i sieką. Nie tak szkodliwe sardyńskie krainy Zioła wydają; nie tak złe gadziny Jadem parskają w wszytkorodnej ziemi; Nie tak wąż świszczy żądły troistymi;
Nie tak jest srogi, tak nieuchroniony Miecz na obiedwie strony wyostrzony Ani tak z szybkiej cięciwy puszczone Żeleźce w nagim ciele utopione; Nie tak okrutne były Atreowe Tasaki, kiedy rozciąwszy w połowę Dziatki niewinne w sztuki porąbały, Z których na rożnach jedne członki drżały, Drugie miotały wody wylęknione, Kotły jęczały na ogień wstawione. I kruk piekielny nie takiej srogości, Który żywego wydziera wnętrzności I gdy je spasie, drugie dodawają Mąk wiecznych, kiedy coraz narastają. A lubo się też w przyjaznej podstaci Udać
i sieką. Nie tak szkodliwe sardyńskie krainy Zioła wydają; nie tak złe gadziny Jadem parskają w wszytkorodnej ziemi; Nie tak wąż świszczy żądły troistymi;
Nie tak jest srogi, tak nieuchroniony Miecz na obiedwie strony wyostrzony Ani tak z szybkiej cięciwy puszczone Żeleźce w nagim ciele utopione; Nie tak okrutne były Atreowe Tasaki, kiedy rozciąwszy w połowę Dziatki niewinne w sztuki porąbały, Z ktorych na rożnach jedne członki drżały, Drugie miotały wody wylęknione, Kotły jęczały na ogień wstawione. I kruk piekielny nie takiej srogości, Ktory żywego wydziera wnętrzności I gdy je spasie, drugie dodawają Mąk wiecznych, kiedy coraz narastają. A lubo się też w przyjaznej podstaci Udać
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 444
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
dany D, złącz zangułem przeciwnym P, linią prostą PD. Potym ścianę CL, na której dany jest punkt D, rozdziel na dwoje w punkcie H, i przez H, wyprowadź HN, równoodległą samej PD, przecinającą ścianę PL, na N. Toż od D, do N, przeprowadzona linia DN, rozetnie trianguł dany CPL, na dwie części równe, zpunktu D danego. DEMOSNTRACJA. Zrysowawszy F nieznaczną: trianguły HND, i HNP, są równe, według Własn: 94. Zabawy 6. Ponieważ na jednejże bazie NH, i między równoodległymi NH, PD. Przydawszy im tedy spolny trianguł HLN; będą całe trianguły
dány D, złącz zángułem przećiwnym P, liniią prostą PD. Potym śćiánę CL, ná ktorey dány iest punkt D, rozdżiel ná dwoie w punktćie H, y przez H, wyprowadż HN, rownoodległą sámey PD, przećináiącą śćiánę PL, ná N. Toż od D, do N, przeprowádzona liniia DN, rozetnie tryánguł dány CPL, ná dwie częśći rowne, zpunktu D dánego. DEMOSNTRACYA. Zrysowawszy PH nieznáczną: tryánguły HND, y HNP, są rowne, według Własn: 94. Zábáwy 6. Poniewaz ná iedneyże báźie NH, y między rownoodległymi NH, PD. Przydaẃszy im tedy spolny tryanguł HLN; będą cáłe tryánguły
Skrót tekstu: SolGeom_II
Strona: 132
Tytuł:
Geometra polski cz. 2
Autor:
Stanisław Solski
Drukarnia:
Jerzy i Mikołaj Schedlowie
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
matematyka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1684
Data wydania (nie wcześniej niż):
1684
Data wydania (nie później niż):
1684
DNV,) według proporcyj danej (T, do C, tak żeby poprzedzająca w proporcyj, stanęła na której zechcesz części. NIech przypadnie okazja dzielenia triangułu LDV, z angułu D, prostą linią DN, nna nierówne części: żeby część DNV, miała się do części DNL jako linia T, do C. Tedy rozetnij ścianę LV, na N. do proporcyj T, do C. według Nauki 76. Zabawy 2. i przeciągnij od D, do N, linią prostą DN. Będzie trianguł DNV, do Triangułu DNL według Własn: 97. Zabawy 6 jako linia T, do linii C. Zaczym trianguł LDV, rozdzielony z
DNV,) według proporcyi dáney (T, do C, ták żeby poprzedzáiąca w proporcyi, stánęłá ná ktorey zechcesz częśći. NIech przypádnie okázya dźielenia tryángułu LDV, z ángułu D, prostą liniią DN, nná nierowne częśći: żeby część DNV, miáłá się do częśći DNL iáko liniia T, do C. Tedy rozetniy śćiánę LV, ná N. do proporcyi T, do C. według Náuki 76. Zábáwy 2. y przećiągniy od D, do N, liniią prostą DN. Będżie tryánguł DNV, do Tryángułu DNL według Własn: 97. Zábáwy 6 iáko liniia T, do linii C. Záczym tryánguł LDV, rozdźielony z
