tam przez 40. lat tym liczniej rozmnożywszy się, pod Wodzem Styllikonem Włoskie Państwa naszli, splądrowali, potym przez Hiszpanią, Afrykę nawiedzili, i tam posessja sobie ugruntowawszy, przez 200. lat Włoskie Państwa nawiedzali, i najeżdżali, których Roku 538. Bellizariusz W. Wódz Justyniana Cesarza w Afryce zgromił, Gilimera Króla ich pojmał, resztę rozproszył, z których wiele uszło do Słowackich Państw, jedni nad Wisłe do pierwszego swego Kraju, drudzy do Prus, gdzie Księstwo jedno nazywa się od nich Vandalia. Po wyniściu Wandalów z Kraju swego Ojczystego (Kromer pisze z przytwierdzeniem dawnych Historyków Branda, i Bernarda Wapowskiego) do Rzymskich Państw, Słowacy rozmnożeni na
tam przez 40. lat tym liczniey rozmnożywszy śię, pod Wodzem Styllikonem Włoskie Państwa naszli, splądrowali, potym przez Hiszpanią, Afrykę nawiedźili, i tam possessya sobie ugruntowawszy, przez 200. lat Włoskie Państwa nawiedzali, i najeżdżali, których Roku 538. Bellizaryusz W. Wodz Justyniana Cesarza w Afryce zgromił, Gilimera Króla ich poimał, resztę rozproszył, z których wiele uszło do Słowackich Państw, jedni nad Wisłe do pierwszego swego Kraju, drudzy do Prus, gdzie Xięstwo jedno nazywa śię od nich Vandalia. Po wyniśćiu Wandalów z Kraju swego Oyczystego (Kromer pisze z przytwierdzeniem dawnych Historyków Branda, i Bernarda Wapowskiego) do Rzymskich Państw, Słowacy rozmnożeni na
Skrót tekstu: ŁubHist
Strona: 2
Tytuł:
Historia polska z opisaniem rządu i urzędów polskich
Autor:
Władysław Łubieński
Drukarnia:
Drukarnia Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
historia, prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1763
Data wydania (nie później niż):
1763
, którego dał na edukacją do Klasztoru jednego do Saksonii. Tego Książę Brzecisław Czeski wziął, i dawszy mu Sukurs Wojenny z wygnańców Polaków, i wielu Czechów, Zbigniewa przeciw Ojcu wyprawił, który Wrocław odebrał, ale wygnany z niego, udał się do Prusów, i Pomeranów, ale i tych Władysław zgromił, i Zbigniewa pojmał w Niewolą, którego potym uwolnił pod czas Konsekracyj Kościoła Gnieźnieńskiego za Instancją Marcina Arcy-Biskupa Gnieźnieńskiego, i innych Panów. Kromer dodaje że Bolesław z Zbigniewem spikneli się byli przeciw Ojcu, i Rebelią uczynili z przyczyny Sieciecha Wojewody Krakowskiego, rządzącego samym Władysławem, ale że Sieciech był wygnany prędko na Ruś, uspokoili się. Widząc zaś
, którego dał na edukacyą do Klasztoru jednego do Saxonii. Tego Xiąże Brzećisław Czeski wźiął, i dawszy mu Sukkurs Wojenny z wygnańców Polaków, i wielu Czechów, Zbigniewa przećiw Oycu wyprawił, który Wrocław odebrał, ale wygnany z niego, udał śię do Prusów, i Pomeranów, ale i tych Władysław zgromił, i Zbigniewa poimał w Niewolą, którego potym uwolnił pod czas Konsekracyi Kośćioła Gnieznieńskiego za Instancyą Marćina Arcy-Biskupa Gnieznieńskiego, i innych Panów. Kromer dodaje że Bolesław z Zbigniewem spikneli śię byli przećiw Oycu, i Rebellią uczynili z przyczyny Sieciecha Wojewody Krakowskiego, rządzącego samym Władysławem, ale że Sieciech był wygnany prędko na Ruś, uspokoili śię. Widząc zaś
Skrót tekstu: ŁubHist
Strona: 16
Tytuł:
Historia polska z opisaniem rządu i urzędów polskich
Autor:
Władysław Łubieński
Drukarnia:
Drukarnia Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
historia, prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1763
Data wydania (nie później niż):
1763
Roki i 12. Niedziel in fundo siedzieć musi w ziemi głębokiej na 12. łokci i grzywny dać, o czym Konstytucja 1726. i inne dawniejsze. 18. Szlachcic chorujący przy delegowanym od Króla, czyniący Testament i dyspozycją rzeczy, tak ważny być powinien, jakby w Grodzie roborowany 1550. 19. Szlachcic gdy[...] gwałtem pojmał Szlachcica, i więził, powinien dać grzywien 120. i na dnie Rok wieży siedzieć, jak długo więził więźnia, i szkody nagrodzić 1588. RZĄD POLSKI. RZĄD POLSKI.
