O które spytał mię IKM.: »Któreż to artykuły ?« A gdym ich w konstytucjach szukał, rzekł: »One to podobno, co i confoederatio w nich; ale wszak na nie zgody niemasz«. Powiedziałem, iż z strony konfederacji samej był niezgodny, ale insze wszytkie zgodne i przebieżałem te, które są najgruntowniejsze, tym pilniej inkulkując. Zatym mi rzekł IKM.: »Nie wiedziałem tego«; które słowa bardzo mię ruszyły i w nadziejej naprawy tych rzeczy zostawiły. Stądże chcąc tym barziej w tym IKM. utwierdzić, ukazałem, iż to jest in confirmatione iurium i z takim
O które spytał mię JKM.: »Któreż to artykuły ?« A gdym ich w konstytucyach szukał, rzekł: »One to podobno, co i confoederatio w nich; ale wszak na nie zgody niemasz«. Powiedziałem, iż z strony konfederacyej samej był niezgodny, ale insze wszytkie zgodne i przebieżałem te, które są najgruntowniejsze, tym pilniej inkulkując. Zatym mi rzekł JKM.: »Nie wiedziałem tego«; które słowa bardzo mię ruszyły i w nadziejej naprawy tych rzeczy zostawiły. Stądże chcąc tym barziej w tym JKM. utwierdzić, ukazałem, iż to jest in confirmatione iurium i z takim
Skrót tekstu: SkryptWojCz_II
Strona: 268
Tytuł:
Mikołaj Zebrzydowski, Skrypt p. Wojewody krakowskiego, na zjeździe stężyckim niektórym pp. senatorom dany, 1606
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1606
Data wydania (nie wcześniej niż):
1606
Data wydania (nie później niż):
1606
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
dowód niewątpliwy, Kiedy na mój grób włożysz ten napis życzliwy:
Ten kamień ciało mego przyjaciela kryje, Którego pamięć wiecznie w sercu moim żyje. 762. List do tejże.
Już dwa kroć w biegu koło stanęło miesięczne, Jakom się z tobą rozstał, moje dziewczę wdzięczne, A choć tak krótki lotnym czas przebieżał skokiem, Każda niemal godzina stała mi się rokiem. Ba i dotąd zostaję w srogim utęsknieniu, Nic pewnego nie wiedząc o twym powodzeniu, Które nad własne zdrowie wyżej cenię sobie, Skład wszytkich moich pociech mając w twej osobie. W twej osobie, która jest panem sercu memu, Przetoć się też odzywam jak panu
dowod niewątpliwy, Kiedy na moj grob włożysz ten napis życzliwy:
Ten kamień ciało mego przyjaciela kryje, Ktorego pamięć wiecznie w sercu moim żyje. 762. List do tejże.
Już dwa kroć w biegu koło stanęło miesięczne, Jakom się z tobą rozstał, moje dziewczę wdzięczne, A choć tak krotki lotnym czas przebieżał skokiem, Każda niemal godzina stała mi się rokiem. Ba i dotąd zostaję w srogim utesknieniu, Nic pewnego nie wiedząc o twym powodzeniu, Ktore nad własne zdrowie wyżej cenię sobie, Skład wszytkich moich pociech mając w twej osobie. W twej osobie, ktora jest panem sercu memu, Przetoć się też odzywam jak panu
Skrót tekstu: TrembWierszeWir_II
Strona: 235
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Jakub Teodor Trembecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1643 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1911
a ten o pannę frasuje, Ten tej rzeczy straconej, ten owej żałuje. I tak tam wszyscy, troską utrapieni srogą, Nie umieją z tej klatki wyniść i nie mogą; Moc ich, co pojmani tą sztuką zostali I tydnie tam i całe miesiące mieszkali.
XIII.
Gdy tak Orland na wielkie pałac bohatyry Zbudowany przebieżał raz, dwa, trzy i cztery, Myśli sobie i mówi: „Kiedybym tu mieszkał Dłużej, pracąbym stracił, czasubym omieszkał. Mógł się już z nią daleko oddalić niecnota Z tego miejsca, przez insze uwiódszy ją wrota”. Z tą myślą biegł na łąkę wielką, która koło Zamku była i wszytek
a ten o pannę frasuje, Ten tej rzeczy straconej, ten owej żałuje. I tak tam wszyscy, troską utrapieni srogą, Nie umieją z tej klatki wyniść i nie mogą; Moc ich, co poimani tą sztuką zostali I tydnie tam i całe miesiące mieszkali.
