. Wszak i Herkules we lwim łupieżu na łono Swą miłą posadziwszy, dźwigał jej wrzeciono A ta mu pyszne wstęgą z więzy wała skronie, Tak więc sromu nie bywa w miłości zasłonie. Tobie, Gyprydo, gdy cię przyjazną uczuję, Piękną białych gołąbko w parę ofiaruję. Tobie zaś dziewosłębia ofiaruję Juno, Równe miękkim jedwabiom podarować runo. Aż i owieczkę zarznę pospołu z bliźnięty, Tylko mi pofortuni umysł przedsięwzięty. A ty zato, że ma tak zdziurawiona skora, Zły Marsie i starego nie godzieneś kura. 706. Do JE. Mci pana Aleksandra Mierzeńskiego, porucznika księcia Imci Radziwiła list, jadąc do wojska koronnego
.
Mężny wielkiego wodza
. Wszak i Herkules we lwim łupieżu na łono Swą miłą posadziwszy, dźwigał jej wrzeciono A ta mu pyszne wstęgą z więzy wała skronie, Tak więc sromu nie bywa w miłości zasłonie. Tobie, Gyprydo, gdy cię przyjazną uczuję, Piękną białych gołąbko w parę ofiaruję. Tobie zaś dziewosłębia ofiaruję Juno, Rowne miękkim jedwabiom podarować runo. Aż i owieczkę zarznę pospołu z bliźnięty, Tylko mi pofortuni umysł przedsięwzięty. A ty zato, że ma tak zdziurawiona skora, Zły Marsie i starego nie godzieneś kura. 706. Do JE. Mci pana Aleksandra Mierzeńskiego, porucznika księcia Imci Radziwiła list, jadąc do wojska koronnego
.
Mężny wielkiego wodza
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 447
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
, aż mąż bije żonę. Chcąc się przysłuchać, poszliśmy na stronę. Mąż tłucze, woła, by język trzymała, „Niedoczekanie twoje, bym milczała! — Okrzyknie żona — Nie dziwkam ja twoja, Na wierzchu prawda powinna być moja!” Mąż też wzajemnie czując się być głową, Coraz to plagę podaruje nową, Ale i żona nowych słów dobywa, Którymi męża sromotnie okrywa. Przyszło do tego, że mąż utrudzony, Plunąwszy w ziemię, musiał iść od żony. Tak gdy gosposia stała przy uporze. Szwank ma na grzbiecie, lecz nie na honorze.
, aż mąż bije żonę. Chcąc się przysłuchać, poszliśmy na stronę. Mąż tłucze, woła, by język trzymała, „Niedoczekanie twoje, bym milczała! — Okrzyknie żona — Nie dziwkam ja twoja, Na wierzchu prawda powinna być moja!” Mąż też wzajemnie czując się być głową, Coraz to plagę podaruje nową, Ale i żona nowych słów dobywa, Którymi męża sromotnie okrywa. Przyszło do tego, że mąż utrudzony, Plunąwszy w ziemię, musiał iść od żony. Tak gdy gosposia stała przy uporze. Szwank ma na grzbiecie, lecz nie na honorze.
Skrót tekstu: DembowPunktBar_II
Strona: 484
Tytuł:
Punkt honoru
Autor:
Antoni Sebastian Dembowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1749
Data wydania (nie wcześniej niż):
1749
Data wydania (nie później niż):
1749
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
sobą wziąć niemogli zlawetów pozrzucali. Crterysta Moskwy przeprawiło się na jeden Ostrów który nazywają Lucensholm., i tam pochowali się po szańcach które Sasowie krótko przed tym dobrze palsadami odwarowali i porobili, ale i tam ich dobra dyskrecja potkała, bo ich następującego dnia cale pobito oprócz kilkunastu którym Król I. M. żywot podarował. To wszystko jako się wyżej namieniło działo się przez kilka godzin począwszy od piatej rano aż do dziesiątej godziny. Potym Król I. M. ze wszystkim Wojskiem stanąwszy, nakolana upadszy i Bogu za tak znaczną Wiktorią podziekowawszy, kazał Wojsku bardzo sfatygowanemu wobozie Saskim sobie odpocząć. Ta Wiktoria jest tak chwalebna jaka była
