Polski, I mieszkał w Lusławicach niecnota swowolski. Pojmali go byli w Krakowie Męndycy, Jednak mu czynili cześć po każdej ulicy, Za onę jego godność, którą czynił w zborze, I za księgę, co pisał o swym Serwatorze. Na kamień gołą nogą stąpić mu nie dali, Drąc karty z ksiąg pod stopy je podkładali, Mówiący słowa one głośno znakomite: ,,Będę deptał wiary mej pismo jadowite". Zatem mu chcieli czynić w Wiśle ponurzanie, Ale się im z rąk wymknął nad ludzkie mniemanie. Chciał Belzebub pan Mucha, co go z piekła zową, Żeby go wziął na szuszy z nogami i z głową. Stanęli tedy rzędem
Polski, I mieszkał w Lusławicach niecnota swowolski. Poimali go byli w Krakowie Męndycy, Jednak mu czynili cześć po każdej ulicy, Za onę jego godność, którą czynił w zborze, I za księgę, co pisał o swym Serwatorze. Na kamień gołą nogą stąpić mu nie dali, Drąc karty z ksiąg pod stopy je podkładali, Mówiący słowa one głośno znakomite: ,,Będę deptał wiary mej pismo jadowite". Zatem mu chcieli czynić w Wiśle ponurzanie, Ale się im z rąk wymknął nad ludzkie mniemanie. Chciał Belzebub pan Mucha, co go z piekła zową, Żeby go wziął na szuszy z nogami i z głową. Stanęli tedy rzędem
Skrót tekstu: ErZrzenAnKontr
Strona: 362
Tytuł:
Anatomia Martynusa Lutra Erazma z Roterdama
Autor:
Erazm z Rotterdamu
Tłumacz:
Jan Zrzenczycki
Drukarnia:
Bazyli Skalski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pisma religijne, satyry
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1619
Data wydania (nie wcześniej niż):
1619
Data wydania (nie później niż):
1619
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Kontrreformacyjna satyra obyczajowa w Polsce XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Zbigniew Nowak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Gdańskie Towarzystwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1968
którym uśmierzony bunt w Antiochii, którego samże Starosta Syryj był podnietą.
Tegoż roku 2 i 3 Listopada w Stabia i w Misenie, skąd Pliniusz wyjachał był na obserwowanie wybuchania Wezuwiusza, wozy, mimo usiłowania ciągnących, w tył cofały się, lubo na prostym i bitym gościńcu, ani kamienie, które pod koła podkładano mogły je zatrzymać: morze od brzegów znacznie odstąpiwszy suche dno zostawiło.
80 powietrze w Rzymie.
83 trzęsienie ziemi około Hellespontu. Czarownicy Egipiscy, i Chaldejscy zbogacili się pieniędzmi, które lud dawał, aby swemi zabobonnemi ofiarami ziemię przebłagali.
85 trzęsienie ziemi w Rzymie wiele domów obaliło, jako też i r. 94 którego
którym uśmierzony bunt w Antyochii, którego samże Starosta Syryi był podnietą.
Tegoż roku 2 y 3 Listopada w Stabia y w Misenie, zkąd Pliniusz wyiachał był na obserwowanie wybuchania Wezuwiusza, wozy, mimo usiłowania ciągnących, w tył cofały się, lubo na prostym y bitym gościńcu, ani kamienie, które pod koła podkładano mogły ie zatrzymać: morze od brzegow znacznie odstąpiwszy suche dno zostawiło.
80 powietrze w Rzymie.
83 trzęsienie ziemi około Hellespontu. Czarownicy Egipiscy, y Chaldeyscy zbogacili się pieniędzmi, które lud dawał, aby swemi zabobonnemi ofiarami ziemię przebłagali.
