Adam znaczy ziemię z Hebrajskiego, Homo też zowie się ab humo, także od ziemi.
Terminów niektórych Eksplikacja Łacińskich.
Laudare arcum, znaczy jedno, co ciągnąć Łuk.
Marsum carmen, bierze się za przymowki Wieszczbiarskie, bo się tym Marsów Nacja bawiła.
Frangenda palma est: tojest przegrać wiktorię.
Parasitus, alias Podchlebnik od Katula nazwany Caenipeta, że caenam alie nam petit, tojest uczęszcza; Mensarum asecla od Cicerona; Sectator epularum, od Sydon jusza; Canis Venaticus, od Plauta. Gnathones też zowią się Podchlebcy, iż o nich mi pisze w Gnátonie Terentius.
Bidentes zowią się owce o dwóch zębach, którktóre się po dwóch leciech
Adam znaczy ziemię z Hebrayskiego, Homo też zowie się ab humo, także od ziemi.
Terminow niektorych Explikacya Łacinskich.
Laudare arcum, znaczy iedno, co ciągnąć Łuk.
Marsum carmen, bierze się za przymowki Wieszczbiarskie, bo się tym Marsow Nacya bawiła.
Frangenda palma est: toiest przegrać wiktoryę.
Parasitus, alias Podchlebnik od Katula nazwany Caenipeta, że caenam alie nam petit, toiest uczęszcza; Mensarum asecla od Cicerona; Sectator epularum, od Sydon iusza; Canis Venaticus, od Plauta. Gnathones też zowią się Podchlebcy, iż o nich mi pisze w Gnátonie Terentius.
Bidentes zowią się owce o dwoch zębach, ktorktore się po dwoch leciech
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 58
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
wziął Lemma: Peream, ne paream. Tak powinna popłacać Libertas w Gieniuszach wspaniałych Polskich. Inny Symbolista przypisał mu: Capitur, non cicuratur.
WOŁ powolny z napisem: Tarde, sed tuto.
WIELBŁĄD, gdy nań juki kłaść mają, uniża się i przyklęka, z napisem: Ut accipiat. Tak łakomi i podchlebnicy kłaniają się dla swego profitu. Tenże zwierz na wiele juk, zawinienia i paków, patrzy na ziemi leżących cum Lemmate Karola Bosa: Non sunt haec humeris, ponderá digna meis. Tak się osądzić mają wszyscy niegodni, et incapaces.
PIES językiem rany w nodze liże i leczy z napisem: Ex ore salutem.
wziął Lemma: Peream, ne paream. Tak powinna popłacać Libertas w Gieniuszach wspaniałych Polskich. Inny Symbolista przypisał mu: Capitur, non cicuratur.
WOŁ powolny z napisem: Tarde, sed tuto.
WIELBŁĄD, gdy nań iuki kłaść maią, uniża się y przyklęka, z napisem: Ut accipiat. Ták łákomi y podchlebnicy kłaniaią się dla swego profitu. Tenże zwierz na wiele iuk, zawinieniá y pákow, patrzy na ziemi leżących cum Lemmate Karola Bosá: Non sunt haec humeris, ponderá digna meis. Tak się osądzić maią wszyscy niegodni, et incapaces.
PIES ięzykiem rany w nodze liże y leczy z napisem: Ex ore salutem.
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 1183
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
, szczególnie dogadzając przewodzącym pasjom swoim, żałującego aktora publicznie oskarżać, manifesta zanosić i do procederu w trybunale głównym W. Ks. Lit. pociągać podobali.”
Wielki zaiste występek szlachcicowi księcia kanclerza in aequalitate iuris et poenae urodzonego o tak wielką krzywdę zapozywać, ale znał książę kanclerz, że tak wielkiej niesprawiedliwości jego nikt oprócz podchlebników, na których się on dobrze zna, nie aprobował. Zważał książę kanclerz, że tak w dekrecie sprawiedliwym pluralitatis, jako też w manifeście bezsumiennych deputatów nuncupativae paritatis obwarowana nam securitas honoru była. Znał to, że ten manifest był jego wszystkim fundamentem do wzruszenia tej sprawy, więc już musiał, nie tykając ho-
noru urodzenia
, szczególnie dogadzając przewodzącym pasjom swoim, żałującego aktora publicznie oskarżać, manifesta zanosić i do procederu w trybunale głównym W. Ks. Lit. pociągać podobali.”
