dokąd mężu drogi? Porzucasz żonę/ i ojczyste progi: Wolę: iże mnie już osieroconą/ Też Fata w tenże grób/ wraz z tobą wżoną. Chor. Mierzjony stroju/ z płaczu mokre szaty; Płachto nikczemna/ tak w gładkość bogaty: Paniej/ twarz kryjesz; jako gdy ozdobę Swą słońce zaćmi w pochmurną żałobę. Bardziej przystoi mieszkańcom Erebu Strój ten/ w którym się niesie do pogrzebu: Przez to się boję ze dawszy przyczynę/ Z świezym Kupidem zwadzi Libytynę. Postawie/ Cerze/ przypatrz się postaci; Jak ciężkim żalem kochania przypłaci Oczy ponurzy/ płachtę na się wdzieje Z wierzchu się smuci/ a we wnątrz się śmieje
dokąd mężu drogi? Porzucasz żonę/ y oyczyste progi: Wolę: ize mie iuż ośieroconą/ Tesz Fátá w tenże grob/ wraz z tobą wżoną. Chor. Mierźiony stroiu/ z płáczu mokre száty; Płachto nikczemna/ ták w głádkość bogáty: Pániey/ twarz kryiesz; iáko gdy ozdobę Swą słońce záćmi w pochmurną załobę. Bárdźiey przystoi mieszkáńcom Erebu Stroy ten/ w ktorym się niesie do pogrzebu: Przez to się boię ze dawszy przyczynę/ Z swiezym Kupidem zwádźi Libythynę. Postáwie/ Cerze/ przypátrz się postáći; Iák cięszkim zalem kochánia przypłáći Oczy ponurzy/ płáchtę na się wdźieie Z wierzchu się smući/ á we wnątrz się śmieie
Text ID: KochProżnLir
Page: 186
Title:
Liryka polskie
Author:
Wespazjan Kochowski
Printing house:
Wojciech Górecki
Place of publication:
Kraków
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
songs
Humorous:
no
Release date:
1674
Release date (no earlier than):
1674
Release date (no later than):
1674
Katolickiej Rzymskiej zabroniono. KARTA XI.
Anglicy, mówiąc co do temperamentu ich natury, są odważni, zdatni do wszystkiego: mają rozum otwarty, żywy, przenikający i najsposobniejszy do najsubtelniejszych umiejętności: rzemieślnicy z nich w jakiejkolwiek bądź robocie główni: czego dowodem jest wszystko to cokolwiek z ich fabryk nam się dostaje: humoru są pochmurnego, i melancholicy. Pospolity lud nigdzie nie jest tak skłonny do buntów i do zapalczywości jako w Anglii. Szkotowie są mocni, bitni, ludzcy, szczerzy, i dowcipni, ale to ma się rozumieć o mieszkających w miastach, wsiach, równinach, bo ci co w górach prawie niedostępnych tułają się, są dzicy i
Katolickiey Rzymskiey zabroniono. KARTA XI.
Anglicy, mowiąc co do temperamentu ich natury, są odważni, zdatni do wszystkiego: maią rozum otwarty, żywy, przenikaiący y naysposobnieyszy do naysubtelnieyszych umieiętności: rzemieślnicy z nich w iakieykolwiek bądź robocie głowni: czego dowodem iest wszystko to cokolwiek z ich fabryk nam się dostaie: humoru są pochmurnego, y melancholicy. Pospolity lud nigdzie nie iest tak skłonny do buntow y do zapalczywości iako w Anglii. Szkotowie są mocni, bitni, ludzcy, szczerzy, y dowcipni, ale to ma się rozumieć o mieszkaiących w miastach, wsiach, rowninach, bo ci co w gorach prawie niedostępnych tułaią się, są dzicy y
Text ID: SzybAtlas
Page: 80
Title:
Atlas dziecinny
Author:
Dominik Szybiński
Printing house:
Michał Groell
Place of publication:
Warszawa
Region:
Mazovia
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
scientific-didactic texts
Genre:
textbooks
Subject:
astronomy, geography
Humorous:
no
Release date:
1772
Release date (no earlier than):
1772
Release date (no later than):
1772
posiłku Rot kamienieckich kilku Uderza w nieprzyjaciela. Jaki szelest niesie Lew po nemejskim lesie. Nie strzyma, pierzchnie w ostrogi. Wtem o czem wątpiono, Z Smoleńska uderzono. Chorągiew synów bojarskich pod nogi rzucona, Łowczyckiego stracona. Gdy ochotą uniósłszy się od swych, zamięszany, Gawroński pojmany. Mrok przypadł, przyjaciel bojom z pochmurnego wozu, A nasi od obozu.
