/ bieżąc na ratunek smutku przyjacielskiego/ za co nie tylko i dziękujemy zobopolnie/ ale i Pana Boga prosimy/ aby nic tak żałosnego na Domy i Osoby Wm. nie przywodził. Owszem błogosławieństwem opatrując i pociechami żądanemi obmyślawając żeby zdarzył/ abyśmy w pocieszniejszych potrzebach Wm. M. M. PP. te łaskę od sługować mogli. Aktach Pogrzebowych. Mowy przy Mowa przy Pogrzebie Wdowca.
NIewiem aby się kto znalazł wtym teraźniejszym żałosnym naszym zgromadzeniu M. M.PP. któryby/ patrząć na tę żałosnoą Procfessyą/ nie przyzwolił zemną wespół na te słowa. Cóż człowieka śmierci odkupić? cóż go z ostatniego razu podźwignąć może? jeśli
/ bieżąc ná ratunek smutku przyiaćielskiego/ zá co nie tylko y dźiękuiemy zobopolnie/ ále y Páná Bogá prośimy/ áby nic ták żáłosnego ná Domy y Osoby Wm. nie przywodźił. Owszem błogosłáwieństwem opátruiąc y poćiechámi żądánemi obmyślawáiąc żeby zdárzył/ ábysmy w poćiesznieyszych potrzebách Wm. M. M. PP. te łáskę od sługowáć mogli. Aktach Pogrzebowych. Mowy przy Mowá przy Pogrzebie Wdowcá.
NIewiem áby sie kto znalazł wtym teráźnieyszym záłosnym nászym zgromádzeniu M. M.PP. ktoryby/ pátrząć ná tę żáłosnoą Procfessyą/ nie przyzwolił zemną wespoł ná te słowá. Coż cżłowieka śmierći odkupić? coż go z ostátniego rázu podźwignąć może? ieśli
Skrót tekstu: SpiżAkt
Strona: Gv
Tytuł:
Spiżarnia aktów rozmaitych przy zalotach, weselach, bankietach, pogrzebach
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
wołoskiego, nazwiskiem Dukę (który potym tu w Polsce umarł we Lwowie, w niewoli, wzięty przez Dumideckiego, regimentarza Pokucia, pod Jassami, w dzień Narodzenia Pańskiego ruskiego, jakieśmy powrócili spod Widnia), któremu przykazał surowie, aby się starał o takiego człeka, który by po polsku dobrze umiał i w Polsce sługiwał, mówiąc mu: „Musi być w twojej wojszczyźnie takowy człowiek, gdyż ty blisko Polscy zostajesz" - my zaś wszyscy jak niewolnicy jesteśmy u Turków i z Hospodarem naszym, który mnie wynalazłszy, stawił przed Wezyra. Wezyr przez tłumacza się pytał mnie, czy umiem po polsku dobrze? Odpowiedziałem, że umiem
wołoskiego, nazwiskiem Dukę (który potym tu w Polszcze umarł we Lwowie, w niewoli, wzięty przez Dumideckiego, regimentarza Pokucia, pod Jassami, w dzień Narodzenia Pańskiego ruskiego, jakieśmy powrócili spod Widnia), któremu przykazał surowie, aby się starał o takiego człeka, który by po polsku dobrze umiał i w Polszcze sługiwał, mówiąc mu: „Musi być w twojej wojszczyźnie takowy człowiek, gdyż ty blisko Polszczy zostajesz" - my zaś wszyscy jak niewolnicy jesteśmy u Turków i z Hospodarem naszym, który mnie wynalazłszy, stawił przed Wezyra. Wezyr przez tłumacza się pytał mnie, czy umiem po polsku dobrze? Odpowiedziałem, że umiem
Skrót tekstu: DyakDiar
Strona: 52
Tytuł:
Diariusz wiedeńskiej okazji
Autor:
Mikołaj Dyakowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki, relacje
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1717 a 1720
