co wiedzieć, do czego Pan Bóg te rzeczy wiedzie. Nie zaniechał i tego ukazać, iż nie nowina królom polskim jeździć za morze i tam stanowić króle. Może i do tego przyść, że na morzu będą polskie okręty, a zatym pruska ziemia i miasta nad morzem w kleszczeby ujęte były, a król duński ciszejby siedział, niż teraz siedzi. A co się tego tyczy, iż młodsza przed starszą za mąż iść ma, położył przed oczy królowi niedawny przykład w domu rakuskim, gdzie także młodszą przed starszą dano. Owa tym zamknął, żeby się król nie rozmyślał, a dał w imię pańskie królewnę Katarzynę w stan małżeński święty
co wiedzieć, do czego Pan Bóg te rzeczy wiedzie. Nie zaniechał i tego ukazać, iż nie nowina królom polskim jeździć za morze i tam stanowić króle. Może i do tego przyść, że na morzu będą polskie okręty, a zatym pruska ziemia i miasta nad morzem w kleszczeby ujęte były, a król duński ciszejby siedział, niż teraz siedzi. A co się tego tyczy, iż młodsza przed starszą za mąż iść ma, położył przed oczy królowi niedawny przykład w domu rakuskim, gdzie także młodszą przed starszą dano. Owa tym zamknął, żeby się król nie rozmyślał, a dał w imię pańskie królewnę Katarzynę w stan małżeński święty
Skrót tekstu: GórnDzieje
Strona: 227
Tytuł:
Dzieje w Koronie Polskiej
Autor:
Łukasz Górnicki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1637
Data wydania (nie wcześniej niż):
1637
Data wydania (nie później niż):
1637
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła wszystkie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Piotr Chmielowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Salomon Lewental
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1886
pod strażą. SANCTY Będzieć on uwazniejszy, KloluKrólu po rozmyśle! Teraz, zaraz pozwadzie napadli nań ściśle. Dzielne serce, w afektów pierwszym poruszeniu, Strudnością się dozwoli przywieść ku zniżeniu. I choć zgrzeszy, choć samo grzech do siebie widzi, Przyznać myłkę, i winnym osądzić się wstydzi Król Sankty, ciszejby o tym! kto śmie Hrabie w spierać, Chciałby podobno, takież występki wywierać. SANCTY Milczę i słucham Panie, ale gdybym wiedział, Ze cię tym nie urażę, Król a cóżbyś powiedział? SANCTY Ze serce wychowane w boatyrskich czynach, Znajduje hańbę swoję w każdych przeprosinach; I nie
pod stráżą. SANCTY Będzieć on uwaznieyszy, KloluKrolu po rozmyśle! Teraz, záraz pozwádzie nápadli nąń sciśle. Dzielne serce, w afektow pierwszym poruszeniu, Ztrudnośćią się dozwoli przywieść ku zniżeniu. Y choć zgrzeszy, choć samo grzech do siebie widzi, Przyznac myłkę, y winnym osądzić się wstydzi KROL Sánkty, ciszeyby o tym! kto smie Chrábie w spieráć, Chciałby podobno, tákiesz występki wywieráć. SANCTY Milczę y słucham Panie, ále gdybym wiedział, Ze ćię tym nie urażę, KROL á cożbyś powiedział? SANCTY Ze serce wychowáne w boatyrskich czynach, Znayduie háńbę swoię w każdych przeprosinach; Y nie
Skrót tekstu: CorMorszACyd
Strona: 135
Tytuł:
Cyd
Autor:
Pierre Corneille
Tłumacz:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
Supraśl
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
cegły.
Drżą matki nieszczęśliwe, a za każdą kulą Opłakane do piersi niemowiątka tulą. Toż i w polu niebieskie przeznaczyły miotły, Kiedy w krzykliwe trąby i tubalne kotły Orła białego hukną, Dunajowi ani Wiedeńskim belloardom Polacy słychani. Skoro ostrzem szable swej jego butę złomią, Opiłego nadzieją poganina gromią. I na morzu nie ciszej, bo, próżnując poty, Dźwiga Neptun armatą ładowane floty: Pani adriatyckiej, Wenecja, wody, Świeżo wziętej w Kandyjej chce wetować szkody. Czas ci by, chrześcijanie! i już dawno minął, Wtedy było, nim Euksyn Mahomet przepłynął, Nim was za samo garło pojedynkiem chwyta, Wiedeń wziąwszy, nadzieją do Rzymu
cegły.
