one śmiele, choćbym miał być w winie, Rżą jak dryganci, nie kwiczą jak świnie! O PAROBKU
Igrał z dziewczyną parobek na sienie, Ona się jednak broniła uczenie I groziła mu nie skarżyć przed panią, Ale mu przebić łeb siana wiązanią. On jako mężny posłał to oręże Pod zadek, a sam dziewczynę przylęże, A po rozprawie kazał jej te wiązki Tam sobie wetknąć, gdzie ma krok niewąski. O JANKU
Janek, kto go zna, piwszy trunek rzeźwy, Ocknął się w nocy, a jeszcze nietrzeźwy, Więc że mu wino narodziło szczyny, Szukał pod łóżkiem, gdzie zlać z macherzyny; Aż miasto garka napadł na łapicę
one śmiele, choćbym miał być w winie, Rżą jak dryganci, nie kwiczą jak świnie! O PAROBKU
Igrał z dziewczyną parobek na sienie, Ona się jednak broniła uczenie I groziła mu nie skarżyć przed panią, Ale mu przebić łeb siana wiązanią. On jako mężny posłał to oręże Pod zadek, a sam dziewczynę przylęże, A po rozprawie kazał jej te wiązki Tam sobie wetknąć, gdzie ma krok niewąski. O JANKU
Janek, kto go zna, piwszy trunek rzeźwy, Ocknął się w nocy, a jeszcze nietrzeźwy, Więc że mu wino narodziło szczyny, Szukał pod łóżkiem, gdzie zlać z macherzyny; Aż miasto garka napadł na łapicę
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 311
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
, Budzi sługę i świecę każe świecić; skokiem Mazur z trzosem na kołek, do ściany się bokiem Obróciwszy. Chodzi Włoch od kąta do kąta,
Czegoś szuka pod ławą, drugie rzeczy prząta, A tu pilno poziera, kędy on trzos właśnie. Na koniec drzwiami skrzypnie. Skoro świeca zgaśnie, Chrapi Mazur, przylegszy swą kaletę znowu. Gospodarz do pewnego jakoby obłowu Przymknąwszy się na palcach nie śmie i oddechu W się wziąć, upatrzonego szukający miechu. Już się gniewa, już się klnie; czy mu się zmysł mieni? Czy ślepy był, czy błądzi? w ostatku, że z sieni Drzwi trzasnęły, powieda, z okrutnym hałasem
, Budzi sługę i świecę każe świecić; skokiem Mazur z trzosem na kołek, do ściany się bokiem Obróciwszy. Chodzi Włoch od kąta do kąta,
Czegoś szuka pod ławą, drugie rzeczy prząta, A tu pilno poziera, kędy on trzos właśnie. Na koniec drzwiami skrzypnie. Skoro świeca zgaśnie, Chrapi Mazur, przylegszy swą kaletę znowu. Gospodarz do pewnego jakoby obłowu Przymknąwszy się na palcach nie śmie i oddechu W się wziąć, upatrzonego szukający miechu. Już się gniewa, już się klnie; czy mu się zmysł mieni? Czy ślepy był, czy błądzi? w ostatku, że z sieni Drzwi trzasnęły, powieda, z okrutnym hałasem
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 299
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Z tejże zaraz fuzyjej gęsty szrot, a z drugiej Gorącego ukropu wypuściła strugi. Więc miasto nabożeństwa idący do wanny: Nie rozumiałem, że tak nabijają panny. 421. KTO NIE DOJŹRY OCZKIEM, DOŁOŻY MIESZKIEM
W świtanie do komórki szła pani potrzebnej. Mijając łóżko panny w komnacie służebnej, Obaczy cztery nogi; przyległ by jej mostek Z dawnego zachowania niecnota wyrostek. „Panno, czteryć to nogi macie w jednym kroku?” Ta się nic nie zmieszawszy: „Zaś — rzecze jej, z boku Pojrzawszy na nie — czteryć, Mościa pani, wierę. Ale ja tylko na dwie od Waszmości bierę.” A pani: „
Z tejże zaraz fuzyjej gęsty szrot, a z drugiej Gorącego ukropu wypuściła strugi. Więc miasto nabożeństwa idący do wanny: Nie rozumiałem, że tak nabijają panny. 421. KTO NIE DOJŹRY OCZKIEM, DOŁOŻY MIESZKIEM
