oczom swym pociechy Gromadą gruzu złotego, co mnóstwem Swym i pamięć mu przewyższa, aż karty Rachunkiem kreślać musi, a zawarty Skarb trzymać, co go broni przed ubóstwem;
Niech i drugi, nad trudną algebrą Kawęcząc, schnie jako wnętrzną frebrą, Niechaj ołówkiem, niech liczmanem brudzi Melancholiczną w swej nauce rękę; Mniej się potrzebnie i ten wdaje w mękę, I tamten nad tym, co już trzyma, trudzi.
Ten potrzebną sam zaczął rachubę, Co codzienną życia swego zgubę
Karbuje sobie i mieć sobie życzy Czas niedościgły w głowie zrachowany, A widząc lat swych i bieg, i odmiany, Zegarka słucha i godziny liczy. ERATO POESIS
Wesołej myśli
oczom swym pociechy Gromadą gruzu złotego, co mnóstwem Swym i pamięć mu przewyższa, aż karty Rachunkiem kreślać musi, a zawarty Skarb trzymać, co go broni przed ubóstwem;
Niech i drugi, nad trudną algebrą Kawęcząc, schnie jako wnętrzną frebrą, Niechaj ołówkiem, niech liczmanem brudzi Melancholiczną w swej nauce rękę; Mniej się potrzebnie i ten wdaje w mękę, I tamten nad tym, co już trzyma, trudzi.
Ten potrzebną sam zaczął rachubę, Co codzienną życia swego zgubę
Karbuje sobie i mieć sobie życzy Czas niedościgły w głowie zrachowany, A widząc lat swych i bieg, i odmiany, Zegarka słucha i godziny liczy. ERATO POESIS
Wesołej myśli
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 144
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
czwartej Części wrak zdrowia przyczyny. Insze Wiosna/ a insze Lato mają prawa/ Insza w Jesieni/ insza jest Zimie zabawa/ Zgoła w jednej Książeczce Resta zdrowia twego: Ty jeśliś wdzięczny pochwal Autora pierwszego. Lacno potym i przydać/ do zaczętej rzeczy: Ty Szkołę przeczytawszy/ miej zdrowie na pieczy.
Krótko ale potrzebnie. Apollo Ociec Lekarstw/ i Cnej Medycyny/ Pojzrzał na pułżyem pojżrzał na nasze niziny. I w Północe rzuciwszy okiem bystrym kraje/ Takie napominanie Ziemianinom daje. Wina/ Piwa/ Gorzałki/ strzeszżye się Tabaku/ Zażyć miernie co Bóg da/ w zbytku trzeba braku. A ostatek Salern was nauczy czytajcie/ We wszytkim
cżwartey Częśći wrak zdrowia przycżyny. Insze Wiosná/ á insze Láto máią práwá/ Insza w Ieśieni/ insza iest Zimie zabáwá/ Zgołá w iedney Kśiążecżce Restá zdrowia twego: Ty iesliś wdźięcżny pochwal Autorá pierwszego. Lácno potym y przydáć/ do zácżętey rzecży: Ty Szkołę przecżytawszy/ miey zdrowie ná piecży.
Krotko ále potrzebnie. Apollo Oćiec Lekarstw/ y Cney Medycyny/ Poyzrzał ná pułżiem poyżrzał ná násze niźiny. Y w Pułnocne rzućiwszy okiem bystrym kráie/ Tákie nápominánie Ziemiáńinom dáie. Winá/ Piwá/ Gorzałki/ strzeszżie się Tábáku/ Záżyć miernie co Bog da/ w zbytku trzebá bráku. A ostátek Sálern was náucży cżytáyćie/ We wszytkim
Skrót tekstu: OlszSzkoła
Strona: Bv
Tytuł:
Szkoła Salernitańska
Autor:
Hieronim Olszowski
Drukarnia:
Walerian Piątkowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
poradniki
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1640
Data wydania (nie później niż):
1640
szkodliwe/ W ten czas poty tą ciału/ i zgrzanie życzliwe. W ten czas łaźnia. A potym/ zaś w lecie gorącym Uczuje choleryczny/ humor panującym. Czas podobny do chorób/ ciepło przysuchości/ Jadaj potrawy zimne nie bez wilgotności. Kupido precz i z Luczkiem/ i łaźnia grzejąca/ I ręka nie potrzebnie żył nacinająca. Miara w winie ypiciu cale zachowana Niech będzie/ z odpoczynkiem praca pomieszana.