Data wydania (nie wcześniej niż):
1717
Data wydania (nie później niż):
1720
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Józef A. Kosiński, Józef Długosz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Ministerstwo Obrony Narodowej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1983
pułtora korca owsa, miał mu go dawno zapłacyc z nieboszczikiem ojcem swym, ale upraszali; teraz się przy Symek, ze niewye o tym, znając się tylko do połownika a do owsa nic, i powyadając, że nas ocjec w długu zostawił. — Wystąpił Symon Putof i odpowiedział, że o tym nie wiem, sługowałem gdzie indziej, przy ojcu nieboszcziku w domu niemięszkałem, to tylko wyznawąm, iz matka moja przyznawała to, że mu obiecowała zapłacyc te dwa korca połowniku. — Urząd dał dekret: aby swyadectwo dał Mikołaj, iz potomkowie albo matka ich obiecowali mu płacyc ten dług albo to zboże. — Stanął świadek la
pułtora korca owsa, miał mu go dawno zapłacyc z niebosczikiem oycem swym, ale upraszali; teraz się przy Symek, ze niewye o tym, znaiąc się tylko do połownika a do owsa nic, y powyadaiąc, że nas ocyec w długu zostawił. — Wystąpił Symon Putoff y odpowiedział, że o tym nie wyem, sługowałem gdzie indziey, przy oycu nieboscziku w domu niemięszkałem, tho tilko wyznawąm, iz matka moia przyznawała tho, że mu obiecowała zapłacyc the dwa korca połowniku. — Urząd dał decret: aby swyadectwo dał Mikołay, iz potomkowie albo matka ich obiecowali mu płacyc thęn dług albo tho zboze. — Stanął swiadek la
Skrót tekstu: KsKasUl_1
Strona: 320
Tytuł:
Księgi gromadzkie wsi Kasina Wielka, cz. 1
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kasina Wielka
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
księgi sądowe
Tematyka:
sprawy sądowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1601 a 1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1601
Data wydania (nie później niż):
1650
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Księgi sądowe wiejskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bolesław Ulanowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1921
ż peny godzien, który sub praetextu wolności sedycje stroi. Już taki pewnie na katowskie ręce przyjść musi i mnie ten winien, któremu się co czasem przyda, niżeli ten, co rzeczy złe umyślnie czyni. XI. Stadnicki do Jazłowieckiego.
Komornik WMci i równy WMci, nie mnie, bo Stadnicki żaden z kopy nie sługiwał, że jeździł, do mnie z listem, a nie zastał mnie, panu łańcuckiemu cnotliwy przygany żaden nie dawa. Zelum przeciwko panu i ojczyźnie nie piórkiem ani słowy, ale cnotliwemi postępkami jam zwykł w skutku oświadczać i tak trzeba każdemu, co się w cnocie kocha. Wierzę, że rano, ale po gorzałce
ż peny godzien, który sub praetextu wolności sedycye stroi. Już taki pewnie na katowskie ręce przyjść musi i mnie ten winien, któremu się co czasem przyda, niżeli ten, co rzeczy złe umyślnie czyni. XI. Stadnicki do Jazłowieckiego.