XIII.
Gdy tak Orland na wielkie pałac bohatyry Zbudowany przebieżał raz, dwa, trzy i cztyry, Myśli sobie i mówi: „Kiedybym tu mieszkał Dłużej, pracąbym stracił, czasubym omieszkał. Mógł się już z nią daleko oddalić niecnota Z tego miejsca, przez insze uwiódszy ją wrota”. Z tą myślą biegł na łąkę wielką, która koło Zamku była i wszytek
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 251
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
niebezpieczeństwa. A że tak uporem częstokroć Bracia waszy w tym idą/ przyczyna ta/ przyznać się[...] im musi/ iż się wprzód w afektacjach ich i naprawie praw dosyć nie dzieje: Więc i to/ ze widzą podatki obracając się nad wolą i potrzebę R. P. że pomnią płonnymi postrachami wyciśnione kontrybucje. To tak przebieżałem Sejmowe materie. Ziem. Aboś W. M. żapomniał prywatnych Artykułów? Wiedż to W. M. nie omylnie/ że choćby ze wszystkiego nic stanąć nie miało/ nie ustąpią ich naszy. Pleb. Wiem to barzo dobrze/ i dla tego non omisi, sed distuli o nich mówić/ uważając
niebespieczenstwa. A że ták vporem częstokroć Bráćia wászy w tym idą/ przyczyná tá/ przyznáć się[...] im muśi/ iż się wprzod w áfektácyách ich y nápráwie praw dosyć nie dźieie: Więc y to/ ze widzą podátki obracáiąc się nad wolą y potrzebę R. P. że pomnią płonnymi postráchámi wyćiśnione kontrybucye. To ták przebieżałem Seymowe máterye. Ziem. Aboś W. M. źapomniał priwatnych Artykułow? Wiedż to W. M. nie omylnie/ że choćby ze wszystkiego nic stánąć nie miáło/ nie vstąpią ich nászi. Pleb. Wiem to bárzo dobrze/ y dlá tego non omisi, sed distuli o nich mowić/ vważáiąc
Skrót tekstu: OpalŁRoz
Strona: K4v
Tytuł:
Rozmowa plebana z ziemianinem
Autor:
Łukasz Opaliński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi, pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka, prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1641
Data wydania (nie wcześniej niż):
1641
Data wydania (nie później niż):
1641
obywatelom niebieskim/ z weselem przyłączony będę. Petrus Damianus Epis: ad Desiderium Abbatem cap: 7. Przykład II. Prior chory na łóżku godziny odmawiając/ od szatana był oskarżony. 273.
Zakonnik jeden acz lekko ale długo chorując/ schud byłnie pomału/ w tej tedy szabości swojej sobie pobłażając/ częstokroć leżąc nałożku Kompletę przebieżał. Trofiło się iż jeden opętany był nie daleko/ który wielom ludzi skryte sprawy niewstydliwie w oczy wymiatał. Gdy tedy ten Zakonnik wynisdź szatanowi rozkazował/ i Egzorcyzmami go trapił/ Rzekł: Ty co pod kołdrą dziśeś Comletę odmawiał/ teraz mię chcesz jako święty jaki wyrzucić/ i naczynie/ mego prawa/ z mego
obywátelom niebieskim/ z weselem przyłączony będę. Petrus Damianus Epis: ad Desiderium Abbatem cap: 7. PRZYKLAD II. Prior chory ná łożku godźiny odmawiáiąc/ od szátána był oskárżony. 273.
Zákonnik ieden ácz lekko ále długo choruiąc/ zchud byłnie pomáłu/ w tey tedy szabosći swoiey sobie pobłażáiąc/ częstokroć leżąc náłożku Completę przebieżał. Trofiło sie iż ieden opętany był nie dáleko/ ktory wielom ludźi skryte sprawy niewstydliwie w oczy wymiatał. Gdy tedy ten Zakonnik wynisdź szatanowi roskazował/ y Exorcyzmámi go trapił/ Rzekł: Ty co pod kołdrą dźiśeś Comletę odmawiał/ teraz mię chcesz iáko święty iáki wyrzućić/ y naczynie/ mego práwá/ z mego
Skrót tekstu: ZwierPrzykład
Strona: 302
Tytuł:
Wielkie zwierciadło przykładów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Wysocki
Drukarnia:
Jan Szarffenberger
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
, okrutnem strachem przerażeni, Uciekali do morza prosto, a za niemi Kupcy i marynarze z inszemi wszytkiemi, Gdzie była Aleria fustę zgotowała Między dwiema zamkami i męża czekała; Na którą, skoro wpadli, z portu poszli nagle, Na wodę wiosła, na wiatr wyciągnąwszy żagle.
