potomnie zszedł z tego świata w niedługim czasie. Po śmierci jego Stany Polskie zgromadzone w Krakowie, unikając emulacyj, z Rady swojej decydowali miedzy sobą, że ktoby na zajutrz na koniu pierwszy dobiegł do Kolumny na to wystawionej pod Pramnikiem; ten miał być Książęciem Polskim. Leszek jeden zuchwały na miejscu Mety, goździe ostre powbijał w ziemię, dla siebie ścieżkę zostawiwiszy, tym czasem Studenci dwaj, wstawszy rano, pod czas rekreacyj probowali się ubiegając się do owej kolumny boso, i pokaleczyli sobie nogi, sekretu jednak dotrzymali, i kiedy Rycerze Polscy ubiegali się na koniach, Leszek zdrajca ściesźkąsobie naznaczoną najpierw[...] zy dobiegł do kolumny, i wykrzykniony Książęciem,
potomnie zszedł z tego świata w niedługim czaśie. Po smierći jego Stany Polskie zgromadzone w Krakowie, unikaiąc emulacyi, z Rady swojej decydowali miedzy sobą, że ktoby na zajutrz na koniu pierwszy dobiegł do Kolumny na to wystawioney pod Pramnikiem; ten miał być Xiążęćiem Polskim. Leszek jeden zuchwały na mieyscu Mety, goźdźie ostre powbijał w źiemię, dla śiebie śćieszkę zostawiwiszy, tym czasem Studenci dway, wstawszy rano, pod czas rekreacyi probowali śię ubiegając śię do owey kolumny boso, i pokaleczyli sobie nogi, sekretu jednak dotrzymali, i kiedy Rycerze Polscy ubiegali śię na koniach, Leszek zdrayca śćiesźkąsobie naznaczoną naypierw[...] zy dobiegł do kolumny, i wykrzykniony Xiążęćiem,
Skrót tekstu: ŁubHist
Strona: 6
Tytuł:
Historia polska z opisaniem rządu i urzędów polskich
Autor:
Władysław Łubieński
Drukarnia:
Drukarnia Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
historia, prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1763
Data wydania (nie później niż):
1763
rekreacji lawierujących po Tamie delicatum czynią aspicientibus prospectum.
Niedaleko od tej kolumny, na jednej bramie widziałem więcej niżeli sto głów człowieczych na palach. Tych to głowy rebelizantów, jako senatorów, tak też radnych panów, którzy się byli zrebelizowali przeciwko królowi. Potym, gdy ich zwyciężył król, kazał wszytkich głowy poucinawszy na pale powbijać i na bromach civitatis postawić.
Ta broma jest wielka i nieszpetną strukturą wystawiona, in medio pontis, który idzie przez te Tamę, wielką spezą. Na którym moście kamienice i różne mercerie wystawione, tak że przezeń idącym lubo jadącym nie zdaje się być most, jeno ulica pięknie brukowana, jako i inne żadnej nie
rekreacji lawierujących po Tamie delicatum czynią aspicientibus prospectum.
Niedaleko od tej kolumny, na jednej bramie widziałem więcej niżeli sto głów człowieczych na palach. Tych to głowy rebelizantów, jako senatorów, tak też radnych panów, którzy się byli zrebelizowali przeciwko królowi. Potym, gdy ich zwyciężył król, kazał wszytkich głowy poucinawszy na pale powbijać i na bromach civitatis postawić.
Ta broma jest wielka i nieszpetną strukturą wystawiona, in medio pontis, który idzie przez te Tamę, wielką spezą. Na którym moście kamienice i różne mercerie wystawione, tak że przezeń idącym lubo jadącym nie zdaje się być most, jeno ulica pięknie brukowana, jako i inne żadnej nie
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 302
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
tą cyrkumstancją, którą Historia Polska opisuje, że starodawnych wieków Przodkowie nasi nie mogąc się zgodzić na obranie Króla, taki przed się wzięli sposób; Nakazali żeby do pewnej mety żałożonej biegano; na której zawieszono berło i koronę, aby je ten otrzymał, który by był najbieglejszy goniec; Leszko takiego kunsźtu zaził, że powbijał po drodze goździe nieznacźnie, aby gońcy po nich sźwankując dali mu czas ich wyprzedzić przez ścieżkę wolną, którą sobie zostawił, i przez którą ubiegł inszych, i otrzymał koronę.