Komornik WMci i równy WMci, nie mnie, bo Stadnicki żaden z kopy nie sługiwał, że jeździł, do mnie z listem, a nie zastał mnie, panu łańcuckiemu cnotliwy przygany żaden nie dawa. Zelum przeciwko panu i ojczyźnie nie piórkiem ani słowy, ale cnotliwemi postępkami jam zwykł w skutku oświadczać i tak trzeba każdemu, co się w cnocie kocha. Wierzę, że rano, ale po gorzałce
Skrót tekstu: JazStadListyCz_II
Strona: 177
Tytuł:
Korespondencja Jazłowieckiego z Diabłem-Stadnickim
Autor:
Hieronim Jazłowiecki, Stanisław Stadnicki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1606
Data wydania (nie wcześniej niż):
1606
Data wydania (nie później niż):
1606
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
chłopa dorodnego, wygoliwszy go,
kaftan piękny włożył, udał go za zacnego Beja w Polszeze i oddał go cesarzowi; którego do tejże Jedykuły zasłano było. Gdy dziad wmci przywiedzion był, ten hajduk przywitał go; rozumiał dziad wmci, że kto znaczny z Polski; ale on pyta się o nasze Sieradzany, którym sługował, o Łaskiego, Jarosza Gomolińskiego, bracią moję i mnie. Gdy go tedy uznał prostym człekiem dziad wmci, zażywał go do posługi w więzieniu. Dał o sobie do dworu znać dziad wmci i panu wojewodzie sieradzkiemu Denhofowi. Ten zaraz nowy kaftan kazał kupić, w który kilkanaście set czerwonych złotych zaszywszy, posłał po Wojnę
chłopa dorodnego, wygoliwszy go,
kaftan piękny włożył, udał go za zacnego Beja w Polszeze i oddał go cesarzowi; którego do tejże Jedykuły zasłano było. Gdy dziad wmci przywiedzion był, ten hajduk przywitał go; rozumiał dziad wmci, że kto znaczny z Polski; ale on pyta się o nasze Sieradzany, którym sługował, o Łaskiego, Jarosza Gomolińskiego, bracią moję i mnie. Gdy go tedy uznał prostym człekiem dziad wmci, zażywał go do posługi w więzieniu. Dał o sobie do dworu znać dziad wmci i panu wojewodzie sieradzkiemu Denhoffowi. Ten zaraz nowy kaftan kazał kupić, w który kilkanaście set czerwonych złotych zaszywszy, posłał po Wojnę
Skrót tekstu: KoniecZRod
Strona: 173
Tytuł:
Rodowód
Autor:
Zygmunt Koniecpolski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1651
Data wydania (nie wcześniej niż):
1651
Data wydania (nie później niż):
1651
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842
śmierci trup jego tu nieleży.”
Pan poseł puścił się przez węgierską ziemię prosto ze Stambułu, pospieszali jednak, mając na baczenia sztuki Betlen Gaborowe. W Dezy stanęli pan poseł u Degy Janusza, który dobrze po polsku umiał; pyta go pan poseł, gdzie się po polsku nauczył? Powiedział: „W Polsce sługiwałem różnie.” Mianował i pradziada wmci wojewodę sieradzkiego, a ojca dziada wmci. Pan poseł mu rzecze: „To znasz i synów nieboszczyka wojewody?” Powie: „Nietylko synów, ale i synowców.” Mianował i mnie, któregom ja bardzo dobrze znał. Przyniesio-
no wtem jeść; pan poseł posłał
śmierci trup jego tu nieleży.”