XCVI.
Wszytko miasto angielskie książę i przedmieście Przebieżał aż do morza; ale i po mieście I w porcie wszytkie próżne ulice zostały: Niewiasty się pokryły i pouciekały. Beły i te, co z wielkiej bojaźni uchody Obracały w plugawe miejsca i wychody; Drugie się wpław na morze głębokie puściły, Nie wiedząc, gdzie się podzieć i w niem się topiły.
XCVII.
, okrutnem strachem przerażeni, Uciekali do morza prosto, a za niemi Kupcy i marynarze z inszemi wszytkiemi, Gdzie była Alerya fustę zgotowała Między dwiema zamkami i męża czekała; Na którą, skoro wpadli, z portu poszli nagle, Na wodę wiosła, na wiatr wyciągnąwszy żagle.
XCVI.
Wszytko miasto angielskie książę i przedmieście Przebieżał aż do morza; ale i po mieście I w porcie wszytkie próżne ulice zostały: Niewiasty się pokryły i pouciekały. Beły i te, co z wielkiej bojaźni uchody Obracały w plugawe miejsca i wychody; Drugie się wpław na morze głębokie puściły, Nie wiedząc, gdzie się podzieć i w niem się topiły.
XCVII.
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 137
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
i tarczą wielką obciążony. Tu zsiadł dla odpoczynku w ciężkie letnie znoje, Lecz miasto odpoczynku, wielkieś niepokoje Nalazł w on dzień nieszczęsny, Orlandzie nieboże, Tak wielkie, że ich pióro wypisać nie może. PIEŚŃ XXIII.
CII.
Obracając się wkoło, widzi popisane Na skórach różne drzewa i pokarbowane; Skoro okiem przebieżał od sęka do sęka, Poznał, że to boginiej jego własna ręka. To miejsce było jedno z tych, kędy wieczorem I z rana na przechadzki częstokroć z Medorem Angelika z bliskiego domu więc chadzała, Kiedy z niem u pasterza ludzkiego mieszkała.
CIII.
Angelikę z Medorem pospołu związanych Ztem węzłów i na stu miejsc
i tarczą wielką obciążony. Tu zsiadł dla odpoczynku w ciężkie letnie znoje, Lecz miasto odpoczynku, wielkieś niepokoje Nalazł w on dzień nieszczęsny, Orlandzie nieboże, Tak wielkie, że ich pióro wypisać nie może. PIEŚŃ XXIII.
CII.
Obracając się wkoło, widzi popisane Na skórach różne drzewa i pokarbowane; Skoro okiem przebieżał od sęka do sęka, Poznał, że to boginiej jego własna ręka. To miejsce było jedno z tych, kędy wieczorem I z rana na przechadzki częstokroć z Medorem Angelika z blizkiego domu więc chadzała, Kiedy z niem u pasterza ludzkiego mieszkała.
CIII.
Angelikę z Medorem pospołu związanych Stem węzłów i na stu miejsc
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 221
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
, ta w czystym ciele dziewięć Cię miesięcy nosiła, z panien tak wiele tysięcy.
Poczni rumionym, Synaczku jej młody, malować wstydem okrągłe jagody, a Onać wzajem łzy święte utóli i kryształowej do piersi przytóli.
To one. A Febus zaś na lutni słoniewejrączym palcem po struniech, począwszy od Jewy, przebieżał im potomki i co nieba godne, ale i te, co wały połknęły je wodne.
A jako Noe wysiadł z swymi na brzeg cały, gdy na wierzchu armeńskiej stanął korab skały, niemniej on Abrahama i Sarę brzemienną, i wspomniał Izaaka figurę zbawienną.
Tenże śpiewał Jakuba i grzech synów jego, gdy brata z
, ta w czystym ciele dziewięć Cię miesięcy nosiła, z panien tak wiele tysięcy.