Szlachta są jedni z dawnych Antenatów urodzeni, drudzy nie dawno nobilitowani zwani w Konstytucjach SCARTABELI. W Paktach Konwentach Michała i Jana III. Scartabeli aż
Roki i 12. Niedźiel in fundo śiedźieć muśi w żiemi głębokiey na 12. łokći i grzywny dać, o czym Konstytucya 1726. i inne dawnieysze. 18. Szlachćic chorujący przy delegowanym od Króla, czyniący Testament i dyspozycyą rzeczy, tak ważny być powinien, jakby w Grodźie roborowany 1550. 19. Szlachćic gdy[...] gwałtem poimał Szlachćica, i więźił, powinien dać grzywien 120. i na dnie Rok wieży śiedźieć, jak długo więźił więźnia, i szkody nagrodźić 1588. RZĄD POLSKI. RZĄD POLSKI.
Szlachta są jedni z dawnych Antenatów urodzeni, drudzy nie dawno nobilitowani zwani w Konstytucyach SCARTABELI. W Paktach Konwentach Michała i Jana III. Scartabeli aż
Skrót tekstu: ŁubHist
Strona: 231
Tytuł:
Historia polska z opisaniem rządu i urzędów polskich
Autor:
Władysław Łubieński
Drukarnia:
Drukarnia Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
historia, prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1763
Data wydania (nie później niż):
1763
na łup upartego, Ale wiernego sługi chciwość bierze, Który wiedząc, że nie zdoła Wenerze, Chociaż bezbronny, kiedy nań naciera, Wszytkie jej bronie, jak może, odbiera. Śmiał się Kupido, patrząc na to z nieba, I rzekł: „Już więcej broni mej nie trzeba, Bo się ten szarpacz pojmał w kradzieży I co chciał unieść, tym przebity leży.”
Jakoż poczułem, żem śmiertelnie ranny. Tak małą bronią wojują nas panny! WIOSNA
Już się jaskółka, już i bocian wraca, Już się przybliża bydłu nowa praca, Już kwiatki trawy przewiły zielone, Już się wietrzyki wróciły pieszczone — Tyś sama
na łup upartego, Ale wiernego sługi chciwość bierze, Który wiedząc, że nie zdoła Wenerze, Chociaż bezbronny, kiedy nań naciera, Wszytkie jej bronie, jak może, odbiera. Śmiał się Kupido, patrząc na to z nieba, I rzekł: „Już więcej broni mej nie trzeba, Bo się ten szarpacz poimał w kradzieży I co chciał unieść, tym przebity leży.”
Jakoż poczułem, żem śmiertelnie ranny. Tak małą bronią wojują nas panny! WIOSNA
Już się jaskółka, już i bocian wraca, Już się przybliża bydłu nowa praca, Już kwiatki trawy przewiły zielone, Już się wietrzyki wróciły pieszczone — Tyś sama
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 77
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
deszczem się plecie. STAREJ
Twierdzisz, żeś się za króla Stefana rodziła: Łżesz, babo, boś za Piasta już na świecie była. I tak łżesz, bo jako twe drżące świadczą lata, Wraz-eś stworzona z Ewą na początku świata. O KUPIDYNIE
Dziecię Wenery kochane, Kiedy kwiatki rwie różane, Pojmałem i za barki Zaniosłem go do szynkarki I w konew nalawszy wina Utopiłem Kupidyna; Skąd kiedy podleję głowy, Czuję w sobie zapał nowy, Bo na miłość, co go słucha, Mokrym skrzydłem w sercu dmucha. DO BOGUMIŁY
Chcąc wiedzieć, jakom w twojej łasce, Bogumiło, Słałem serce na
deszczem się plecie. STAREJ
Twierdzisz, żeś się za króla Stefana rodziła: Łżesz, babo, boś za Piasta już na świecie była. I tak łżesz, bo jako twe drżące świadczą lata, Wraz-eś stworzona z Ewą na początku świata. O KUPIDYNIE
