woli Bożej/ Czyj ze na to choć dojrzały Rozum się nie zatrwoży? Leć ja z szczęściem w pierwszej probie Tak postąpię statecznie/ Ze vieżdżać mu na sobie Nigdy niedam bezpiecznie. Nie strwożę się choć inaczej Niż ja chcę respons będzie Którą mi Bóg mój przeznaczy Ta mi przy boku siędzie. A ci co mi rozradzali Tępiąc moje zawody/ Przy pieknej mię widząc Hali Pójdą z sitem do wody. Lirycorum Polskich Księgi Wtóre. Pieśń VI. TESKLIWA DUMA Chorego Żołnierza na Kwarcianą ospę,
Ciężka chorobo/ niemocy tęskliwa/ W której już dusza ledwie tchnie źle żywa. W której i Duchy i żyjące siły/ się wysieliły.
Rozum szwankuje/
woli Bożey/ Czyi ze ná to choć doyrzáły Rozum się nie zátrwoży? Leć ia z szczęśćiem w pierwszey probie Ták postąpię státecznie/ Ze vieżdżáć mu na sobie Nigdy niedam beśpiecznie. Nie ztrwożę się choć ináczey Niż ia chcę respons będźie Ktorą mi Bog moy przeznáczy Tá mi przy boku siędźie. A ći co mi rozradzáli Tępiąc moie zawody/ Przy piekney mię widząc Hali Poydą z śitem do wody. Lyricorum Polskich Kśięgi Wtore. PIESN VI. TESKLIWA DVMA Chorego Zołnierzá ná Quárćiáną ospę,
CIęszka chorobo/ niemocy tęskliwa/ W ktorey iuż duszá ledwie tchnie źle żywa. W ktorey y Duchy y żyiące śiły/ śię wyśieliły.
Rozum szwánkuie/
Skrót tekstu: KochProżnLir
Strona: 156
Tytuł:
Liryka polskie
Autor:
Wespazjan Kochowski
Drukarnia:
Wojciech Górecki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
1701. Elektor Brandenburski bez konsensu Rzeczypospolitej koronować się kazał Królem Pruskim, lubo hołdownik Polski, za co miał powinszowanie od Króla i Prymasa ale tylko z osób ich, nie od Rzeczypospolitej. W Inflantach Moskwa na sukurs Sasom przyszła pod Narwą, ale nad Rzeką Dźwiną Saskie Wojsko od Szedów porażone. Sejm Warszawski zerwany. Rzeczpospolita rozradzała Wojnę Królowi z Szwedami, Szwedzi także buntowali Rzeczpospolitą przeciw Królowi. Król nie dufając siłom Saskim wezwał sił Rzeczypospolitej przeciw Szwedom, upewniwszy o odebraniu Inflant, na co Sejm złożył w Grudniu. Komisarze od Króla do Litewskiej Konfederacyj wyznaczeni z instrukcją animowania ich do zgody z Sapiehami, ale Sapiehowie udali się pod Protekcją Szwedzką nie widząc
1701. Elektor Brandeburski bez konsensu Rzeczypospolitey koronować śię kazał Królem Pruskim, lubo hołdownik Polski, za co miał powinszowanie od Króla i Prymasa ale tylko z osób ich, nie od Rzeczypospolitey. W Inflantach Moskwa na sukkurs Sasom przyszła pod Narwą, ale nad Rzeką Dźwiną Saskie Woysko od Szedów porażone. Seym Warszawski zerwany. Rzeczpospolita rozradzała Woynę Królowi z Szwedami, Szwedźi także buntowali Rzeczpospolitą przećiw Królowi. Król nie dufając śiłom Saskim wezwał śił Rzeczypospolitey przećiw Szwedom, upewniwszy o odebraniu Inflant, na co Seym złożył w Grudniu. Komissarze od Króla do Litewskiey Konfederacyi wyznaczeni z instrukcyą animowania ich do zgody z Sapiehami, ale Sapiehowie udali śię pod Protekcyą Szwedzką nie widząc
Skrót tekstu: ŁubHist
Strona: 123
Tytuł:
Historia polska z opisaniem rządu i urzędów polskich
Autor:
Władysław Łubieński
Drukarnia:
Drukarnia Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
historia, prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1763
Data wydania (nie później niż):
1763
! Raczej mi daj na pomstę co najrychlej szable.” 92 (N). EKSCYTARZ
Jeden polski senator, acz miał drogę pilną, Na prośbę litewskiego szlachcica usilną Wstąpił; gdzie chcąc gospodarz pokazać ochotę, Hajduki, masztalerze i wszytkę hołotę Wozową do jednego stołu z panem sadza, Choć się senator zbrania, prosi i rozradza. Lecz gdy się ów klnie, że wprzód chleba nie ukusi. Zwyczaj prośbie ustąpić gospodarskiej musi. Już jedzą, już gorące przątają półmiski. Był pokój, kędy on gość miał złożenie, bliski. W nim pocznie bić ekscytarz; słucha Litwin długo, Potem do sług: „Jeszcze tam ktosi jest, czemu go
