tego może mi kupić i trzewiczki, Pończoszki, pierścioneczek i jakie ciepliczki. Co większa, będzie ze mną często rozgadywał I, co mi będzie potrzeba, będzie mi kupował. Dam-li mu też kęs gęby, wszak to nie zaszkodzi, Gdyż też sczepek obcięty lepszy owoc rodzi”. To tak, z tobą samuchna chodzić, rozgaduje, A wszytko brwi wyciąga, a twarz przygłaskuje. Gębusię też sznuruje, jak(o) pani matka, Abo siostra, abo tam która jej sąsiadka. I tak rość poczynają te małe dziewczyny, Rzekłby drugi, ze jeszcze dziewczę jest bez winy. A ona się już z młodu psich biszkontów
tego może mi kupić i trzewiczki, Pończoszki, pierścioneczek i jakie ciepliczki. Co większa, będzie ze mną często rozgadywał I, co mi będzie potrzeba, będzie mi kupował. Dam-li mu też kęs gęby, wszak to nie zaszkodzi, Gdyż też sczepek obcięty lepszy owoc rodzi”. To tak, z tobą samuchna chodzić, rozgaduje, A wszytko brwi wyciąga, a twarz przygłaskuje. Gębusię też sznuruje, jak(o) pani matka, Abo siostra, abo tam która jej sąsiadka. I tak rość poczynają te małe dziewczyny, Rzekłby drugi, ze jeszcze dziewczę jest bez winy. A ona się już z młodu psich biszkontów
Skrót tekstu: WierszForBad
Strona: 154
Tytuł:
Wiersz o fortelach i obyczajach białogłowskich
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1684
Data wydania (nie wcześniej niż):
1684
Data wydania (nie później niż):
1684
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
Dźwigają się/ i ciężcy zesłemi latami/ Usiłują nasamym wierzchu góry zostać. Pod nim będąc/ jakby mógł bełt strzelony sprostać Obejźrzą się/ aż wszędzie jezioro załało; Tylko co mięszkaniczko ich szczególne stało. Czemu gdy się dziwują/ i sąsiad litują/ Wszcząt wytopione widzą. Swej w tym upatrują Cnej derewienki wierzchów/ samiuchną uznali W swej rezie stać/ w tymże jak sąsiad litowali/ Ona ubogusienka vo hajduczka była/ I w której ledwie państwa parka się zmieściła/ Mieni się w zacny kościół: z soch wstaja filary: Snokpi żołkną/ dachy się złotej zdadzą miary. Drzwi rzeżane/ marmorem podłoga sadzona. A Filemon/ i
Dźwigáią się/ y ciężcy zesłemi látámi/ Vśiłuią násamym wierzchu gory zostáć. Pod nim będąc/ iákby mogł bełt strzelony sprostáć Obeyźrzą się/ áż wszędźie ieźioro záłáło; Tylko co mięszkániczko ich szczegulne stało. Czemu gdy się dźiwuią/ y sąśiad lituią/ Wszcząt wytopione widzą. Swey w tym vpátruią Cney derewienki wierzchow/ samiuchną vznali W swey reźie stać/ w tymże iak sąśiad litowáli/ Oná vboguśienka vo háyduczka byłá/ Y w ktorey ledwie pánstwá parká się zmieśćiła/ Mieni się w zacny kościoł: z soch wstáia filary: Snokpi żołkną/ dáchy się złotey zdádzą miáry. Drzwi rzeżane/ marmorem podłogá sádzona. A Philemon/ y
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 210
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636