85 trzęsienie ziemi w Rzymie wiele domow obaliło, iako też y r. 94 którego
Skrót tekstu: BohJProg_II
Strona: 18
Tytuł:
Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770
Autor:
Jan Bohomolec
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki, traktaty
Tematyka:
astronomia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1770
Data wydania (nie wcześniej niż):
1770
Data wydania (nie później niż):
1770
która wiele dusz pod brzydkie jarzmo wiąże; i nie pierwej zgromiona bywa, aż ufce Szkolne, abo Akademickie Półki następować poczną. Oboje to widzimy w tobie Wielki Kawalerze. Umiesz naprzód wojska szykować, umiesz w burdach wojennych, nie tylko robotę dobrego Hetmana, ale i mężnego Żołnierza odprawować? Ilekroceś ty Pedardy pod Zamki nieprzyjacielskie podkładał? ilekroć byłeś, jako Rzymski Horatius Cocles drugi, wszytkim szykiem, nie tak dalece mostu Rzymskiego, jako bram nieprzyjacielskich? Gdy Panowie towarzysze twoi, dla wielkich strachów od ciebie uciekali; tyś stanął nieustraszony, nic się nie przelękłszy? Świadkiem tego brama Smoleńska, którą jużeś był taranem twym ognistym stłukł:
ktora wiele dusz pod brzydkie iárzmo wiąże; y nie pierwey zgromiona bywa, áż vfce Szkolne, ábo Akádemickie Połki następowáć poczną. Oboie to widzimy w tobie Wielki Káwálerze. Vmiesz naprzod woyská szykowáć, vmiesz w burdách woiennych, nie tylko robotę dobrego Hetmáná, ále y mężnego Zołnierzá odpráwowáć? Ilekroceś ty Pedardy pod Zamki nieprzyiaćielskie podkłádał? ilekroć byłeś, iáko Rzymski Horatius Cocles drugi, wszytkim szykiem, nie ták dálece mostu Rzymskiego, iáko bram nieprzyiaćielskich? Gdy Pánowie towárzysze twoi, dla wielkich stráchow od ćiebie vćiekáli; tyś stánął nieustrászony, nic się nie przelększy? Swiádkiem tego bramá Smoleńska, ktorą iużeś był táránem twym ognistym stłukł:
Skrót tekstu: BirkOboz
Strona: 50
Tytuł:
Kazania obozowe o Bogarodzicy
Autor:
Fabian Birkowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
, według Jonstona. Dzieciom one swoim ślepym, wzrok zielem Helidonią przywracają, według Naturalistów.
KUROPATWY, w Paflagonii o dwóch sercach znajdują się, według Aula Gelliusza, ale to nie był ordinarius et naturalis, ale monstrosus partus; a tak casus nie ma reputari za rzecz zawsze taką. Cudze jajca znalazłszy, pod siebie podkłada, wysiaduje ex mente Z Augustyna mówiącego: Perdix Diabolus est, congregat, quae non peperit. Nie mają między sobą Kuropatwy coitum; ale z poyźrenia, albo tchnienia samcowego niosą się, według Arystotelesa i Pliniusza. Odoricus u Jonsłona świadczy, iż widział człeka jednego (pewnie czarownika) około Trapezuntu, który więcej nad 4000
, według Ionstona. Dzieciom one swoim ślepym, wzrok zielem Helidonią przywracaią, według Naturalistow.
KUROPATWY, w Paflagonii o dwoch sercach znayduią się, według Aula Gelliusza, ale to nie był ordinarius et naturalis, ale monstrosus partus; á tak casus nie ma reputari za rzecz zawsze taką. Cudze iayca znalazłszy, pod siebie podkłada, wysiaduie ex mente S Augustyna mowiącego: Perdix Diabolus est, congregat, quae non peperit. Nie maią między sobą Kuropatwy coitum; ale z poyźrenia, albo tchnienia samcowego niosą się, według Aristotelesa y Pliniusza. Odoricus u Ionsłona swiadczy, iż widział człeka iednego (pewnie czarownika) około Trapezuntu, ktory więcey nad 4000
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 609
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
Ales, ut aequaret, totas sine labe Columbas; Lingva fuit damno, lingva faciente loquaci, Qui color albus erat, nunc est contrarius albo.
ALFONS Król Sycylijski miał Kruka białego, według Jonstona, który sekret podaje, aby wszystkie takie były; tojest jajca ich mózgiem kocim smarować, pod kurę białą na zimnym miejscu podkładając. Ale i za mojej pamięci Roku 1739 w Gwozdcu Dobrach Imści Pana KALINOWSKIEGO Starosty Winnickiego zastrzelony biały Kruk, i w Bibliotece wraz z czarnym wilkiem i wierszem następującym zawieszony:
Ille ego Gwozdcensis Corvus lustrator eremi, Penna cui niveo, tincta colore fuit. Tertius Augustus Regni tùnc Sceptra tenebat, Traiectus plumbi grandine quando fui.
Ales, ut aequaret, totas sine labe Columbas; Lingva fuit damno, lingva faciente loquaci, Qui color albus erat, nunc est contrarius albo.
ALFONS Krol Sycyliyski miał Kruka białego, według Ionstona, ktory sekret podaie, aby wszystkie takie były; toiest iayca ich mozgiem kocim smarować, pod kurę białą na zimnym mieyscu podkładaiąc. Ale y za moiey pamięci Roku 1739 w Gwozdcu Dobrach Imści Pana KALINOWSKIEGO Starosty Winnickiego zastrzelony biały Kruk, y w Bibliotece wraz z czarnym wilkiem y wierszem następuiącym zawieszony:
Ille ego Gwozdcensis Corvus lustrator eremi, Penna cui niveo, tincta colore fuit. Tertius Augustus Regni tùnc Sceptra tenebat, Traiectus plumbi grandine quando fui.