W świtanie do komórki szła pani potrzebnej. Mijając łóżko panny w komnacie służebnej, Obaczy cztery nogi; przyległ by jej mostek Z dawnego zachowania niecnota wyrostek. „Panno, czteryć to nogi macie w jednym kroku?” Ta się nic nie zmieszawszy: „Zaś — rzecze jej, z boku Pojźrawszy na nie — czteryć, Mościa pani, wierę. Ale ja tylko na dwie od Waszmości bierę.” A pani: „
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 368
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
W WIELKIEJ FORTUNIE I ESTYMIE ZOSTAWAŁ W CUDZYCH KRAJACH, PRZECIĘ CZUŁ MORSUM KonsCIENTIE Z Okazji OWEGO MORDU, DLATEGO PRZED POTRZEBĄ, KTÓRĄ MIAŁ WALNĄ W BRAZYLIEJ Z HISZPANY I POTEM JĄ WYGRAŁ, HAS POENITENTIALES NAPISAŁ
Końca lubo nie widzę mych trosk, wieczny Boże, Rozpaczać o łasce Twej serce nie może. I choć grzech głowę przyległ i tłoczy ku ziemi, Serce, moje w Cię patrząc, nadzieje nie mieni. Złych, jakim sam, nie ważę; to sęk, że cnotliwy Twej ze mnie czekał pomsty, a jam jeszcze żywy. O łaskawszy nad wszytkie, Boże niezmierzony! Folgujesz duszy za grzech ciężko utrapionej. Ani wytrącasz w gniewie
W WIELKIEJ FORTUNIE I ESTYMIE ZOSTAWAŁ W CUDZYCH KRAJACH, PRZECIĘ CZUŁ MORSUM CONSCIENTIAE Z OKAZJEJ OWEGO MORDU, DLATEGO PRZED POTRZEBĄ, KTÓRĄ MIAŁ WALNĄ W BRAZYLIEJ Z HISZPANY I POTEM JĄ WYGRAŁ, HAS POENITENTIALES NAPISAŁ
Końca lubo nie widzę mych trosk, wieczny Boże, Rozpaczać o łasce Twej serce nie może. Y choć grzech głowę przyległ i tłoczy ku ziemi, Serce, moje w Cię patrząc, nadzieje nie mieni. Złych, jakim sam, nie ważę; to sęk, że cnotliwy Twej ze mnie czekał pomsty, a jam jeszcze żywy. O łaskawszy nad wszytkie, Boże niezmierzony! Folgujesz duszy za grzech ciężko utrapionej. Ani wytrącasz w gniewie
Skrót tekstu: ArciszLamBar_I
Strona: 379
Tytuł:
Lament
Autor:
Krzysztof Arciszewski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1622
Data wydania (nie wcześniej niż):
1622
Data wydania (nie później niż):
1622
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
Honoriusza III Papieża o naukę, jak trzymać, ponieważ się jakieś na Rusi Pogańskie zabobony Zjawiły były. Odpisał Grzegorz IV Następce Honoriusza III do Książęcia Ruskiego Roku 1231 upominając go, aby się jedności Świętej trzymał, błędów niechwytał. O Schizmie Rusi
Koło Roku 1233 coś z Grecyj na Rusi Unią wątlić poczeło, że aż przylegli Rusi, Polacy persekwowani byli: i do Ruskich obrządków przymuszani. Grzegorz IX zakazał Katoliczek dawać za Rusinów, iż do chrztu drugiego przymuszali, Dominikanom dając moc nawracać.
Około Roku 1230, czyli niżej, Z. Jacek pracował koło Unii, w Lwowie i Kijowie, Ruś do Z. Jedności przywodząc: w Kijowie Kościół
Honoriuszá III Papieża o naukę, iak trzymać, ponieważ się iakieś na Rusi Pogańskie zabobony ziawiły były. Odpisał Grzegorz IV Następce Honoriusza III do Xiążęcia Ruskiego Roku 1231 upominaiąc go, aby się iedności Swiętey trzymał, błędow niechwytał. O Schizmie Rusi
Koło Roku 1233 coś z Grecyi na Rusi Unią wątlić poczeło, że aż przylegli Rusi, Polacy persekwowani byli: y do Ruskich obrządkow przymuszani. Grzegorz IX zakazał Katoliczek dawać za Rusinow, iż do chrztu drugiego przymuszali, Dominikanom daiąc moc nawracać.
