dopiero gdy powróci/ będą inquirować/ na jakim Gruncie funduje się obwinienie jego/ co uznawszy/ obiecują/ wszelaką należytą Carowi I. M. uczynić Satisfaccją. z Brukseli/ 2. Augusta.
Przeszłego Czwartku/ dla wielki nieostrożności żołnierskiej w Parowie/ gdzie Żołnierze tutejszy zwykle Obozują taki powstał był Ogień/ że zaledwie Prochy ratowano i ogień potym ugaszono. Ci którzy wtym byli winni/ do Klasztora się Salvowali/ inaczej nie uszliby byli ostrego nieomylnie Karania. z Berlina/ 11. Septembra.
Król I. M. ma wolą wtych dniach do Magdenburku odjechać/ Chcąc się przypatrżyć Fortificacji Założonej względem już dawno przedtym ufundowanego Szańcu/ albo Citadeli
dopiero gdy powroći/ będą inquirowáć/ ná iákim Grunćie funduie śię obwinieńie iego/ co uznawszy/ obiecuią/ wszeláką nalezytą Carowi I. M. ućzynić Sátisfactią. z Bruxelli/ 2. Augustá.
Przeszłego Czwartku/ dla wielki nieostrożnośći zołnierskiey w Párowie/ gdzie Zołnierze tuteyszy zwykle Obozuią táki powstáł był Ogień/ że záledwie Prochy rátowano y ogień potym ugászono. Ci ktorzy wtym byli winni/ do Klasztorá śię Sálvowali/ ináczey nie uszliby byli ostrego nieomylnie Karáńia. z Berliná/ 11. Septembra.
Krol I. M. ma wolą wtych dńiách do Magdenburku odiecháć/ Chcąc śię przypátrżyć Fortificatiey Záłożoney względem iusz dawno przedtym ufundowánego Szancu/ albo Citadeli
Skrót tekstu: PoczKról
Strona: 55
Tytuł:
Poczta Królewiecka
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Królewiec
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1718
Data wydania (nie wcześniej niż):
1718
Data wydania (nie później niż):
1718
, salwowano siła bardzo rzeczy i nie tuszą wielkiej szkody, bo się jeszcze nie porachowali z wszystkim. Królewiczowa im. do wizytek uniesiona z dziecięciem, a królewic im. persewerował do dnia białego, incumbens dispositioni w ratowaniu regiae suppellectilis et custodiae onejże; dla których rzeczy, aby onych nie pokradli, samego pałacu nie ratowano, aż nierychło, kiedy już ze wszystkich stron ogień wybuchnął i z dachówki ołów lał się jako woda, topiąc się, że niejednemu z kuruców i semenów za kołnierz się nalało; co drudzy postrzegłszy, od tej ryny wstręt uczynili ratowania dalszego tak pięknej fabryki, z której obrazów także dorachować się nie mogą, lubo wszystkie
, salwowano siła bardzo rzeczy i nie tuszą wielkiej szkody, bo się jeszcze nie porachowali z wszystkim. Królewicowa jm. do wizytek uniesiona z dziecięciem, a królewic jm. persewerował do dnia białego, incumbens dispositioni w ratowaniu regiae suppellectilis et custodiae onejże; dla których rzeczy, aby onych nie pokradli, samego pałacu nie ratowano, aż nierychło, kiedy już ze wszystkich stron ogień wybuchnął i z dachówki ołów lał się jako woda, topiąc się, że niejednemu z kuruców i semenów za kołnierz się nalało; co drudzy postrzegłszy, od tej ryny wstręt uczynili ratowania dalszego tak pięknej fabryki, z której obrazów także dorachować się nie mogą, lubo wszystkie
Skrót tekstu: SarPam
Strona: 312
Tytuł:
Pamiętnik z czasów Jana Sobieskiego
Autor:
Kazimierz Sarnecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1690 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1690
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Woliński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1958
lekko powiewającym. Nagle wiatr się zmienił i wiać począł miedzy pólnocą i wschodem, Wezbranie wód już wypływało od 6 godzin, tak dalece iż kilka okrętów na dnie osiadło w tutejszim porcie; alić we trzy prawie minuty, morze znienacka wezbrało na dwie stopy, i podniosło okręty tak gwałtownie, że wyrwawszy kotwice płynąć poczęły; ratowano jednak one bez żadnej szkody. Marynarze za rzecz osobliwszą i nadzwyczajną to mieli, że pewny glej, który się na dnie morskim formuje, i który zaledwie najgwałtowniejsze burze wyruszyć mogą, po wierzchu pływający postrzegli. Wezbranie to nadzwyczajne trwało przez ćwierć godziny, z wzruszeniem się ustawicznym; Osiadło nagle, i w 16 minutach woda