Lubo nie należało in saeculo barbaro, tylko takim podłym sposobem distinguere merita kandydatów; to jednak nie mal się dzieje do tych czas; Jak
tą cyrkumstáncyą, ktorą Historya Polska opisuie, źe starodáwnych wiekow Przodkowie naśi nie mogąc się zgodźić na obránie Krolá, táki przed się wźięli sposob; Nakazáli źeby do pewney mety załoźoney biegáno; na ktorey záwieszono berło y koronę, aby ie ten otrzymał, ktory by był naybiegleyszy goniec; Leszko tákiego kunsźtu zaźył, źe powbiiał po drodze goźdźie nieznacźnie, aby gońcy po nich sźwankuiąc dali mu czas ich wyprzedźić przez sćieszkę wolną, ktorą sobie zostáwił, y przez ktorą ubiegł inszych, y otrzymał koronę.
Lubo nie naleźało in saeculo barbaro, tylko takim podłym sposobem distinguere merita kándydátow; to iednák nie mal się dźieie do tych czás; Iak
Skrót tekstu: LeszczStGłos
Strona: 157
Tytuł:
Głos wolny wolność ubezpieczający
Autor:
Stanisław Leszczyński
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1733
Data wydania (nie wcześniej niż):
1733
Data wydania (nie później niż):
1733
kąsają, cery dodają. Piersi wężowie gryzący pilnują, żaby zaś usta rozkosznie całują, jad zaraźliwy w nie z siebie wpuszczając, a nie przestając. Drudzy zostają na rożnach pieczeni, drudzy zaś w panwiach ognistych smażeni, a drudzy w smole wrzącej ponurzeni i tak warzeni. Na szubienicach owych powieszano, tych na ogniste pale powbijano, owych ze skóry żywo odzierają, a tych płatają. Bartolom Salutius in Sept tubis § IV Męki duszne, a największe dwie
Gdy ciało takie męki podejmuje, dusza też wespół podobnych kosztuje, gore by w ogniu szczepa ususzona, w nim pogrążona. Że z ciałem oraz grzeszyła zmysłami, z nim to jednako płaci katowniami
kąsają, cery dodają. Piersi wężowie gryzący pilnują, żaby zaś usta rozkosznie całują, jad zaraźliwy w nie z siebie wpuszczając, a nie przestając. Drudzy zostają na rożnach pieczeni, drudzy zaś w panwiach ognistych smażeni, a drudzy w smole wrzącej ponurzeni i tak warzeni. Na szubienicach owych powieszano, tych na ogniste pale powbijano, owych ze skóry żywo odzierają, a tych płatają. Bartholom Saluthius in Sept tubis § IV Męki duszne, a największe dwie
Gdy ciało takie męki podejmuje, dusza też wespół podobnych kosztuje, gore by w ogniu szczepa ususzona, w nim pogrążona. Że z ciałem oraz grzeszyła zmysłami, z nim to jednako płaci katowniami
Skrót tekstu: BolesEcho
Strona: 73
Tytuł:
Przeraźliwe echo trąby ostatecznej
Autor:
Klemens Bolesławiusz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jacek Sokolski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
królewskiej, indultum było.
Tamże arcybiskup gnieźnieński Wydżga, przedtym biskup warmiński i podkanclerz koronny, pieczęci większej Wielopolskiemu, podkanclerzowi koronne¬ Rok 1679
mu, ustąpił, a mała pieczęć Małachowskiemu, biskupowi chełminskiemu dostała się.
Gdańszczanom przeszłoroczny eksces względem procesji krzyżowych dni kondonowano, ponieważ oni kilkunastu pryncypałów tej burdy na pal powbijali, inszych zaś, którzy byli pouciekali dobra konfiskowali, a z tych dóbr klasztor karmelitom, jako sami będą chcieli ze wszystkim ochędóstwem, wystawić podjęli się. Nadto krzywdy, komu by się jakakolwiek pod ten czas stała, którejkolwiek religii i kondycji, nadgrodzić obiecali.
Na ostatek dopiero i to in conclave alias w sekrecie albo
królewskiej, indultum było.