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 611
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
, i rozumieją, że to największa w Raju szczęśliwość: ziemskiej zażywać szczęśliwości, a raczej dziecinnych zabawek, zmyślnych krotofil.
19. Wierzą Mahometani, że jak będą zawołani od Mahometa na dzień sądny, będą iść musieli przez drogę wszystkę usłaną szynami żelaznemi zarzystemi, i że nie będzie sposobu ustrzeżenia się od sparzenia, tylko podkładając sobie papier po stopy, który z tej racyj szanują, na ziemi mu się walać nie pozwalają, i stąd, iż na nim Imię Boskie pisane bywa.
20. Dwojakie Mahometani kładą karanie po śmierci; jedne Azabkarbyr, tojest trumny, która tak dolega swoim ciężarem ciałom grzysznym, że łamie kości, zatyka wszystkie pory
, y rozumieią, że to naywiększa w Raiu szczęsliwość: ziemskiey zażywàć szczęśliwości, a raczey dziecinnych zabawek, zmyślnych krotofil.
19. Wierzą Machometani, że iak będą zawołani od Machometa na dzień sądny, będą iść musieli przez drogę wszystkę usłaną szynami żelaznemi zárzystemi, y że nie będzie sposobu ustrzeżenia się od sparzenia, tylko podkładaiąc sobie papier po stopy, ktory z tey racyi szanuią, na ziemi mu się walać nie pozwalaią, y ztąd, iż na nim Imię Boskie pisane bywa.
20. Dwoiakie Machometáni kładą karánie po śmierci; iedne Azabkarbyr, toiest trumny, ktora tak dolega swoim ciężarem ciałom grzysznym, że łamie kości, zatyka wszystkie pory
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 1102
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
, ani się rychło dostają. Najlepsze są, co mają drobne nasienie wsobie. Nasienie zaś te lepsze, co mu lat już siedm, Jezlibyś nasienie namoczył przed sadzeniem, w wodzie cukrem osłodzonej, albo w sycie miodowej, Melony będą słodsze. Nasienie ich między rożą suchą trzymając, będą rożą pachnąć. Prędżej przyścigają podkładając pod nią deski, albo cegiełki, albo skorupy. Trzeba też odcinać koło nich wypuszczające się pasymki, gdy się powiązą. Izaak Filozof radzi, po melonie żadnej nie jesć potrawy, aż się on strawi w żołądku. O Ekonomice, mianowicie o Ogrodzie Włoskim.
Serenius Medyk wylicza 12. radzajów melonowych. Przyrodzenie melonów zimne
, ani się rychło dostaią. Naylepsze są, co máią drobne nasienie wsobie. Nasienie zaś te lepsze, co mu lat iuż siedm, Iezlibyś nasienie namoczył przed sadzeniem, w wodzie cukrem osłodzoney, albo w sycie miodowey, Melony będą słodsze. Nasienie ich między rożą suchą trzymaiąc, będą rożą páchnąć. Prędźey przyścigaią podkładaiąc pod nię deski, albo cegiełki, albo skorupy. Trzeba też odcinać koło nich wypuszczaiące się pasymki, gdy się powiązą. Izaak Filozof radzi, po melonie żadney nie iesć potrawy, aż się on stráwi w zołądku. O Ekonomice, mianowicie o Ogrodzie Włoskim.
