Konstantynowu, Generalnym Obozem. Aż potyka znowu W-drodze rumor, o nowej a niepoliczony Kupie pod Miedzybożem. Gdzie Korf dla obrony Z-Niemcy swymi zostawał, i Sieniawskich ludzi Połk tamteczny: zarazem wsytkich to pobudzi, Żeby ich nie odbiegać, i prędko ratować. Z-tądże Lanckorońskiemu przyszło się gotować Który z-Ostrorogowych Reimentów czoła Wyprawiwszy podjazdem, przed sobą Sokoła, I sam za nim pospieszy. Aleć w-ogień szczery Trafi zaraz, gdy owe prócz Chorągwie cztery Ogarnione około, już się okrywają, A gwałtu znieść nie mogąc, nazad
że inszą daleko ćiesząc sie nadźieią, Kiedy sami Wodzowie przytomni zagrzeią Chuć we wszytkich, ruszem sie ku Konstantynowu, Generalnym Obozem. Aż potyka znowu W-drodze rumor, o nowey á niepoliczony Kupie pod Miedzybożem. Gdźie Korf dla obrony Z-Niemcy swymi zostawał, i Sieniawskich ludźi Połk tamteczny: zarazem wsytkich to pobudzi, Zeby ich nie odbiegać, i pretko ratowáć. Z-tądże Lanckorońskiemu przyszło sie gotować Ktory z-Ostrorogowych Reimentow czołá Wyprawiwszy podiazdem, przed sobą Sokoła, I sam zá nim pospieszy. Aleć w-ogień szczery Trafi zaraz, gdy owe procz Chorągwie cztery Ogarnione około, iuz sie okrywaią, A gwałtu znieść nie mogąc, nazad
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 51
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
Ja co mi życzliwość Ojczyzny kazała wykonałem. A tak słusznie rozumiem, hic labor professione pietatis aut laudatus erit, aut excusatus. Lubo mniej dbam o próżną pochwałę, tego jednak sobie życzę, aby życzliwa moja rada wzięła skutek jakikolwiek. A przynamniej ten, że inszych którzy więcej nauką i doświadczeniem nad mię mogą, pobudzi aby kiedykol[...] chcieli zabiegać temu w Seimach naszych nierządowi który co raz górę bierze z wielkim wstydem i hańbą Narodu naszego. A co większa z ostatnim prawie Ojczyzny i Wolności niebezspieczeństwem. Podawam ja na to sposób jaki mi iudicium dictauit, i wiadomość Rzeczypospolitej postanowienia, w którym znadziesz niektóre rzeczy (że nie rzekę nic wyniosłego)
Ia co mi życzliwość Oiczyzny kazáłá wykonałem. A ták słusznie rozumiem, hic labor professione pietatis aut laudatus erit, aut excusatus. Lubo mniey dbam o prozną pochwałę, tego iednák sobie życzę, áby życzliwa moiá rádá wźięła skutek iákikolwiek. A przynamni ten, że inszych ktorzy więcey náuką y doświadczeniem nád mię mogą, pobudźi áby kiedykol[...] chćieli zabiegać temu w Seimách nászych nierządowi ktory co raz górę bierze z wielkim wstydem y hańbą Narodu násżego. A co większa z ostátnim práwie Oiczyzny y Wolnośći niebesspieczenstwem. Podawam ia ná to sposob iáki mi iudicium dictauit, y wiadomość Rżeczypospolitey postánowienia, w ktorym znadźiesz niektore rzeczy (że nie rzekę nic wyniosłego)
Skrót tekstu: OpalŁRoz
Strona: Av
Tytuł:
Rozmowa plebana z ziemianinem
Autor:
Łukasz Opaliński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi, pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka, prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1641
Data wydania (nie wcześniej niż):
1641
Data wydania (nie później niż):
1641
