bo go Niewiele kosztowali, nie płacił im drogo. 260. NA TOŻ TRZECI RAZ
„Nie klnę cię, chłopcze, ale za lada przyczyną Przypomnięć twą robótkę słuszną dyscypliną. Pamiętajże to sobie” — tak mój sąsiad powie Co raz chłopcu i zawsze iści się mu w słowie, Że mu się już nadprzykrzy owa słowność długa, Bo mu za każdą skóra zlezie od kańczuga. A ten na swojej myśli: „Pokaże to próba Wkrótce, że będziem na się pamiętali oba.” Bies przypierzy, że tłucze stawiając szklenicę I zwyczajną od pana słyszy obietnicę. Wiedząc, że łacno o kij, kto chce psa uderzyć, Że go
bo go Niewiele kosztowali, nie płacił im drogo. 260. NA TOŻ TRZECI RAZ
„Nie klnę cię, chłopcze, ale za leda przyczyną Przypomnięć twą robótkę słuszną dyscypliną. Pamiętajże to sobie” — tak mój sąsiad powie Co raz chłopcu i zawsze iści się mu w słowie, Że mu się już nadprzykrzy owa słowność długa, Bo mu za każdą skóra zlezie od kańczuga. A ten na swojej myśli: „Pokaże to próba Wkrótce, że będziem na się pamiętali oba.” Bies przypierzy, że tłucze stawiając śklenicę I zwyczajną od pana słyszy obietnicę. Wiedząc, że łacno o kij, kto chce psa uderzyć, Że go
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 150
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
znuży, Niech mu sen słodki na posiłek służy. Każdy kto kocha umie pojąć snadnie, Co jest tęschnica w rozłączonej parze, Nie trzeba Wieszczka, ten najpewniej zgadnie, Jak oddaleniem, miłość tego karze, Ale ile ran, odległość zakroi, Skutecznym plastrem, przytomność zagoi. Niewie Bogini z pociechy co czynić, Słowność ADOLFA ogłasza przed Niebem, Myśli jakich mu tytułów przyczynić, Już go w godności stawia równo z Febem, Statek w miłości, nad wszystkie przekłada Bóstwa, nad ten zbior, co Olimp osiada.
Zefira woła, życząc mu zawdzięczyć Pracą, że przyniósł ADOLFA powtórnie, Ze jej się nie dał długo suszyć, męczyć
znuży, Niech mu sen słodki ná posiłek służy. Każdy kto kocha umie poiąć snadnie, Co iest tęschnica w rozłączoney parze, Nie trzeba Wieszczka, ten náypewniey zgádnie, Ják oddaleniem, miłość tego kárze, Ale ile ran, odległość zákroi, Skutecznym plastrem, przytomność zágoi. Niewie Bogini z pociechy co czynić, Słowność ADOLFA ogłásza przed Niebem, Myśli iakich mu tytułow przyczynić, Już go w godności stáwia rowno z Febem, Státek w miłości, nád wszystkie przekłada Bostwa, nad ten zbior, co Olimp osiáda.
Zefira woła, życząc mu záwdzięczyć Pracą, że przynìosł ADOLFA powtornie, Ze iey się nie dał długo suszyć, męczyć
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 86
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752