Tamże arcybiskup gnieźnieński Wydżga, przedtym biskup warmiński i podkanclerz koronny, pieczęci większej Wielopolskiemu, podkanclerzowi koronne¬ Rok 1679
mu, ustąpił, a mała pieczęć Małachowskiemu, biskupowi chełmińskiemu dostała się.
Gdańsczanom przeszłoroczny eksces względem procesyi krzyżowych dni kondonowano, ponieważ oni kilkunastu pryncypałów tej burdy na pal powbijali, inszych zaś, którzy byli pouciekali dobra konfiskowali, a z tych dóbr klasztor karmelitom, jako sami będą chcieli ze wszystkim ochędóstwem, wystawić podjęli się. Nadto krzywdy, komu by się jakakolwiek pod ten czas stała, którejkolwiek religiej i kondycyi, nadgrodzić obiecali.
Na ostatek dopiero i to in conclave alias w sekrecie albo
Skrót tekstu: JemPam
Strona: 500
Tytuł:
Pamiętnik dzieje Polski zawierający
Autor:
Mikołaj Jemiołowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1683 a 1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1683
Data wydania (nie później niż):
1693
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Dzięgielewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"DIG"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2000
idąc albo się wracając od Poslów Perskich, jeżelibyś potkał owego Kosarza Saturnusa, albo Farynnika Jowisza, albo siepacza Marsa, albo Mydlarza Apolla, albo owę siedmi Zantuzów wszetecznice Wenerę, albo Złodzieja Merkuriusza, albo owę Czarownicę Diannę rozkaż aby się nie błąkali około pierwszego obrotu, dłużej rozsiewając furfanterie, bo ich każę na pał powbijać. T. Snać Wmść życzysz aby Planety którycheś Wmść siedm mianował influksie zarażliwe we wszystkie członki i stawy moje spuściły, żebym się i z łozka ruszyć nie mógł. O moje zdrowie idzie, chociażbym potkał, i słoweczka nie rzeką Posłowi Perskiemu, na szerokie pola sławy Wmści wstępując dyskursem, rzekę iż
idąc álbo się wracáiąc od Poslow Perskich, ieżelibyś potkał owego Kosarzá Sáturnusá, álbo Fárinniká Iowiszá, álbo śiepáczá Marsá, álbo Mydlarzá Appollá, álbo owę śiedmi Zántuzow wszetecznice Venerę, álbo Złodźieiá Merkuryusá, álbo owę Czárownicę Diánnę rozkaż áby się nie błąkáli około pierwszego obrotu, dłużey rozśiewáiąc furfanterye, bo ich każę ná pał powbiiáć. T. Snać Wmść życzysz aby Plánety ktorycheś Wmść śiedm miánował influxie záráżliwe we wszystkie członki y stáwy moie spuśćiły, żebym się y z łozká ruszyc nie mogł. O moie zdrowie idźie, choćiażbym potkał, y słoweczka nie rzeką Posłowi Perskiemu, ná szerokie polá sławy Wmśći wstępuiąc dyskursem, rzekę iż
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 16
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
miłości. B. Skryłaby się też miłość na łono Jowiszowe, uchodząc mej zapalczywości, tedy i Jowiszowi z łuku wydartego Kupidonowi, tak bedę długo szpikował udca, iż deszcz krwawy, padając wszystke świat zatopi, noc i dzień na olej zbić. Parki powędzić, Czas i naturę w koło wpleść, Sfery na pal powbijać rozkażę. Na ośmą wprzód Sferęwpadszy, szukać niezaniecham, a nalazszy, wetkąm w wór skórzany, i zanurzę w głębokości wód Oceańskich ukazując światu, jako należy wazyć Bohatyra strasznego. T. Powątpiwam ja, abyś Wmść miał triumfować z miłości, jeżeli tak jest jakom wczoraj śliszał. B. Cóż tam?
miłośći. B. Skryłáby się też miłość ná łono Iowiszowe, vchodząc mey zápálczywośći, tedy y Iowiszowi z łuku wydártego Cupidonowi, ták bedę długo szpikował vdcá, iż deszcz krwáwy, pádáiąc wszystke swiát zátopi, noc y dźień ná oley zbić. Parki powędźić, Czás y náturę w koło wpleśc, Sphaery ná pal powbiiáć roskażę. Ná osmą wprzod Sphaeręwpadszy, szukáć niezániecham, á nálazszy, wetkąm w wor skorzány, y zánurzę w głębokośći wod Oceanskich vkazuiąc świátu, iáko należy wazyć Bohátyra strásznego. T. Powątpiwam ia, ábyś Wmść miał tryumfowáć z miłośći, ieżeli ták iest iákom wczoráy slyszał. B. Coż tám?