Drżą matki nieszczęśliwe, a za każdą kulą Opłakane do piersi niemowiątka tulą. Toż i w polu niebieskie przeznaczyły miotły, Kiedy w krzykliwe trąby i tubalne kotły Orła białego hukną, Dunajowi ani Wiedeńskim belloardom Polacy słychani. Skoro ostrzem szable swej jego butę złomią, Opiłego nadzieją poganina gromią. I na morzu nie ciszej, bo, próżnując poty, Dźwiga Neptun armatą ładowane floty: Pani adryjatyckiej, Wenecyja, wody, Świeżo wziętej w Kandyjej chce wetować szkody. Czas ci by, chrześcijanie! i już dawno minął, Wtedy było, nim Euksyn Mahomet przepłynął, Nim was za samo garło pojedynkiem chwyta, Wiedeń wziąwszy, nadzieją do Rzymu
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 503
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
zakryte obłokiem. Jest blisko Cymercyków loch wielmi przestrony/ Góra dęta/ dwór Snowi/ i gmach ulubiony; Gdzie słońce nie donosi pormieniami rane/ Ni pułdzienne/ ni wiotche: z ziemie umięszane Z ćmą się drą mgły/ mroki wtąż nocna wątpliwego. Nie budzi tam/ ptak czuły nosa czubatego/ Pianiem zorze: ni ciszej szczekaniem przekiną Psi warczywi/ ni gęsi co psów czulsze słyną. Ni zwierz/ ni bydlę/ ni dmą gałęzie zachwiane. Rozprawy tam języków łudzkich niesłychane/ Wczas niemy w nim się złożył/ lub niepomnych bije Wód źrzodło z spodku stały/ / przez tęż gdy się ryje Sny smaczne burczącemi stroi kamyszczkami. Maku bez miary
zákryte obłokiem. Iest blisko Cymercykow loch wielmi przestrony/ Gorá dęta/ dwor Snowi/ y gmách vlubiony; Gdźie słońce nie donośi pormieniámi ráne/ Ni pułdźienne/ ni wiotche: z źiemie vmięszáne Z ćmą się drą mgły/ mroki wtąż nocná wątpliwego. Nie budźi tám/ ptak czuły nosá czubátego/ Pianiem zorze: ni ciszey szczekániem przekiną Pśi wárczywi/ ni gęśi co psow czulsze słyną. Ni źwierz/ ni bydlę/ ni dmą gáłęźie záchwiane. Rospráwy tám ięzykow łudzkich niesłycháne/ Wczás niemy w nim się złożył/ lub niepomnych biie Wod źrzodło z spodku stáły/ / przez tęż gdy się ryie Sny smácżne burczącemi stroi kámyszczkámi. Máku bez miáry
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 286
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
trwa miłość poddana: Anie w ptastwie małżeńska miłość rozerwana. Serdecznie się jak drzewiej lubują/ i mnożą/ I przez siedm spokojnych dni/ jak się ziemna srożą/ W gniazdku słanym przy morzu zimorodek siada. W ten czas na morze każdy niech bezpiecznie wsiada; wiatrów pilen Eolus: wypaść im nie zwoli/ I w ciszej morze trzyma; wnuczkom swoim kwoli. Tych letni ktoś nad morzem widzi latających/ I dokonca wiernie się/ chwali miłujących. Aż drugi/ lubo tenże/ jako się udało: Ten też/ pry/ co o morze pociera się śmiało/ Z nogami subtelnemi (ku nurkowi godził Z głową przestroną) w domu królewskim
trwa miłość poddána: Anie w ptastwie małżenska miłość rozerwána. Serdecznie się iak drzewiey lubuią/ y mnożą/ Y przez śiedm spokoynych dni/ iak się źiemná srożą/ W gniazdku słánym przy morzu źimorodek śiáda. W ten czás ná morze káżdy niech bespiecznie wśiáda; wiátrow pilen AEolus: wypaść im nie zwoli/ Y w ćiszey morze trzyma; wnuczkom swoim kwoli. Tych letni ktoś nad morzem widźi latáiących/ Y dokoncá wiernie się/ chwali miłuiących. Aż drugi/ lubo tenże/ iáko się vdáło: Ten też/ pry/ co o morze pociera się śmiáło/ Z nogámi subtelnemi (ku nurkowi godźił Z głową przestroną) w domu krolewskim
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 291
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
pokoj był. Poseł do Turek posłany Jego Mć. pan Ożga/ człowik wielkiego do wcipu/ gdzie
długo zatrzymany: bo z Persem szuk ano jednania/ iż nie doszło/ do nas się skłonił bojaźnia wzruszony. Stawił Kroł Jego M. wojsko przeciw Skinderbaszy/ które obaczywszy Turczyn/ i potęgę taką/ lżej i ciszej poszedł. Zaraz 27. Nouemb. Posła swego do Warszawy posłał/ utwierdzając i ponawiając przymierza. Regestr Wojska tak Kwarcianego/ jako i powiatowego/ jako się poczęły pisać/ i kiedy pisać. 10. Septemb. A. 1619.
