Dlatego, że go ociec podeszły wyprawić Na odsiecz Paryżowi miał obleżonemu, Chciał go Odorykowi polecić swojemu, Którego być rozumiał nasposobniejszego Między swemi do tego i najwierniejszego; Jakoż miał być ten, jeśli dobrodziejstw tak wiele, Jako on wziął od niego, czynią przyjaciele.
XIII.
Ten miał w dzień naznaczony na zbrojnem okręcie Pojechać i wykonać jego przedsięwzięcie; Jam też zamierzonego kresu pilnowała I z zamkum do ogrodu umyślnie jechała. Odoryk wtem, mając już od spólnego szpiega Wiadomość, żem tam była, w ciemną noc do brzega Okręt przybił pod miasto i wysiadszy z wody, Poszedł cicho z kilkąset zbrojnych pod ogrody.
XIV.
Stamtąd mię
Dlatego, że go ociec podeszły wyprawić Na odsiecz Paryżowi miał obleżonemu, Chciał go Odorykowi polecić swojemu, Którego być rozumiał nasposobniejszego Między swemi do tego i najwierniejszego; Jakoż miał być ten, jeśli dobrodziejstw tak wiele, Jako on wziął od niego, czynią przyjaciele.
XIII.
Ten miał w dzień naznaczony na zbrojnem okręcie Pojechać i wykonać jego przedsięwzięcie; Jam też zamierzonego kresu pilnowała I z zamkum do ogrodu umyślnie jechała. Odoryk wtem, mając już od spólnego szpiega Wiadomość, żem tam była, w ciemną noc do brzega Okręt przybił pod miasto i wysiadszy z wody, Poszedł cicho z kilkąset zbrojnych pod ogrody.
XIV.
Stamtąd mię
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 276
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
jeżeli nas odstąpi.
Pojechaliśmy zatem tylko we dwóch na te wesele i jadąc przez Rokitno wstąpiliśmy do Mieczyńskiego, skarbnika zakroczymskiego, u którego także kończyło się wesele. Wydał córkę swoją za Jacka Paszkowskiego, strażnikowicza polnego lit., brata rodzonego Ignacego. Tam przecież uprosiliśmy dwóch przyjaciół, że z nami deklarowali pojechać, to jest Józefa Paszkowskiego, generała adiutanta buławy wielkiej W. Ks. Lit., brata przerzeczonych rodzonego, i drugiego Pawła Buczyńskiego, łowczego smoleńskiego, sędzica grodzkiego brzeskiego.
Jechaliśmy tedy na to wesele do Suchej Woli tylko we dwóch, a w Witerożu oczekiwaliśmy na generała adiutanta Paszkowskiego i na Buczyńskiego, łowczego
jeżeli nas odstąpi.
Pojechaliśmy zatem tylko we dwóch na te wesele i jadąc przez Rokitno wstąpiliśmy do Mieczyńskiego, skarbnika zakroczymskiego, u którego także kończyło się wesele. Wydał córkę swoją za Jacka Paszkowskiego, strażnikowicza polnego lit., brata rodzonego Ignacego. Tam przecież uprosiliśmy dwóch przyjaciół, że z nami deklarowali pojechać, to jest Józefa Paszkowskiego, generała adiutanta buławy wielkiej W. Ks. Lit., brata przerzeczonych rodzonego, i drugiego Pawła Buczyńskiego, łowczego smoleńskiego, sędzica grodzkiego brzeskiego.
Jechaliśmy tedy na to wesele do Suchej Woli tylko we dwóch, a w Witerożu oczekiwaliśmy na generała adiutanta Paszkowskiego i na Buczyńskiego, łowczego
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 424
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
pułkownika przedniej straży, za sekundanta. W Siechnowiczach taka brata mego myśl i wola była, aby towarzysz jego Starowolski jechał do Linowej dowiadując się, jeżeli tam jest Bystry, aby go wzajemnie wyzwał i doniósł, że brat mój nadjeżdża.
