albo słoj, wiele rzeczy wyrabiają tokarze.
CEDROWE Drzewo nigdy z liścia nie opada: smołka z niego się sącząca, tej jest własności i cnoty, że cokolwiekby nią namazanego było, już to zgnić nie może: a jest przyjemnego odoru. Te drzewo choć wyschnie, nigdy się nie połupa jak inne, gdy poschną drzewa; robak najtwardsze toczący drzewa, tego nigdy nie toczy; z tej racyj statuj, posągi z niego robiła starożytność, osobliwie Bałwany, im od drzewa nie skazitelnego immortalitatem imputując. Bywały z nich i Pałace, jako to Salamonów. Jedne są mniejsze, drugie większe, a te same znowu dwojakiego rodzaju: jedne kwitnące
albo słoy, wiele rzeczy wyrabiaią tokarze.
CEDROWE Drzewo nigdy z liścia nie opada: smołka z niego się sącząca, tey iest własności y cnoty, że cokolwiekby nią namazanego było, iuż to zgnić nie może: á iest przyiemnego odoru. Te drzewo choć wyschnie, nigdy się nie połupa iak inne, gdy poschną drzewa; robak naytwardsze toczący drzewa, tego nigdy nie toczy; z tey racyi statuy, posągi z niego robiła starożytność, osobliwie Bałwany, im od drzewa nie skazitelnego immortalitatem imputuiąc. Bywały z nich y Pałace, iako to Salamonow. Iedne są mnieysze, drugie większe, á te same znowu dwoiakiego rodzaiu: iedne kwitnące
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 324
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
D D D Dziesięcina videatur sub verbo zboże z piękną nauką.
DRzewa urodzajne ogrodowe. Urodzajne te tu zowię, co na pożytek fzukt ludziom wydają, jako to: ja błoń, grusza, trzesnia, wisznia, śliwa, morela, brzoskwinia; o których fię tu mówi. Koło drzew tych, aby rodziły i nie poschły O Ekonomice, mianowicie o Drzewach.
ars summa chodzić. Mogą być w ogrodach włoskich pod linie sadzone, ale opodal od siebie, bo i ulicę zatłumią gałęziami, i rodzić nie będą w głuchocie. Mogą być, gdy są maleńkie, w leszczoty brane, aby nic na ulice gałęzi nie wypuszczały. Drzewa sześć rzeczy
D D D Dziesięcina videatur sub verbo zboże z piękną nauką.
DRzewa urodzayne ogrodowe. Urodzayne te tu zowię, co na pożytek fzukt ludziom wydaią, iako to: ia błoń, grusza, trzesnia, wisznia, sliwa, morela, brzoskwinia; o ktorych fię tu mowi. Koło drzew tych, aby rodziły y nie poschły O Ekonomice, mianowicie o Drzewach.