Poczni rumionym, Synaczku jej młody, malować wstydem okrągłe jagody, a Onać wzajem łzy święte utóli i kryształowej do piersi przytóli.
To one. A Febus zaś na lutni słoniewéjrączym palcem po struniech, począwszy od Jewy, przebieżał im potomki i co nieba godne, ale i te, co wały połknęły je wodne.
A jako Noe wysiadł z swymi na brzeg cały, gdy na wierzchu armeńskiej stanął korab skały, niemniej on Abrahama i Sarę brzemienną, i wspomniał Izaaka figurę zbawienną.
Tenże śpiewał Jakóba i grzech synów jego, gdy brata z
Skrót tekstu: MiasKZbiór
Strona: 62
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Kacper Miaskowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia, fraszki i epigramaty
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Alina Nowicka-Jeżowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1995
dość ich karze z siebie. Niechże się i to wszystko we mnie znajdzie, niżli mi słońce miłosierdzia zajdzie, niż się zasłona skrytych myśli spada i przetnie żywot jako nić śmierć blada. Niech już obumrze we mnie Jadam stary, a z nim i łupież położę na mary, a potym jako ptaszek złotopióry żebym przebieżał górne myślą chóry i tam upadszy, usłał gniazdo sobie przez krew zbawienną, co ma źrzódło w Tobie. Którą gdy ostry grot i z wodą leje, dopieroć serce macierzyńskie mdleje, jako hartowną strzałą przeranione, a już z pociechy wszystkiej obnażone. Cóż gdyć Go z krzyża zjętego podadzą? Już Ci i
dość ich karze z siebie. Niechże się i to wszystko we mnie znajdzie, niżli mi słońce miłosierdzia zajdzie, niż się zasłona skrytych myśli spada i przetnie żywot jako nić śmierć blada. Niech już obumrze we mnie Jadam stary, a z nim i łupież położę na mary, a potym jako ptaszek złotopióry żebym przebieżał górne myślą chóry i tam upadszy, usłał gniazdo sobie przez krew zbawienną, co ma źrzódło w Tobie. Którą gdy ostry grot i z wodą leje, dopieroć serce macierzyńskie mdleje, jako hartowną strzałą przeranione, a już z pociechy wszystkiej obnażone. Cóż gdyć Go z krzyża zjętego podadzą? Już Ci i
Skrót tekstu: MiasKZbiór
Strona: 144
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Kacper Miaskowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia, fraszki i epigramaty
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Alina Nowicka-Jeżowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1995
. Zgoła aetas Parentum, jako ów powiedział/ Peior Avis nas potym tulit nequiores, Mox daturos , bo to tak bywa/ progeniem Vitiosiorem , aż na koniec świat wszystek Tak zepsieje/ że trzeba sądnego dnia będzie. Nie posyłaj ty tedy synka Stanisławie Ma rada do obcych Źiem/ chybaby na krótki Czas i żeby przebieżał lekko te tam kraje I obaczył porządek w Miastach/ Municjach/ Którym nas cudzoziemcy nierównie przechodzą. Ale niech obyczajów z tamtąd nieprzywozi Zepsowanych/ i które nic w sobie nie mają Gruntownego/ tylko coś lekkości dostatkiem/ Jest tu i u nas szkoła. Pośli go do wojska Stanie mu to za za szkołą/
. Zgoła aetas Parentum, iáko ow powiedźiał/ Peior Avis nas potym tulit nequiores, Mox daturos , bo to ták bywa/ progeniem Vitiosiorem , áż ná koniec świát wszystek Ták zepsieie/ że trzebá sądnego dniá będźie. Nie posyłay ty tedy synká Stanisławie Ma rada do obcych Źiem/ chybaby na krotki Czás y żeby przebieżał lekko te tam kráie Y obaczył porządek w Miástách/ Municyách/ Ktorym nas cudzoźiemcy nierownie przechodzą. Ale niech obyczáiow z tamtąd nieprzywoźi Zepsowánych/ y ktore nic w sobie nie máią Gruntownego/ tylko coś lekkośći dostatkiem/ Iest tu y v nas szkołá. Pośli go do woyska Stanie mu to zá zá szkołą/
Skrót tekstu: OpalKSat1650
Strona: 122
Tytuł:
Satyry albo przestrogi do naprawy rządu i obyczajów w Polszcze
Autor:
Krzysztof Opaliński
Miejsce wydania:
Amsterdam
Region:
zagranica
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650