Pan poseł puścił się przez węgierską ziemię prosto ze Stambułu, pospieszali jednak, mając na baczenia sztuki Bethlen Gaborowe. W Dezy stanęli pan poseł u Degy Janusza, który dobrze po polsku umiał; pyta go pan poseł, gdzie się po polsku nauczył? Powiedział: „W Polszcze sługiwałem różnie.” Mianował i pradziada wmci wojewodę sieradzkiego, a ojca dziada wmci. Pan poseł mu rzecze: „To znasz i synów nieboszczyka wojewody?” Powie: „Nietylko synów, ale i synowców.” Mianował i mnie, któregom ja bardzo dobrze znał. Przyniesio-
no wtém jeść; pan poseł posłał
Skrót tekstu: KoniecZRod
Strona: 176
Tytuł:
Rodowód
Autor:
Zygmunt Koniecpolski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1651
Data wydania (nie wcześniej niż):
1651
Data wydania (nie później niż):
1651
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842
nie znajdziesz zawziętych. Pycha głupiego puszysta gubi, A zazdrość nigdy poczciwych nie lubi, Widziałem jak się w dumie swej bezpieczył Pyszny, i szcześcium jego wnet złowieczył. Synowie jego niepewni zbawienia W bramie ich na śmierć skruszą bez ulżenia, A nikt nie będzie, żeby ich ratował, Bo Ociec na to się nie sługował. Zie głodny zniwo jego, i zbior hojny Jego samego zahołduje zbrojny, Pragnącym w napój za skrytą pomocą Wszytkie się jego dostatki obrócą. Nicsie na ziemi bez słusznej przyczyny Nie dzieje, chyba z własnej ludzkiej winy, Bo choć się czasem sprzeciwią żywioły, Człowiek na takie zasłużył mozoły. On sam do pracy
nie znaydźiesz záwźiętych. Pycha głupiego puszysta gubi, A zazdrość nigdy poczciwych nie lubi, Widźiałem iák się w dumie swey beśpieczył Pyszny, i szcześćium iego wnet złowieczył. Synowie iego niepewni zbawienia W bramie ich ná śmierć skruszą bez ulżenia, A nikt nie będźie, żeby ich ratował, Bo Oćiec ná to się nie sługował. Zie głodny zniwo iego, i zbior hoyny Iego sámego záhołduje zbrojny, Prágnącym w napoy zá skrytą pomocą Wszytkie się iego dostatki obrocą. Nicsie ná źiemi bez słuszney przyczyny Nie dźieie, chyba z własney ludzkiey winy, Bo choć się czásem sprzećiwią żywioły, Człowiek ná tákie zásłużył mozoły. On sam do pracy
Skrót tekstu: ChrośJob
Strona: 23
Tytuł:
Job cierpiący
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Drukarnia Ojców Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1705
Data wydania (nie wcześniej niż):
1705
Data wydania (nie później niż):
1705
rąk, Wieniawa Łastek swym żelazem Dobytym ciął go w szyję i ściął mu łeb razem. Stąd go za sługę książę wziął i miał przy dworze Swym i dał mu osiadłość w tymże wielką borze. I za herb głowę tura Wieniawa nazwaną Albo Perszten za siłę w turze pokazaną. A on wdzięczny tej łaski na wojnach sługiwał I nad nieprzyjaciółmi męstwa dokazywał.
Stąd poszli Persztynowie od zbudowanego W tychże pustyniach zamku Perszten nazwanego, A gdy księżna morawska, Dąbrówka nazwana, Była Miecisławowi monarsze oddana Za mąż z tychże Wieniawów, księżnę drogą wiedli Do Polski i tu w Polsce szlachetnie osiedli. I dzielnie poczynali w Marsie, czym sprawili Sobie w
rąk, Wieniawa Łastek swym żelazem Dobytym ciął go w szyję i ściął mu łeb razem. Stąd go za sługę książę wziął i miał przy dworze Swym i dał mu osiadłość w tymże wielką borze. I za herb głowę tura Wieniawa nazwaną Albo Perszten za siłę w turze pokazaną. A on wdzięczny tej łaski na wojnach sługiwał I nad nieprzyjaciółmi męstwa dokazywał.
Stąd poszli Persztynowie od zbudowanego W tychże pustyniach zamku Perszten nazwanego, A gdy księżna morawska, Dąbrówka nazwana, Była Miecisławowi monarsze oddana Za mąż z tychże Wieniawów, księżnę drogą wiedli Do Polski i tu w Polszczę szlachetnie osiedli. I dzielnie poczynali w Marsie, czym sprawili Sobie w
Skrót tekstu: KuligDemBar_II
Strona: 364
Tytuł:
Demokryt śmieszny albo śmiech Demokryta chrześcijańskiego
Autor:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1699
Data wydania (nie wcześniej niż):
1699
Data wydania (nie później niż):
1699
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
bymci powiadać miał co działali inni we Wrocławiu/ umiałyby powiadać kupcowe żony: wszystko mówią że to nie grzech/ nie jest to nic/ więc też białegłowy dają się zwodzić. Kiedybym ci powiadać miał co działają w Margrabstwie w Kaszubiech/ wierz mi/ żebyś czego słuchać miał/ bomci ja też tam sługował/ ale powiem ci trefną/ co też w tym Roku P. 1608 Fararz w Straburku udziałał/ a zapewną wierz/ bom ja tam teraz nie dawno był/ i w tymem domu gdzie się to działo jadł i pił. Jonatas zmartwychwstał. Co wStraburku minister działał. Jonatas zmartwychwstał.
