popada I wstyd razem, że jego do tąd nic nie składa Garść tak mała furiom; a tym mu żarliwszy, Han przynagla, im swoich znacznie uroniwszy Razem spolnym boleje. Czemu nas nie ima? (Wyrzucając na oczy) i długo go trzyma W-słowie próżnym? Wiec znowu, i znowu się kusi, Podpadając raz poraz; wszakże zawsze musi lak od deski odpadać. Póki sa m nakoniec Słoneczny z-Antypodów dobywszy się Goniec, Jego do tąd ukrytych konsztów nie objawi, I od takich inkursyj wolniejszy dzień sprawi. W-iakim także nazajutrz, i codzień, obrocie Nasi będąc, przy mestwie i zwykłej swej cnocie Dużo
popada I wstyd razem, że iego do tąd nic nie składa Garść tak mała furyom; á tym mu żárliwszy, Han przynagla, im swoich znacznie uroniwszy Razem spolnym boleie. Czemu nas nie ima? (Wyrzucaiąc na oczy) i długo go trzyma W-słowie prożnym? Wiec znowu, i znowu sie kuśi, Podpadáiąc raz poraz; wszakże zawsze muśi lák od deski odpadać. Poki sa m nakoniec Słoneczny z-Antypodow dobywszy sie Goniec, Iego do tąd ukrytych konsztow nie obiáwi, I od takich inkursyy wolnieyszy dźień sprawi. W-iakim także nazaiutrz, i codźień, obroćie Naśi bedąc, przy mestwie i zwykłey swey cnoćie Dużo
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 66
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
, i sam Król I. Mć z niemi. Po południu sam Król I. Mć komenderował Tatarskie Chorągwie przydawszy kilku Oficjerów, aby spenetrowali wszytkie chrusty, i na przeszkodzie będący nad Dźwiną Folwark spalili. W chrustach napadszy na Podjazdy Szwedzkie, potykali się z niemi in facie Wojska i spędzili z Chrustów, nawet pod same podpadając Skwadrony, do samego wieczora infestowali Szwedów, z wielkim Króla I. Mci delektamentem, który od tej utarczki ledwo o troje staj z perspektywą subsistebat. Szwedzi stabant immoti, co się zaś á lateribus pokazało, z Dział rażono. W tych utarczach Tatarskich zginęło Szwedów kilku, Tatarski Rotmistrz Kropiński I. M. P
, y sam Krol I. Mć z niemi. Po południu sam Krol I. Mć komenderował Tátárskie Chorągwie przydawszy kilku Oficyerow, áby zpenetrowáli wszytkie chrusty, y ná przeszkodźie będący nád Dźwiną Folwárk spalili. W chrustách nápadszy ná Podiazdy Szwedzkie, potykáli się z niemi in facie Woyská y spędźili z Chrustow, náwet pod sáme podpadáiąc Skwádrony, do sámego wieczorá infestowáli Szwedow, z wielkim Krolá I. Mći delektámentem, ktory od tey vtárczki ledwo o troie stay z perspektywą subsistebat. Szwedźi stabant immoti, co się záś á lateribus pokazáło, z Dźiał ráżono. W tych vtárczách Tátárskich zginęło Szwedow kilku, Tátárski Rotmistrz Kropiński I. M. P
Skrót tekstu: RelWyj
Strona: 6
Tytuł:
Relacja wyjazdu jego królewskiej mości z Warszawy
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Gatunek:
relacje
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1700
Data wydania (nie wcześniej niż):
1700
Data wydania (nie później niż):
1700
łytek nad wieruszył znać że Ordynacja Boska taka była Aby jako tę Fortecę tak sławną tak że i Tam tę Prowincyją nie szpada Niemiecka ale Polska zawojowała szabla. Chcąc tez to podobno Bóg nadgrodzić Narodowi naszemu onę konfuzyją którąsmy za jego dopuszczeniem od Narodu Szwedzkiego w Ojczyźnie naszej ponieśli. Od tego tedy czasu kazał ich Wojewoda niewczasować podpadając strzelając wywabiając ich od wałów i byli zrazu tak głupi że się dali łowić ale potym zaniechali siedząc w Fortecy dopieroż w ten czas pod szańcowali się nasi i szańczyki w nocy wysypali tak blisko że i z muszkietu nie tylo zdział donosiło ale że niedoskonała była fortyfikacja owych szańców stało Wojsko do koła cały dzień że by wycieczki
łytek nad wieruszył znać że Ordynacyia Boska taka była Aby iako tę Fortecę tak sławną tak że y Tam tę Prowincyią nie szpada Niemiecka ale Polska zawoiowała szabla. Chcąc tez to podobno Bog nadgrodzić Narodowi naszemu onę konfuzyią ktorąsmy za iego dopuszczeniem od Narodu Szwedzkiego w Oyczyznie naszey poniesli. Od tego tedy czasu kazał ich Woiewoda niewczasować podpadaiąc strzelaiąc wywabiaiąc ich od wałow y byli zrazu tak głupi że się dali łowić ale potym zaniechali siedząc w Fortecy dopieroz w ten czas pod szancowali się nasi y szanczyki w nocy wysypali tak blisko że y z muszkietu nie tylo zdział donosiło ale że niedoskonała była fortyfikacyia owych szancow stało Woysko do koła cały dzięń że by wycieczki
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 71v
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