Wielki zaiste występek szlachcicowi księcia kanclerza in aequalitate iuris et poenae urodzonego o tak wielką krzywdę zapozywać, ale znał książę kanclerz, że tak wielkiej niesprawiedliwości jego nikt oprócz podchlebników, na których się on dobrze zna, nie aprobował. Zważał książę kanclerz, że tak w dekrecie sprawiedliwym pluralitatis, jako też w manifeście bezsumiennych deputatów nuncupativae paritatis obwarowana nam securitas honoru była. Znał to, że ten manifest był jego wszystkim fundamentem do wzruszenia tej sprawy, więc już musiał, nie tykając ho-
noru urodzenia
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 679
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
Nieposłuszny żołnierz/ Obywatel R. P. Sługa. Rzadko wstydu i kary uchodzą. Zakonnik w Celli/ Żołnierz we Zbroi/ Człek przy prawie. Bezpieczni są. Ksiądz w Kościele/ Sędzia w radzie/ Doktor w lekach. Mają być wielkiego poszanowania. Potęga/ Szata/ Przemysł. Siła mogą. Złodziej domowy/ Pochlebnik zauszny/ Przyjaciel jednany. Rzecz nie ustrzeżona. Przejazdzka/ Myślistwo/ Gospodarstwo. Potrzebuje ranego wstania. Gospodarstwo bez szafarza dobrego/ Prawo bez pilności/ Grabież bez fortelu. Nie mogą pożyteczne być. Uzda słaba/ Czołn dziurawy/ Rożen drewniany. Rzadko dosłużą dobrze. Czułość z przymuszenia o domu/ Przyjaźń z bojaźni u
Nieposłuszny żołnierz/ Obywátel R. P. Sługá. Rzadko wstydu y káry vchodzą. Zakonnik w Celli/ Zołnierz we Zbroi/ Człek przy prawie. Bespieczni są. Kśiądz w Kośćiele/ Sędźia w rádźie/ Doktor w lekách. Máią bydz wielkiego poszanowania. Potęgá/ Szátá/ Przemysł. Siłá moga. Złodźiey domowy/ Pochlebnik záuszny/ Przyiaćiel iednány. Rzecz nie vstrzeżona. Przeiazdzka/ Myślistwo/ Gospodárstwo. Potrzebuie ránego wstánia. Gospodárstwo bez száfárzá dobre^o^/ Práwo bez pilnośći/ Grabież bez fortelu. Nie mogą pożyteczne bydz. Vzdá słába/ Czołn dźiuráwy/ Rożen drewniány. Rzadko dosłużą dobrze. Czułość z przymuszenia o domu/ Przyiaźń z boiáźni v
Skrót tekstu: ŻabPol
Strona: B2
Tytuł:
Polityka dworska
Autor:
Jan Żabczyc
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przysłowia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
nie wcześniej niż 1616
Data wydania (nie wcześniej niż):
1616
Data wydania (nie później niż):
1650
mię i wszystkie świetskie Regenty i Pany karał/ srodze podobało/ i jest mi teraz D. Wigandus daleko milszy/ niż przed tym/ a to dla szczerości i gorliwości/ skorą w tym kazaniu jawnie pokazał/ że on jako szczery i nieobłudny Kaznodzieja w Zwierzchności to/ co było nagany godnego/ nie tajemnie/ jako Pochlebnicy czynią; ale jawnie w oczy bez wszelkiego na Osoby względu gromił i karał. I rozkazał temu Dworzaninowi/ aby tudzież poszedł/ a Wigandowi imieniem Książęcym za ono nabożne Kazanie podziękował/ i ku więtszej łaski i chęci Książęcej oświadeczeniu onego (Wiganda) do stołu Książęcego zaprosił.
Gdyby teraz który Kaznodzieja w bytności Panów i Osób
mię y wszystkie świetskie Regenty y Pány karał/ srodze podobáło/ y iest mi teraz D. Wigandus dáleko milszy/ niż przed tym/ á to dla sczerośći y gorliwośći/ skorą w tym kazáńiu iáwnie pokazał/ że on iáko sczery y nieobłudny Káznodźieia w Zwierzchnośći to/ co było nágány godnego/ nie táiemnie/ iáko Pochlebnicy czynią; ále iáwnie w oczy bez wszelkiego ná Osoby względu gromił y karał. Y roskazał temu Dworzáninowi/ áby tudźiesz poszedł/ á Wigándowi imieniem Xiążęcym zá ono nabożne Kazánie podźiękował/ y ku więtszey łáski y chęći Xiążęcey oświádeczeniu onego (Wigándá) do stołu Xiążęcego záprośił.