Około Roku 1230, czyli niżey, S. Iacek pracował koło Unii, w Lwowie y Kiiowie, Ruś do S. Iedności przywodząc: w Kiiowie Kościoł
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 7
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
, sam wprzód papier we dwoję klajstrem skleiwszy w formie swojej wytłocz/ oberznij i zgotuj. Potym miazgą wzwyż pomienioną papierową podłoż. Gdy ta uschnie cale. Dopieroż po wierzchu/ gdzie się kwiat wybił/ kłajstrem cieniuchno nasmaruj. Połóż nań kitajkę/ włóz do formy/ przyciśnij ołowiem i kamieniem/ a przylęże dobrze kitajka. Wziąwszy potym/ oberznij kitajkę według kwiatu. Tak nie zblakuje. Zblakowałaby zaś gdyby potym dopiero miazgę papierową przykładano/ boby przemokła od niej. Jak zrobić Obicia, Kołdry, Jak zrobić Obicia, Kołdry, Jak zrobić Obicia, Kołdry, Jak zrobić Obicia, Kołdry, Jak zrobić Obicia, Kołdry
, sám wprzod pápier we dwoię kláystrem zkleiwszy w formie swoiey wytłocz/ oberzniy i zgotuy. Potym miazgą wzwyż pomienioną papierową podłoż. Gdy tá uschnie cále. Dopieroż po wierzchu/ gdzie się kwiát wybił/ kłaystrem ćieniuchno nasmáruy. Położ nań kitáykę/ włoz do formy/ przyćiśniy ołowiem i kámieniem/ á przylęże dobrze kitáyká. Wźiąwszy potym/ oberzniy kitaykę według kwiátu. Tak nie zblákuie. Zblákowáłáby zaś gdyby potym dopiero miázgę pápierową przykłádano/ boby przemokłá od niey. Iák zrobić Obićia, Kołdry, Iák zrobić Obićia, Kołdry, Iák zrobić Obićia, Kołdry, Iák zrobić Obićia, Kołdry, Iák zrobić Obićia, Kołdry
Skrót tekstu: SekrWyj
Strona: 78
Tytuł:
Sekret wyjawiony
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Colegii Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1689
Data wydania (nie wcześniej niż):
1689
Data wydania (nie później niż):
1689
się do oszczepa, skoczy do Lincego, A on, że się nie nadział nic nieprzyjaznego, Już pałasz do pochew kładł, jako po wygranej. Lecz więcej się trzeba strzec zguby nienadzianej, Jako i nieboraka jego tam potkało, Bo gdy z ziemie chciał dźwignąć Kastorowe ciało, Z tyłu Polluks oszczepem, gdzie żebro przyległo, Przebił go, aż na wylot żelazo przebiegło. Padł tamże na Kastorze, śmierć go zamroczyła. Wtym Idas i z nim jego drużyna skoczyła Do Polluksa i wnet go mieczmi okrywali; A słudzy Polluksowi odpór im dawali Za panem swym. Z obu stron wielkie zamieszanie Poczęło być i rany, i krwie rozlewanie. Aż
się do oszczepa, skoczy do Lincego, A on, że się nie nadział nic nieprzyjaznego, Już pałasz do pochew kładł, jako po wygranej. Lecz więcej się trzeba strzec zguby nienadzianej, Jako i nieboraka jego tam potkało, Bo gdy z ziemie chciał dźwignąć Kastorowe ciało, Z tyłu Polluks oszczepem, gdzie żebro przyległo, Przebił go, aż na wylot żelazo przebiegło. Padł tamże na Kastorze, śmierć go zamroczyła. Wtym Idas i z nim jego drużyna skoczyła Do Polluksa i wnet go mieczmi okrywali; A słudzy Polluksowi odpór im dawali Za panem swym. Z obu stron wielkie zamieszanie Poczęło być i rany, i krwie rozlewanie. Aż
Skrót tekstu: SzymSiel
Strona: 56
Tytuł:
Sielanki
Autor:
Szymon Szymonowic
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Sielanki i pozostałe wiersze polskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1964
, tak się mołojcom co nastarszym zdało. O gorzałce to trzymać, non est vera vita, Gdyby się nie święciła co dzień akwawita. Od medeu wzięła naprzód imię medycyna, W niebie ten rzadko będzie, kto nie pija wina. Starości się nie bójmy, rzadki kozak stary, Jeszcze rzadszy, który by zmarłszy, przyległ mary. Raz tni, a dwa razy pchni, gdzie idzie o zdrowie, Wolno uciec, gdy może, niech każdy o tym wie. Kiedy cię też zaskoczą, już memento mori, Nie ufaj w cyruliki, nie ufaj w doktory. Te są kozackie prawa, te są i statuta, Przestępcom naznaczona po śmierci