JO: Proszę powiedz jeśli
bymći powiádáć miał co dźiáłáli inni we Wrocłáwiu/ vmiáłyby powiádáć kupcowe żony: wszystko mowią że to nie grzech/ nie iest to nic/ więc też białegłowy dáią się zwodźić. Kiedybym ći powiádáć miał co dźiáłáią w Márgrábstwie w Kászubiech/ wierz mi/ żebyś czego słucháć miał/ bomći ia też tám sługował/ ále powiem ci trefną/ co też w tym Roku P. 1608 Fárarz w Straburku vdźiáłáł/ á zápewną wierz/ bom ia tám teraz nie dawno był/ y w tymem domu gdzie sie to działo iadł y pił. Ionathás zmartwychwstał. Co wStraburku minister dźiáłáł. Ionáthás zmartwychwstał.
IO: Proszę powiedz iesli
Skrót tekstu: MirJon
Strona: 42
Tytuł:
Jonathas zmartwychwstał
Autor:
Florian Mirecki
Drukarnia:
wdowa Jakuba Sibeneychera
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
takim kształtem herbu używają, jako go opisał Ms. Żałusc: de Famil: Pruss. są dwa strzemiona Rajtarskie, podle siebie w czerwonym polu, nad hełmem i koroną pawi ogon. Jeszcze od Krzyżaków swój początek wzięli; w Drangwiczach majętności, która teraz do Waplewa należy, Dra Dre
zdawna dziedziczyli; żołnierską umiejętnie sługowali. Starszych Drangwiczów Meinhenderowna urodziła: syn Henryka Jan Trankwicz (tak ich drudzy piszą) pojął Konarską, herbu złamane koło, która przedtym była za Niewieścińskim.
¤DRASŁAWSKI herbu Leliwa, w Żmudzkim Księstwie. O tych sam tylko pisze Kojał in Ms. Jerzy Drasławski 1632. Dominik Porucznik Usarskiej Chorągwi Wojewody Połockiego pod Chocimem, a
tákim kształtem herbu używaią, iako go opisał Ms. Załusc: de Famil: Pruss. są dwa strzemiona Raytarskie, podle siebie w czerwonym polu, nád hełmem y koroną pawi ogon. Jeszcze od Krzyżakow swoy początek wzieli; w Drangwiczach maiętności, ktora teraz do Waplewa należy, Dra Dre
zdawna dziedźiczyli; żołnierską umieiętnie sługowáli. Stárszych Drángwiczow Meinhenderowna urodziłá: syn Henryká Jan Trankwicz (ták ich drudzy piszą) poiął Konarską, herbu złamane koło, ktora przedtym byłá za Niewieścińskim.
¤DRASŁAWSKI herbu Leliwa, w Zmudzkim Xięstwie. O tych sam tylko pisze Koiał in Ms. Jerzy Drasławski 1632. Dominik Porucznik Usarskiey Chorągwi Woiewody Połockiego pod Chocimem, á
Skrót tekstu: NiesKor_II
Strona: 79
Tytuł:
Korona polska, t. II
Autor:
Kasper Niesiecki
Drukarnia:
Collegium lwowskiego Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
herbarze
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1738
Data wydania (nie wcześniej niż):
1738
Data wydania (nie później niż):
1738