/ do swych Greków/ już po wzięciu przez Turki Konstantynopola piszącego/ i mówiącego/ Carogród wzięto: płakać i wołać i ryczeć/ tylo wspomniawszy na to muszę. Ołtarze pomazano/ Cerkwie poburzono/ krew roźlano/ Mniszki posromocono/ Panny pokażono/ Dzieci wyścinano/ Pany wybito/ Mnichy/ Kapłany/ i niewiasty: Malżeństwa porozrywano/ naczynia Z. połamano/ obrazy prześliczne podeptano i ślinami poszpecono. O ja nieszczęśliwy i nędzny/ a kto może ten upadek wypowiedzieć? Wszytko Mahomet pożarł. Nie tylko Królowa miast wszytkich/ ale i do niej służące krainy/ co dzień więtsze i gorsze rzeczy cierpią/ o których słyszym/ i na nie patrzym.
/ do swych Grękow/ iuż po wźięćiu przez Turki Konstántinopolá piszącego/ y mowiącego/ Cárogrod wźięto: płakáć y wołáć y rycżeć/ tylo wspomniawszy ná to muszę. Ołtarze pomázano/ Cerkwie poburzono/ krew roźlano/ Mniszki posromocono/ Pánny pokáżono/ Dźieći wyśćinano/ Pány wybito/ Mnichy/ Kápłany/ y niewiásty: Malżeństwá porozrywano/ naczynia S. połamano/ obrázy prześlicżne podeptano y ślinámi poszpecono. O ia nieszcżęśliwy y nędzny/ á kto może ten vpadek wypowiedźieć? Wszytko Máchomet pożarł. Nie tylko Krolowa miast wszytkich/ ále y do niey służące kráiny/ co dźień więtsze y gorsze rzeczy cierpią/ o ktorych słyszym/ y ná nie pátrzym.
Skrót tekstu: SmotApol
Strona: 193
Tytuł:
Apologia peregrinacjej do Krajów Wschodnich
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Dermań
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1628
Data wydania (nie wcześniej niż):
1628
Data wydania (nie później niż):
1628
mogło: o czem z listu Konartowego W. K. M., Pan mój miłościwy, zrozumieć będziesz raczył. Dostatecznie się to baczyć może, że takowe imprezy na wiosnę tylko efekt czynić mogą, aczci i tuby podobno większy uczynić się był mógł, by się były powyżej na różnych miejscach koło Olendrów nieporozrywały tamy, gdzie się siła wody poroschodzilo. Iż mi to nie poszło, chciałem był resolucji zażyć, a w kilku tysięcy jazdy i draganów w Żuławie gdańskiej nieprzyjaciela tamą nawiedzić: (bo insze pasy były zawarte) gdyż sam Gustaw w Giemlicach niedaleko Steblowa leży, ale i ta tama ode Tczowa niebyła wolna za
mogło: o czém z listu Konartowego W. K. M., Pan mój miłościwy, zrozumieć będziesz raczył. Dostatecznie się to baczyć może, że takowe imprezy na wiosnę tylko effekt czynić mogą, aczci i tuby podobno większy uczynić się był mógł, by się były powyżéj na różnych miejscach koło Olendrów nieporozrywały tamy, gdzie się siła wody poroschodzilo. Iż mi to nie poszło, chciałem był resolutiej zażyć, a w kilku tysięcy jazdy i draganów w Żuławie gdańskiej nieprzyjaciela tamą nawiedzić: (bo insze pasy były zawarte) gdyż sam Gustaw w Giemlicach niedaleko Steblowa leży, ale i ta tama ode Tczowa niebyła wolna za
Skrót tekstu: KoniecSListy
Strona: 106
Tytuł:
Listy Stanisława Koniecpolskiego Hetmana
Autor:
Stanisław Koniecpolski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1672
Data wydania (nie wcześniej niż):
1672
Data wydania (nie później niż):
1672
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842
Na wiosnę.
W dzień Nawiedzenia Matki Boskiej grad trzy razy większy za jaje kokoszy. Susza, głód, zaraza na ludzi, i bydło.
1492 321 W Grudniu widziana przez dwa miesiące. Zaraza na bydło w Polsce. Poprzedziło 7 Listopada trzęsienie ziemi gwałtowne w Bazylei.
1493 trzęsienie na wyspie Lango przedtym Coś nazwanej, porozrywało na dwie części skały wielkie i twarde, i nową wyspę uczyniło.
1494
322 i 323 Dwie komety.
1496 20 Lipca, deszcz kamienny w wiosce Munckperge.
1499 zorza północa 30 Lipca.