sobą wziąc niemogli zlawetow pozrzucáli. Crterystá Moskwy przepráwiło się na ieden Ostrow ktory názywáią Lucensholm., y tám pochowáli się po száncách ktore Sásowie krotko przed tym dobrze palsadami odwárowali y porobili, ále y tám ych dobra discrecya potkáłá, bo ych następuiącego dnia cale pobito oprocz kilkunastu ktorym Krol I. M. żywot podárował. To wszystko iáko się wyżey namięniło działo się przez kilká godzin począwszy od piatey ráno áż do dziesiątey godziny. Potym Krol I. M. ze wszystkim Woyskiem stánąwszy, nákoláná upadszy y Bogu zá ták znáczną Victorią podziekowawszy, kázał Woysku bárdzo sfatygowánęmu wobozie Sáskim sobie odpocząć. Ta Victorya iest ták chwalebna iáka byłá
Skrót tekstu: RelRyg
Strona: 5
Tytuł:
Krótka a prawdziwa relacja o akcji wojennej [...] pod Rygą
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Gatunek:
relacje
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1701
Data wydania (nie wcześniej niż):
1701
Data wydania (nie później niż):
1701
, serca sobie dodawali. Są dla gościa ludzcy, na nieprzyjaciela tyrani. Są sprawiedliwi, złodziejów karzą, że septuplô za krzywdę uczynioną płacić każą, iniuriato dając dwie części, jednę sądowi, a cztery Królowi. Jeśli fortuna jego, na taką satysfakcją nie wystarczy, przedają go z żoną, z dziećmi, jeśli nie podaruje ukrzywdzony. Mężczyzna w lat: 8. chrzci się, do Kościoła idzie lat mając 40. Dzieci kradną Sąsiadom; Persóm, Turkóm przedają. Chałupy ich tylko o czterech ścianach, bez sieni. Lud tu, osobliwie w płci białogłowskiej, bardzo piękny, do tego farbują się. Stąd Froncymer cały Króla Perskiego. Mężczyzn
, serca sobie dodawali. Są dla gościa ludzcy, na nieprzyiaciela tyranni. Są sprawiedliwi, złodzieiow karzą, że septuplô za krzywdę uczynioną płacić każą, iniuriato daiąc dwie części, iednę sądowi, a cztery Krolowi. Ieśli fortuna iego, na taką satysfákcyą nie wystarczy, przedaią go z żoną, z dziećmi, ieśli nie podaruie ukrzywdzony. Męszczyzna w lat: 8. chrzci się, do Kościoła idzie lat maiąc 40. Dzieci kradną Sąsiádom; Persóm, Turkóm przedaią. Chałupy ich tylko o czterech ścianach, bez sieni. Lud tu, osobliwie w płci białogłowskiey, bardzo piękny, do tego farbuią się. Ztąd Froncymer cały Krola Perskiego. Męszczyzn
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 450
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
te rzeczy ma mieć w sobie: Umiejętność żołnierską/ dzielność/ powagę/ i szczęście. Krótkich powieści
Na wojnie Leuktrickiej/ gdy siła Lacedemończyków pouciekało z bitwy: a takowi według prawa mieli być na gardle karani: Senat Lacedemoński/ upatrując iż lud żołnierski był im po onej wielkiej porażce/ barzo potrzebny/ chciał to onym podarować: jedno tak/ żeby prawa nie naruszyć. W co iż trudno było potrafić: deputowali na to Agesilausa/ aby nowe prawa ustawił. Lecz Agesilaus tak rzekł do Senatu: Ja inszych praw żadnym sposobem stanowić niechcę. I do tych które macie/ nic ani przydać/ ani ująć/ ani ich odmieniać nie myślę
te rzecży ma mieć w sobie: Vmieiętność żołnierską/ dźielność/ powagę/ y szcżęśćie. Krotkich powieśći
Ná woynie Leuktrickiey/ gdy śiłá Lácedemońcżykow poućiekáło z bitwy: á tákowi według prawá mieli być ná gárdle karáni: Senat Lácedemoński/ vpátruiąc iż lud żołnierski był im po oney wielkiey porażce/ bárzo potrzebny/ chćiał to onym podárowáć: iedno ták/ żeby práwá nie náruszyć. W co iż trudno było potráfić: deputowáli ná to Agesiláusá/ áby nowe práwa vstáwił. Lecż Agesiláus ták rzekł do Senatu: Ia inszych praw żadnym sposobem stánowić niechcę. Y do tych ktore maćie/ nic áni przydáć/ áni viąć/ áni ich odmieniáć nie myślę
Skrót tekstu: BudnyBPow
Strona: 132
Tytuł:
Krotkich a wezłowatych powieści [...] księgi IIII
Autor:
Bieniasz Budny
Drukarnia:
Piotr Blastus Kmita
Miejsce wydania:
Lubcz
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
filozofia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
