mię chętka ciągnie do łowów i prawie myśl moję cale wnurzam w myśliwej zabawie. Mniemałam, że mym troskom (nie w tym jednak lesie, Dianno) nieco folgi przejażdżka przyniesie; aleć zjadli brytani nie nadszczekiwali i ogarzy niechętni w kniejach nie szperali; ani wierzchom tagiejskim postrach trąba dała, ani lanca zjadłego dzika ponękała. Sieci-m też na partańskich lasach nie stawiła, na zwierz także o wnikach cale-m nie myśliła. Sidła, łuki, oszczepy i Dianny strzały w ręku moich na łowach nigdy nie postały. O, gdybym więc Dyktyny wówczas rozum miała, pewnie bym się obłowem swym nie oszukała! Ach, jak głupie
mię chętka ciągnie do łowów i prawie myśl moję cale wnurzam w myśliwej zabawie. Mniemałam, że mym troskom (nie w tym jednak lesie, Dyjanno) nieco folgi przejażdżka przyniesie; aleć zjadli brytani nie nadszczekiwali i ogarzy niechętni w kniejach nie szperali; ani wierzchom tagiejskim postrach trąba dała, ani lanca zjadłego dzika ponękała. Sieci-m też na partańskich lasach nie stawiła, na zwierz także o wnikach cale-m nie myśliła. Sidła, łuki, oszczepy i Dyjanny strzały w ręku moich na łowach nigdy nie postały. O, gdybym więc Dyktyny wówczas rozum miała, pewnie bym się obłowem swym nie oszukała! Ach, jak głupie
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 52
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
, zbrodnie wpędzą do sieci, śmierć uwikła wnikiem; kto zaś takie przeskoczyć sidła ma nadzieję, nim do kresu doskoczy, wprzód go Styks zaleje. X
Nie wchodź w sąd z sługą Twoim. W Psalmie 142
Niewielka stąd pochwała ani korzyść bywa, gdy pan sługę, a pana sługa też pożywa, bo i Panu ponękać sługę nie jest sława, i sługa zemsty czeka, choć sprawę wygrawa. Wierz mi, że wstyd i Tobie prawem mię turbować, i mnie barziej niesłuszna na Cię następować. Nie trzeba się spodziewać ze mną wielkiej wojny, nie zdoła tym rozterkom mój umysł spokojny. Chcesz, widzę, walki proces zapisać u grodu,
, zbrodnie wpędzą do sieci, śmierć uwikła wnikiem; kto zaś takie przeskoczyć sidła ma nadzieję, nim do kresu doskoczy, wprzód go Styks zaleje. X
Nie wchodź w sąd z sługą Twoim. W Psalmie 142
Niewielka stąd pochwała ani korzyść bywa, gdy pan sługę, a pana sługa też pożywa, bo i Panu ponękać sługę nie jest sława, i sługa zemsty czeka, choć sprawę wygrawa. Wierz mi, że wstyd i Tobie prawem mię turbować, i mnie barziej niesłuszna na Cię następować. Nie trzeba się spodziewać ze mną wielkiej wojny, nie zdoła tym rozterkom mój umysł spokojny. Chcesz, widzę, walki proces zapisać u grodu,
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 54
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
przeszłych rzeczy treny, Ale wesołe śpiewać przyszłyśmy kameny, Honoru powinszować nowemu staroście, Kiedy wjeżdża do miasta. Na tom ja, na toście I wy ze mną z Parnasu zstąpiły, nie żeby Ruiny i miast sławnych wspominać pogrzeby. Co ręka ludzka robi, to też ludzka ręka Zepsuje, jeśli sama starość nie ponęka. Mniejszy człowiek od wieże, od zamku, od miasta, I słabszy, wżdy tak jego pamiątka wyrasta, Że choć miejsca, gdzie Troja, gdzie Kartago stoi, Nie znajdziesz, Hannibal się i Hektor nie boi. Więc zielonej ozdobie przydawając krasy, Wdzięczna wiosna, pieśń nasza, i wesołe czasy! ERATO
Wdzięcznej