1500
324. w Kwietniu wielka w znaku kozła świeciła 18 dni.
Głód, i powietrze w Niemczech.
Dwunaste wybuchanie Wezuwiusza.
Na wiosnę.
W dzień Nawiedzenia Matki Boskiey grad trzy razy większy za iaie kokoszy. Susza, głód, zaraza na ludzi, y bydło.
1492 321 W Grudniu widziana przez dwa miesiące. Zaraza na bydło w Polszcze. Poprzedziło 7 Listopada trzęsienie ziemi gwałtowne w Bazylei.
1493 trzęsienie na wyspie Lango przedtym Cos nazwaney, porozrywało na dwie części skały wielkie y twarde, y nową wyspę uczyniło.
1494
322 y 323 Dwie komety.
1496 20 Lipca, deszcz kamienny w wiosce Munckpergé.
1499 zorza pułnocna 30 Lipca.
1500
324. w Kwietniu wielka w znaku kozła świeciła 18 dni.
Głód, y powietrze w Niemczech.
Dwunaste wybuchanie Wezuwiusza.
Skrót tekstu: BohJProg_II
Strona: 71
Tytuł:
Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770
Autor:
Jan Bohomolec
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki, traktaty
Tematyka:
astronomia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1770
Data wydania (nie wcześniej niż):
1770
Data wydania (nie później niż):
1770
Kartageny zaprowadzona. OBSERVANDA w RYCHTOWANIU DZIAŁ
I.
TRzeba mieć w tym Magnam Scientiam et praxim, w Strychowaniu. albo mierzeniu: potrzeba wiedzieć moc prochu, i mieć probę. 2. Uważyć distantiam mety, do której strychować potrzeba. 3. Po wystrzeleniu dziesięciu razy, trzeba uczynić pauzę, aby działa zagrzawszy się nie porozrywały się, które calą godzinę octem, lub wodą chłodzić potrzeba. 4. In spatio 10 godzin strzelić może 1440 razy; to jest z Kartauny 640. z Pułkartauny 480. razy, z Kwart Kartauny 320 razy, Doczego Prochu potrzeba 20 tysięcy 480 funtów, to jest 128 Beczek, do Beczki 160 funtów rachując
Kartageny záprowadzona. OBSERVANDA w RYCHTOWANIU DZIAŁ
I.
TRzeba mieć w tym Magnam Scientiam et praxim, w Strychowaniu. albo mierzeniu: potrzeba wiedzieć moc prochu, y mieć probę. 2. Uważyć distantiam mety, do ktorey strychować potrzeba. 3. Po wystrzeleniu dziesięciu razy, trzeba uczynić pauzę, aby działa zagrzawszy się nie porozrywały się, ktore calą godzinę octem, lub wodą chłodzić potrzeba. 4. In spatio 10 godzin strzelić może 1440 razy; to iest z Kartauny 640. z Pułkartauny 480. razy, z Kwart Kartauny 320 razy, Doczego Prochu potrzeba 20 tysięcy 480 funtow, to iest 128 Beczek, do Beczki 160 funtow rachuiąc
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 239
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
do dalszego czasu suspendował.
Interea co do naszego interesu. Książę kanclerz, widząc, że król nadjeżdża i że wszystkich oprymowanych w trybunale Flemingowskim skargi razem przed królem remonstrowane będą, i że na tak wiele kwerymonii wstydzić mu się in publico potrzeba będzie, a trudno się z tak widocznych wyeksplikować opresji, umyślił nas skarżących się porozrywać między nami. Jest marian klasztoru rasieńskiego, ksiądz Benedykt, na kapelanii u księcia kanclerza, który asumpt do tej planty czyniąc, napisał list do mnie w ten sens, że Aleksandrowicz, pisarz ziemski lidzki, brat rodzony szwagra mego, chorążego lidzkiego, będąc w Przybysławicach u księcia kanclerza, wyrozumiał to, że się książę
do dalszego czasu suspendował.
Interea co do naszego interesu. Książę kanclerz, widząc, że król nadjeżdża i że wszystkich oprymowanych w trybunale Flemingowskim skargi razem przed królem remonstrowane będą, i że na tak wiele kwerymonii wstydzić mu się in publico potrzeba będzie, a trudno się z tak widocznych wyeksplikować opresji, umyślił nas skarżących się porozrywać między nami. Jest marian klasztoru rasieńskiego, ksiądz Benedykt, na kapelanii u księcia kanclerza, który asumpt do tej planty czyniąc, napisał list do mnie w ten sens, że Aleksandrowicz, pisarz ziemski lidzki, brat rodzony szwagra mego, chorążego lidzkiego, będąc w Przybysławicach u księcia kanclerza, wyrozumiał to, że się książę
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 697
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
a na przeciwnych im srożył się i tak swoją przytomnością dodawał serca przyjaciółom Czartoryskich.