! Raczej mi daj na pomstę co najrychlej szable.” 92 (N). EKSCYTARZ
Jeden polski senator, acz miał drogę pilną, Na prośbę litewskiego szlachcica usilną Wstąpił; gdzie chcąc gospodarz pokazać ochotę, Hajduki, masztalerze i wszytkę hołotę Wozową do jednego stołu z panem sadza, Choć się senator zbrania, prosi i rozradza. Lecz gdy się ów klnie, że wprzód chleba nie ukusi. Zwyczaj prośbie ustąpić gospodarskiej musi. Już jedzą, już gorące przątają półmiski. Był pokój, kędy on gość miał złożenie, bliski. W nim pocznie bić ekscytarz; słucha Litwin długo, Potem do sług: „Jeszcze tam ktosi jest, czemu go
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 241
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
i te starania bez znacznej subiekcji, ale w Rzpltej każdej, gdzie fundamentem wolności jest równość, żadnej nie znaczą podłości. Kto więc na nie narzeka, kto ich cierpieć nie może, niech w Rzepltej nie żyje, niech się najlepiej do Carogrodu przeniesie.
Aleć jeżeli dla panów subiekcji (mówią republikanci za elekcjami) rozradza kto do wszystkich wakansów elekcji, to dla wydźwignienia naszego narodu z podłości raczej bardzo potrzebne też same pokazują się elekcyje. Mówmy, co chcemy, ta chciwość, ten apetyt niepomiarkowany i nienasycony łask, honorów, dobrodziejstw do wielkiej podłości przyzwyczaiły i w podłości naszę nacyją utrzymują. Z tego bowiem zrzódła w nas się wradza i
i te starania bez znacznej subiekcyi, ale w Rzpltej każdej, gdzie fundamentem wolności jest równość, żadnej nie znaczą podłości. Kto więc na nie narzeka, kto ich cierpieć nie może, niech w Rzepltej nie żyje, niech się najlepiej do Carogrodu przeniesie.
Aleć jeżeli dla panów subiekcyi (mówią republikanci za elekcyjami) rozradza kto do wszystkich wakansów elekcyi, to dla wydźwignienia naszego narodu z podłości raczej bardzo potrzebne też same pokazują się elekcyje. Mówmy, co chcemy, ta chciwość, ten appetyt niepomiarkowany i nienasycony łask, honorów, dobrodziejstw do wielkiej podłości przyzwyczaiły i w podłości naszę nacyją utrzymują. Z tego bowiem zrzódła w nas się wradza i
Skrót tekstu: KonSSpos
Strona: 270
Tytuł:
O skutecznym rad sposobie
Autor:
Stanisław Konarski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1760 a 1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1760
Data wydania (nie później niż):
1763
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma wybrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Juliusz Nowak-Dłużewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
/ Niechcąc by o pasterzu jej pytać się miała. Atoli Saturnowna by ją jej darował/ Prosi. B A ty jako z tym będziesz postępował? Okrucieństwo jest/ miłość porzucić kochaną A nie dać/ byłoby wnet rzeczą podejźrzaną. Z owąd do domowienia wstyd drogę zagradza/ A stąd dać się uprosić miłość zaś rozradza. Latwieby wstyd miłością był przewyciężony/ Ale mały dar krowa/ gdyby odmówionyBył C towarzyszce rodu i łoża/ takową Sprawą/ mogłaby się zdać była nie być krową. D Wszakże chocia zdrajczyną swoję otrzymała Bogini/ lecz nie zaraz strachu postradała: Abowiem się Jowisza obawiała srodze/ I strzegąc się kradzieżej/ zawsze była
/ Niechcąc by o pásterzu iey pytać się miáłá. Atoli Sáturnowná by ią iey dárował/ Prośi. B A ty iáko z tym będźiesz postępował? Okrućieństwo iest/ miłość porzućić kocháną A nie dáć/ byłoby wnet rzeczą podeyźrzaną. Z owąd do domowienia wstyd drogę zágradza/ A ztąd dáć się vprośić miłość záś rozradza. Látwieby wstyd miłośćią był przewyćiężony/ Ale mały dár krowá/ gdyby odmowionyBył C towárzyszce rodu y łożá/ tákową Spráwą/ mogłáby się zdáć była nie bydź krową. D Wszákże choćia zdrayczyną swoię otrzymałá Bogini/ lecz nie záraz stráchu postradáłá: Abowiem się Iowiszá obawiáłá srodze/ Y strzegąc się kradźieżey/ zawsze byłá