Skrót tekstu: SolGeom_II
Strona: 132
Tytuł:
Geometra polski cz. 2
Autor:
Stanisław Solski
Drukarnia:
Jerzy i Mikołaj Schedlowie
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
matematyka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1684
Data wydania (nie wcześniej niż):
1684
Data wydania (nie później niż):
1684
przejść niepodobna było. Dalej tedy idąc naleźlichmy szopę, w której także bromy dwie same się pootwierały, jakochmy weszli zaraz się z impetem wielkim znowu pozawierały. Tak iż gdyby kto chciał zatrzymać, pewnie by mu rękę ucięło, albo gdyby kto szedł wtenczas, kiedy się zawiera, pewnie by go wpół rozcięło. Takimże sposobem tam i dzwonek się sam dzwonił. Potym nas zaprowadzono na górę i ukazowano, jakim to sposobem et qua arte factum. To widziawszy powrócilichmy do gospody. Tegoż dnia bankietował książę IM tych starszynę miasta i księdza opata.
Dnia 5 Novembris. Mszy św. rano księstwo IM słuchali w kościele
przejść niepodobna było. Dalej tedy idąc naleźlichmy szopę, w której także bromy dwie same się pootwierały, jakochmy weszli zaraz się z impetem wielkim znowu pozawierały. Tak iż gdyby kto chciał zatrzymać, pewnie by mu rękę ucięło, albo gdyby kto szedł wtenczas, kiedy się zawiera, pewnie by go wpół rozcięło. Takimże sposobem tam i dzwonek się sam dzwonił. Potym nas zaprowadzono na górę i ukazowano, jakim to sposobem et qua arte factum. To widziawszy powrócilichmy do gospody. Tegoż dnia bankietował książę JM tych starszynę miasta i księdza opata.
Dnia 5 Novembris. Mszy św. rano księstwo IM słuchali w kościele
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 132
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
cię wywiódł z Ur Chaldejskiego/ abymci dał ziemię tę w osiadłość. 8. Zatym rzekł Abram: Panie Boże/ poczymze poznam iż ją odziedziczę? 9. I odpowiedział mu: Weźmi mi jałowicę trzecioletnią/ i kozę trzecioletnią/ i barana trzecioletnego/ i sinogarlicę/ i gołąbiątko. 10. Wziął tedy wszystko to i rozciął na poły/ a jednę część położył przeciw drugiej/ ale ptaków nierozcinał. 11. Tedy się zleciało ptastwo do onych ścierwów/ i odganiał je Abram. 12. I stało się gdy słońce zachodziło: że przypadł twardy sen na Abrama/ a oto strach i ciemność wielka przypadła nań. 13.
I rzekł
ćię wywiodł z Ur Cháldejskiego/ ábymći dał ziemię tę w ośiadłość. 8. Zatym rzekł Abrám: Panie Boże/ poczymze poznam iż ją odźiedźiczę? 9. Y odpowiedźiał mu: Weźmi mi jáłowicę trzećioletnią/ y kozę trzecioletnią/ y báráná trzećioletnego/ y śinogárlicę/ y gołąbiątko. 10. Wźiął tedy wszystko to y rozćiął ná poły/ á jednę część położył przećiw drugiej/ ale ptakow nierozćinał. 11. Tedy śię zlećiało ptástwo do onych ścierwow/ y odganiał je Abram. 12. Y stáło śię gdy słońce záchodźiło: że przypadł twárdy sen ná Abrámá/ á oto strach y ciemność wielka przypadła nań. 13.
Y rzekł
Skrót tekstu: BG_Rdz
Strona: 13
Tytuł:
Biblia Gdańska, Księga Rodzaju
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
byłoby Praejudiciosum
.
Traktowawszy Kwestie polityczne, statum Polski concernentes i dotknąwszy gdzie niegdzie rządów defekta, jakby też po całym ciele corporis politici macałem kalectw, chorób, i niemocy. Nakoniec przychodze do najdelikatniejszej ciała tegoż części ad liberum Veto; którym to jako Aleksandra Wielkiego, mieczem każdy Szlachcic może Gordium nodum rozciąć; to jest Sejmik zerwać. Ale w tej myśli będącemu occurrit: że ta część ciała Rzeczypospolitej, jest jako oko wciele ludzkim: bo w oku najniebezpieczniejsze defekta, i choroby, toż in libero veto w rwaniu Sejmików. Potym: oko gdy kto leczyć chce, najczęściej o kaleczy, i najprędzej. Tak,
byłoby Praejudiciosum
.