lekko powiewaiącym. Nagle wiatr się zmienił i wiać począł miedzy pólnocą i wschodem, Wezbranie wód iuż wypływało od 6 godzin, tak dalece iż kilka okrętów na dnie osiadło w tuteysźym porcie; alić we trzy prawie minuty, morze znienacka wezbrało na dwie stopy, i podniosło okręty tak gwałtownie, że wyrwawszy kotwice płynąć poczęły; ratowano iednak one bez zadney szkody. Marynarze za rzecz osobliwszą i nadzwyczayną to mieli, że pewny gley, który się na dnie morskim formuie, i który zaledwie naygwałtownieysze burze wyruszyć mogą, po wierzchu pływaiący postrzegli. Wezbranie to nadzwyczayne trwało przez ćwierć godziny, z wzruszeniem się ustawicznym; Osiadło nagle, i w 16 minutach woda
Skrót tekstu: GazWil_1767_42
Strona: 4
Tytuł:
Gazety Wileńskie
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Akademicka
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1767
Data wydania (nie wcześniej niż):
1767
Data wydania (nie później niż):
1767
nie zepsuje i niezamoknie a w tych tez miejscach topią gdzie Morze niewyrzuca jako to wtych Hafach odnogach etc. zapaliły się były żagle i na szwedzkim jednym okręcie ale zaraz pościnali Maszty i po zrucali w morze Drugi okręt szwedzki przebito Z Armaty tak że zaraz poszedł nadno ze wszystkim coś niewiele z niego ludzi ratowano. U trzeciego utrącono Maszty dwa U czwartego jededen największy przez co musiały mieć ów tez wokazyjej wczoraiszej już niepomógł zepsuty tylko z daleka stał Sufficit ze by ich byli zabrali Olędrowie Gdy by byli w ludzi trochę potężniejsi już tedy widzieli Szwedzi swoje okaleczenie i szkodę większą niżeli uczynili nieprzyjacielowi zaraz poszli na garugę Bo im już wiatr
nie zepsuie y niezamoknie a w tych tez mieyscach topią gdzie Morze niewyrzuca iako to wtych Haffach odnogach etc. zapaliły się były zagle y na szwedzkim iednym okręcie ale zaraz poscinali Maszty y po zrucali w morze Drugi okręt szwecki przebito Z Armaty tak że zaraz poszedł nadno ze wszystkim cos niewiele z niego ludzi ratowano. U trzeciego utrącono Maszty dwa U czwartego iededen naywiększy przez co musiały miec ow tez wokazyiey wczoraiszey iuz niepomogł zepsuty tylko z daleka stał Sufficit ze by ich byli zabrali Olędrowie Gdy by byli w ludzi trochę potęznieysi iuz tedy widzieli Szwedzi swoie okaleczenie y szkodę większą nizeli uczynili nieprzyiacielowi zaraz poszli na garugę Bo im iuz wiatr
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 69v
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
, kopie porzucane, przez co było potrzeba wszystko skakać. Ale książę lotaryński nie chciał, wymawiając się, że jeszcze drugie nie przyszło skrzydło (lubo miało dosyć czasu i miejsca w kupie iść, bo pola było aż nazbyt). Pod p. starostą sandomierskim dwa razy koń padał; a szczęście jego, że go ratowano i zdrów cale, sekretarza tylko Włocha stracił. P. marszałek nadworny nie był z nami, był przy cesarskim wojsku; i pułków także naszych dwóch nie było, które odwód trzymały. Całuję zatem wszystkie śliczności Wci serca mego jedynego. A M. le Marquis et a ma soeur mes baisemains . Dzieci całuję i