,Oczy we łzach utopione. Owoc pokuty prawdziwey,Niosę tobie niefalszywejDaj skutecznie pokutował,A zagrzech zawsze żałować. Chcę godną czynić pokutę,Pokorą, wyniszczać butę. A żem był kiedy łakomy,I cudze wydzierał domy. Chcę był łatwym ku dawaniu,I jałmużny udzielaniu. Utrapionych poratuję,I czym moge podaruję. Zem się myślą sprosną bawił,Będę w sercu czystość chwalił. Zem kiedy zajrzał bliźniemu,Jak sobie: a gdy obaczęZa radę drugim szkodliwąZa wiele słów, będę w mowieostróżnym w słowie. Lecz godzić bliźnich zasiędę. Zem w grzechach leżał bezpiecznie,Ód wszech się grzechów oddala. Ta mojej
,Oczy we łzách vtopione. Owoc pokuty prawdźiwey,Niosę tobie niefalszyweyDay skutecznie pokutował,A zágrzech zawsze żałować. Chcę godną czynić pokutę,Pokorą, wyniszczać butę. A żem był kiedy łákomy,I cudze wydźierał domy. Chcę był łátwym ku dawániu,I iáłmużny vdźielániu. Vtrapionych porátuię,I czym moge podaruię. Zem się myślą sprosną bawił,Będę w sercu czystośc chwalił. Zem kiedy záyrzał bliźniemu,Iák sobie: á gdy obaczęZá rádę drugim szkodliwąZá wiele słow, będę w mowieostrożnym w słowie. Lecz godźić bliźnich záśiędę. Zem w grzechách leżał bespiecznie,Od wszech śię grzechow oddala. Tá moiey
Skrót tekstu: BanHist
Strona: 244
Tytuł:
Bankiet albo historia jako Adam bankietował
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
: Gołąbeczki piękniuchne — miejże ich u siebie!
Owóż moja ofiara: maluśkie prosiatko — Przyjmiże go ode mnie, me wdzięczne Dzieciątko! Wej, jak kwicy ta marcha! Ścisnąć mu pysk trzeba! Owieskiem go karmijcie, bo nie jada chleba, Mam koteczkę piękniuchną, co mi łowi myszy, I tę wam podaruję. Jak bestyja słyszy, Że już pójdzie ode mnie! Jaką to ma skorę! Od radości podnosi ogonek swój wzgórę.
KUBA Mam ja sam dziewięć groszy, to ci ich daruję. Jałowicęć tu przyszlę, którąć ofiaruję. Mam kilka łokci płótna nie barzci cienkiego — Zejdzie się na pieluszki dla syna waszego. Weźcie
: Gołąbeczki piękniuchne — miejże ich u siebie!
Owóż moja ofiara: maluśkie prosiatko — Przyjmiże go ode mnie, me wdzięczne Dzieciątko! Wej, jak kwicy ta marcha! Ścisnąć mu pysk trzeba! Owieskiem go karmijcie, bo nie jada chleba, Mam koteczkę piękniuchną, co mi łowi myszy, I tę wam podaruję. Jak bestyja słyszy, Że już pójdzie ode mnie! Jaką to ma skorę! Od radości podnosi ogonek swoj wzgórę.
KUBA Mam ja sam dziewięć groszy, to ci ich daruję. Jałowicęć tu przyszlę, którąć ofiaruję. Mam kilka łokci płotna nie barzci cienkiego — Zejdzie się na pieluszki dla syna waszego. Weźcie
Skrót tekstu: DialPańOkoń
Strona: 262
Tytuł:
Dialog o Narodzeniu Pańskim
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
jasełka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1661
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Staropolskie pastorałki dramatyczne: antologia
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Okoń
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1989
Jaką to ma skorę! Od radości podnosi ogonek swój wzgórę.
KUBA Mam ja sam dziewięć groszy, to ci ich daruję. Jałowicęć tu przyszlę, którąć ofiaruję. Mam kilka łokci płótna nie barzci cienkiego — Zejdzie się na pieluszki dla syna waszego. Weźcież go, miła Panno!
FAMUŁA Ja wam garść konopi Podaruję — przyjmijcie, boć my prości chłopi! Jakże to śliczne oczki, jak piękna twarzyczka — Znać przecię niebieskiego zaraz Królewiczka! Nie będzie u nas nigdy tak śliczne dzieciątko — Niechże cię pocałuję, me piękne Paniątko! O, żem ci z sobą nie wziął mojej piszczaleczki — Toć bym was był
Jaką to ma skorę! Od radości podnosi ogonek swoj wzgórę.
KUBA Mam ja sam dziewięć groszy, to ci ich daruję. Jałowicęć tu przyszlę, którąć ofiaruję. Mam kilka łokci płotna nie barzci cienkiego — Zejdzie się na pieluszki dla syna waszego. Weźcież go, miła Panno!