Który stał już na Głuszycy panem brzegom dwiema Smoleńsku przed oczema. Ta przyjmie Radziwiłł pana, tu w jego osobie Złączą się wojska obie. Ale która państwa gubi i rozrywa rada, Zawzięła się Hiada, Gdy sporo najwyższą klawę między wielkich siła Bohatyrów wrzuciła. Czemu zabiegając w oczy,
posiłku Rot kamienieckich kilku Uderza w nieprzyjaciela. Jaki szelest niesie Lew po nemejskim lesie. Nie strzyma, pierzchnie w ostrogi. Wtem o czem wątpiono, Z Smoleńska uderzono. Chorągiew synów bojarskich pod nogi rzucona, Łowczyckiego stracona. Gdy ochotą uniósłszy się od swych, zamięszany, Gawroński pojmany. Mrok przypadł, przyjaciel bojom z pochmurnego wozu, A nasi od obozu.
Który stał już na Głuszycy panem brzegom dwiema Smoleńsku przed oczema. Ta przyjmie Radziwiłł pana, tu w jego osobie Złączą się wojska obie. Ale która państwa gubi i rozrywa rada, Zawzięła się Hyada, Gdy sporo najwyższą klawę między wielkich siła Bohatyrów wrzuciła. Czemu zabiegając w oczy,
Text ID: TwarSRytTur
Page: 9
Title:
Zbiór różnych rytmów
Author:
Samuel Twardowski
Place of publication:
nieznane
Region:
Greater Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
songs
Subject:
history
Humorous:
no
Release date:
między 1631 a 1661
Release date (no earlier than):
1631
Release date (no later than):
1661
Modern edition:
yes
Editor of the modern edition:
Kazimierz Józef Turowski
Place of publication of the modern edition:
Kraków
Publisher of the modern edition:
Drukarnia "Czasu"
Release date of the modern edition:
1861
się ochyną O Dnieprowe narody pod zimnym Bootem, Znaki twoje czuje Pont, wie Helice o tem. Tu o wielka królowa, tu z zastępy swemi, Które snać nad Triony trzymasz sarmackiemi. Traby z tobą ogromne; sama pod żelaznym Sroga hełmem, tu do nas z Zefirem przyjaznym Spadni lekko, i z wozu zsiadłszy pochmurnego, Nawiedź polski horyzon, dom dziedzictwa twego. Gdzie po wojnach surowy Krakus cię przyjmuje, I wyniosłe pod niebo bobkiem góry snuje. Gdzie razem z koronnemi wszystkiemi kuruły Drogę Wanda zaszedłszy, pierwszemi tytuły Zdobi twego hetmana; jemu je przyznawa, Jemu rządy i państwo krakowskie oddawa. Tu, nieba pochyliwszy, wdzięcznem pojrzy okiem
się ochyną O Dnieprowe narody pod zimnym Bootem, Znaki twoje czuje Pont, wie Helice o tem. Tu o wielka królowa, tu z zastępy swemi, Które snać nad Tryony trzymasz sarmackiemi. Traby z tobą ogromne; sama pod żelaznym Sroga hełmem, tu do nas z Zefirem przyjaznym Spadni lekko, i z wozu zsiadłszy pochmurnego, Nawiedź polski horyzon, dom dziedzictwa twego. Gdzie po wojnach surowy Krakus cię przyjmuje, I wyniosłe pod niebo bobkiem góry snuje. Gdzie razem z koronnemi wszystkiemi kuruły Drogę Wanda zaszedłszy, pierwszemi tytuły Zdobi twego hetmana; jemu je przyznawa, Jemu rządy i państwo krakowskie oddawa. Tu, nieba pochyliwszy, wdzięcznem pojrzy okiem
Text ID: TwarSRytTur
Page: 79
Title:
Zbiór różnych rytmów
Author:
Samuel Twardowski
Place of publication:
nieznane
Region:
Greater Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
songs
Subject:
history
Humorous:
no
Release date:
między 1631 a 1661
Release date (no earlier than):
1631
Release date (no later than):
1661
Modern edition:
yes
Editor of the modern edition:
Kazimierz Józef Turowski
Place of publication of the modern edition:
Kraków
Publisher of the modern edition:
Drukarnia "Czasu"
Release date of the modern edition:
1861
Ona, nie serca łańcuszki złotemi, Ale wiązała dobroczyny swemi, Wielom dziś nieopłakana, Wielom święta i z nieba zesłana. 1630 Królowa umiera.
