List. Część I. PRZYPADKI HRABINY SZWEDZKIEJ G**
Idę tak daleko, pokąd mi zemsta Boska pójść pozwoli. Marianna nigdy mię więcej nie obaczy. Ach Boże, do czegoż nie może miłość przyprowadzić człowieka! Cień mego zamordowanego Przyjaciela będzie mię wszystkiemi prześladować śladami. Lecz wolę to wszystko wycierpieć, niż zabój na zabój, samobójstwem kupić. Przeklinaj WMPan moję pamiątkę w swoim sercu, godzienem tego, lecz światu mojej hańby nie wyjawiaj. Jestem dosyć skarany, że Mariannę i jej poważnych mam opuścić przy- jaciół. Udam się znowu na wojnę. Podobno, że zaraz życię utracę, które mi jest katownią. Moja zostawiona fortuna Mariannie ma należeć. Niech
List. Część I. PRZYPADKI HRABINY SZWEDZKIEY G**
Jdę tak daleko, pokąd mi zemsta Boska poyść pozwoli. Maryanna nigdy mię więcey nie obaczy. Ach Boże, do czegoż nie może miłość przyprowadzić człowieka! Cień mego zamordowanego Przyiaćiela będzie mię wszystkiemi prześladować śladami. Lecz wolę to wszystko wyćierpieć, niż zaboy na zaboy, samoboystwem kupić. Przeklinay WMPan moię pamiątkę w swoim sercu, godzienem tego, lecz światu moiey hańby nie wyiawiay. Jestem dosyć skarany, że Maryannę i iey poważnych mam opuścić przy- iaćioł. Udam śię znowu na woynę. Podobno, że zaraz żyćię utracę, ktore mi iest katownią. Moia zostawiona fortuna Maryannie ma należeć. Niech
Skrót tekstu: GelPrzyp
Strona: 67
Tytuł:
Przypadki szwedzkiej hrabiny G***
Autor:
Christian Fürchtegott Gellert
Tłumacz:
Anonim
Drukarnia:
Jan Chrystian Kleyb
Miejsce wydania:
Lipsk
Region:
zagranica
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
epika
Gatunek:
romanse
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
Marianna umarła, moja dopiero się zaczęła męka. Bezmałam przyczyny jej śmierci sobie nie przypisała, ponieważem na nią tejże nocy pilniejszego nie miała oka. Lecz któraż mądrość ludzka może wszystko wprzód przewidzieć? Jam w samej rzeczy Mariannie do małżeństwa z Dormundem radziła. Widziałam, że ten człowiek był przyczyną jej samobójstwa. Wzpomniałam na los Marianny w tamtym świecie. Byłaby jeszcze tysiąc razy więcej cierpiała, gdyby mi miłość ku Mariannie była pozwoliła, mieć ją za nieszczęśliwą. Matka jej daleko, niż ja, była powolniejszą. Nie wiem, co jej tak znaczną było ulgą, bez wątpienia Religia. Wszystko za wyrok uznała, którego
Maryanna umarła, moia dopiero śię zaczęła męka. Bezmałam przyczyny iey śmierci sobie nie przypisała, ponieważem na nię teyże nocy pilnieyszego nie miała oka. Lecz ktoraż mądrośc ludzka może wszystko wprzod przewidzieć? Jam w samey rzeczy Maryannie do małżeństwa z Dormundem radziła. Widziałam, że ten człowiek był przyczyną iey samoboystwa. Wzpomniałam na los Maryanny w tamtym świecie. Byłaby ieszcze tyśiąc razy więcey cierpiała, gdyby mi miłość ku Maryannie była pozwoliła, mieć ią za nieszczęśliwą. Matka iey daleko, niż ia, była powolnieyszą. Nie wiem, co iey tak znaczną było ulgą, bez wątpienia Religia. Wszystko za wyrok uznała, ktorego
Skrót tekstu: GelPrzyp
Strona: 69
Tytuł:
Przypadki szwedzkiej hrabiny G***
Autor:
Christian Fürchtegott Gellert
Tłumacz:
Anonim
Drukarnia:
Jan Chrystian Kleyb
Miejsce wydania:
Lipsk
Region:
zagranica
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
epika
Gatunek:
romanse
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