. Pod jesień zaćmienie, wiatry wielkie i pluskotliwe przyniesie. Zaćmienie na wiosnę potężne we Lwowie, Zamościu, Lublinie, Warszawie, Gnieźnie i Wielkiej Polsce powietrze otworzy i nieurodzaj sprowadzi, niespodziane śmierci między duchownymi zagęszczą się. Pod jesień drugie zaćmienie jeszcze potężniejsze, chorób wiele katarowych, flegmatycznych, wariacji w głowie i szaleństwa species pobudzi. Krew rozlanie i wiele ran w ludziach niebo zrobić chce dla defensy nieprzyjacielskiej i wojny, lubo nie długiej, między religią. Złodziejów jednak i zdzierców wiele się namnoży. W urodzajach mało lepszy będzie. Od początku kwietnia aż do wpół maja ognie w Zamościu, Lwowie, Lublinie, Gnieźnie i po Wielkiej Polsce niespodziane i
. Pod jesień zaćmienie, wiatry wielkie i pluskotliwe przyniesie. Zaćmienie na wiosnę potężne we Lwowie, Zamościu, Lublinie, Warszawie, Gnieźnie i Wielkiej Polsce powietrze otworzy i nieurodzaj sprowadzi, niespodziane śmierci między duchownymi zagęszczą się. Pod jesień drugie zaćmienie jeszcze potężniejsze, chorób wiele katarowych, flegmatycznych, wariacyi w głowie i szaleństwa species pobudzi. Krew rozlanie i wiele ran w ludziach niebo zrobić chce dla defensy nieprzyjacielskiej i wojny, lubo nie długiej, między religią. Złodziejów jednak i zdzierców wiele się namnoży. W urodzajach mało lepszy będzie. Od początku kwietnia aż do wpół maja ognie w Zamościu, Lwowie, Lublinie, Gnieźnie i po Wielkiej Polsce niespodziane i
Skrót tekstu: DuńKal1731Rzecz
Strona: 7
Tytuł:
Praktyka gospodarska każdemu potrzebna
Autor:
Stanisław Duńczewski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
kalendarze
Tematyka:
gospodarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1731 a 1740
Data wydania (nie wcześniej niż):
1731
Data wydania (nie później niż):
1740
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Rzeczpospolita w dobie upadku 1700-1740. Wybór źródeł
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Józef Gierowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
; ani mię wspaniałe Cyklopów praca Zamki w tym ubeśpieczają, Które w sobie potomstwo moje zamykają. Obawiam się aby wieść moich nie wydała, Sekretów, aby wyspa wiary dotrzymała. Barzo mię sławne miejsca straszy położenie, W inszy kraj namyslam się przenieść to złożenie. Etna swemi zapały, do widzenia ludzi I Enceladus ciężkim stękaniem pobudzi, Sny nawet niezwyczajne dają mi przestrogi, I każdego dnia prawie mam prognostyk srogi. Lub się wieniec kłosisty na czele rozwinie, Lub Krwawy z macierzystej pokarm piersi płynie. Lubo się oczy nagłym zaleją strumieniem; I palce nie umyślnym załamią plecieniem. Jeśli wezmę piszczałki, te lamenty grają: Jeśli bębny, te smutne Echo
; áni mię wspániáłe Cyklopow praca Zamki w tym ubeśpieczáią, Ktore w sobie potomstwo moie zámykáią. Obawiam się áby wieść moich nie wydáłá, Sekretow, áby wyspá wiáry dotrzymáłá. Bárzo mię sławne mieysca strászy położenie, W inszy kray námyslam sie przenieść to złożenie. Etná swemi zapáły, do widzenia ludźi Y Enceládus ćięszkim stękániem pobudźi, Sny náwet niezwyczáyne dáią mi przestrogi, Y káżdego dniá práwie mam prognostyk srogi. Lub się wieniec kłośisty na czele rozwinie, Lub Krwáwy z máćierzystey pokarm pierśi płynie. Lubo sie oczy nagłym záleią strumieniem; Y palce nie umyślnym záłamią plećieniem. Ieśli wezmę piszczałki, te lámenty gráią: Ieśli bębny, te smutne Echo
Skrót tekstu: ClaudUstHist
Strona: 32
Tytuł:
Troista historia
Autor:
Claudius Claudianus
Tłumacz:
Jędrzej Wincenty Ustrzycki
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1700
Data wydania (nie wcześniej niż):
1700
Data wydania (nie później niż):
1700