O liczbie Kości Zębów i Zyl wludzkim ciele. Sporka o liczbie Kości/ lecz w naszym Galernie/ Dwieście czterdzieści i sześć zrachowano wiernie. Tylko kość w Człowieku. Idź z kretką do gęby/ Zrachujesz tam trzydzieści nad to
szkodliwe/ W ten czás poty tą ćiáłu/ y zgrzanie życzliwe. W ten czás łáźniá. A potym/ záś w lećie gorącym Vczuie choleryczny/ humor pánuiącym. Czás podobny do chorob/ ćiepło przysuchośći/ Iaday potráwy źimne nie bez wilgotnośći. Kupido precz y z Luczkiem/ y łáźniá grzeiąca/ Y ręká nie potrzebnie żył náćináiąca. Miárá w winie ypićiu cále záchowáná Niech będźie/ z odpoczynkiem praca pomieszána.
O liczbie Kośći Zębow y Zyl wludzkim ćiele. Sporká o liczbie Kośći/ lecz w nászym Gálernie/ Dwieśćie czterdzieści y sześć zráchowano wiernie. Tylko kość w Człowieku. Idź z kretką do gęby/ Zráchuiesz tám trzydźieśći nád to
Skrót tekstu: OlszSzkoła
Strona: D4
Tytuł:
Szkoła Salernitańska
Autor:
Hieronim Olszowski
Drukarnia:
Walerian Piątkowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
poradniki
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1640
Data wydania (nie później niż):
1640
częścią już na szczudle chodzi, Bo się tam do tej wiary Faingolt nie godzi. O konfederacyjej król jeszcze nie słyszał, Bo by ją był Anglikom za prawo napisał. Jął króla karać Rofens, biskup boski z tego, Dał go ćwiertować jako Bolesław świętego Stanisława w Krakowie. Niecnotliwe uszy Nie chcą przyjmować tego, co potrzebno duszy. Potem Morusa, wielkiej człowieka godności Dał ściąć, iż od papieża szpecił jemu złości. Sam się jął zwać papieżem kalwińskiej spowiedzi, Godzien pamiątki w piekle, nie na świetnej miedzi. A toż macie jej przodek i koniec żywota, Z niecnoty się poczęła i była niecnota. Co się z cnoty poczęło,
częścią już na szczudle chodzi, Bo się tam do tej wiary Faingolt nie godzi. O konfederacyjej król jeszcze nie słyszał, Bo by ją był Anglikom za prawo napisał. Jął króla karać Roffens, biskup boski z tego, Dał go ćwiertować jako Bolesław świętego Stanisława w Krakowie. Niecnotliwe uszy Nie chcą przyjmować tego, co potrzebno duszy. Potem Morusa, wielkiej człowieka godności Dał ściąć, iż od papieża szpecił jemu złości. Sam się jął zwać papieżem kalwińskiej spowiedzi, Godzien pamiątki w piekle, nie na świetnej miedzi. A toż macie jej przodek i koniec żywota, Z niecnoty się poczęła i była niecnota. Co się z cnoty poczęło,
Skrót tekstu: ErZrzenAnKontr
Strona: 375
Tytuł:
Anatomia Martynusa Lutra Erazma z Roterdama
Autor:
Erazm z Rotterdamu
Tłumacz:
Jan Zrzenczycki
Drukarnia:
Bazyli Skalski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pisma religijne, satyry
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1619
Data wydania (nie wcześniej niż):
1619
Data wydania (nie później niż):
1619
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Kontrreformacyjna satyra obyczajowa w Polsce XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Zbigniew Nowak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Gdańskie Towarzystwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1968
i wzroku wspomina Dawid, czemu nie ośmaku? czemu nie każe jej smakować, et gusta bo by zaś poszedszy za Oblubienca Niebieskiego, przebierna była w-potrawach, przebarszczała by, a ono to dobry czasem i barsźcz. Nie zaleca jej chodzenia, kroku, bo na miejscu by nie posiedziała, włóczyła by się bez potrzebnie, od Kościoła do Kościoła, od Jeruzalem do Betlejem; a to szpetna na służbie Boskiej. Nie mówi i o tym Dawid, aby miała powonienie, albo cuch; bo by się chciała perfumować, a przy tym P. Bogu służyć. Ani tego wyciąga Dawid, aby umiała mówić, albo śpiewać, bo się
y wzroku wspomina Dawid, czemu nie osmáku? czemu nie każe iey smákowáć, et gusta bo by záś poszedszy zá Oblubiencá Niebieskiego, przebierna byłá w-potráwách, przebarszczáłá by, á ono to dobry czásem i barsźcz. Nie záleca iey chodzęnia, kroku, bo ná mieyscu by nie pośiedźiáłá, włoczyłá by się bez potrzebnie, od Kośćiołá do Kośćiołá, od Ieruzalem do Betlehem; á to szpetna ná służbie Boskiey. Nie mowi i o tym Dawid, áby miáłá powonienie, álbo cuch; bo by się chćiáłá perfumowáć, á przy tym P. Bogu służyć. Ani tego wyćiąga Dawid, áby vmiáłá mowić, álbo śpiewáć, bo się
Skrót tekstu: MłodzKaz
Strona: 45
Tytuł:
Kazania i homilie
Autor:
Tomasz Młodzianowski
Drukarnia:
Collegium Poznańskiego Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
rady, która jeśli ustaje, tysiączne zaraz w wielkim ciele Rzpltej, jak w ciele ludzkim przez ustanie cyrkulującej krwi, muszą rodzić się symptomata. Jednym słowem, mało nam po doszłym jednym i drugim sejmie, kiedy po trzecim i czwartym zerwanym znowu wszystko do góry się wywróci. Będzie taż sama nieraz w swoich miejscach potrzebnie powtórzona materia.