, tak sie mołojcom co nastarszym zdało. O gorzałce to trzymać, non est vera vita, Gdyby sie nie święciła co dzień akwawita. Od medeu wzięła naprzód imię medycyna, W niebie ten rzadko będzie, kto nie pija wina. Starości sie nie bójmy, rzadki kozak stary, Jeszcze rzadszy, który by zmarłszy, przyległ mary. Raz tni, a dwa razy pchni, gdzie idzie o zdrowie, Wolno uciec, gdy może, niech każdy o tym wie. Kiedy cie też zaskoczą, już memento mori, Nie ufaj w cyruliki, nie ufaj w doktory. Te są kozackie prawa, te są i statuta, Przestępcom naznaczona po śmierci
Skrót tekstu: ZimBLisBad
Strona: 215
Tytuł:
Żywot Kozaków lisowskich
Autor:
Bartłomiej Zimorowic
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
Wnet/ nie miłosiernie Ubranego/ podniósłszy porzucą na ławie; Jeszcze korony (rzeką) trzeba ku tej sprawie/ Tej nie masz: ale cierznia nałamać w ogrodzie: Niechaj temu królowi trochę mózgu wzbodzie. Stało się/ wnet koronę cierzniową uwili/ (Z widzenia serce więdnie) na głowę włożyli: Potym/ że nie przyległa/ wtłoczyli trzcinami: Ostatek przytwierdzili drudzy palcatami. Isa: 50. Isa: 1. Matt: 27. Mar: 15. Męki Pańskiej.
Długie cierznie/ aż w pojśrzód mózgu się okrywa/ Drugie aż wskroś przenika/ i skronie przeszywa. Krew pomieszana z mózgiem leje się na oczy: Po ciele/ po
Wnet/ nie miłośiernie Vbránego/ podniozszy porzucą ná łáwie; Ieszcze korony (rzeką) trzebá ku tey spráwie/ Tey nie mász: ále ćierznia náłamáć w ogrodźie: Niechay temu krolowi trochę mozgu wzbodźie. Sstáło się/ wnet koronę ćierzniową vwili/ (Z widzenia serce więdnie) ná głowę włożyli: Potym/ że nie przyległá/ wtłoczyli trzćinámi: Ostátek przytwierdźili drudzy pálcatámi. Isa: 50. Isa: 1. Matt: 27. Mar: 15. Męki Páńskiey.
Długie cierznie/ áż w poyśrzod mozgu się okrywa/ Drugie áż wskroś przenika/ y skronie przeszywa. Krew pomieszána z mozgiem leie się ná oczy: Po ćiele/ po
Skrót tekstu: RożAPam
Strona: 54.
Tytuł:
Pamiątka krwawej ofiary Pana Zbawiciela Naszego Jezusa Chrystusa
Autor:
Abraham Rożniatowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
w ziemi Ormiańskiej. Najduje się i w dalszych stronach/ od przerzeczonych/ jako w Królestwie Deli/ w Mondolu/ w Chitor/ w Korasanie/ w Persji/ i na gorze Parnasus, w Libiej w jednym miejscu na wielką milę roście/ zwłaszcza tam gdzie ogrodami Hesperyjskimi zowią. Jednak w tym miejcu naobficjej/ które przyległo Syrtes, zbierane bywa. Przyrodzenie.
ZIele samo/ jako Aiucena pisze/ rozgrzewa i wysusza/ w trzecim stopniu. Ale Sok w czwartym/ na początku/ rozgrzewa/ a we wtórym wysusza. Toż Abugieryk Arab pisze. Wybór.
ZA naprzedniejszy i nawyborniejszy Sok Cyranejski mają/ który nie jest zbytnie lisowaty/ albo
w źiemi Ormieńskiey. Náyduie śię y w dálszych stronách/ od przerzeczonych/ iáko w Krolestwie Deli/ w Mondolu/ w Chitor/ w Korasanie/ w Persyey/ y ná gorze Parnasus, w Lybiey w iednym mieyscu ná wielką milę rośćie/ zwłasczá tám gdźie ogrodámi Hesperyyskimi zowią. Iednák w tym mieycu naobfićiey/ ktore przyległo Syrtes, zbieráne bywa. Przyrodzenie.
ZIele sámo/ iáko Aiucena pisze/ rozgrzewa y wysusza/ w trzećim stopniu. Ale Sok w czwartym/ ná początku/ rozgrzewa/ á we wtorym wysusza. Toż Abugierik Arab pisze. Wybor.
ZA naprzednieyszy y nawybornieyszy Sok Cyráneyski máią/ ktory nie iest zbytnie lisowáty/ álbo
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 188
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613