ars summa chodzić. Mogą bydź w ogrodach włoskich pod linie sadzone, ale opodal od siebie, bo y ulicę zatłumią gałęziami, y rodzić nie będą w głuchocie. Mogą bydź, gdy są malenkie, w leszczoty brane, aby nic na ulice gałęzi nie wypuszczały. Drzewa sześć rzeczy
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 372
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
: Zegar Serdeczny/ wydana Roku P. 1650. w których dosyć odszernie otym się naczytasz. Adam do Przyjaciół rzecze/ proszę nie raczcie mieć za złe żem się trochę zagadał; P. Jane/ prawie nie ludzkim człowiekiem/ że nam kompanijej nie dopomaga. Goście i przyjaciele: Chociajże nam już gęby poschły języki/ czekając od JANA pełnej/ jednak miluchno słuchamy tak nabożnej i świętej rozmowy waszej. JAN: Daj Boże: abowiem to czasem bywa u nas iż gdy kto pocznie co duchownego i pobożnego mówić o rzeczach świętych i Boskich/ zaraz zacieramy/ i od uszu naszych jakby co złego odmiatamy; A do fraszek żartoe i
: Zegar Serdeczny/ wydana Roku P. 1650. w ktorych dosyć odszernie otym się náczytász. Adam do Przyiáćioł rzecze/ proszę nie ráczćie mieć zá złe żem się trochę zágadáł; P. Iane/ práwie nie ludzkim człowiekiem/ że nam kompaniey nie dopomágá. Gośćie y przyiáćiele: Choćiayże nam iuż gęby poschły ięzyki/ czekáiąc od IANA pełney/ iednák miluchno słuchamy ták nabożney y świętey rozmowy waszey. IAN: Day Boże: ábowiem to czasem bywa v nas iż gdy kto pocznie co duchownego y pobożnego mowić o rzeczách świętych y Boskich/ zaráz záćieramy/ y od uszu nászych iakby co złego odmiátamy; A do fraszek żártoe y
Skrót tekstu: BanHist
Strona: 66
Tytuł:
Bankiet albo historia jako Adam bankietował
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
Aragonią: i nie ma też więcej drew nad Ekstremadurę. To jest prawda/ iż na niektórych miejscach rodzi pewne drzewa/ które mogą wystarczyć za wiele inszych: gdyż ledwo ich sześć chłopów mogą objąć. Są też tam niektóre tak delikackiego/ i dziwnego przyrodzenia/ iż jak skoro się kto dotknie ich gałęzi/ tak prędko poschną ich liście. Gdzie tej krainy ratuje jaka rzeka/ abo strumień/ abo insza jaka woda/ jest tak żyzna/ jakiej kto może pomyślić: jaka jest owa część/ która się rozciąga od portu rzeczonego Succursus/ aż do Fondury/ i do Granaty/ która dla dziwnego dostatku wszelakich dóbr/ ma imię to/ Bogaty
Arágonią: y nie ma też więcey drew nád Extremádurę. To iest prawdá/ iż ná niektorych mieyscách rodźi pewne drzewá/ ktore mogą wystárczyć zá wiele inszych: gdyż ledwo ich sześć chłopow mogą obiąć. Są też tám niektore ták delikáckiego/ y dźiwnego przyrodzenia/ iż iák skoro się kto dotknie ich gáłęźi/ ták prędko poschną ich liśćie. Gdźie tey kráiny rátuie iáka rzeká/ abo strumień/ ábo insza iáka wodá/ iest ták żyzna/ iákiey kto może pomyślić: iáka iest owá część/ ktora się rozćiąga od portu rzeczonego Succursus/ áż do Fondury/ y do Gránaty/ ktora dla dźiwnego dostátku wszelákich dobr/ ma imię to/ Bogáty
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 291
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
, aż na koniec wytną. Niech już dmucha, jako chce, nie uszkodzi mnie tem, Nie mając o co oprzeć, największym impetem: Nie wicher, ale ani piorun mną zachwieje; Nie poruszy tej, którą w Bogu mam, nadzieje, Że w onę wiosnę, drzewa gdzie, co z ziemie wschodzą, Poschną, ludzie się, z grobów powstawszy, odmłodzą, W swój nas ogród przesadzi z tego łez Bieszczadu, Gdzie nie trzeba na wieki bać się listopadu. 344. DŁUGO BAWIŁ, MAŁO SPRAWIŁ
