życząc mówimy Zjicie na cześć na chwałę Boga Wszechmocnego. Rozmnażający dobra zawsze Domu swego. Niechaj Bóg błogosławi to znaczne złączenie, Niechaj rozmnażą także sławne pokolenie. Oddawanie upominków Mowa przyszedszy Druga Przedmowa w tejże Materii.
BYł ten zwyczaj u Greków M. M. P. że gdy do zjednoczenia i przyjaźni jednania różne Familie przystępowały: dla zjednania sobie szczęścia/ zwykli byli Bogom swoim ofiary bez zołci ofijarować: Nie bez przyczyny jednak z skutku samego żółci za jadem która i roziątrzeniem człowieka gniew wielki pobudzać zwykła. Nawet i eźpergencja sama świadczy/ że żółć rozlana wszelaką najsłodszą potrawę gorzkością zaraża/ która gorzkość i smak pokarmów psuje i ludziom wszytkim którzy jej
życżąc mowimy Zyićie ná cześć ná chwałę Bogá Wszechmocnego. Rozmnażáiący dobrá záwsze Domu swego. Niechay Bog błogosłáwi to znáczne złączenie, Niechay rozmnáżą tákże sławne pokolenie. Oddawanie vpominkow Mowá przyszedszy Druga Przedmowá w teyże Materyey.
BYł ten zwyczáy v Grekow M. M. P. że gdy do ziednocżenia y przyiáźni iednánia rożne Fámilie przystępowáły: dla ziednánia sobie szczęśćia/ zwykli byli Bogom swoim ofiáry bez zołći ofiiárowáć: Nie bez przycżyny iednák z skutku sámego żołći za iádem ktora y roziątrzeniem człowieka gniew wielki pobudzáć zwykłá. Náwet y eźpergencya samá świadcży/ że żołć rozlana wszeláką naysłodszą potráwę gorzkośćią záraża/ ktora gorzkość y smák pokármow psuie y ludźiom wszytkim ktorzy iey
Skrót tekstu: SpiżAkt
Strona: Dv
Tytuł:
Spiżarnia aktów rozmaitych przy zalotach, weselach, bankietach, pogrzebach
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
, Turczyn się wydziera rad by bardzo puścił kozaka, a kozak go nie chce. Przypadli wzięli Przyprowadzili królowi jaka to piękna Inwencja i kunrzt kozacki.
Wyrozumiawszy król z Języka zeprzynadziei Bożej może być wrękach naszych pomieniony Seczyn czyli Syczyn kazał do szturma gotować się. Tam tez przygotowano się dla Gości dosyć porządnie a skoro już Przystępowały Regimenty do szturmu dawano ognia potentissime nastrzelano naszych i oficjerów. kilku znacznych postrzelono. Ale jak obaczyli Turcy ze to jak głodne muchy do oprawnego a Tłustego cisną się wołu, że nic nie uwazając na owo ich gęste strzelanie oślep. (: jako mówią :) idą do szturmu poddali się prosząc o Miłosierdzie i dano im
, Turczyn się wydziera rad by bardzo puscił kozaka, a kozak go nie chce. Przypadli wzięli Przyprowadzili krolowi iaka to piękna Inwencyia y kunrzt kozacki.