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 36
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
/ rzekł: Tyś mię sam twoją Płochą prośbą do tego przywiódł/ żem dał tobie Nierozmyślną przysięgę wyciągnąć na sobie. O gdyby się godziło mnie nie trzymać wiary/ Dotrzymałbym koniecznie zawsze z każdej miary. Aleć się przyznam synu/ żebym pewnie tego Comci teraz obiecał/ nie iścił samego. Rozradzać jednak wolno. A rada to moja: Ze barzo niebezpieczna ta jest wola twoja. Wielkich bo barzo rzeczy Faetoncie żądasz/ A bynamniej się na to widzę nie oglądasz; Ze ich ani twe siły będą mogły znosić/ Ani dziecinne lata uczynią im dosyć: Bo stan twój jest śmiertelny/ a to nie człowiecza Sprawa jest
/ rzekł: Tyś mię sam twoią Płochą prośbą do tego przywiodł/ żem dał tobie Nierozmyślną przyśięgę wyćiągnąć ná sobie. O gdyby się godźiło mnie nie trzymáć wiáry/ Dotrzymałbym koniecznie záwsze z káżdey miáry. Aleć się przyznam synu/ żebym pewnie tego Comći teraz obiecał/ nie iśćił sámego. Rozradzáć iednák wolno. A rádá to moiá: Ze bárzo niebiespieczna tá iest wola twoiá. Wielkich bo bárzo rzeczy Pháetonćie żądasz/ A bynamniey się ná to widzę nie oglądasz; Ze ich áni twe śiły będą mogły znośić/ Ani dźiećinne látá vczynią im dosyć: Bo stan twoy iest śmiertelny/ á to nie człowiecza Spráwá iest
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 51
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
defideria patris vestri vultis facere. Ille homicida erat ab initio, et in veritate non stetit, quia non est veritas in eo. Kościół mój błądzić nie może/ bo się Duchem świętym rządzi/ a wy przeciwiąc się Duchowi świętemu/ naśladujecie Patrem mendacij. który odpoczątku świata/ ludzi zwodził i zabiał na duszach/ rozradzając im aby nie słuchali Boga/ ale czynili według wolnej woli swojej. A przetoż i wy moriemini in peccatis vestris. Czemu? Quia non potestis audire sermonem meum, gdy was Kaznodzieje/ Pasterze/ i Doktorowie kościoła mojego nauczają. Między oziębłymi zaś Katolikami wymawiają się; Naprzód ludzie pyszni/ że nie mogą przyjść do
defideria patris vestri vultis facere. Ille homicida erat ab initio, et in veritate non stetit, quia non est veritas in eo. Kośćioł moy błądzić nie może/ bo się Duchem świętym rządźi/ á wy przećiwiąc się Duchowi świętemu/ náśláduiećie Patrem mendacij. ktory odpoczątku świátá/ ludźi zwodźił y zábiał ná duszách/ rozradzáiąc im áby nie słucháli Bogá/ ále czynili według wolney woli swoiey. A przetoż y wy moriemini in peccatis vestris. Czemu? Quia non potestis audire sermonem meum, gdy was Káznodźieie/ Pásterze/ y Doktorowie kośćiołá moiego náuczáią. Między oźiębłymi záś Kátholikámi wymawiáią się; Naprzod ludźie pyszni/ że nie mogą przyiść do
Skrót tekstu: StarKaz
Strona: 73
Tytuł:
Arka testamentu zamykająca w sobie kazania niedzielne cz. 2 kazania
Autor:
Szymon Starowolski
Drukarnia:
Krzysztof Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1649
Data wydania (nie wcześniej niż):
1649
Data wydania (nie później niż):
1649
łokciami, gdzieżby Animalia Ziemskie i Powietrzne mogły subsistere? Ale na te kwestią, nie inna, tylko ta może formary rezolucja: Ze na Insuły od Europy, Azyj, Afryki odległe, jakoto do Ameryki Południowej i Północej, Zwierzęta po Potopie rozmnożone, per Continentes, tojest przez Ziemię zaszły, coraz dalej zachodząc i rozradzając się. Albo też na Insułę Atlantidę, wielkiej obszerności w Morzu Oceanie, dostawszy się, tak z Europy i Afryki, do Ameryki dostały się, i tam rozmnożyły, niżeli tę Insułę Morze Ocean już po Potopie uczynił incommunicabilem z Azją, Afryką, Europą, jako patet z Platona, etc. Albo też płynący z