na straży stały, i od piechoty naszej tak są zrażeni, że ich wiele na placu legło, a dwu rannych barzo, żywcem pojmano, a inszych aż do samej bramy uciekających bito, sieczono, a z naszych z łaski bożej ani zabito żadnego, ani raniono. Po tej utarczce piechota nasza pod sztagiet abo ostrog podpadając, aż do samej nocy z nimi się strzelała. A J. M. Pan Hetman dowiedziawszy się od dwu rannych pomienionych więźniów, że nieprzyjaciel w nocy przez wojsko nasze, przebijać się i uchodzić miał wolą, wszytko wojsko przez całą noc w sprawie miał, którą gotowość widząc nieprzyjaciel, z miasta się wychylić nieśmiał
na straży stały, y od piechoty naszey tak są zrażeni, że ich wiele na placu legło, a dwu rannych barzo, żywcem poimano, a inszych aż do samey bramy uciekaiących bito, sieczono, a z naszych z łaski bożey ani zabito żadnego, ani raniono. Po tey utarczce piechota nasza pod sztagiet abo ostrog podpadaiąc, aż do samey nocy z nimi się strzelała. A J. M. Pan Hetman dowiedziawszy się od dwu rannych pomienionych więźniow, że nieprzyjaciel w nocy przez woysko nasze, przebiiać się y uchodzić miał wolą, wszytko woysko przez całą noc w sprawie miał, którą gotowość widząc nieprzyjaciel, z miasta się wychylić nieśmiał
Skrót tekstu: KoniecSSud
Strona: 243
Tytuł:
Rozprawa... Stanisława z Koniecpola Koniecpolskiego,
Autor:
Stanisław Koniecpolski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1627
Data wydania (nie wcześniej niż):
1627
Data wydania (nie później niż):
1627
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842
wynika kolor.
Popielaty Wodnisty. Śniady. Cielisty. Zielony. Ceglasty. Płowy. Złocisty. Purpurowy. Modrawy. Biały. Żółty. Czerwony. Modry. Czarny. O tylości rzeczy.
XX. Quantitas albo tylość rzeczy materialnych jest kwalitatywa, według której ma rzecz jaka części jedne, oprócz innych, czyniąc ekstensyą, podpadając wymiarowi w szerz, w zdłuż, i w głębią: zaczym jest fundamentem impenetracyj. J dla tegoć dusza ludzka, Anioł, ze jest duch, któremu nie jest własna quantitas, przenika rzeczy materialne. Przeciwnym sposobem dwie substancje materialne tą kwalitatywą nadane, przeniknąć naturalnie siebie nie mogą, ale jedna drugiej według przemnożenia miejsca ustępować
wynika kolor.
Popielaty Wodnisty. Sniady. Cielisty. Zielony. Ceglasty. Płowy. Złocisty. Purpurowy. Modrawy. Biały. Zołty. Czerwony. Modry. Czarny. O tylości rzeczy.
XX. Quantitas álbo tylość rzeczy materyalnych iest kwalitatywa, według ktorey ma rzecz iáka części iedne, oprocz innych, czyniąc extensyą, podpadáiąc wymiarowi w szerz, w zdłuż, y w głębią: záczym iest fundamentem impenetracyi. J dla tegoć dusza ludzka, Anioł, ze iest duch, ktoremu nie iest własna quantitas, przenika rzeczy materyalne. Przeciwnym sposobem dwie substancye materyalne tą kwalitatywą nadane, przeniknąć náturalnie siebie nie mogą, ále iedna drugiey według przemnożenia mieysca ustępować
Skrót tekstu: BystrzInfElem
Strona: S2
Tytuł:
Informacja elementarna
Autor:
Wojciech Bystrzonowski
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
fizyka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
i inszych utarczek siła, póki jeno mostu lodowatego na Wiśle trwało. P. Lanckoroński także i z owymi chorągwiami pod Puckiem całą zimę na morzu obozem stojąc
niepróżnował, gdyż często a codzień prawie z tym nieprzyjacielem uganiali się, we dnie i w nocy czując, odpoczywać i wysypiać się Szwedóm, ustawicznie pod mury podpadając, niedopuszali. Zaczem Imść P. Hetman upatrzywszy to, iż gdy woda już puściła, nic niebezpiecznego od Czczowa niebyło, ruszył się z swym pułkiem z obozu i niezostawał po wsiach pod Rickiem. Nazajutrz w dzień Panny Mariej zwiastowania pułk J. M. P. Wdzica Bracławskiego i J. M.
i inszych utarczek siła, póki jeno mostu lodowatego na Wiśle trwało. P. Lanckoroński także i z owymi chorągwiami pod Puckiem całą zimę na morzu obozem stojąc
niepróżnował, gdyż często a codzień prawie z tym nieprzyjacielem uganiali się, we dnie i w nocy czując, odpoczywać i wysypiać się Szwedóm, ustawicznie pod mury podpadając, niedopuszali. Zaczém Jmść P. Hetman upatrzywszy to, iż gdy woda już puściła, nic niebespiecznego od Cczowa niebyło, ruszył się z swym pułkiem z obozu i niezostawał po wsiach pod Rickiem. Nazajutrz w dzień Panny Mariej zwiastowania pułk J. M. P. Wdzica Bracławskiego i J. M.
Skrót tekstu: DiarKwarKoniec
Strona: 20
Tytuł:
Diariusz ...wojska kwarcianego...
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1626
Data wydania (nie wcześniej niż):
1626
Data wydania (nie później niż):
1626
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842