, kopie porzucane, przez co było potrzeba wszystko skakać. Ale książę lotaryński nie chciał, wymawiając się, że jeszcze drugie nie przyszło skrzydło (lubo miało dosyć czasu i miejsca w kupie iść, bo pola było aż nazbyt). Pod p. starostą sandomierskim dwa razy koń padał; a szczęście jego, że go ratowano i zdrów cale, sekretarza tylko Włocha stracił. P. marszałek nadworny nie był z nami, był przy cesarskim wojsku; i pułków także naszych dwóch nie było, które odwód trzymały. Całuję zatem wszystkie śliczności Wci serca mego jedynego. A M. le Marquis et a ma soeur mes baisemains . Dzieci całuję i
Skrót tekstu: SobJListy
Strona: 555
Tytuł:
Listy do Marysieńki
Autor:
Jan Sobieski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1665 a 1683
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1683
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Czytelnik"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
p. Kaszewski nie poprzedził tej poczty, którego się wyprawiło na prost; przez którego jużeś Wć moje serce dostateczną miała odebrać wiadomość, że M.le Comte se portefort bieni że to nieszczęście na samym wojewodzie pomorskim stanęło, który miał tak niecnotliwego konia, że dwa razy pod nim szwankował. Raz go ratowano i już był przodem odjechał, za drugą zaś razą już go ratować nie możono. Mnie stąd odjechać, nie skończywszy kampanii, ani się godzi, ani podobna. Nie masz tu za łaską bożą nic złego. Wojska coraz świeże przybywają, a drugie się nazad wracają, jako to książę bawarski, którego się tu pojutrze
p. Kaszewski nie poprzedził tej poczty, którego się wyprawiło na prost; przez którego jużeś Wć moje serce dostateczną miała odebrać wiadomość, że M.le Comte se portefort bieni że to nieszczęście na samym wojewodzie pomorskim stanęło, który miał tak niecnotliwego konia, że dwa razy pod nim szwankował. Raz go ratowano i już był przodem odjechał, za drugą zaś razą już go ratować nie możono. Mnie stąd odjechać, nie skończywszy kampanii, ani się godzi, ani podobna. Nie masz tu za łaską bożą nic złego. Wojska coraz świeże przybywają, a drugie się nazad wracają, jako to książę bawarski, którego się tu pojutrze
Skrót tekstu: SobJListy
Strona: 570
Tytuł:
Listy do Marysieńki
Autor:
Jan Sobieski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1665 a 1683
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1683
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Czytelnik"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
śmierdząca mgła. Kędy takie mgły są/ tam albo mrze/ albo będzie mor. Rozpędzi to słońce/ skoro wznidzie. Taje gwałtem. Lepiejby były przymrozki/ bo jeśli gwałtem będzie tajało/ tedy będzie wielka powodź. Barzo teraz niebezpieczno przez wisłę jachać, bo lód nie mocny. Wiele ludzi załomiło się/ niektórych ratowano, niektórzy też i z końmi i z wozmi potonęli. A jako powiedają/ tedy woda wiele domów i wiosek porwała/ pole i łąki zabrała. I Zuławianie barzo się boją/ żeby się groble * Tamy) nie przerwały. Jużci wisła groblę przerwała/ i wielkie szkody poczyniła. Kilka tysiąc ludzi i bydła potonęło.
śmierdząca mgłá. Kędy tákie mgły są/ tám álbo mrze/ álbo będźie mor. Rospędźi to słońce/ skoro wznidźie. Táje gwałtem. Lepieyby były przymrozki/ bo jesli gwałtem będźie tájáło/ tedy będźie wielka powodź. Bárzo teraz niebezpiecżno przez wisłę jácháć, bo lod nie mocny. Wiele ludźi záłomiło śię/ niektorych rátowano, niektorzy też y z końmi y z wozmi potonęli. A jáko powiedáją/ tedy wodá wiele domow y wiosek porwáłá/ pole y łąki zábráłá. Y Zułáwiánie bárzo śię boją/ żeby śię groble * Támy) nie przerwáły. Iużći wisłá groblę przerwáłá/ y wielkie szkody pocżyniłá. Kilka tyśiąc ludźi y bydłá potonęło.
Skrót tekstu: VolcDial
Strona: 54
Tytuł:
Viertzig dialogi
Autor:
Nicolaus Volckmar
Miejsce wydania:
Toruń
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
rozmówki do nauki języka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612