Było to przed świętym Michałem blisko. Uważałem zatem tę okoliczność, że Bystry może pojechać na imieniny księcia kanclerza lit. na święty Michał do Wołczyna, może się tym ekskuzować, a jeżeli po świętym Michale pojedynek odłoży, tedy go naznaczy blisko Wołczyna. A zatem książę kanclerz wszystkich gości na jego imieniny przybyłych będzie obligować, aby Bystremu na ten pojedynek asystowali, za czym daleko będzie większa partia Bystrego, przy
pułkownika przedniej straży, za sekundanta. W Siechnowiczach taka brata mego myśl i wola była, aby towarzysz jego Starowolski jechał do Linowej dowiadując się, jeżeli tam jest Bystry, aby go wzajemnie wyzwał i doniósł, że brat mój nadjeżdża.
Było to przed świętym Michałem blisko. Uważałem zatem tę okoliczność, że Bystry może pojechać na imieniny księcia kanclerza lit. na święty Michał do Wołczyna, może się tym ekskuzować, a jeżeli po świętym Michale pojedynek odłoży, tedy go naznaczy blisko Wołczyna. A zatem książę kanclerz wszystkich gości na jego imieniny przybyłych będzie obligować, aby Bystremu na ten pojedynek asystowali, za czym daleko będzie większa partia Bystrego, przy
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 845
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
właśnie czasu minęło, jakom się z dóbr Męża WMPani na to miejsce przeniosła,) barzo chorowała, i łatwo po mnie pomiarkować, że mi nie można, w tak się daleką puścić drogę; jednakowoż przyrzekam, że mię, jeżeli mi się czerstwość powróci, nic na świecie nie utrzyma, abym za WMPanią pojechać nie miała. J żebym zupełnie o pewności mojej obietnicy WMPanią utwierdziła, mam intencją syna mego WMPani powierzyć, jeżeli nie będzie dla niej obciążeniem. Bawi się przy mnie. Jam sobie za tę sumkę, którą Teść WMPani na moje i Syna mego pożywienie naznaczył, mały folwarczek w tej wsi kupiła, i ofiaruję
własnie czasu minęło, iakom śię z dobr Męża WMPani na to mieysce przeniosła,) barzo chorowała, i łatwo po mnie pomiarkować, że mi nie można, w tak śię daleką puścić drogę; iednakowoż przyrzekam, że mię, ieżeli mi śię czerstwość powroći, nic na świecie nie utrzyma, abym za WMPanią poiechać nie miała. J żebym zupełnie o pewności moiey obietnicy WMPanią utwierdziła, mam intencyą syna mego WMPani powierzyć, ieżeli nie będzie dla niey obciążeniem. Bawi śię przy mnie. Iam sobie za tę sumkę, ktorą Teść WMPani na moie i Syna mego pożywienie naznaczył, mały folwarczek w tey wśi kupiła, i ofiaruię
Skrót tekstu: GelPrzyp
Strona: 31
Tytuł:
Przypadki szwedzkiej hrabiny G***
Autor:
Christian Fürchtegott Gellert
Tłumacz:
Anonim
Drukarnia:
Jan Chrystian Kleyb
Miejsce wydania:
Lipsk
Region:
zagranica
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
epika
Gatunek:
romanse
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
okoliczny kraj wnet uczyniła Przez listy, potem dziewki pyta utrapionej, Co do mostu i wieże z nią przybyła onej, Gdzie się obróci stamtąd. Ta zlawszy hojnemi Twarz łzami odpowieda, skłoniona ku ziemi: „Najmniejszego dotąd mieć nie będę pokoja, Aż się dowiem gdzie rozkosz i pociecha moja.
LVII.
Do Arle nam pojechać wolą, stamtąd zasię Nalazszy łódkę jaką, co w najkrótszem czasie Ku Afryce przez morze prostowaćbym chciała, Abym się o małżonku mem gdzie dowiedziała. Tysiąc sposobów, tysiąc śrzodków szukać będę, Aż go najdę, oglądam, do niego przybędę. Bo jeśli to są plotki, co Rodomont tobie Powiedział, pewnie umrę i
okoliczny kraj wnet uczyniła Przez listy, potem dziewki pyta utrapionej, Co do mostu i wieże z nią przybyła onej, Gdzie się obróci stamtąd. Ta zlawszy hojnemi Twarz łzami odpowieda, skłoniona ku ziemi: „Najmniejszego dotąd mieć nie będę pokoja, Aż się dowiem gdzie rozkosz i pociecha moja.
