8ma. Pokazuje się trzech robotników zabawiających się około ugaszania pieca, Robotnich 6 zdejmuje kabłąkiem z. część ziemi z pieca. Robotnik 7. idzie za pierwszym, i bardziej jeszcze odkrywa piec kofiurem u. Naostatek robotnik 8. idący za pierwszemi rzuca łopatą x. ziemię na te miajsca pieca, z których ją pierwsi pozdejmowali.
Fig. 9. Ścinacz drew. Operacja ta czyni się siekierą. Rąbacz rąbie drewka siekierą, jeżeli jest drzewo grube, rznie je zaś piłką, jeżeli drzewo jest drobne.
Fig. 10. Widziemy jako rąbacze układają drewka w stos, w formę oślego grzbietu, w tej szerokości w której są porąbane.
Fig
8ma. Pokazuie sie trzech robotnikow zabawiaiących się około ugaszania pieca, Robotnich 6 zdeymuie kabłąkiem s. część źiemi z pieca. Robotnik 7. idzie za pierwszym, i bardziey ieszcze odkrywa piec kofiurem u. Naostatek robotnik 8. idący za pierwszemi rzuca łopatą x. źiemię na te miaysca pieca, z ktorych ią pierwśi pozdeymowali.
Fig. 9. Scinacz drew. Operacya ta czyni się siekierą. Rąbacz rąbie drewka siekierą, ieżeli iest drzewo grube, rznie ie zaś piłką, ieżeli drzewo iest drobne.
Fig. 10. Widźiemy iako rąbacze układaią drewka w stos, w formę oslego grzbietu, w tey szerokosci w ktorey są porąbane.
Fig
Skrót tekstu: DuhMałSpos
Strona: 39
Tytuł:
Sposób robienia węglów czyli sztuka węglarska
Autor:
Henri-Louis Duhamel Du Monceau
Tłumacz:
Jacek Małachowski
Drukarnia:
Michał Gröll
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1769
Data wydania (nie wcześniej niż):
1769
Data wydania (nie później niż):
1769
/ przyobiecawszy ojcu Romanowi Eremicie iż chciał być Chrześcijaninem/ i nauczywszy się Pacierza/ i początków wiary/ nie tylo nie pamiętał na obietnicę/ i nie trwał w postanowieniu; ale skoro też odjachał on zakonnik/ kazał nabieżeć Poganom kapliczkę/ którą on tam był zostawił/ i obalić ołtarz: a nieprzestając na tym/ pozdejmowali obrazy z murów/ i zakopali je/ a potym na nie plugawili. Był na ten czas Gubernatorem wyspu Bartłomiej Columbus brat Chrysztofów/ którzy z strony tego uczyniwszy proces/ kazał jawnie popalić złoczyńce. Piątej części,
Cumana jest jedna rzeka/ od której nazywają krainę bliską. Tam niektórzy Ojcowie ś. Franciszka w roku 1516
/ przyobiecawszy oycu Romanowi Eremićie iż chćiał być Chrześćiáninem/ y náuczywszy się Paćierzá/ y początkow wiáry/ nie tylo nie pámiętał ná obietnicę/ y nie trwał w postánowieniu; ále skoro też odiáchał on zakonnik/ kazał nábieżeć Pogánom kápliczkę/ ktorą on tám był zostáwił/ y obálić ołtarz: á nieprzestáiąc ná tym/ pozdeymowáli obrázy z murow/ y zákopáli ie/ á potym ná nie plugáwili. Był ná ten czás Gubernatorem wyspu Bártłomiey Columbus brát Chrysztofow/ ktorzy z strony tego vczyniwszy proces/ kazał iáwnie popálić złoczyńce. Piątey częśći,
Cumaná iest iedná rzeká/ od ktorey názywáią kráinę bliską. Tám niektorzy Oycowie ś. Fránćiszká w roku 1516
Skrót tekstu: BotŁęczRel_V
Strona: 50
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. V
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Drukarnia:
Mikołaj Lob
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
a strzelcy piechotni blisko mnie było nas przecię sto koni z okładą. Wchodzą w Miasto Niemasz żadnej przeszkody. Juzem w pół ulice az dopiro bierzy dwóch Towarzystwa a Czeladzi z kilka dziesiąt z bandeletami Stanęli tedy nierzekli nić my tez ich pominęli. A potym za Niemi przybywa po trzech po czterech ze strzelbą Oni Czapki pozdejmowali i my tez. Stoją oni rozumiejąc że to ja tylko przechodzę przez miasto. Aż dopiero upodobawszy sobie miejsce gdzie widzę domy budowne i porządne stanąłem, i Pokazuję Posłowi MŚCi Panowie tu Gospoda WŚCiów. A sam po tej ręce stanąłem od Rynku. oni obaczywszy że z koni zsiadamy chozo pospieszywszy przypadli. A WSC
a strzelcy piechotni blisko mnie było nas przecię sto koni z okładą. Wchodzą w Miasto Niemasz zadney przeszkody. Iuzem w puł ulice az dopiro bierzy dwoch Towarzystwa a Czeladzi z kilka dziesiąt z bandeletami Stanęli tedy nierzekli nić my tez ich pominęli. A potym za Niemi przybywa po trzech po czterech ze strzelbą Oni Czapki pozdeymowali y my tez. Stoią oni rozumieiąc że to ia tylko przechodzę przez miasto. Asz dopiero upodobawszy sobie mieysce gdzie widzę domy budowne y porządne stanąłęm, y Pokazuię Posłowi MSCi Panowie tu Gospoda WSCiow. A sąm po tey ręce stanąłęm od Rynku. oni obaczywszy że z koni zsiadamy chozo pospieszywszy przypadli. A WSC
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 167
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688