Gdyby teraz ktory Káznodźieiá w bytnośći Pánow y Osob
Skrót tekstu: GdacPan
Strona: Qiiii
Tytuł:
O pańskim i szlacheckim [...] stanie dyszkurs
Autor:
Adam Gdacjusz
Drukarnia:
Jan Krzysztof Jakub
Miejsce wydania:
Brzeg
Region:
Śląsk
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1679
Data wydania (nie wcześniej niż):
1679
Data wydania (nie później niż):
1679
posiągnął do Jego Korony. Zdjąłem łańcuch spojony złotemi ogniwy, Co nim ramię przepasał Saul, kiedy był żywy. Oto masz i Koronę i łańcuch DAWIDZIE, Wiem że ta godność w krótce na twą głowę wnidzie, Niźli mnie kto uprzedzi, niech Ja pierwszy będę W Respekcie i pamięci twej miejsce zasiędę. Oszukał się podchlebnik na swoim towarze, Zamiast podziękowania, aż go DAWID karze. I słowem i uczynkiem, gdy mu z gniewem rzecze: Azaż słudzy na Panów nosić mają miecze. A tobie co do Głowy Królewskiej młodziku! Niedawnoś na drewnianym znać jeździł koniku.
Kiedy niewiesz co to Król, było się w przód spytać
posiągnął do Jego Korony. Zdiąłem łańcuch spoiony złotemi ogniwy, Co nim rámię przepasał Saul, kiedy był żywy. Oto masz y Koronę y łancuch DAWIDZIE, Wiem że ta godność w krotce ná twą głowę wnidzie, Niźli mnie kto uprzedzi, niech Ja pierwszy będę W Respekcie y pámięci twey mieysce zasiędę. Oszukał się podchlebnik ná swoim towarze, Zámiast podziękowania, aż go DAWID kárze. Y słowem y uczynkiem, gdy mu z gniewem rzecze: Azaż słudzy ná Pánow nosić máią miecze. A tobie co do Głowy Krolewskiey młodzikú! Niedawnoś ná drewnianym znać ieździł koniku.
Kiedy niewiesz co to Krol, było się w przod spytać
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 74
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
prawi, miedź w Atenach tak dobra, że mało Złotu jej nie przeniosę, z której w rynku stoi Odlewany z Armodem mężny Arystoi; Ten honor na wieczystą pamiątkę im dany, Że swą ręką odważną zgładzili tyrany! Poczuł Dionizjus onę wesz we wrzedzie I oddał wet, kazawszy ściąć go po obiedzie. Takać zawsze zapłata pochlebników czeka, Choć się im długo krupi, choć się im odwleka. Aristippus WOJNA CHOCIMSKA
Jest-że niejeden taki na świecie pies goły: Gdy nie ma co doma jeść, pańskimi się stoły Opiekając, na wszytkich mruczy, warczy, szczeka; Ano by wolał sam zjeść, co godniejszych czeka, Niejeden-że pochlebca, jeśli prawa minął
prawi, miedź w Atenach tak dobra, że mało Złotu jej nie przeniosę, z której w rynku stoi Odlewany z Armodem mężny Arystoi; Ten honor na wieczystą pamiątkę im dany, Że swą ręką odważną zgładzili tyrany! Poczuł Dionizyus onę wesz we wrzedzie I oddał wet, kazawszy ściąć go po obiedzie. Takać zawsze zapłata pochlebników czeka, Choć się im długo krupi, choć się im odwleka. Aristippus WOJNA CHOCIMSKA
Jest-że niejeden taki na świecie pies goły: Gdy nie ma co doma jeść, pańskimi się stoły Opiekając, na wszytkich mruczy, warczy, szczeka; Ano by wolał sam zjeść, co godniejszych czeka, Niejeden-że pochlebca, jeśli prawa minął
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 249
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
ryby. Nie zrozumiawszy sąsiad mojej mowy słucha. Bo prawo po łacinie jus, po polsku jucha. 246. GADKA
Zgadni: co tak na ziemi, jak na wodzie bywa, Na początku i końcu znacznie go przybywa, We środku najszczuplejsze, dopiero dziesiętą Przeszło w godzinę przykryje człek piętą. 247. POCHLEBSTWO
Chwalą cię pochlebnicy i twe dzieła szerzą; Rad głupi, kiedy jego cień błaznowie mierzą. Choćbyś do największego kota wsadził wora, Nie będzie większy jutro, niżeli był wczora. 248 (D). SŁOŃCE
Rozliczne do spraw boskich dziwu są pobudki. Między inszymi słońce przeciwnymi skutki Ziemię suszy na popiół, ale zaraz potem,
Ususzywszy
ryby. Nie zrozumiawszy sąsiad mojej mowy słucha. Bo prawo po łacinie ius, po polsku jucha. 246. GADKA
Zgadni: co tak na ziemi, jak na wodzie bywa, Na początku i końcu znacznie go przybywa, We środku najszczuplejsze, dopiero dziesiętą Przeszło w godzinę przykryje człek piętą. 247. POCHLEBSTWO
Chwalą cię pochlebnicy i twe dzieła szerzą; Rad głupi, kiedy jego cień błaznowie mierzą. Choćbyś do największego kota wsadził wora, Nie będzie większy jutro, niżeli był wczora. 248 (D). SŁOŃCE
Rozliczne do spraw boskich dziwu są pobudki. Między inszymi słońce przeciwnymi skutki Ziemię suszy na popiół, ale zaraz potem,
Ususzywszy
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 339
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Co rozumiesz co Baba za pociechę miała/ Uderzywszy o ziemię z krupką idąc plwała. Mąż z Zoną jedno ciało.