przeszłych rzeczy treny, Ale wesołe śpiewać przyszłyśmy kameny, Honoru powinszować nowemu staroście, Kiedy wjeżdża do miasta. Na tom ja, na toście I wy ze mną z Parnasu zstąpiły, nie żeby Ruiny i miast sławnych wspominać pogrzeby. Co ręka ludzka robi, to też ludzka ręka Zepsuje, jeśli sama starość nie ponęka. Mniejszy człowiek od wieże, od zamku, od miasta, I słabszy, wżdy tak jego pamiątka wyrasta, Że choć miejsca, gdzie Troja, gdzie Kartago stoi, Nie znajdziesz, Hannibal się i Hektor nie boi. Więc zielonej ozdobie przydawając krasy, Wdzięczna wiosna, pieśń nasza, i wesołe czasy! ERATO
Wdzięcznej
Skrót tekstu: PotSielKuk_I
Strona: 109
Tytuł:
Sielanka
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1676
Data wydania (nie wcześniej niż):
1676
Data wydania (nie później niż):
1676
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
ożenić dostanie. Jak tylko sobie przyjaźń poprzysiężem, Częściej cię gościem, znam niżeli Mężem; Bo gdy niedźwiedzie, hydry, byki dławisz, Wszystki dni na tym, wszystkie lata trawisz. Ja sama w domu siedzę nakształt Wdowy, Czyste wieszając śluby dla twej głowy, Aby cię, jako bywa przygód wiele, Nie ponękali gdzie nieprzyjaciele. Ze się z wężami, ze lwy, z dziki, w lesie Uganiam, tak mi zda się Herkulesie: I widzę, jako wieszają się ziadli Psi, skoro udów zwierzęcych dopadli. Jak zwierz mordujesz, i ścielesz obławą, Nie wytrzymaną żadnemu buławą: Wszystko to przez sen, widzę jak na jawie
ożenić dostánie. Iák tylko sobie przyiaźń poprzyśiężem, Częśćiey ćię gośćiem, znam niżeli Mężem; Bo gdy niedźwiedźie, hydry, byki dławisz, Wszystki dni ná tym, wszystkie látá trawisz. Ia samá w domu śiedzę nákształt Wdowy, Czyste wieszáiąc śluby dla twey głowy, Aby ćię, iáko bywa przygod wiele, Nie ponękáli gdźie nieprzyiaćiele. Ze się z wężámi, ze lwy, z dźiki, w leśie Vganiam, ták mi zda się Herkuleśie: Y widzę, iáko wieszáią się ziádli Psi, skoro udow zwierzęcych dopádli. Iák źwierz morduiesz, y śćielesz obłáwą, Nie wytrzymáną żadnemu bułáwą: Wszystko to przez sen, widzę iák ná iáwie
Skrót tekstu: OvChrośRoz
Strona: 115
Tytuł:
Rozmowy listowne
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Wojciech Stanisław Chrościński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
, Zwietrzywszy nosem Domowe sprzęty,
Po skarbach dłubał, Orła podskubał Łakomstwem zdjęty:
Długoż się chlubił? Gdy tak kraj gubił, Szarpał, i tracił? Moskiewskiego Cara Piotra Aleksiejowicza
z Tego korzysta Antagonista, Bo go krwią spłacił.
Starł Lwa, Północy Refleksje.
Smok, nie tak mocny Jak gruby w sobie,
Ponękał Króla Car Piotr, Karola w Marsowej probie. zwycięstwa nad Szwedem wtąż sławy i życia. krótkość
Ten co z Narodu Prostego płodu Zgoliwszy brody,
Bydło rogate Ustroił w szate Niemieckiej mody,
Aby ukazy Carskie, bez skazy I przeszkód trwały,
Pouczył Chłopy Kuso w galopy Biegać przez wały.
Wielka nadzieja U Aleksieja Była z
, Zwietrzywszy nosem Domowe sprzęty,
Po skárbách dłubał, Orłá podskubał Łakomstwem zdięty:
Długoż się chlubił? Gdy ták kray gubił, Szárpał, y trácił? Moskiewskiego Cárá Piotra Alexieiowiczá
z Tego korzysta Antágonistá, Bo go krwią spłáćił.
Stárł Lwá, Pułnocny REFLEXYE.
Smok, nie ták mocny Iák gruby w sobie,
Ponękał Krolá Cár Piotr, Károlá w Mársowey probie. zwyćięstwá nád Szwedem wtąż sławy y żyćiá. krotkość
Ten co z Narodu Prostego płodu Zgoliwszy brody,
Bydło rogáte Ustroił w száte Niemieckiey mody,
Aby ukazy Cárskie, bez skázy Y przeszkod trwáły,
Pouczył Chłopy Kuso w gálopy Biegáć przez wáły.