, Stelej i Amalia, już sobie ślubowali, i nasza także liga Małżeńska była odnowiona. Nasz Ksiądz któryby nam barzo miłym był gościem, nie chciał u nas zostać, chociażeśmy go barzo prosili. Powiedział, że popołudniowy wszystek czas u młodego strawi człowieka, który z melancholii chciał się sam zgładzić, lecz jeszcze samobójstwu jego zabiegli. Prosił nas, jeżelibyśmy do polepszenia jego nędznych okoliczności czym się przyłożyć, i onego niejakim lekarstwem opatrzyć chcieli, żeby się barziej choroba sumnienia przez krew zepsutą nie szerzyła. Ponieważ się zdało, że osobliwych okoliczności tego człowieka umyślnie zamilczał, niechcieliśmy w niewczas być ciekawymi. Nie pytaliśmy się tedy
, Steley i Amalia, iuż sobie ślubowali, i nasza także liga Małżeńska była odnowiona. Nasz Xiądz ktoryby nam barzo miłym był gościem, nie chćiał u nas zostać, choćiażeśmy go barzo prośili. Powiedział, że popołudniowy wszystek czas u młodego strawi człowieka, ktory z melancholii chćiał śię sam zgładzić, lecz ieszcze samoboystwu iego zabiegli. Prośił nas, ieżelibyśmy do polepszenia iego nędznych okoliczności czym śię przyłożyć, i onego nieiakim lekarstwem opatrzyć chcieli, żeby śię barziey choroba sumnienia przez krew zepsutą nie szerzyła. Ponieważ śię zdało, że osobliwych okolicznośći tego człowieka umyślnie zamilczał, niechćieliśmy w niewczas bydź ciekawymi. Nie pytaliśmy śię tedy
Skrót tekstu: GelPrzyp
Strona: 169
Tytuł:
Przypadki szwedzkiej hrabiny G***
Autor:
Christian Fürchtegott Gellert
Tłumacz:
Anonim
Drukarnia:
Jan Chrystian Kleyb
Miejsce wydania:
Lipsk
Region:
zagranica
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
epika
Gatunek:
romanse
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
, aby się ciekawie o mnie pytał, nie wiedząc nawet, gdzieby się dopytał: na ostatku go stara żeglarka na tej samej łące, gdzie ode mnie uszedł, i gdzie już dwa dni strawił, w największej rozpaczy znalazszy z sobą do swojej wzięła chałupy. Tu, nie miawszy nic do pożywienia, swoje życie samobójstwem zakończyć, i siebie oraz za swoję złość chciał skarać. Zostawuję, i poddaję to WMPaństwa Dobrodziejstwa łasce, jeżeli mu przez swoje dobrodziejstwa życie, i mnie jemu dać raczycie. Kocham go tak znowu, jakby mię nigdy nie był obraził, lecz (tu spojrzała na mnie) WMPanią Dobrodziejkę opuścić, to mi nie podobno---
, aby śię ciekawie o mnie pytał, nie wiedząc nawet, gdzieby śię dopytał: na ostatku go stara żeglarka na tey samey łące, gdźie ode mnie uszedł, i gdzie iuż dwa dni strawił, w naywiększey rozpaczy znalazszy z sobą do swoiey wzięła chałupy. Tu, nie miawszy nic do pożywienia, swoie życie samoboystwem zakończyć, i śiebie oraz za swoię złość chćiał skarać. Zostawuię, i poddaię to WMPaństwa Dobrodzieystwa łasce, ieżeli mu przez swoie dobrodzieystwa żyćie, i mnie iemu dać raczycie. Kocham go tak znowu, iakby mię nigdy nie był obraził, lecz (tu spoyrzała na mnie) WMPanią Dobrodzieykę opuśćić, to mi nie podobno---
Skrót tekstu: GelPrzyp
Strona: 171
Tytuł:
Przypadki szwedzkiej hrabiny G***
Autor:
Christian Fürchtegott Gellert
Tłumacz:
Anonim
Drukarnia:
Jan Chrystian Kleyb
Miejsce wydania:
Lipsk
Region:
zagranica
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
epika
Gatunek:
romanse
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755