Dziecię Wenery kochane, Kiedy kwiatki rwie różane, Poimałem i za barki Zaniosłem go do szynkarki I w konew nalawszy wina Utopiłem Kupidyna; Skąd kiedy podleję głowy, Czuję w sobie zapał nowy, Bo na miłość, co go słucha, Mokrym skrzydłem w sercu dmucha. DO BOGUMIŁY
Chcąc wiedzieć, jakom w twojej łasce, Bogumiło, Słałem serce na
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 93
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
nie znając na sterze, Chce sam pływać po Wiśle; kto wielkie budynki Rozczyna, wprzód się swojej nie radziwszy skrzynki; Kto cale zdrowym będąc, wdaje się w lekarstwa, Albo zdrowia nie mając, w główne gospodarstwa; Kto rad wioski kupuje, a na nie się dłuży — Pięknie mu ta przypowieść staroświecka służy: Pojmałem Tatara; wiedźże go; nie da się; Puścze; już bym ci puścił, on mię trzyma zasię. Baba prosię kupiła: nie miała kłopotu, Dziś jej we dnie i w nocy, doma i u płotu Kwiczy; odwiążeli go, to sąsiedzkie skwierki, Że pierwej zdechnie baba, niż
nie znając na sterze, Chce sam pływać po Wiśle; kto wielkie budynki Rozczyna, wprzód się swojej nie radziwszy skrzynki; Kto cale zdrowym będąc, wdaje się w lekarstwa, Albo zdrowia nie mając, w główne gospodarstwa; Kto rad wioski kupuje, a na nie się dłuży — Pięknie mu ta przypowieść staroświecka służy: Poimałem Tatara; wiedźże go; nie da się; Puśćże; już bym ci puścił, on mię trzyma zasię. Baba prosię kupiła: nie miała kłopotu, Dziś jej we dnie i w nocy, doma i u płotu Kwiczy; odwiążeli go, to sąsiedzkie skwierki, Że pierwej zdechnie baba, niż
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 375
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
mową ofiarował. Czemu? Bo naród był od Boga na frasunek potępiony. Rzeczono im w-przeklęctwie, In dolore paries, w-smutku rodzić będziesz, aby im Pan uczynił Święto, oto im wesele opowiada. Powiedz ty białejgłowie: Oto Pan, świat sobie podbił, Oto Książęcia znacznego Principem tenebrarum, Książęcia Ciemności pojmał, nie tyka się ich to. Powiedz im: wesele, dobra myśl będzie, to ich uciecha, to nowiny namilsze, Mulieribus quae discipulae erant, gaudium ante omnem sermonem tribuit. Gdy zaś przyszło Uczniów swoich witać, o weselu im niewspomina, ale tylo a powtórnie mówi Pax vobis Pokoj wam. Bo
mową ofiárował. Czemu? Bo narod był od Bogá ná frásunek potępiony. Rzeczono im w-przeklęctwie, In dolore paries, w-smutku rodźić będźiesz, áby im Pan vczynił Swięto, oto im wesele opowiáda. Powiedz ty białeygłowie: Oto Pan, świát sobie podbił, Oto Xiążećia znácznego Principem tenebrarum, Xiążećia Ciemnośći poimał, nie tyka się ich to. Powiedz im: wesele, dobra myśl będźie, to ich vćiecha, to nowiny namilsze, Mulieribus quae discipulae erant, gaudium ante omnem sermonem tribuit. Gdy záś przyszło Vczniow swoich witáć, o weselu im niewspomina, ále tylo á powtornie mowi Pax vobis Pokoy wam. Bo
Skrót tekstu: MłodzKaz
Strona: 29
Tytuł:
Kazania i homilie
Autor:
Tomasz Młodzianowski
Drukarnia:
Collegium Poznańskiego Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
Dordreku Orland i u brony Zastawa lud żołnierski wielki, zgromadzony, Częścią, że każde państwo zawżdy, zwłaszcza nowe, Bojaźń i podejźrzenie ma z sobą gotowe, Częścią, że wszędzie głośna nowina latała, Że się już z Zelandii armata ruszała, Którą władnął i którą w rządzie tęgo trzymał Brat książęcia, którego król fryski pojmał.
LXII.