FAMUŁA Ja wam garść konopi Podaruję — przyjmijcie, boć my prości chłopi! Jakże to śliczne oczki, jak piękna twarzyczka — Znac przecię niebieskiego zaraz Królewiczka! Nie będzie u nas nigdy tak śliczne dzieciątko — Niechże cie pocałuję, me piękne Paniątko! O, żem ci z sobą nie wziął mojej piszczaleczki — Toć bym was był
Skrót tekstu: DialPańOkoń
Strona: 262
Tytuł:
Dialog o Narodzeniu Pańskim
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
jasełka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1661
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Staropolskie pastorałki dramatyczne: antologia
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Okoń
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1989
udawała być syna, chociażem łatwo zmiarkowała, że jej własne były. Ledwie nie wszystkie te księgi były Francuskie i Szwedzkie, które mój mąż wysoce szacował, łatwom zgadła, od kogo tego gustu dobrego nabyła. Pod zwierciadłem był powieszony portret mego męża. Skoro postrzegła, żem go zoczyła, zaraz mi go podarowała, przyznawszy się, że go sama malowała, ponieważ umiała wyśmienicie Miniatury malować. Miałam to sobie za rzecz okrutną, obierać ją z tej pamiątki. Dla tegom ją prosiła, żeby tak długo ten portret zatrzymała, ażby go jeszcze raz odmalowała.
Syn jej nie miał jeszcze zupełnie trzynastu lat, barzo był obyczajny
udawała być syna, choćiażem łatwo zmiarkowała, że iey własne były. Ledwie nie wszystkie te kśięgi były Francuskie i Szwedzkie, ktore moy mąż wysoce szacował, łatwom zgadła, od kogo tego gustu dobrego nabyła. Pod zwierćiadłem był powieszony portret mego męża. Skoro postrzegła, żem go zoczyła, zaraz mi go podarowała, przyznawszy śię, że go sama malowała, ponieważ umiała wyśmienicie Miniatury malować. Miałam to sobie za rzecz okrutną, obierać ią z tey pamiątki. Dla tegom ią prośiła, żeby tak długo ten portret zatrzymała, ażby go ieszcze raz odmalowała.
Syn iey nie miał ieszcze zupełnie trzynastu lat, barzo był obyczayny
Skrót tekstu: GelPrzyp
Strona: 32
Tytuł:
Przypadki szwedzkiej hrabiny G***
Autor:
Christian Fürchtegott Gellert
Tłumacz:
Anonim
Drukarnia:
Jan Chrystian Kleyb
Miejsce wydania:
Lipsk
Region:
zagranica
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
epika
Gatunek:
romanse
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
Centaurus ofiarował się przewieść mu na drugą stronę rzeki Dejanirę, którą gdy mu Herkules zlecił, a sam najpierwej się przeprawił; Nessus na drugiej się zostawszy stronie, chciał Dejanirę do gwałtu przymusić; za co od Herkulesa strzałami krwią Hydry napojonymi ustrzelany: konając jednak, aby był bez zemsty nie zginął; Dejanirze suknią swoję skrwawioną podarował; upewniając, że ten miała przymiot, iż jeżeliby ją Mąż obłokł; żadnej inszej nie zakocha niewiasty okrom Zony. Czemu Dejanira uwierzywszy, przyjęła dar z radością; a dowiedziawszy się potym, że Mąż w Eubejskiej krainie będąc, zakochał się w Joli Córce Eurytowej; owę suknią Nessową, posłała mu darem przez Lika
Centaurus ofiárował się przewieść mu ná drugą stronę rzeki Deiánirę, ktorą gdy mu Herkules zlećił, á sam naypierwey się przepráwił; Nessus ná drugiey się zostawszy stronie, chćiał Deiánirę do gwałtu przymuśić; zá co od Herkulesa strzałámi krwią Hydry nápoionymi ustrzelany: konáiąc iednák, áby był bez zemsty nie zginął; Deiánirze suknią swoię skrwáwioną podárował; upewniáiąc, że ten miáłá przymiot, iż ieżeliby ią Mąż oblokł; żadney inszey nie zákocha niewiásty okrom Zony. Czemu Deiánirá uwierzywszy, przyięłá dar z rádośćią; á dowiedźiawszy się potym, że Mąż w Eubeyskiey kráinie będąc, zákochał się w Ioli Corce Eurytowey; owę suknią Nessową, posłáłá mu dárem przez Lyká
Skrót tekstu: OvChrośRoz
Strona: 111
Tytuł:
Rozmowy listowne
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Wojciech Stanisław Chrościński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695