PAn Krakowski/ Ludu 3000. Pan Hetman polny/ Usarzów 200. Pan Kaliński/
pokoy był. Poseł do Turek posłány Ie^o^ Mć. pan Ożgá/ człowik wielkiego do wćipu/ gdźie
długo zátrzymány: bo z Persem szuk ano iednánia/ iż nie doszło/ do nas sie skłonił boiáźnia wzruszony. Stáwił Kroł Ie^o^ M. woysko przećiw Skinderbászy/ ktore obaczywszy Turczyn/ y potęgę táką/ lżey y ćiszey poszedł. Zaraz 27. Nouemb. Posłá swego do Wárszáwy posłał/ vtwierdzáiąc y ponawiáiąc przymierza. Regestr Woyská ták Kwárćiánego/ iáko y powiátowego/ iako sie poczeły pisać/ y kiedy pisáć. 10. Septemb. A. 1619.
PAn Krákowski/ Ludu 3000. Pan Hetman polny/ Vsarzow 200. Pan Kálinski/
Skrót tekstu: ZrzenNowiny
Strona: Cv
Tytuł:
Nowe nowiny z Czech, Tatar i Węgier
Autor:
Jan Zrzenczycki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Zawołasz czego/ bieży/ nic niewysłuchawszy Czego i po co/ spytasz/ ani wie coś wskazał. Gdy chcesz mieć Comedyą; pojrzy kiedy jedzą Jakie rwentes/ i jaki halas/ szarpanina. Drugi miasto pieczeni/ trafi w rękę swego Towarzysza/ nuż załeb. Pan woła ciszy tam/ I będzie trochę ciszej/ a potym zaś wrzawa/ Śmiechy/ nierząd jaki być w piekle powiadają. Gdy potym w drogę kędy jachać przydzie Panu Gonią go jak złodzieja/ a potym opuszczą Za karetą niewidzieć nikogo/ choć każdy Na dwa konie zwykł obrok birać/ tak przy domu Jako też i w podrożu. Daremniejszej strawy Nie może być
Záwołasz czego/ bieży/ nic niewysłuchawszy Czego y po co/ spytasz/ áni wie coś wskazał. Gdy chcesz mieć Comedyą; poyrzy kiedy iedzą Iákie rwentes/ y iáki halas/ szarpaniná. Drugi miásto pieczeni/ trafi w rękę swego Towarzysza/ nusz załeb. Pan woła ćiszy tam/ Y będźie trochę ćiszey/ á potym záś wrzawa/ Smiechy/ nierząd iaki bydź w piekle powiadáią. Gdy potym w drogę kędy iácháć przydźie Pánu Gonią go iák złodźieiá/ á potym opuszczą Zá karetą niewidźieć nikogo/ choć káżdy Ná dwá konie zwykł obrok biráć/ ták przy domu Iáko tesz y w podrożu. Daremnieyszey strawy Nie może bydź
Skrót tekstu: OpalKSat1650
Strona: 49
Tytuł:
Satyry albo przestrogi do naprawy rządu i obyczajów w Polszcze
Autor:
Krzysztof Opaliński
Miejsce wydania:
Amsterdam
Region:
zagranica
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
uszczypnie/ drugi go Zakole gdzie najgorzy/ błazen się opędza I wrzeszczy/ raz drugi raz. Cierpliwie Pan słucha. Aż też gdy chłopcy błazna nazbyt obracają/ I niedadzą wypocząć/ pocznie wrzeszczeć/ gembę Aż po uszy rozdarszy/ że się też nadprzykrzy Panu/ onym wrzeszczeniem: dopieroż zawoła Na chłopce. Chłopcy ciszej/ długoż tego będzie. A chłopcy w kierz/ odbiegą błazna i igrania. Tak Pan BÓg czasem czeka/ aż nieprzyjaciele Dowoli się ucieszą/ zewsząd obracając Mizerną naszę Polskę. Dopiero gdy nazbyt Naprzykrza się i onej i jemu samemu. Zawoła ciszej Turcy. Ciszej Tatarowie A Turcy w kierz/ i oraz inszy
vszczypnie/ drugi go Zákole gdźie naygorzy/ błazen się opędza Y wrzeszczy/ raz drugi raz. Cierpliwie Pan słucha. Aż też gdy chłopcy błazna názbyt obracaią/ Y niedadzą wypocząć/ pocznie wrzeszczeć/ gembę Aż po vszy rozdarszy/ że się też nadprzykrzy Pánu/ onym wrzeszczeniem: dopierosz záwoła Ná chłopce. Chłopcy ćiszey/ długoż tego będźie. A chłopcy w kierz/ odbiegą błazna y igránia. Ták Pan BOg czásem czeka/ áż nieprzyiaćiele Dowoli się vćieszą/ zewsząd obracáiąc Mizerną naszę Polskę. Dopiero gdy nazbyt Naprzykrza się y oney y iemu samemu. Záwoła ćiszey Turcy. Ciszey Tatarowie A Turcy w kierz/ y oraz inszy