JEśliże by to prawda jako powiadają/ Iże Mąż z Zoną pospołu jedno ciało maja. Co jeśliby tak było/ czemuż Mąż nie czuje/ Gdy mu owo kto inszy Zonę kućmeruje. Na Pochlebniki.
CO też teraz za intrac Pochlebnicy mają/ Jeśli im drogi pszenice jako przedtym dają. I jabym się jął pochłebstwa/ jeśli tak popłaca/ Nalazbym takiego Pana/ co na to utraca. Ale słyszę Pochlebnicy/ tak się teraz mają/ Ze im na każde Suchedni dwakroć kijem dają. Jeszcze rzatko który ze czcią od
Co rozumiesz co Bábá zá poćiechę miáłá/ Vderzywszy o ziemię z krupką idąc plwáłá. Mąż z Zoną iedno ćiáło.
IEśliże by to prawdá iáko powiádáią/ Iże Mąż z Zoną pospołu iedno ciáło máia. Co ieśliby ták było/ czemusz Mąż nie czuie/ Gdy mu owo kto inszy Zonę kućmeruie. Na Pochlebniki.
CO też teraz zá intrac Pochlebnicy máią/ Ieśli im drogi pszenice iako przedtym dáią. Y iabym się iął pochłebstwá/ ieśli ták popłáca/ Nálazbym tákiego Páná/ co ná to vtráca. Ale słyszę Pochlebnicy/ ták się teraz máią/ Ze im ná káżde Suchedni dwákroć kijem dáią. Ieszcze rzatko ktory ze czćią od
Skrót tekstu: NowSow
Strona: D4v
Tytuł:
Nowy Sowiźrzał abo raczej Nowyźrzał
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1684
Data wydania (nie wcześniej niż):
1684
Data wydania (nie później niż):
1684
swego stryjecznego Fredra, który między nimi ma wielką bardzo miłość, zpraktikował, którzy z tym się odezwali: że niechcą Rzptej odbiegać, ale ostatka pieniędzy chcą cierpliwie czekać, jeno względem tej patiencji aby nam pozwolona była dawna ćwierć i karmne pieniądze po złotych trzydziestu na koń. Na których zaraz wielka wrzawa powstała: Wy pochlebnicy! corrumpował was Fredro, znać że wam ładowano talerami, ac-
comodując się posłowi, że brat jego z wami służy; że aż bratu memu do złych słów było w kole: że jednemu, który najbardziej na niego wołał, zagniewany powiedział: Bodaj cię zabito! musi być żeś nie szlachcic, że tak bardzo
swego stryjecznego Fredra, który między nimi ma wielką bardzo miłość, zpraktikował, którzy z tym się odezwali: że niechcą Rzptéj odbiegać, ale ostatka pieniędzy chcą cierpliwie czekać, jeno względem téj patientiej aby nam pozwolona była dawna czwierć i karmne pieniądze po złotych trzydziestu na koń. Na których zaraz wielka wrzawa powstała: Wy pochlebnicy! corrumpował was Fredro, znać że wam ładowano talerami, ac-
comodując się posłowi, że brat jego z wami służy; że aż bratu memu do złych słów było w kole: że jednemu, który najbardziéj na niego wołał, zagniewany powiedział: Bodaj cię zabito! musi być żeś nie szlachcic, że tak bardzo
Skrót tekstu: FredJKoniec
Strona: 71
Tytuł:
Od pana Jakuba Maxymiliana Fredra ... list.
Autor:
Jakub Maksymilian Fredro
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1628
Data wydania (nie wcześniej niż):
1628
Data wydania (nie później niż):
1628
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842