łokciami, gdzieszby Animalia Ziemskie y Powietrzne mogły subsistere? Ale na te kwestyą, nie inna, tylko ta może formari rezolucya: Ze na Insuły od Europy, Azyi, Afryki odległe, iakoto do Ameryki Południowey y Pułnocney, Zwierzęta po Potopie rozmnożone, per Continentes, toiest przez Ziemię zaszły, coraz daley zachodząc y rozradzaiąc się. Albo też na Insułę Atlantidę, wielkiey obszerności w Morzu Oceanie, dostawszy się, tak z Europy y Afryki, do Ameryki dostały się, y tam rozmnożyły, niżeli tę Insułę Morze Ocean iuż po Potopie uczynił incommunicabilem z Azyą, Afryką, Europą, iako patet z Platona, etc. Albo też płynący z
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 592
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
się przyda oszaleć staremu, Tam już miary nie pytaj; nagorzej w tej dobie, A zwłaszcza białejgłowie, gdy już nogą w grobie. A krewni co do tego? Perot Do tyla wołali, Aż też na koniec próżnej mowy poprzestali. Bo ich tym potykała, iż, prawi, czekacie Puścizny, dlatego rzecz dobrą rozradzacie. Alkon Abo nigdy nie umrze, gdy chłopa dostanie? Czy lepiej, że kto obcy przodków jej zbieranie Będzie brał, bo potomstwa, wiem, że nie napłodzi? Perot Nie frasuj się, często Bóg i frantom dogodzi, Że ci babożeniowie, co śmierci czekali Żon swoich, pierwej sami na marach bywali. Alkon
się przyda oszaleć staremu, Tam już miary nie pytaj; nagorzej w tej dobie, A zwłaszcza białejgłowie, gdy już nogą w grobie. A krewni co do tego? Perot Do tyla wołali, Aż też na koniec próżnej mowy poprzestali. Bo ich tym potykała, iż, prawi, czekacie Puścizny, dlatego rzecz dobrą rozradzacie. Alkon Abo nigdy nie umrze, gdy chłopa dostanie? Czy lepiej, że kto obcy przodków jej zbieranie Będzie brał, bo potomstwa, wiem, że nie napłodzi? Perot Nie frasuj się, często Bóg i frantom dogodzi, Że ci babożeniowie, co śmierci czekali Żon swoich, pierwej sami na marach bywali. Alkon
Skrót tekstu: SzymSiel
Strona: 39
Tytuł:
Sielanki
Autor:
Szymon Szymonowic
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Sielanki i pozostałe wiersze polskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1964
wywiodą wody płaz dusze żywiącej: a ptastwo niech lata nad ziemią/ pod rozpostarciem Niebieskim. 21. I stworzył Bóg wieloryby wielkie/ i wszelką duszę żywiącą płazającą się/ którą hojne wywiodły wody: według rodzaju ich: I wszelkie ptastwo skrzydlaste/ według rodzaju ich: i widział Bóg że to było dobre. 22. Rozradzajcie się i rozmnażaicie się/ a napełniaicie wody morskie: i ptastwo niech się rozmnaża na ziemi. 23. I stał się wieczor/ i stał się zaranek/ dzień piąty. 24.
Rzekł też Bóg: Niech wyda ziemia duszę żywiącą według rodzaju swego: bydło/ i płaz i zwierz ziemski według rodzaju swego: i
wywiodą wody płaz dusze żywiącey: á ptástwo niech lata nád źiemią/ pod rozpostárćiem Niebieskim. 21. Y stworzył Bog wieloryby wielkie/ y wszelką duszę żywiącą płazájącą śię/ ktorą hojne wywiodły wody: według rodzáju jich: Y wszelkie ptástwo skrzydláste/ według rodzáju jich: y widźiał Bog że to było dobre. 22. Rozradzajćie śię y rozmnażaićie śię/ á nápełniaićie wody morskie: y ptástwo niech śię rozmnaża ná źiemi. 23. Y stał śię wiecżor/ y stał śię záránek/ dźień piąty. 24.
Rzekł też Bog: Niech wyda źiemiá duszę żywiącą według rodzáju swego: bydło/ y płaz y zwierz źiemski według rodzáju swego: y
Skrót tekstu: BG_Rdz
Strona: 2
Tytuł:
Biblia Gdańska, Księga Rodzaju
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632