Orland tam przyjechawszy, mówi z nich jednemu, Aby od niego odniósł królowi swojemu, Że go jeden na szablę i drzewo pozywa Rycerz błędny z umową pewną, jako bywa: Jeśli go król zwycięży, da w ręce królowi Pannę, która odjęła żywot Arbantowi, Którą w tak bliskiem miejscu niedaleko chowa,
Dordreku Orland i u brony Zastawa lud żołnierski wielki, zgromadzony, Częścią, że każde państwo zawżdy, zwłaszcza nowe, Bojaźń i podejźrzenie ma z sobą gotowe, Częścią, że wszędzie głośna nowina latała, Że się już z Zelandyej armata ruszała, Którą władnął i którą w rządzie tęgo trzymał Brat książęcia, którego król fryski poimał.
LXII.
Orland tam przyjechawszy, mówi z nich jednemu, Aby od niego odniósł królowi swojemu, Że go jeden na szablę i drzewo pozywa Rycerz błędny z umową pewną, jako bywa: Jeśli go król zwycięży, da w ręce królowi Pannę, która odjęła żywot Arbantowi, Którą w tak blizkiem miejscu niedaleko chowa,
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 186
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
w-reku: Ani jeszcze Czapliński pobrał mu ostatka: Żyje Bóg: i Kozacka nie umarła Matka. Jakoż tylko wyszedszy, począł wnet spółkować Z-Malkontenty drugiemi, i coś już budować. Ze Hetman przestrzezony, List do Krzeczowskiego, Pułkownika na ten czas Pereasławskiego, Poszle o tym, koniecznie żeby go pojmał, I do Informacjej dalszej swej zatrzymał. Który jednak swoje z-nim mając zachowanie, Dał i owszem przestroge. Owo mu pisanie Pokazawszy umyślnie, żeby czuł o sobie. Jakoż dosiadł rączego w-onej zaraz dobie. Chmielnicki skąd się wziął? WOJNY DOMOWEJ PIERWSZEJ O co Malkontent.
O! tu czemu, mając go podejzrzanym takim Nie
w-reku: Ani ieszcze Czaplinski pobrał mu ostatka: Zyie Bog: i Kozacka nie umarła Matka. Iakosz tylko wyszedszy, począł wnet społkować Z-Malkontenty drugiemi, i coś iuż budować. Ze Hetman przestrzezony, List do Krzeczowskiego, Pułkownika na ten czas Pereasławskiego, Poszle o tym, koniecznie zeby go poimał, I do Informácyey dalszey swey zatrzymał. Ktory iednak swoie z-nim maiąc zachowánie, Dał i owszem przestroge. Owo mu pisanie Pokazawszy umyślnie, żeby czuł o sobie. Iákosz dosiadł rączego w-oney zaraz dobie. Chmielnicki zkąd się wziął? WOYNY DOMOWEY PIERWSZEY O co Malkontent.
O! tu czemu, maiąc go podeyzrzánym takim Nie
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 6
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
-tym nie winien, i wszytkim nic za to. Warszawska Elekcia. WOJNY DOMOWEJ PIERWSZEJ Propozycja jej.
O czym gdy się mieszali kogoby takiego Stworzyć tym to Hetmanem? na Wiśniowieckiego Głosy padły żarliwe. On i dawno gdyby Objął te Prowincją, mógł był bez poechyby. Pożar ten wprzód ugasić, niż go wiatr pojmał. leźli w-garści tak małej, za Dnieprem wytrzymał Impet pierwszy, i Wołyń zasłonił sam sobą; Czego Rosołowiecka dosyć znaczną probą. O! już Reimentować już mu tedy było! Ale co być, i tera z to być jego dzieło Własne musi? i drudzy choć na Tury wsiedą Kozaków bić na wieki bez
-tym nie winien, i wszytkim nic za to. Warszawska Elekcia. WOYNY DOMOWEY PIERWSZEY Propozycja iey.
O czym gdy sie mieszáli kogoby takiego Stworzyć tym to Hetmánem? ná Wiśniowieckiego Głosy padły żarliwe. On i dawno gdyby Obiął te Prowincyą, mogł był bez poechyby. Pożar ten wprzod ugasić, niż go wiátr poimał. leźli w-garśći tak małey, zá Dnieprem wytrzymał Impet pierwszy, i Wołyń zasłonił sam sobą; Czego Rosołowiecka dosyć znaczną probą. O! iuż Reimentować iuż mu tedy było! Ale co bydź, i tera z to bydź iego dźieło Własne muśi? i drudzy choć ná Thury wsiedą Kozakow bić ná wieki bez
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 38
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681