Wyprawił, jakiej jęli Polacy się mody, Szlachcic syna gdzieś między zamorskie narody. Dwanaście lat na tamtej wędrówce się bawił, Dwanaście
, aż na koniec wytną. Niech już dmucha, jako chce, nie uszkodzi mnie tem, Nie mając o co oprzeć, największym impetem: Nie wicher, ale ani piorun mną zachwieje; Nie poruszy tej, którą w Bogu mam, nadzieje, Że w onę wiosnę, drzewa gdzie, co z ziemie wschodzą, Poschną, ludzie się, z grobów powstawszy, odmłodzą, W swój nas ogród przesadzi z tego łez Bieszczadu, Gdzie nie trzeba na wieki bać się listopadu. 344. DŁUGO BAWIŁ, MAŁO SPRAWIŁ
Wyprawił, jakiej jęli Polacy się mody, Szlachcic syna gdzieś między zamorskie narody. Dwanaście lat na tamtej wędrówce się bawił, Dwanaście
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 206
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
/ tak wiszą/ że z wielkim strachem dolizną pod nimi ludzie chodzą. Krył się niekiedy po nich Dawid przed Saulem. Otoż przechadzając się po onym ogrodzie/ dopiero z tego/ dopiero z owego mieliśmy wielką uciechę/ dziwując się tak nagłej odmianie ziemie. Bo pojrzawszy za płot/ który Matareą obszedł/ wszytko leży poschło/ słońce spaliło/ piaski okrutne do pustyń/ przez którechmy jechali przynależą/ acz ktoby też rzecz pilniej uważył: znalazłby słuszną przyczynę. Abowiem zacna rzeka rajska Nilus/ czasu swego tu bywa/ i tak ziemię oblewając/ żyzną czyni/ piasków tych nie dosiąga/ a wątpić nie potrzeba/ że i źródło
/ tak wiszą/ że z wielkim stráchem dolizną pod nimi ludźie chodzą. Krył sie niekiedy po nich Dawid przed Saulem. Otoż przechadzáiąc sie po onym ogrodźie/ dopiero z tego/ dopiero z owego mielismy wielką ućiechę/ dźiwuiąc sie ták nagłey odmiánie źiemie. Bo poyrzawszy zá płot/ ktory Mátáreą obszedł/ wszytko leży poschło/ słońce spaliło/ piáski okrutne do pustyń/ przez ktorechmy iecháli przynależą/ ácz ktoby też rzecz pilniey uważył: ználázłby słuszną przyczynę. Abowiem zacna rzeká ráyska Nylus/ czásu swe^o^ tu bywa/ y ták źiemię oblewáiąc/ żyzną czyni/ piaskow tych nie dośiąga/ á wątpić nie potrzebá/ że y źrodło
Skrót tekstu: BreyWargPereg
Strona: 47
Tytuł:
Peregrynacja arabska albo do grobu św. Katarzyny
Autor:
Bernhard Breydenbach
Tłumacz:
Andrzej Wargocki
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
mamy zawiesić? Kiedyby Pan Bóg chciał pogody użyczyć/ kazałabych je na dworze zawiesić/ rychlejby tam uschły. Niechcę za to ręczyć/ bo się zaniosło na deszcz. Każcie lepiej liny przyprawić/ a zawieście ja na gorze * przętrze.) Doglądajże do szat/ a jeśli po jednej stronie poschły * przeschły/) tedy je przewroć na drugą stronę. Wiatr je wszystkie pozrzucał. Pomazały się wszcząt/ musi je z nowu płokać. To dwojaka robota. Poschły barzo pięknie/ jedno je składać. A niewiesz kędy dobrą Wałkownicę? * prasę.) Wiem ja dobrą tu nie daleko. Po czemu od
mamy záwieśić? Kiedyby Pan Bog chćiał pogody użycżyć/ kazáłábych je ná dworze záwieśić/ rychleyby tám uschły. Niechcę zá to ręcżyć/ bo się zániosło ná deszcż. Każćie lepiey liny przypráwić/ á záwieśćie ja ná gorze * przętrze.) Doglądayże do szat/ á jesli po jedney stronie poschły * przeschły/) tedy je przewroć ná drugą stronę. Wiátr je wszystkie pozrzucał. Pomázáły się wszcżąt/ muśi je z nowu płokáć. To dwojáka robotá. Poschły bárzo pięknie/ jedno je skłádáć. A niewiesz kędy dobrą Wałkownicę? * prásę.) Wiem ja dobrą tu nie dáleko. Po cżemu od
Skrót tekstu: VolcDial
Strona: 84v
Tytuł:
Viertzig dialogi
Autor:
Nicolaus Volckmar
Miejsce wydania:
Toruń
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
rozmówki do nauki języka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612