Holenderskie wpada. Za czasów Wirgiliusza był tylko Bicornis Fluvius, dwoma Kanałami do swoich met ciekący, trzeci potym uczynił Kanał, z Morzem czyniąc komunikacją Drusus Rzymski przeciw Niemcom wojujący. Blisko Schafusium wielkie ma Katarakty, alias Progi i spadek ze skał. wysoki na stop 75 z wielkim szumem i hałasem.
RODANUS, teraz La Rosne wielka w Francyj rzeka, od Rody miejsca, mieszkania niegdy RODÓW Nacyj, według Pliniusza: Ródzi się w górach Alpes, mianowicie w Gorze Z. Gotarda, z wierzchołka Sumpron która przebywszy Jezioro Lemanus, przez Francją płynie na Zachód, a koło Lugdunu Francuskiego z Ararem łący się rzeką, tandem całej drogi upłynąwszy 360 mil
Hollenderskie wpada. Za czasow Wirgiliusza był tylko Bicornis Fluvius, dwoma Kanałami do swoich met ciekący, trzeci potym uczynił Kanał, z Morzem czyniąc kommunikacyą Drusus Rzymski przeciw Niemcom woiuiący. Blisko Schaffusium wielkie ma Katarakty, alias Progi y spadek ze skał. wysoki na stop 75 z wielkim szumem y hałasem.
RHODANUS, teraz La Rosne wielka w Francyi rzeka, od Rhody mieysca, mieszkaniá niegdy RHODOW Nacyi, według Pliniusza: Rodzi się w gorach Alpes, mianowicie w Gorze S. Gotarda, z wierzchołka Sumpron ktora przebywszy Iezioro Lemanus, przez Francyą płynie na Zachod, a koło Lugdunu Francuskiego z Ararem łączy się rzeką, tandem całey drogi upłynąwszy 360 mil
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 564
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
. Kłącza podczas łokietnego/ podczas wyższego/ podczas też mięższego i krótszego/ gałęzistego. Na wierzchu tych oganiste okołki. Polnemu Pasternaku podobne/ jeno pełniejsze i gęstsze/ zapachu/ jako i korzeń/ Kadzidła kramnego i miodowego/ smaku gorzkiego. Księgi Pierwsze. Liście. Kłącze. Miejsce.
TE wszystkie trzy/ pospolicie rady rosne na wysokich górach skalistych. Przyrodzenie.
JEdnakiego są wszystkie Przyrodzenia z Rozmarynem Cudzoziemskim/ wyższej opisanym. Rozgrzewają i wysuszają na początku trzeciego stopnia. Do tego wychędażają i wycierają. Moc i skutki.
Te wszystkie Jelenie Opichy/ jako są jednego przyrodzenia z Romarynem Dioscorydowym/ tak jednej mocy i skutków. Jednak z osobliwości/ te
. Kłącza podczás łokietneg^o^/ podczás wyższego/ podcżás też mięższego y krotszego/ gáłęźistego. Ná wierzchu tych ogániste okołki. Polnemu Pásternaku podobne/ ieno pełnieysze y gęstsze/ zápáchu/ iáko y korzeń/ Kádźidłá kramnego y miodowego/ smáku gorzkiego. Kśięgi Pierwsze. Liśćie. Kłącze. Mieysce.
TE wszystkie trzy/ pospolićie rády rosne ná wysokich gorách skálistych. Przyrodzenie.
IEdnákiego są wszystkie Przyrodzenia z Rozmárynem Cudzoźiemskim/ wysszey opisánym. Rozgrzewáią y wysuszáią ná początku trzećiego stopniá. Do tego wychędażáią y wyćieráią. Moc y skutki.
Te wszystkie Ielenie Opichy/ iáko są iedneg^o^ przyrodzenia z Romárynem Dioscoridowym/ ták iedney mocy y skutkow. Iednák z osobliwośći/ te
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 166
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
to wpoły przygaszonym Światłem gwiazdy bleszczały po niebie przestronym, Których złoty Lucyfer, rozpuściwszy buje, Rozstrzelane po sferze ogarki zajmuje; Już nie ma zwyciężona noc władzy nad światem, I Febe złotoroga kryje się przed bratem. Już Hemu wysokiego, Tatr i przykrej Ety Złotym słońce promieniem oświeciło grzbiety, A na krzakach Idejskich, pełne rośnej wody, Z daleka się dojźrałe rumienią jagody. Wraca praca do ludzi i otwiera domy; Murowane kominy kurzy Wulkan chromy; Pasterz, swe trzody szronem w siwolite łąki I przestrone obszary wegnawszy, dmie bąki, Ciesząc się niesłychanie, kiedy mu po rosie Jego dumy w odbitym echo wraca głosie; Młody cielec gomołym łbem i
to wpoły przygaszonym Światłem gwiazdy bleszczały po niebie przestronym, Których złoty Lucifer, rozpuściwszy buje, Rozstrzelane po sferze ogarki zajmuje; Już nie ma zwyciężona noc władzy nad światem, I Febe złotoroga kryje się przed bratem. Już Hemu wysokiego, Tatr i przykrej Ety Złotym słońce promieniem oświeciło grzbiety, A na krzakach Idejskich, pełne rośnej wody, Z daleka się dojźrałe rumienią jagody. Wraca praca do ludzi i otwiera domy; Murowane kominy kurzy Wulkan chromy; Pasterz, swe trzody szronem w siwolite łąki I przestrone obszary wegnawszy, dmie bąki, Ciesząc się niesłychanie, kiedy mu po rosie Jego dumy w odbitym echo wraca głosie; Młody cielec gomołym łbem i
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 289
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924