Ledwie zagasła, gdy zarazem od niej, Para jaśniejszych zaćmi się pochodni. O jaka w smoczej twej głowie Szkoda znaczna stołeczny Krakowie! Takie straciwszy światła i pomocy, A dni pochmurne i nielube nocy Wioząc po Olimpie złotym, I sam Febus gaśnie prędko potem. Dopiero grubsze, pod takie zaćmienie, Koronę wszystkę zawaliły cienie, Jaki mrok w Cymerze ciemnym, Jaki otmęt w Awernie podziemnym. Triumfy wszystkie, i wszystkie ozdoby Wór wdziały na się i grube żałoby. Komu świeżo się świeciły, Komu złoty
Ona, nie serca łańcuszki złotemi, Ale wiązała dobroczyny swemi, Wielom dziś nieopłakana, Wielom święta i z nieba zesłana. 1630 Królowa umiera.
Ledwie zagasła, gdy zarazem od niej, Para jaśniejszych zaćmi się pochodni. O jaka w smoczej twej głowie Szkoda znaczna stołeczny Krakowie! Takie straciwszy światła i pomocy, A dni pochmurne i nielube nocy Wioząc po Olimpie złotym, I sam Febus gaśnie prędko potem. Dopiero grubsze, pod takie zaćmienie, Koronę wszystkę zawaliły cienie, Jaki mrok w Cymerze ciemnym, Jaki otmęt w Awernie podziemnym. Tryumfy wszystkie, i wszystkie ozdoby Wór wdziały na się i grube żałoby. Komu świeżo się świeciły, Komu złoty
Text ID: TwarSRytTur
Page: 89
Title:
Zbiór różnych rytmów
Author:
Samuel Twardowski
Place of publication:
nieznane
Region:
Greater Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
songs
Subject:
history
Humorous:
no
Release date:
między 1631 a 1661
Release date (no earlier than):
1631
Release date (no later than):
1661
Modern edition:
yes
Editor of the modern edition:
Kazimierz Józef Turowski
Place of publication of the modern edition:
Kraków
Publisher of the modern edition:
Drukarnia "Czasu"
Release date of the modern edition:
1861
Wyspy Gotto, i mała wyspa Sikubusima żadnego nigdy niedoznały trzęsienia.
Góra Gonnapi na jednej z wysp Banda straszliwy ogień wyrzucała. Trzęsienie ziemi w Ameryce obaliło miasto Guatimala.
Na wyspie Java niedaleko miasta Panarucan ziemia otworzywszy się ogień wyrzucać zaczęła z kamieniami, które aż do miasta wpadały. W całej okolicy niebo przez trzy dni pochmurne było. Zginęło tym przypadkiem 10 tysięcy ludzi.
1588 1 Stycznia, 14, 15, 10 Lutego, 16 Grudnia zorza północa.
1589 burze częste i wielkie.
12 Stycznia zorza północa.
3 Grudnia burza straszna w zachodniej części Hibernii: i wiatrów i morza wzruszenie zdawało się pochodzić ze dna. Najstarsi z majtków sloty
Wyspy Gotto, y mała wyspa Sikubusima żadnego nigdy niedoznały trzęsienia.
Góra Gonnapi na iedney z wysp Banda straszliwy ogień wyrzucała. Trzęsienie ziemi w Ameryce obaliło miasto Guatimala.
Na wyspie Java niedaleko miasta Panarucan ziemia otworzywszy się ogień wyrzucać zaczęła z kamieniami, które aż do miasta wpadały. W całey okolicy niebo przez trzy dni pochmurne było. Zgineło tym przypadkiem 10 tysięcy ludzi.
1588 1 Stycznia, 14, 15, 10 Lutego, 16 Grudnia zorza pułnocna.
1589 burze częste y wielkie.