Skrót tekstu: OpalKSat1650
Strona: 81
Tytuł:
Satyry albo przestrogi do naprawy rządu i obyczajów w Polszcze
Autor:
Krzysztof Opaliński
Miejsce wydania:
Amsterdam
Region:
zagranica
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
Panu/ onym wrzeszczeniem: dopieroż zawoła Na chłopce. Chłopcy ciszej/ długoż tego będzie. A chłopcy w kierz/ odbiegą błazna i igrania. Tak Pan BÓg czasem czeka/ aż nieprzyjaciele Dowoli się ucieszą/ zewsząd obracając Mizerną naszę Polskę. Dopiero gdy nazbyt Naprzykrza się i onej i jemu samemu. Zawoła ciszej Turcy. Ciszej Tatarowie A Turcy w kierz/ i oraz inszy bisurmancy. Opatrzność zgoła BOża/ nad nami Polaki. Siłać bowiem obrony mamy na granicach/ Kilka set mil/ kilka set ludzi bronić mają I obronie/ a gdzież to podobieństwo kiedy? Fortec nie pytaj/ pasów opatrzonych/ ani Szlaków Tatarskich pytaj zatarasowanych
Pánu/ onym wrzeszczeniem: dopierosz záwoła Ná chłopce. Chłopcy ćiszey/ długoż tego będźie. A chłopcy w kierz/ odbiegą błazna y igránia. Ták Pan BOg czásem czeka/ áż nieprzyiaćiele Dowoli się vćieszą/ zewsząd obracáiąc Mizerną naszę Polskę. Dopiero gdy nazbyt Naprzykrza się y oney y iemu samemu. Záwoła ćiszey Turcy. Ciszey Tatarowie A Turcy w kierz/ y oraz inszy bisurmancy. Opatrzność zgoła BOża/ nad námi Polaki. Siłáć bowiem obrony mamy ná granicách/ Kilka seth mil/ kilka set ludźi bronić máią Y obronie/ á gdźiesz to podobienstwo kiedy? Fortec nie pytay/ passow opatrzonych/ áni Szlakow Tatarskich pytay zatarasowanych
Skrót tekstu: OpalKSat1650
Strona: 81
Tytuł:
Satyry albo przestrogi do naprawy rządu i obyczajów w Polszcze
Autor:
Krzysztof Opaliński
Miejsce wydania:
Amsterdam
Region:
zagranica
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
wrzeszczeniem: dopieroż zawoła Na chłopce. Chłopcy ciszej/ długoż tego będzie. A chłopcy w kierz/ odbiegą błazna i igrania. Tak Pan BÓg czasem czeka/ aż nieprzyjaciele Dowoli się ucieszą/ zewsząd obracając Mizerną naszę Polskę. Dopiero gdy nazbyt Naprzykrza się i onej i jemu samemu. Zawoła ciszej Turcy. Ciszej Tatarowie A Turcy w kierz/ i oraz inszy bisurmancy. Opatrzność zgoła BOża/ nad nami Polaki. Siłać bowiem obrony mamy na granicach/ Kilka set mil/ kilka set ludzi bronić mają I obronie/ a gdzież to podobieństwo kiedy? Fortec nie pytaj/ pasów opatrzonych/ ani Szlaków Tatarskich pytaj zatarasowanych Wszędzie wolno wniść
wrzeszczeniem: dopierosz záwoła Ná chłopce. Chłopcy ćiszey/ długoż tego będźie. A chłopcy w kierz/ odbiegą błazna y igránia. Ták Pan BOg czásem czeka/ áż nieprzyiaćiele Dowoli się vćieszą/ zewsząd obracáiąc Mizerną naszę Polskę. Dopiero gdy nazbyt Naprzykrza się y oney y iemu samemu. Záwoła ćiszey Turcy. Ciszey Tatarowie A Turcy w kierz/ y oraz inszy bisurmancy. Opatrzność zgoła BOża/ nad námi Polaki. Siłáć bowiem obrony mamy ná granicách/ Kilka seth mil/ kilka set ludźi bronić máią Y obronie/ á gdźiesz to podobienstwo kiedy? Fortec nie pytay/ passow opatrzonych/ áni Szlakow Tatarskich pytay zatarasowanych Wszędźie wolno wniść
Skrót tekstu: OpalKSat1650
Strona: 81
Tytuł:
Satyry albo przestrogi do naprawy rządu i obyczajów w Polszcze
Autor:
Krzysztof Opaliński
Miejsce wydania:
Amsterdam
Region:
zagranica
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650