Wyrozumiawszy krol z Ięzyka zeprzynadziei Bozey moze bydz wrękach naszych pomięniony Seczyn czyli Syczyn kazał do szturma gotować się. Tam tez przygotowano się dla Gosci dosyc porządnie a skoro iuz Przystępowały Regimenty do szturmu dawano ognia potentissime nastrzelano naszych y officyerow. kilku znacznych postrzelono. Ale iak obaczyli Turcy ze to iak głodne muchy do oprawnego a Tłustego cisną się wołu, że nic nie uwazaiąc na owo ich gęste strzelanie oslep. (: iako mowią :) idą do szturmu poddali się prosząc o Miłosierdzie y dano im
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 269
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
aczem umyśliła inszą do tego mieć/ słowy wszakże układnymi/ jakobym na jej prośbę zezwalać miała pokazowałam. Gdy tedy przyszedł czas rodzenia najęłam inszą babę. Ona pierwsza rozgniewawszy się/ do komory mojej nocy jednej (ledwie w ośm dno po porodzeniu) z drugiemi dwiema białymigłowami weszła/ a gdy ku łożu przystępowały gdziem leżała/ męża swego/ który w inszej komorze spał/ zawołać chciałam lecz tak mię siła we wszytkich członkach/ i języku opuściła/ że oprócz widzenia i słyszenia/ i piórka ruszyćbym niemogła. W pośrzodku tedy onych dwu/ czarownica stojąc te słowa mówiła. Oto ta niecnotliwa białągłowa/ iż pogardżyła mną
áczem vmysliłá inszą do tego mieć/ słowy wszákże vkłádnymi/ iákobym ná iey prośbę zezwaláć miáłá pokázowáłám. Gdy tedy przyszedł czás rodzenia náięłám inszą bábę. Oná piersza rozgniewawszy sie/ do komory moiey nocy iedney (ledwie w ośm dno po porodzeniu) z drugiemi dwiemá białymigłowámi weszłá/ á gdy ku łożu przystępowáły gdźiem leżáłá/ mężá swego/ ktory w inszey komorze spał/ záwołáć chćiáłám lecz ták mię siłá we wszytkich członkách/ y ięzyku opuśćiłá/ że oprocz widzenia y słyszenia/ y piorká ruszyćbym niemogłá. W pośrzodku tedy onych dwu/ czárownicá stoiąc te słowá mowiłá. Oto tá niecnotliwa białągłowá/ iż pogárdżiłá mną
Skrót tekstu: SpInZąbMłot
Strona: 142
Tytuł:
Młot na czarownice
Autor:
Jacob Sprenger, Heinrich Institor
Tłumacz:
Stanisław Ząbkowic
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
magia, obyczajowość, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
tym senacie było aż do podziwienia wiele. Gwardia koronna konna Mirowskimi zwana otaczała pieszo cały ten teatr. Gdy król usiadł na tronie i senatorowie na krzesłach, w końcu jego naprzeciw tronu królewskiego stanęły magistraty miast: Krakowa, Warszawy, Poznania, Wilna, Lwowa, i za przywołaniem marszałka wielkiego litewskiego porządkiem, jak stały, przystępowały do całowania ręki królewskiej, potem, cafając się tyłem, stawały na miejscach swoich. Za tym Delfus, kupiec i rajca warszawski, powiedział krótką mowę do króla, winszując mu szczęśliwie osiągniętego tronu, oddając wszystkie miasta całego kraju szczególnej opiece królewskiej i życząc długoletniego a najszczęśliwszego panowania. Po skończonej mowie Delfusowej, na którą król
tym senacie było aż do podziwienia wiele. Gwardia koronna konna Mirowskimi zwana otaczała pieszo cały ten teatr. Gdy król usiadł na tronie i senatorowie na krzesłach, w końcu jego naprzeciw tronu królewskiego stanęły magistraty miast: Krakowa, Warszawy, Poznania, Wilna, Lwowa, i za przywołaniem marszałka wielkiego litewskiego porządkiem, jak stały, przystępowały do całowania ręki królewskiej, potem, cafając się tyłem, stawały na miejscach swoich. Za tym Delfus, kupiec i rajca warszawski, powiedział krótką mowę do króla, winszując mu szczęśliwie osiągniętego tronu, oddając wszystkie miasta całego kraju szczególnej opiece królewskiej i życząc długoletniego a najszczęśliwszego panowania. Po skończonej mowie Delfusowej, na którą król
Skrót tekstu: KitPam
Strona: 152
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jędrzej Kitowicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
Tekst uwspółcześniony:
tak