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 94
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
LP,) z punktu danego (L,) bez Instrumentów Geometrycznych. NIech będzie dana linia LP, z której punktu L, mas prowadzić linią krzyżową LS. Weźmi prostą deskę szeroką, albo stolik słuszny KDNH, i na nim zrysowawszy anguł krzyżowy MTC, (z Nauki 6. albo 10, tej zabawy) powbijaj prosto, po parze igieł na M, T, i C, jako w figurze widzisz. Ten stolik gdy postawisz na czym, żeby węgieł T, stanął nad L, a Linia TO, przypadła na linią LP daną; utwierdzisz go gruntownie, żeby ani linia TO, nie ustąpiła z linii danej LP, ani
LP,) z punktu dánego (L,) bez Instrumentow Geometrycznych. NIech będźie dána liniia LP, z ktorey punktu L, mas prowádźić liniią krzyżową LS. Weźmi prostą deskę szeroką, álbo stolik słuszny KDNH, y ná nim zrysowawszy ánguł krzyżowy MTC, (z Náuki 6. álbo 10, tey zábáwy) powbiiay prosto, po parze igieł ná M, T, y C, iáko w figurze widźisz. Ten stolik gdy postáwisz ná czym, żeby węgieł T, stánął nád L, á Liniia TO, przypádłá ná liniią LP dáną; vtwierdźisz go gruntownie, żeby áni liniia TO, nie vstąpiła z linii dáney LP, áni
Skrót tekstu: SolGeom_I
Strona: 34
Tytuł:
Geometra polski cz. 1
Autor:
Stanisław Solski
Drukarnia:
Jerzy i Mikołaj Schedlowie
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
matematyka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1683
Data wydania (nie wcześniej niż):
1683
Data wydania (nie później niż):
1683
pociągniesz Styl C, ku X, tak żeby bok CB, zawsze się trzymał punktu X: a bok CF, punktu Z; będziesz miał zatoczoną lunetę CX. Wtenże sposób zrysujesz lunetę CZ, i insze dalsze, by dobrze do żawarcia całego cyrkułu; naznaczając nowe punkta na lunetach już zrysowanych, i igły wnie powbijawszy, przy nich boki Instrumentu prowadząc. Nauka XIX. Danej Części (CBD,) cyrkułu, dopełnić zupełnym obwodem. Około Rysowania Figur.
OBierz trzy punkta C, B, D, nadalsze od siebie na danej części CBD, cyrkułu: a znich wyszukaj centrum L, takiej sztuki cyrkułu według poprzedzającej Nauki 18.
poćiągniesz Styl C, ku X, ták żeby bok CB, záwsze się trzymał punktu X: á bok CF, punktu Z; będźiesz miał zátoczoną lunetę CX. Wtenże sposob zrysuiesz lunetę CZ, y insze dálsze, by dobrze do żáwárćia cáłego cyrkułu; náznaczáiąc nowe punktá ná lunetách iuż zrysowánych, y igły wnie powbiiawszy, przy nich boki Instrumentu prowádząc. NAVKA XIX. Dáney Częśći (CBD,) cyrkułu, dopełnić zupełnym obwodem. Około Rysowánia Figur.
OBierz trzy punktá C, B, D, nádálsze od śiebie ná dáney częśći CBD, cyrkułu: á znich wyszukay centrum L, tákiey sztuki cyrkułu według poprzedzáiącey Náuki 18.
Skrót tekstu: SolGeom_I
Strona: 117
Tytuł:
Geometra polski cz. 1
Autor:
Stanisław Solski
Drukarnia:
Jerzy i Mikołaj Schedlowie
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
matematyka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1683
Data wydania (nie wcześniej niż):
1683
Data wydania (nie później niż):
1683