Z tym wszystkim książę kanclerz widział, że jak jego niesprawiedliwości w trybunale Flemingowskim na publiczny widok oczy w oczy przyjdą, tedy trudno będzie ich w Warszawie przed królem i przed wszystkimi zatłumić. Jako się nieraz wyżej wyraziło, chciał nas skarżących się porozrywać ab universitate skarżenia się. Więc skoro Sosnowski powrócił z Końskich do Przybysławic, tak zaraz przez umyślnego swego, nie pisząc listu, słownie nam oznajmił, abyśmy do Garbowa, miasteczka półtrzeci mile od Lublina, a pół milki letkie od Przybysławic, przyjeżdżali, naznaczając nam miejsce do widzenia się z sobą w plebanii garbowskiej.
a na przeciwnych im srożył się i tak swoją przytomnością dodawał serca przyjaciołom Czartoryskich.
Z tym wszystkim książę kanclerz widział, że jak jego niesprawiedliwości w trybunale Flemingowskim na publiczny widok oczy w oczy przyjdą, tedy trudno będzie ich w Warszawie przed królem i przed wszystkimi zatłumić. Jako się nieraz wyżej wyraziło, chciał nas skarżących się porozrywać ab universitate skarżenia się. Więc skoro Sosnowski powrócił z Końskich do Przybysławic, tak zaraz przez umyślnego swego, nie pisząc listu, słownie nam oznajmił, abyśmy do Garbowa, miasteczka półtrzeci mile od Lublina, a pół milki letkie od Przybysławic, przyjeżdżali, naznaczając nam miejsce do widzenia się z sobą w plebanii garbowskiej.
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 703
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
pozytywy wygrywają obracając korbę. W Wenecyj skrzynia poruszona strzela. Pod Pleszkowem za Hetmana Zamojskiego, z industryj i inwencyj Ostrzemeckiego Generała Artyleryj machina wymyślona takowa, że wskrzyni żelaznej było 12 pistoletów nabitych prochem strzelbnym, scienkiemi rurami umyślnie zrobionych, tak akomodowanych, że jednego z odwiedzionym kurkiem dotknąwszy, wszytkie mogły dać ognia, i porozrywać się, cum perculo tykających i blisko zostających: włożona była do drzewianej skrzyni, sznurek we O Magii albo Czarnoksięstwie.
wnątrz szedł do cyngla owego pistoletu z odwiedzionym kurkiem, do drzewianej skrzyni drugim końcem przywiązany, aby tak skrzynię drzewianą, czyli otwierając, czyli żelazną zniej wyciągając, cyngla ruszono z daniem fatalnego ognia.
pozytywy wygrywaią obracaiąc korbę. W Wenecyi skrzynia poruszona strzela. Pod Pleszkowem zá Hetmáná Zámoyskiego, z industryi y inwencyi Ostrzemeckiego Generałá Artylleryi máchiná wymyślona tákowa, że wskrzyni żelazney było 12 pistoletow nabitych prochem strzelbnym, zcienkiemi rurami umyślnie zrobionych, tak akkomodowanych, że iednego z odwiedzionym kurkiem dotknąwszy, wszytkie mogły dać ognia, y porozrywać się, cum perculo tykaiących y blisko zostáiących: włożona była do drzewianey skrzyni, sznurek we O Magii albo Czarnoksięstwie.
wnątrz szedł do cyngla owego pistoletu z odwiedzionym kurkiem, do drzewianey skrzyni drugim końcem przywiązány, áby tak skrzynię drzewianą, czyli otwieraiąc, czyli żelázną zniey wyciągáiąc, cyngla ruszono z daniem fatalnego ognia.
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 223
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
szklane naczynie nakształt tygla szerokie, nalej w nie wody, wpuść w chusteczce szafranu, aby się zwodą kolor jego zmieszał, ubij potym białek jaja, zakłuc kilka razy to wszytko, obaczysz przez szkło patrząc, Miasta, Zamki, Wieże etc. Cardanus. Sposób dobry na łowienie raków.
Nałapav żab, te porozrywaj na kawałki, pokładź w podsaczki, zapuść tam gdzie raków mnóstwo, zaraz tam złażą się. Probatum przez rybaków. Nie masz się zaś czym brzydzić żabą, bo i to animal aquatile, należy doryb, Włosi je jedzą Jak sny złe straszne oddalić?