Tráktowawszy Kwestye polityczne, statum Polski concernentes y dotknąwszy gdźie niegdźie rządow defektá, iákby też po całym ćiele corporis politici macałem kálectw, chorob, y niemocy. Nákoniec przychodze do naydelikatnieyszey ćiałá tegoż częśći ad liberum Veto; ktorym to iáko Alexandrá Wielkiego, mieczem káżdy Szlachćic może Gordium nodum rozćiąć; to iest Seymik zerwać. Ale w tey myśli będącemu occurrit: że tá część ćiałá Rzeczypospolitey, iest iáko oko wćiele ludzkim: bo w oku nayniebespiecznieysze defektá, y choroby, toż in libero veto w rwániu Seymikow. Potym: oko gdy kto leczyć chce, nayczęśćiey o káleczy, y nayprędzey. Ták,
Skrót tekstu: RadzKwest
Strona: 162
Tytuł:
Kwestie polityczne
Autor:
Franciszek Radzewski
Drukarnia:
Drukarnia Akademicka
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
miejscu gdzie doczekać. On nie chcąc się bawić/ Ale żartko poskoczy/ i pchnie rohatyną W bóg ogromny/ który miał tłustą terpentyną Jak zbroją ustalony. Skąd tylko dotknęło/ I jakoś się z żelaza żelazo szczołgnęło/ Obraziwszy mało co. A lekkim tym razem Zatuszona bestia/ zwinie go zarazem/ I zębem wpuł rozetnie. Wenus tedy była Gdzieś na stronie/ skoro ją w uszy uderzyła Żałosna ta nowina/ co dusze tam bieży/ Ale go już zastanie/ on zle żywy leży/ We krwi się purpurowej po trawie tarając/ I ducha ostatniego z ciała wyziewając/ Więc wzbudzić go koniecznie miękkiemi chcąc słowy I krwie w nim co utrzymać
mieyscu gdzie doczekać. On nie chcąc się bawić/ Ale żártko poskoczy/ y pchnie rohátyną W bog ogromny/ ktory miał tłustą terpentyną Iák zbroią vstalony. Zkąd tylko dotknęło/ Y iákoś się z żelázá żelázo szczołgnęło/ Obráziwszy máło co. A lekkim tym rázem Zátuszona bestya/ zwinie go zarázem/ Y zębem wpuł rozetnie. Wenus tedy byłá Gdzieś ná stronie/ skoro ią w vszy vderzyłá Záłosna tá nowiná/ co dusze tám bieży/ Ale go iuż zástánie/ on zle żywy leży/ We krwi się purpurowey po trawie taráiąc/ Y duchá ostátniego z ciáłá wyziewáiąc/ Więc wzbudzić go koniecznie miękkiemi chcąc słowy Y krwie w nim co vtrzymáć
Skrót tekstu: TwarSPas
Strona: 86
Tytuł:
Nadobna Paskwalina
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1701
Data wydania (nie wcześniej niż):
1701
Data wydania (nie później niż):
1701
zranione: Serce Mirrą i żołcią przykrą zakwaszone. Uspokojże się na czas/ niechaj się rozprawi Twój namilszy Syn z tobą: niech go już nie trawi Twój krwawy płacz: a skoro przemówi swe słowo/ Ustępuj z placu tego/ ciężko smętna głowo. Póki cię ostatni miecz w poły nie rozkroi: Póki strapionej dusze nie rozetnie twojej. Przystąpże się już/ oto Pan do ciebie mówi: Niewiasto oto Syn twój. Toż mówi uczniowi: Oto jest Matka twoja. I tejże godziny/ Wziął ją za Matkę sobie zwolennik jedyny. Nie słowo/ ale oszczep w nieużytej lemnie/ Z boleści ukowany utopiłeś we mnie. Synaczku mój
zránione: Serce Mirrhą y żołćią przykrą zákwászone. Vspokoyże się ná czás/ niechay się rozpráwi Twoy namilszy Syn z tobą: niech go iuż nie trawi Twoy krwáwy płácz: á skoro przemowi swe słowo/ Vstępuy z placu tego/ ćiężko smętna głowo. Poki ćię ostátni miecz w poły nie rozkroi: Poki strapioney dusze nie rozetnie twoiey. Przystąpże się iuż/ oto Pan do ćiebie mowi: Niewiásto oto Syn twoy. Toż mowi vczniowi: Oto iest Mátká twoiá. I teyże godźiny/ Wźiął ią zá Mátkę sobie zwolennik iedyny. Nie słowo/ ále oszczep w nieużytey lemnie/ Z boleśći vkowány vtopiłeś we mnie. Synaczku moy
Skrót tekstu: RożAPam
Strona: 86.