12 Stycznia zorza pułnocna.
3 Grudnia burza straszna w zachodniey części Hibernii: y wiatrow y morza wzruszenie zdawało się pochodzić ze dna. Naystarsi z maytkow sloty
Text ID: BohJProg_II
Page: 92
Title:
Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770
Author:
Jan Bohomolec
Printing house:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Jesu
Place of publication:
Warszawa
Region:
Mazovia
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
factual literature
Genre:
chronicles, treatises
Subject:
astronomy, history
Humorous:
no
Release date:
1770
Release date (no earlier than):
1770
Release date (no later than):
1770
wyjowszy miasto Turków, którzy święcąc swoje Rumasan, nie mieli ognia na ów czas w domach swoich. Trzęsienie dało się też uczuć na okrętach. Ziemia zaś w mieście opadła na dwie stopy. 11 i 12 Lipca, i 11 Sierpnia o 8. z rana trzęsienie ponowione. Podczas tych przypadków powietrze było barzo ciepłe, pochmurne. Powiadają, iż też zrzodła nowe wytrysnęły. 10 Września w Smyrnie nieznośny swąd siarki uczuto. Tegoż czasu było trzęsienie w Metelinie, w Chio, w Satakri, i na brzegach morskich: 10 do 11 tegoż miesiąca w nocy w Carogrodzie.
Wybuchanie Wezuwiusza: w odległości o pięć mil kurzawy siarczyste, które
wyiowszy miasto Turkow, którzy święcąc swoie Rumasan, nie mieli ognia na ow czas w domach swoich. Trzęsienie dało się też uczuć na okrętach. Ziemia zaś w mieście opadła na dwie stopy. 11 y 12 Lipca, y 11 Sierpnia o 8. z rana trzęsienie ponowione. Podczas tych przypadkow powietrze było barzo ciepłe, pochmurne. Powiadają, iż też zrzodła nowe wytrysnęły. 10 Września w Smyrnie nieznośny swąd siarki uczuto. Tegoż czasu było trzęsienie w Metelinie, w Chio, w Satakri, y na brzegach morskich: 10 do 11 tegoż miesiąca w nocy w Carogrodzie.
Wybuchanie Wezuwiusza: w odległości o pięć mil kurzawy siarczyste, które
Text ID: BohJProg_II
Page: 141
Title:
Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770
Author:
Jan Bohomolec
Printing house:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Jesu
Place of publication:
Warszawa
Region:
Mazovia
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
factual literature
Genre:
chronicles, treatises
Subject:
astronomy, history
Humorous:
no
Release date:
1770
Release date (no earlier than):
1770
Release date (no later than):
1770
słabsze.
9 Grudnia o 2. i 3 ½ z południa trzy gwałtowne trzęsienia w przeciągu pół minuty wielkie gmachy porysowało w Berne, i w Zamkach Lucens, i Nidau. Przed trzęsieniem rzeka Aare okryta była waporami, a woda wrzała: niedaleko tamy bieg jej zastanowił się, w krótce uczuto swąd siarki, wieczor był pochmurny. Tegoż dnia, i godziny tejże trzęsienie dosyć silne w Zossingen w Lagental. w Brugg, koło Arburg, Kenisselden Wildestein, w Walezyj, w Kantonie Sriburg osobliwie zaś w miastach nad wodami leżących, w okolicy Vevej słyszany łoskot niby gradu spadającego, lubo powietrze było spokojne. Tejże godziny w Genewie,
słabsze.
9 Grudnia o 2. y 3 ½ z południa trzy gwałtowne trzęsienia w przeciągu puł minuty wielkie gmachy porysowało w Berne, y w Zamkach Lucens, y Nidau. Przed trzęsieniem rzeka Aare okryta była waporami, á woda wrzała: niedaleko tamy bieg iey zastanowił się, w krotce uczuto swąd siarki, wieczor był pochmurny. Tegoż dnia, y godziny teyże trzęsienie dosyć silne w Zossingen w Lagenthal. w Brugg, koło Arburg, Kenisselden Wildestein, w Walezyi, w Kantonie Sriburg osobliwie zaś w miastach nad wodami leżących, w okolicy Vevey słyszany łoskot niby gradu spadaiącego, lubo powietrze było spokoyne. Teyże godziny w Genewie,
Text ID: BohJProg_II
Page: 211
Title:
Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770
Author:
Jan Bohomolec
Printing house:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Jesu
Place of publication:
Warszawa
Region:
Mazovia
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
factual literature
Genre:
chronicles, treatises
Subject:
astronomy, history
Humorous:
no
Release date:
1770
Release date (no earlier than):
1770
Release date (no later than):
1770
wiele szkody poniosło. Powietrze morowe przed pierwszym trzęsieniem zaczęło się w Salonice trzema miesiącami pierwej, i trwało aż do Września. 10 Sierpnia w Bourdeauks zmruczeniem podziemnym trwało trzy drugie minuty, nastąpiły zaraz dwa drugie gwałtowne, sklepienie Kościoła N. Panny rozpadło się. Dom jeden upadł w Larmont o mile od Bourdeauks. Czas był pochmurny tegoż miesiąca w Limoges, i na wielu miejcach w Limousin z mruczeniem podziemnym. W Grudniu w Gottenburgu, Jokopengu, i Orebro we Szwecij, kominy pozrzucało.