Nie jednego sny inkomodują, ile tego, który jest grubych
szkláne naczynie nakształt tygla szerokie, naley w nie wody, wpuść w chusteczce szafranu, áby się zwodą kolor iego zmieszał, ubiy potym białek iaia, zakłuc kilka razy to wszytko, obaczysz przez szkło patrząc, Miastá, Zamki, Wieże etc. Cardanus. Sposob dobry na łowienie raków.
Nałapav żab, te porozryway ná káwałki, pokładź w podsaczki, zapuść tam gdzie rakow mnostwo, zaráz tam złażą się. Probatum przez rybakow. Nie masz się zaś czym brzydzić żábą, bo y to animal aquatile, należy doryb, Włosi ie iedzą Iak sny złe straszne oddalić?
Nie iednego sny inkommoduią, ile tego, ktory iest grubych
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 516
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
i gradów. Arcturus sterilitatem vini denunciat. Kwadrat Marsa na wiosnę ognie wzbudzać będzie. Item Jowisza z Marsem pożary wznieci w Wielkiej Polsce, Lublinie, Lwowie i w Zamościu, w jesieni strzec się potrzeba.
1740. Bardzo wielkie powodzie na ten rok sprowadzi, wsiom pobliskim i zbożu około wód wiele szkody zrobi, stawy porozrywa, katarowe choroby i bóle w piersiach, zaćmienie w lutym sprowadzi, uspokojenie wojenne trwać jeszcze będzie. Zboża wody wytopią, grad w maju i w lipcu zbije, czas mokry przeszkodzi. Zgoła dwa czasy głodne w naszych krajach przez te 10 lat będą: jeden w roku 1736, drugi 1739 i 1740.
Sekret o
i gradów. Arcturus sterilitatem vini denunciat. Kwadrat Marsa na wiosnę ognie wzbudzać będzie. Item Jowisza z Marsem pożary wznieci w Wielkiej Polsce, Lublinie, Lwowie i w Zamościu, w jesieni strzec się potrzeba.
1740. Bardzo wielkie powodzie na ten rok sprowadzi, wsiom pobliskim i zbożu około wód wiele szkody zrobi, stawy porozrywa, katarowe choroby i bóle w piersiach, zaćmienie w lutym sprowadzi, uspokojenie wojenne trwać jeszcze będzie. Zboża wody wytopią, grad w maju i w lipcu zbije, czas mokry przeszkodzi. Zgoła dwa czasy głodne w naszych krajach przez te 10 lat będą: jeden w roku 1736, drugi 1739 i 1740.
Sekret o
Skrót tekstu: DuńKal1731Rzecz
Strona: 8
Tytuł:
Praktyka gospodarska każdemu potrzebna
Autor:
Stanisław Duńczewski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
kalendarze
Tematyka:
gospodarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1731 a 1740
Data wydania (nie wcześniej niż):
1731
Data wydania (nie później niż):
1740
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Rzeczpospolita w dobie upadku 1700-1740. Wybór źródeł
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Józef Gierowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
I z siodła na ostatek leci i wypada. Gryfon go zaś w pośrzodek paiża ugodził; Ale iż grot na poprzek nie prosto przychodził I Rugier miał tarcz gładką, zbyt polerowaną, Szedł ślózem, porząc wierzchem stal uhartowaną,
LXXXV.
I pokrowiec, który blask foremny zakrywał, Na tarczy w kilku miejscach zdarł i porozrywał, Blask foremny, na który wszyscy paść musieli, Którzy tarcze odkrytej by najmniej zajźrzeli. Akwilant, który bieżał zarówno z Gryfonem, Rozdarł grotem ostatek pokrowca stalonem I tarcz odkrył; zaczem wnet blaskiem padł na ziemi I brat bity i Gwidon, co bieżał za niemi. PIEŚŃ XXII.
LXXXVI.
I tam i
I z siodła na ostatek leci i wypada. Gryfon go zaś w pośrzodek paiża ugodził; Ale iż grot na poprzek nie prosto przychodził I Rugier miał tarcz gładką, zbyt polerowaną, Szedł ślózem, porząc wierzchem stal uhartowaną,
LXXXV.
I pokrowiec, który blask foremny zakrywał, Na tarczy w kilku miejscach zdarł i porozrywał, Blask foremny, na który wszyscy paść musieli, Którzy tarcze odkrytej by najmniej zajźrzeli. Akwilant, który bieżał zarówno z Gryfonem, Rozdarł grotem ostatek pokrowca stalonem I tarcz odkrył; zaczem wnet blaskiem padł na ziemi I brat bity i Gwidon, co bieżał za niemi. PIEŚŃ XXII.
LXXXVI.
I tam i
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 190
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905