Teraz tylko nie łudźmy się, proszę, jeżeliby czy ten, co następuje, czy który inszy sejm trafunkiem, daj Boże, stanął, boć i te, co niepodobne zdają się rzeczy, czasem podobnymi się stają, ale myślmy raczej i czyńmy tak, aby zawsze sejmy stawały i nie stawać
rady, która jeśli ustaje, tysiączne zaraz w wielkim ciele Rzpltej, jak w ciele ludzkim przez ustanie cyrkulującej krwi, muszą rodzić się symptomata. Jednym słowem, mało nam po doszłym jednym i drugim sejmie, kiedy po trzecim i czwartym zerwanym znowu wszystko do góry się wywróci. Będzie taż sama nieraz w swoich miejscach potrzebnie powtórzona materyja.
Teraz tylko nie łudźmy się, proszę, jeżeliby czy ten, co następuje, czy który inszy sejm trafunkiem, daj Boże, stanął, boć i te, co niepodobne zdają się rzeczy, czasem podobnymi się stają, ale myślmy raczej i czyńmy tak, aby zawsze sejmy stawały i nie stawać
Skrót tekstu: KonSSpos
Strona: 115
Tytuł:
O skutecznym rad sposobie
Autor:
Stanisław Konarski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1760 a 1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1760
Data wydania (nie później niż):
1763
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma wybrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Juliusz Nowak-Dłużewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
/ w którą/ choć bywają Świeże z poranku konie/ ledwie wybiegają. Aa W śrzód nieba jest najwyższa/ którą mnie samego Jechać/ częstokroć gdy z ta miejsca wysokiego Pojźrze na ziemię/ abo na morze/ strach bywa: I wielce trwoży serce me bojaźń lękliwa. Bb Ostatnia na jeden bok pochyła: dla czego Potrzebnie rządzenia końmi ostróżnego. Cc Na ten czas też i Tetys/ co podrzucanymi Przyjmować mię wodami zawsze zwykła swymi/ Tetys sama nie bywa bez okrutnej trwogi: Bojąc się bym na ziemię nie spadł z onej drogi. Przydaj i to/ jak wielka w tej mierze jest praca/ Dd A wiedz że ustawicznie niebo się
/ w ktorą/ choć bywáią Swieże z poránku konie/ ledwie wybiegáią. Aa W śrzod niebá iest naywyższa/ ktorą mnie sámego Iecháć/ częstokroć gdy z tá mieyscá wysokiego Poyźrze ná źiemię/ ábo ná morze/ strách bywa: Y wielce trwoży serce me boiaźń lękliwa. Bb Ostátniá ná ieden bok pochyła: dla czego Potrzebnie rządzenia końmi ostrożnego. Cc Ná ten czás też y Thetys/ co podrzucánymi Przyimowáć mię wodámi záwsze zwykłá swymi/ Thetys sámá nie bywa bez okrutney trwogi: Boiąc się bym ná źiemię nie spadł z oney drogi. Przyday y to/ iák wielka w tey mierze iest praca/ Dd A wiedz że vstáwicznie niebo się
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 51
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
i KiMci toż uczynić się godziło, solucja: Anspach miał legitimam successionem, gdyż czterej bracia masculina prole decedente miał jeden po drugim sukcedować. Kuratela nie zwykła się dawać innym, jedno własnym Sukcesorom; to danie kurateli nie jest przeciwne prawu, zaś kontroversia jest niemała, którą IKM., ile pod ten czas mało potrzebnie, wzniecić raczył. Bo jeszcze około lennego prawa domu brandenburskiego jest kontroversia, jeśli może być za prawo miane albo nie; tedy tej kuratele sine consensu et scitu ordinum dawać nie miał, bo tem daniem kurateli już ius feudi sobie słusznie uzurpowaćby mógł, jeśliby się to milczeniem zaniechało. I to nie mniejsza konsyderacja
i KJMci toż uczynić się godziło, solucya: Anspach miał legitimam successionem, gdyż czterej bracia masculina prole decedente miał jeden po drugim sukcedować. Kuratela nie zwykła się dawać innym, jedno własnym sukcessorom; to danie kurateli nie jest przeciwne prawu, zaś controversia jest niemała, którą JKM., ile pod ten czas mało potrzebnie, wzniecić raczył. Bo jeszcze około lennego prawa domu brandenburskiego jest controversia, jeśli może być za prawo miane albo nie; tedy tej kuratele sine consensu et scitu ordinum dawać nie miał, bo tem daniem kurateli już ius feudi sobie słusznie uzurpowaćby mógł, jeśliby się to milczeniem zaniechało. I to nie mniejsza konsyderacya
Skrót tekstu: PrzestSposCz_II
Strona: 464
Tytuł:
Przestroga i sposób na czasy przyszłe naprawy Rzpltej
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1606
Data wydania (nie wcześniej niż):
1606
Data wydania (nie później niż):
1606
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
artium, do których mają dyspozycją, i w handlach niech mają protekcją; będą upewniam mieli z czego contribuere skarbowi; a byle przy tym wiedzieli, że ten skarb, ich dobytki i pokoj ubeśpiecza, contribuent z ochotą.