Serenius Medyk wylicza 12. radzaiow melonowych. Przyrodzenie melonow zimne
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 438
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
i Grecy komunikowali na Mszy Świętej tym sposobem u Z: Augustyna opisanym. Naprzód zawołał Diakon: Condonate Christiani. Darujcie sobie urazy Chrześcijanie. Na co się wzajemnie ściskając i przepraszając, do Stołu Pańskiego przystępowali, Mężczyźni na gołej ręki dłoń umytą, i jak łódkę skurczoną położone miewali Ciało Pańskie od Kapłanów, a rękę lewą podkładali pod prawą, i tak z uczciwością do ust swoich przynosili. Białogłowom zaś nie na gołą dłoń, ale na chusteczkę białą (Dominicale zwaną u Baroniusza,) kładł Kapłan, a one do ust brały. Po wzięciu Ciała gębką ręce nad pateną, a po krwie pożyciu velô, albo nakrywadłem kielicha usta komunikującym ucierane były
y Grecy kommunikowali na Mszy Swiętey tym sposobem u S: Augustyna opisanym. Naprzod zawołał Dyakon: Condonate Christiani. Daruycie sobie urazy Chrzescianie. Na co się wzaiemnie sciskaiąc y przepraszaiąc, do Stołu Pańskiego przystępowali, Męszczyzni na gołey ręki dłoń umytą, y iak łodkę skurczoną położone miewali Ciało Pańskie od Kapłanow, á rękę lewą podkładali pod prawą, y tak z uczciwością do ust swoich przynosili. Białogłowom zaś nie na gołą dłoń, ale na chusteczkę białą (Dominicale zwaną u Baroniusza,) kładł Kapłan, á one do ust brały. Po wzięciu Ciała gębką ręce nad pateną, á po krwie pożyciu velô, albo nakrywadłem kielicha usta kommunikuiącym ucierane były
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 55
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
przepuszczają, tylko tam, gdzie się przedsięwzięciu Węglarza upodoba; i może przytym być ogień należycie dyrygowany. Jakim sposobem, potrzeba palić węgle, albo jak się ma obracać w węgiel drzewo, ułożone już w formę pieca.
Gdy już piec doskonale jest oblepiony, można go podpalić, jeżeli pierwej się tego nie uczyniło, podkłada się w ognisko gałązki i liście dobrze wysuszone, słowem wszelkie materie mogące się łatwo zapalić, wsuwa się materie przez otworzystość czyli ognisko K. (Fig. 2) które się zostawiło w najniższej kontygnacyj pieca, i którego się nie zalepiło ziemią piec przykrywającą. Jak tylko podłoży się ogień, powietrze natychmiast wchodzi przez tę otworzystość
przepuszczaią, tylko tam, gdzie się przedsięwźięciu Węglarza upodoba; y może przytym być ogień należycie dyrygowany. Iakim sposobem, potrzeba palić węgle, albo iak się ma obracać w węgiel drzewo, ułożone iuż w formę pieca.
Gdy iuż piec doskonale iest oblepiony, można go podpalić, ieżeli pierwey się tego nie uczyniło, podkłada się w ognisko gałązki i liscie dobrze wysuszone, słowem wszelkie materye mogące się łatwo zapalić, wsuwa się materye przez otworzystość czyli ognisko K. (Fig. 2) ktore się zostawiło w nayniższey kontygnacyi pieca, i ktorego się nie zalepiło ziemią piec przykrywającą. Iak tylko podłoży się ogień, powietrze natychmiast wchodzi przez tę otworzystość
Skrót tekstu: DuhMałSpos
Strona: 23
Tytuł:
Sposób robienia węglów czyli sztuka węglarska
Autor:
Henri-Louis Duhamel Du Monceau
Tłumacz:
Jacek Małachowski
Drukarnia:
Michał Gröll
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1769
Data wydania (nie wcześniej niż):
1769
Data wydania (nie później niż):
1769
i obraca się powtóre w wodę/ która woda przez onę rurkę szklaną ciecze/ i chłodnieje częścią od samej rurki/ która jest sama z siebie zimna/ częścią też od onej wody zimnej/ której nalano w onę drewnianą beczolkę/ i tak ona para nie wywietrzeje/ choć się obróciła w wodę: a tak długo podkładajcie ognia pod on piecek/ aż wszystka woda rozejdzie się w parę. A potym jeśli co pozostanie wody/ postawić na słońcu/ aby jeszcze od słońca była wytrawiona/ a on fus który został na dnie/ niechaj uschnie od słońca. Figura Piecka. A Piecek. B Donica pełna piasku. C Kołba w której woda
y obraca się powtore w wodę/ ktora wodá przez onę rurkę śkláną ćiecże/ y chłodnieie cżęśćią od sámey rurki/ ktora iest sámá z śiebie źimna/ cżęśćią też od oney wody źimney/ ktorey nálano w onę drewniáną becżolkę/ y ták oná párá nie wywietrzeie/ choć się obroćiłá w wodę: á ták długo podkłádayćie ogniá pod on piecek/ áż wszystká wodá rozeydźie się w párę. A potym iesli co pozostánie wody/ postáwić ná słońcu/ áby ieszcże od słońcá byłá wytrawiona/ á on fus ktory został ná dnie/ niechay vschnie od słońcá. Figurá Piecká. A Piecek. B Donicá pełná piasku. C Kołbá w ktorey wodá
Skrót tekstu: SykstCiepl
Strona: 79,
Tytuł:
O cieplicach we Skle ksiąg troje
Autor:
Erazm Sykstus
Drukarnia:
Krzysztof Wolbramczyk
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1617
Data wydania (nie wcześniej niż):
1617
Data wydania (nie później niż):
1617