LVII.
Do Arle nam pojechać wolą, stamtąd zasię Nalazszy łódkę jaką, co w najkrótszem czasie Ku Afryce przez morze prostowaćbym chciała, Abym się o małżonku mem gdzie dowiedziała. Tysiąc sposobów, tysiąc śrzodków szukać będę, Aż go najdę, oglądam, do niego przybędę. Bo jeśli to są plotki, co Rodomont tobie Powiedział, pewnie umrę i
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 99
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
zawsze ciecze. Musiał odejść ze wstydem jako wilk zmoczony, Będąc od sztucznej dziewki we kpa postrzyżony. 244. Jak galą, tak biją.
Na bliską się przejażdżkę raz było zjechało Kawalerów i panien udatnych niemało. Wtym gdy jeden wężyka sprawnym toczy koniem, Skrzypnie pod nim kulbaka, a panna chcąc po nim Dworskim żartem pojechać, rzecze, snadź tu mają Szczurcy gniazdo, bowiem się jakoś odzywają? A ten: Szczurkom być w siedle, rzecz nieprzyzwoita, Raczej na wasz kiep, panno, moja kusia zgrzyta. 245. In simili odpowiedź.
Służały jadąc drogą ujrzy przy jezierze, Że dziewka podkasana chusty sobie pierze. Więc, że wzruszone
zawsze ciecze. Musiał odejść ze wstydem jako wilk zmoczony, Będąc od sztucznej dziewki we kpa postrzyżony. 244. Jak galą, tak biją.
Na blizką się przejażdżkę raz było zjechało Kawalerow i panien udatnych niemało. Wtym gdy jeden wężyka sprawnym toczy koniem, Skrzypnie pod nim kulbaka, a panna chcąc po nim Dworskim żartem pojechać, rzecze, snadź tu mają Szczurcy gniazdo, bowiem się jakoś odzywają? A ten: Szczurkom być w siedle, rzecz nieprzyzwoita, Raczej na wasz kiep, panno, moja kusia zgrzyta. 245. In simili odpowiedź.
Służały jadąc drogą ujrzy przy jezierze, Że dziewka podkasana chusty sobie pierze. Więc, że wzruszone
Skrót tekstu: ZbierDrużWir_I
Strona: 93
Tytuł:
Collectanea...
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1675 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
do Krakowa. I. M. Pan Rezydent Moskiewski przybył tu dnia onegdajszego do Krakowa mając zlecenie od Prześwietlejszego Cara I. M. Pryncipała swego powinszować Korony i powitać Najaś. Króla I. M. Nowo obranego. Sam zaś Car I. M. z Prus do Pomorskiej Ziemi, a po tym i do Brabancjej pojechać miał. Die 6. praesentis Sejmik Warszawski zagajony przez I. W. I. M. Pana Wojewodę Płockiego odprawiał się, kędy wszczęła się była quaestio, żeć: Ichm: którzy nie przysięgli na popiś[...] super eo że bronić wolności[...] mili na Elekcyj prżeszły etc. powinni teraz praestare jurámentum ci ca tutionem
do Krákowá. I. M. Pan Rezydent Moskiewski przybył tu dnia onegdáyszego do Krákowá maiąc zlecenie od Prześwietleyszego Cárá I. M. Pryncipałá swego powinszowáć Korony y powitać Naiaś. Krolá I. M. Nowo obranego. Sam záś Car I. M. z Prus do Pomorskiey Ziemi, á po tym y do Brabancyey poiechać miał. Die 6. praesentis Seymik Warszawski zágaiony przez I. W. I. M. Pana Woiewodę Płockiego odprawiał się, kedy wszczęła się byłá quaestio, żeć: Ichm: ktorzy nie przyśięgli ná popiś[...] super eo że bronić wolnośći[...] mili na Elekcyi prżeszły etc. powinni teraz praestare jurámentum ci ca tutionem
Skrót tekstu: AwWar
Strona: 1
Tytuł:
Awizy warszawskie, lwowskie i gdańskie z Krakowa
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1697
Data wydania (nie wcześniej niż):
1697
Data wydania (nie później niż):
1697