Ale co naszę pospolitą mizerią czyni, to: że cum summo gravanime populi zbieramy, nie potrzebnie propter insufficientiam expendimus, miasto ulgi, aggravando co raz bardziej statum tak przez nie porządny sposób podatkowania, jako i przez nie proporcjonalne podatki do potrzeb Rzeczypospolitej.
Ars Mechanica nas uczy, jako bez wielkiej pracy dźwigać ciężary; o taką nam się trzeba koniecznie starać inwencją, żebyśmy mogli znaleźć tę porporcją, inter onera status
artium, do ktorych maią dyspozycyą, y w handlách niech maią protekcyą; będą upewniam mieli z czego contribuere skarbowi; á byle przy tym wiedźieli, źe ten skarb, ich dobytki y pokoy ubeśpiecza, contribuent z ochotą.
Ale co naszę pospolitą mizeryą czyni, to: źe cum summo gravanime populi zbieramy, nie potrzebnie propter insufficientiam expendimus, miásto ulgi, aggravando co raz bardźiey statum tak przez nie porźądny sposob podatkowania, iako y przez nie proporcyonalne podatki do potrzeb Rzeczypospolitey.
Ars Mechanica nas uczy, iako bez wielkiey pracy dźwigác ćięźary; o taką nam się trzebá koniecznie staráć inwencyą, źebyśmy mogli znaleść tę porporcyą, inter onera status
Skrót tekstu: LeszczStGłos
Strona: 121
Tytuł:
Głos wolny wolność ubezpieczający
Autor:
Stanisław Leszczyński
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1733
Data wydania (nie wcześniej niż):
1733
Data wydania (nie później niż):
1733
którego żaden na świecie dla jego wielkości zapłacić nie mógł/ jako się w ostatnim punkcie pokaże/ Syn Boży w człowieczeństwie będąc zapłacił/ i sprawiedliwości świętej dosyć uczynił; i nie od rzeczy Rabinie nazywasz go tym Tytułem: Nascetur Christus iusticia sempiterna. A tak w połowicę Tygodnia ostatniego (co ty do Adriana Cesarza przypisujesz nie potrzebnie) Chrystus będąc vnctus, pomazany/ poczał nauczac przez trzy lata/ czego Łukasz Historyk Ewangeliej świętej potwierdza przez onę przypowieść/ kiedy Chrystus mówi: Ecce anni tres sunt, ex quo venio, querens fructum in ficu ista, et non inuenio, excinde eam quorum etiam terra inutilem reddit; ille verò respondit ei: Domine
ktorego żaden ná świećie dla ie^o^ wielkośći zápłáćić nie mogł/ iáko się w ostátnim punktćie pokaże/ Syn Boży w człowieczeństwie będąc zápłáćił/ y spráwiedliwośći świętey dosyć vczynił; y nie od rzeczy Rábinie názywasz go tym Tytułem: Nascetur Christus iusticia sempiterna. A ták w połowicę Tygodniá ostátniego (co ty do Adryaná Cesárzá przypisuiesz nie potrzebnie) Chrystus będąc vnctus, pomázány/ poczał náuczác przez trzy látá/ czego Lukasz Historyk Ewángeliey świętey potwierdza przez onę przypowieść/ kiedy Chrystus mowi: Ecce anni tres sunt, ex quo venio, querens fructum in ficu ista, et non inuenio, excinde eam quorum etiam terra inutilem reddit; ille verò respondit ei: Domine
Skrót tekstu: KorRoz
Strona: 126
Tytuł:
Rozmowa teologa katolickiego z rabinem żydowskim przy arianinie nieprawym chrześcijaninie
Autor:
Marek Korona
Drukarnia:
Drukarnia Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi, pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1645
Data wydania (nie wcześniej niż):
1645
Data wydania (nie później niż):
1645