; pop też wstał z pościele. Toż owa: „Możesz teraz już w lackim kościele Odprawiać swą obiednią.” Pyta mąż: „Czemuż by?” „Bom księdza do ołtarza swojego też służby Przypuściła; powiedał, że jak mąż do żony, Tak każdy z swym kościołem kapłan zjednoczony.” Poskrobie się pop w głowę; potem, wziąwszy kija: „Insza rzecz, kurwo, cerkiew, insza popadia.” Gdy przed oficjała ony przyszły zwody: „Nie odchodź spać przy księdzu, błaźnie, żony młodej!” 77. NA KRZYŻE RUSKIE
Zwyczaj na Rusi, gliną albo też i gnojem Krzyże po oknach
; pop też wstał z pościele. Toż owa: „Możesz teraz już w lackim kościele Odprawiać swą obiednią.” Pyta mąż: „Czemuż by?” „Bom księdza do ołtarza swojego też służby Przypuściła; powiedał, że jak mąż do żony, Tak każdy z swym kościołem kapłan zjednoczony.” Poskrobie się pop w głowę; potem, wziąwszy kija: „Insza rzecz, kurwo, cerkiew, insza popadyja.” Gdy przed oficyjała ony przyszły zwody: „Nie odchodź spać przy księdzu, błaźnie, żony młodej!” 77. NA KRZYŻE RUSKIE
Zwyczaj na Rusi, gliną albo też i gnojem Krzyże po oknach
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 560
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
niewygodę! Siadła wrona przed samym oknem na parkanie; Zdjąwszy z kołka, sąsiad mój do rucznice na nią. Więc że okna otworzyć trudno było, bo go Dla mrozu papierami zalepił chędogo, Wybił szybę we środku, jako mógł najciszej; Wrona tymczasem pierzchnie, bo przecie dosłyszy. Kładąc nazad rucznicę, w głowę się poskrobie: „Nie wierzę, ale diabeł we wroniej osobie.” „Może być — rzekę — i ten; bo któż tłucze szyby Bez potrzeby, bez wszelkiej uwagi? aniby Jadł kto wronę zabiwszy; ni z mięsa, ni z pierza. I chybić nie nowina, kiedy człek źle zmierza.” 164.
niewygodę! Siadła wrona przed samym oknem na parkanie; Zdjąwszy z kołka, sąsiad mój do rucznice na nię. Więc że okna otworzyć trudno było, bo go Dla mrozu papierami zalepił chędogo, Wybił szybę we środku, jako mógł najciszej; Wrona tymczasem pierzchnie, bo przecie dosłyszy. Kładąc nazad rucznicę, w głowę się poskrobie: „Nie wierzę, ale diabeł we wroniej osobie.” „Może być — rzekę — i ten; bo któż tłucze szyby Bez potrzeby, bez wszelkiej uwagi? aniby Jadł kto wronę zabiwszy; ni z mięsa, ni z pierza. I chybić nie nowina, kiedy człek źle zmierza.” 164.
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 97
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
; Jedni jej kwieciem opasują skronie, Drudzy w kraj sukni całują, ci w Ręce, Wspiąwszy wzrost drobny na palce Dziecięce. Najmniejsi swoje fryzowane główki, Kładą na łono swej Pani z pieszczoty, Oczy każdego, istne samołowki, Ta im pozwala bez uszczerbku cnoty, Poufałości, w dziecinnej osobie, Choć który szatę paluszkiem poskrobie. Snadno ich poznać, że im miłość Matka, Imię zaś własne mają Kupidynów. Wrodzaju Bogiń nad wszystkiemi gładka, Przysłała swoich najkochańszych Synów, Żeby Fortunnej Królowy służyli, A jak umieją, tak ją zabawili.
Ubior tej Księżnej, ADOLF nie wydołał Opisać, z jakiej Płaszcz jej materyj, Chociażby Kupców Paryskich
; Jedni iey kwieciem opasuią skronie, Drudzy w kráy sukni cáłuią, ci w Ręce, Wspiąwszy wzrost drobny ná palce Dziecięce. Náymnieysi swoie fryzowáne głowki, Kłádą ná łono swey Páni z pieszczoty, Oczy każdego, istne samołowki, Ta im pozwála bez uszczerbku cnoty, Poufałości, w dziecinney osobie, Choć ktory szátę páluszkiem poskrobie. Snádno ich poznać, że im miłość Mátka, Imię zaś własne maią Kupidynow. Wrodzaju Bogiń nád wszystkiemi głádka, Przysłáła swoich náykochańszych Synow, Zeby Fortunney Krolowy służyli, A iák umieią, ták ią zábawili.
Ubior tey Xiężney, ADOLF nie wydołał Opisać, z iákiey Płaszcz iey máteryi, Chociażby Kupcow Páryskich
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 90
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
Hilaire, przy którym tenże święty za czasu życia swego mieszkał i tam żywot swój skończył, którego cellę widzieliśmy i łóżko jego jako koryto dębowe w jegoż celli. Kościół to jest starożytny strukturą nakształt Cerkwi ruskich i malowania greckie. Potem w tymże kościele jest blisko wielkiego ołtarza nagrobek jeden którego kamienia tylko poskrobie, bardzo jest smrodliwy, a że na wilgotnem miejscu podobieństwo, że kiedy się trup rozgnił wpiło się plugastwo w kamień, bo tak właśnie trupem śmierdzi choć w nim teraz nic niemasz. Kościół Jezuicki i Collegium piękne, inszych wiele Karmelitów, Kapucynów. Znak Amphiteatrum kędy bywało, gdzie się za czasów wielkie morderstwa ludzi
Hilaire, przy którym tenże święty za czasu życia swego mieszkał i tam żywot swój skończył, którego cellę widzieliśmy i łóżko jego jako koryto dębowe w jegoż celli. Kościół to jest starożytny strukturą nakształt Cerkwi ruskich i malowania greckie. Potem w tymże kościele jest blizko wielkiego ołtarza nagrobek jeden którego kamienia tylko poskrobie, bardzo jest smrodliwy, a że na wilgotnem miescu podobieństwo, że kiedy się trup rozgnił wpiło się plugastwo w kamień, bo tak właśnie trupem śmierdzi choć w nim teraz nic niemasz. Kościół Jezuicki i Collegium piękne, inszych wiele Karmelitów, Kapucynów. Znak Amphiteatrum kędy bywało, gdzie się za czasów wielkie morderstwa ludzi
Skrót tekstu: GawarDzien
Strona: 86
Tytuł:
Dziennik podróży po Europie Jana i Marka Sobieskich
Autor:
Sebastian Gawarecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1646 a 1648
Data wydania (nie wcześniej niż):
1646
Data wydania (nie później niż):
1648
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Wincenty Dawid
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Redakcja "Wędrowca"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1883