Wielka nádzieiá U Alexieiá Byłá z
Skrót tekstu: JunRef
Strona: 36
Tytuł:
Refleksje duchowne na mądry króla Salomona sentyment
Autor:
Mikołaj Karol Juniewicz
Drukarnia:
Drukarnia Jasnej Góry Częstochowskiej
Miejsce wydania:
Częstochowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1731
Data wydania (nie wcześniej niż):
1731
Data wydania (nie później niż):
1731
, sam zacząwszy zwadę, Ale nie w jego mocy. Łacniej go, tak kładę, Z jednym było uczynić; choćby chciał uciekać, Nie puszczą. Przyjdzie w miejscu rozprawy mu czekać. Niech się tym wilkiem wszyscy napastnicy karzą, Że się nie zawsze panu z chudszym zwady darzą: Łacno skukła jednego, łacno go ponęka; Ustanie, skoro gęsta nastąpi nań ręka; Choć ci miewa z to serca jeden brytan chudy, Że oskubie wilkowi pojedynkiem udy. 449. WĘGORZE ŁOWIĆ
W odmęcie insze ryby; w rzece i w jeziorze Najlepszy podczas grzmotu połów na węgorze. Znać grzmotów i piorunów z natury się boją, Że biegają, że
, sam zacząwszy zwadę, Ale nie w jego mocy. Łacniej go, tak kładę, Z jednym było uczynić; choćby chciał uciekać, Nie puszczą. Przyjdzie w miejscu rozprawy mu czekać. Niech się tym wilkiem wszyscy napastnicy karzą, Że się nie zawsze panu z chudszym zwady darzą: Łacno skukła jednego, łacno go ponęka; Ustanie, skoro gęsta nastąpi nań ręka; Choć ci miewa z to serca jeden brytan chudy, Że oskubie wilkowi pojedynkiem udy. 449. WĘGORZE ŁOWIĆ
W odmęcie insze ryby; w rzece i w jeziorze Najlepszy podczas grzmotu połów na węgorze. Znać grzmotów i piorunów z natury się boją, Że biegają, że
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 269
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
jako Job, tak niewinna. Aby cię próżno uciskać miano, Albo dla zasług twych doświadczano: Zbytki, różnice, niekarność, pycha, Ta cię po uszy w głąb nędzy wpycha. Twe plagi jedną zdadzą się raną, Takeś jest wszytka skancerowaną, Z czego, Boskali niedźwignie ręka, Pewnie cię siła przygód ponęka. Wspomni, który cię dziś we łazach narza, Na Jednego twego Lekarża, Co cię wprzód męstwem, co zdobił sławą, Za miłą zgoda, za dzielną sprawą. A w cierpliwości stojąc posturze, Wyglądaj BÓG, żeć to w dwój nasób wróci, I przy poprawie twych żalów skróci. TRENY HIEREMIASZOWE albo Lamentacje
iáko Iob, ták niewinna. Aby ćię prożno ućiskáć miáno, Albo dla zásług twych doświadczáno: Zbytki, rożnice, niekarność, pycha, Ta ćię po uszy w głąb nędzy wpycha. Twe plagi iedną zdadzą się ráną, Tákeś iest wszytka zkancerowáną, Z czego, Boskáli niedźwignie ręka, Pewnie ćię śiła przygod ponęka. Wspomni, ktory ćię dźiś we łazach narza, Ná Iednego twego Lekarża, Co ćię wprzod męstwem, co zdobił słáwą, Zá miłą zgoda, za dźielną spráwą. A w ćierpliwośći stoiąc posturze, Wygląday BOG, żeć to w dwoy nasob wroći, I przy popráwie twych żalow skroći. THRENY HIEREMIASZOWE álbo Lamentácye
Skrót tekstu: ChrośJob
Strona: 173
Tytuł:
Job cierpiący
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Drukarnia Ojców Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1705
Data wydania (nie wcześniej niż):
1705
Data wydania (nie później niż):
1705
być w Japonie, Opaczną drogą wiatr zaniósł w kraj skrzepły, Ledwie wskalistych ludach co nie tonie, Daleko minął ów Horyzont ciepły, Zamysły jego tam wiatr z żaglem wegnał, Kędy się mało z życiem nie pożegnał. Co starożytna wyrobiła ręka, W Zamkach, Pałacach, w Wieżach, Bazylikach. To wszystko wietrzna furia ponęka, Wszak w oczywistych widziemy praktykach, Wiele Kolossów, Piramid w Egipcie, W Rzymie upadło, znikło w prochu szczypcie,