Na początku Stycznia, góra nazwana Generals-Bergsand niedaleko Sztokolmu zapadła.
1 Stycznia, w Zamku Tierry kula ognista widziana, której diameter od 12 do 15 był calów
wiele szkody poniosło. Powietrze morowe przed pierwszym trzęsieniem zaczęło się w Salonice trzema miesiącami pierwey, y trwało aż do Września. 10 Sierpnia w Bourdeaux zmruczeniem podziemnym trwało trzy drugie minuty, nastąpiły zaraz dwa drugie gwałtowne, sklepienie Kościoła N. Panny rozpadło się. Dom ieden upadł w Larmont o mile od Bourdeaux. Czas był pochmurny tegoż miesiąca w Limoges, y na wielu mieycach w Limousin z mruczeniem podziemnym. W Grudniu w Gottenburgu, Jokopengu, y Orebro we Szweciy, kominy pozrzucało.
Na początku Stycznia, gora nazwana Generals-Bergsand niedaleko Sztokolmu zapadła.
1 Stycznia, w Zamku Thierry kula ognista widziana, ktorey diameter od 12 do 15 był calow
Text ID: BohJProg_II
Page: 219
Title:
Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770
Author:
Jan Bohomolec
Printing house:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Jesu
Place of publication:
Warszawa
Region:
Mazovia
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
factual literature
Genre:
chronicles, treatises
Subject:
astronomy, history
Humorous:
no
Release date:
1770
Release date (no earlier than):
1770
Release date (no later than):
1770
-kał, ci w-przyległe złopy; Gdzie strach nimi powionie. A tu kto ochoczy Przez te błota i jary: z-Kuroszem poskoczy Z-tyłu ich przebiegając. Zabój zaczym srogi, Gdy co żywo w samopas upierzywszy nogi, Nie już nazad tym szlakiem któredy szli pierwy Pole wszytko uroszczą plugawymi ścierwy. Ale noc przymierzechniona z pochmurnymi Nieby, Także tej znamienitej do końca potrzeby Wygrać nie pozwoliła. Bo gdy się wpogonią Ochotnik nasz uniesie: owi w-tym ubronią Co za Stawem Taboru; i w-tym umkną mroku. Jednak znowu we wtorek, po drugim się boku Tym lepiej im dostało. Kiedy chcą wetować. Szkody swojej Krzywonos
-kał, ći w-przyległe złopy; Gdźie strach nimi powionie. A tu kto ochoczy Przez te błota i iary: z-Kuroszem poskoczy Z-tyłu ich przebiegáiąc. Zaboy záczym srogi, Gdy co żywo w sámopas upierzywszy nogi, Nie iuż nazad tym szlakiem ktoredy szli pierwy Pole wszytko uroszczą plugáwymi śćierwy. Ale noc przymierzechniona z pochmurnymi Nieby, Tákże tey známienitey do końca potrzeby Wygrać nie pozwoliła. Bo gdy sie wpogonią Ochotnik nász uniesie: owi w-tym ubronią Co za Stawem Taboru; i w-tym umkną mroku. Iednák znowu we wtorek, po drugim sie boku Tym lepiey im dostało. Kiedy chcą wetowáć. Szkody swoiey Krzywonos
Text ID: TwarSWoj
Page: 22
Title:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Author:
Samuel Twardowski
Printing house:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Place of publication:
Kalisz
Region:
Greater Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
epic
Genre:
epic poems
Subject:
history
Humorous:
no
Release date:
1681
Release date (no earlier than):
1681
Release date (no later than):
1681