Tytuł:
Pamiątka krwawej ofiary Pana Zbawiciela Naszego Jezusa Chrystusa
Autor:
Abraham Rożniatowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
we wszytkim powinno. A jeśliby kto temu dekretowi na potym przyczyć miał, podpadać będzie grzywien 50 winy pańskiej por. nr 1105. 1114.
Wieś Bielanka. Dnia 27 stycznia. — Uskarżał się przed sądem prawa tutecznego uczciwy Jacko Wójtowicz sołtys bielański na Hryca i Jacka Łaboskich, iż przyjechawszy w dom jego garniec piwny rozcięli i w stół siedm razy pod niebytność gospodarstwa szablą zacięli. Zaczym za taki występek i swawolą nakazuje prawo, aby pomienioni Łaboscy Hryc z Jackiem dali winy pańskiej grzywien siedm, sądowi grzywien dwie nieodpuszczonych. Tego zaś Jacka sołtysa powinni Łaboscy przy prawie przeprosić, żadnych na potym jemuż nie czyniąc przykrości i niepokojów, pod zakładem
we wszytkim powinno. A jeśliby kto temu dekretowi na potym przyczyć miał, podpadać będzie grzywien 50 winy pańskiej por. nr 1105. 1114.
Wieś Bielanka. Dnia 27 stycznia. — Uskarżał się przed sądem prawa tutecznego ućciwy Jacko Wójtowicz sołtys bielański na Hryca i Jacka Łaboskich, iż przyjechawszy w dom jego garniec piwny rozcięli i w stół siedm razy pod niebytność gospodarstwa szablą zacięli. Zaczym za taki występek i swawolą nakazuje prawo, aby pomienioni Łaboscy Hryc z Jackiem dali winy pańskiej grzywien siedm, sądowi grzywien dwie nieodpuszczonych. Tego zaś Jacka sołtysa powinni Łaboscy przy prawie przeprosić, żadnych na potym jemuż nie czyniąc przykrości i niepokojów, pod zakładem
Skrót tekstu: KsKlim_1
Strona: 333
Tytuł:
Księga sądowa kresu klimkowskiego_1
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
księgi sądowe
Tematyka:
prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1702 a 1749
Data wydania (nie wcześniej niż):
1702
Data wydania (nie później niż):
1749
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ludwik Łysiak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
dzikiego. PIEŚŃ XXVI.
CXXVI.
Rugier, kiedy Marfizę ujrzał we złem razie, Skoczył, Tatarzynowi chcąc być na przekazie. Miał po wolej, bo jeszcze nie przyszedł do siebie Rodomont, jako w łeb wziął od niego w potrzebie, I tak uderzył w szyszak Mandrykarda srodze, Iż wnet ogłuszonego zostawił na drodze; Rozciąłby go beł pewnie w te czasy na dwoje, By miał swą broń, a on tak dużej nie wdział zbroje.
CXXVII.
Jak ze snu otrzeźwiawszy z Algieru król srogi Przeciera wzrok, obraca źrzeńce koło drogi; Ujźrzy Ryciarda i wnet przypomina sobie, Iż dla niego o mały włos nie został w grobie, Gdy
dzikiego. PIEŚŃ XXVI.
CXXVI.
Rugier, kiedy Marfizę ujrzał we złem razie, Skoczył, Tatarzynowi chcąc być na przekazie. Miał po wolej, bo jeszcze nie przyszedł do siebie Rodomont, jako w łeb wziął od niego w potrzebie, I tak uderzył w szyszak Mandrykarda srodze, Iż wnet ogłuszonego zostawił na drodze; Rozciąłby go beł pewnie w te czasy na dwoje, By miał swą broń, a on tak dużej nie wdział zbroje.
CXXVII.
Jak ze snu otrzeźwiawszy z Algieru król srogi Przeciera wzrok, obraca źrzeńce koło drogi; Ujźrzy Ryciarda i wnet przypomina sobie, Iż dla niego o mały włos nie został w grobie, Gdy
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 317
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905