Wieleż Budynków, wieleż drzew po lasach, Wicher obalił, ktoby to wypisał, Wiele szkód zrobił przy nocnych hałasach, Jak wiele dachów, krokiew okołysał, Jak wiele z chłopskich chałup snopków nadarł
bydź w Japonie, Opáczną drogą wiatr zániosł w kray skrzepły, Ledwie wskálistych ludach co nie tonie, Dáleko minął ow Horyzont ciepły, Zámysły iego tam wiatr z żaglem wegnał, Kędy się máło z życiem nie pożegnał. Co stárożytna wyrobiła ręka, W Zámkach, Páłacach, w Wieżach, Bazylikach. To wszystko wietrzna furya ponęka, Wszák w oczywistych widziemy práktykach, Wiele Kolossow, Piramid w Egipcie, W Rzymie upádło, znikło w prochu szczypcie,
Wieleż Budynkow, wieleż drzew po lasach, Wicher obálił, ktoby to wypisał, Wiele szkod zrobił przy nocnych chałasach, Ják wiele dachow, krokiew okołysał, Ják wiele z chłopskich chałup snopkow nádarł
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 154
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
masz i przekopu? Kto ręczy, że śpią wszyscy, że nie masz zasadzki? Zawsze zdradzie podległy nocy i omacki, I pomóc, i zaszkodzić w obie mogą stronie, A przecie zwykle mniejszą większa kupa żonie, Ile w mroku; bo we dnie jedna mężna ręka, Gdy widzi, kogo bije, stu tchórzów ponęka. Lepiej, rzecze, mym zdaniem, zabawić się wałem, Gdy się wam nie zda, z nimi szykiem potkać całem I bohatyrskim trybem, nie w noc, nie ukradkiem Zwyciężyć, ale jasne słońce mając świadkiem. Starych szańców poprawić, nowe suć, gdzie trzeba, Aza nam zdarzą lepszą okazją nieba I czego dziś
masz i przekopu? Kto ręczy, że spią wszyscy, że nie masz zasadzki? Zawsze zdradzie podległy nocy i omacki, I pomóc, i zaszkodzić w obie mogą stronie, A przecie zwykle mniejszą większa kupa żonie, Ile w mroku; bo we dnie jedna mężna ręka, Gdy widzi, kogo bije, stu tchórzów ponęka. Lepiej, rzecze, mym zdaniem, zabawić się wałem, Gdy się wam nie zda, z nimi szykiem potkać całém I bohatyrskim trybem, nie w noc, nie ukradkiem Zwyciężyć, ale jasne słońce mając świadkiem. Starych szańców poprawić, nowe suć, gdzie trzeba, Aza nam zdarzą lepszą okazyją nieba I czego dziś
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 177
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
Znać, iż nie bez przyczyny do wielkiego koła. Dopieroż gdy się zbiorą, że już nużny w zdrowiu, Podparszy się na drogim Chodkiewicz wezgłowiu, Poczeka uciszenia; toż nim słowo rzecze, Smutne oko tam i sam żałośnie powlecze: „Jakim durny poganin zawziął się uporem, Gdy nas szablą nie może, chce ponękać morem, Widzicie, cne rycerstwo, ba, czujecie raczej, Bo drugim do ostatniej przychodzi rozpaczy. Koło generalne u Chodkiewicza WOJNA CHOCIMSKA
Pola mu nie masz z kim dać, gdy tak wiele koni Wojsko nasze bez owsa, bez siana uroni. Szturmów więcej wytrzymać trudno pogotowiu, I prochów, i na kule nie mając
Znać, iż nie bez przyczyny do wielkiego koła. Dopieroż gdy się zbiorą, że już nużny w zdrowiu, Podparszy się na drogim Chodkiewicz wezgłowiu, Poczeka uciszenia; toż nim słowo rzecze, Smutne oko tam i sam żałośnie powlecze: „Jakim durny poganin zawziął się uporem, Gdy nas szablą nie może, chce ponękać morem, Widzicie, cne rycerstwo, ba, czujecie raczej, Bo drugim do ostatniej przychodzi rozpaczy. Koło generalne u Chodkiewicza WOJNA CHOCIMSKA
Pola mu nie masz z kim dać, gdy tak wiele koni Wojsko nasze bez owsa, bez siana uroni. Szturmów więcej wytrzymać trudno pogotowiu, I prochów, i na kule nie mając
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 233
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924