Cicero de natura Deorum Lib. 3.
MULCER abo WULKAN będąc człek wielkiego Dowcipu/ (po potopie/ za wieku wtórego Świata) znowu Kuźnice żelazne budował/ Które był przedtym potop zalał i popsował.
Ten napierwej żelazne (zaś wynalazł) dzieło/ O którym już na ten czas nic nie słychać było. Który z Saturnusowej córki był IVNONY. Od JOWISZA (jako o tym udają) spłodzony. Hesiodus in Theogonia.
Vulcanum peperit IVNO coniuncta in amore praestatem. Ale prędko nieszczęsny w onej swej młodości/ Doznał matki okrutnej nad sobą srogości. Która zaraz skoro go na świat urodziła/ Na Ostrów Lenin (aby tam zaginał) wrzuciła.
A
Cicero de natura Deorum Lib. 3.
MVLCER ábo WVLKAN będąc człek wielkiego Dowćipu/ (po potopie/ zá wieku wtorego Swiatá) znowu Kuźnice żelázne budował/ Ktore był przedtym potop zálał y popsował.
Ten napierwey żelázne (záś wynálazł) dźieło/ O ktorym iuż ná ten czás nic nie słycháć było. Ktory z Sáturnusowey corki był IVNONY. Od IOWISZA (iáko o tym vdáią) spłodzony. Hesiodus in Theogonia.
Vulcanum peperit IVNO coniuncta in amore praestatem. Ale prędko niesczęsny w oney swey młodośći/ Doznał mátki okrutney nad sobą srogośći. Ktora záráz skoro go na świát vrodźiłá/ Ná Ostrow Lenin (áby tám zágináł) wrzućiłá.
A
Skrót tekstu: RoźOff
Strona: Cv
Tytuł:
Officina ferraria
Autor:
Walenty Roździeński
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
hutnictwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
niedźwiednie, tąż dżurą, którąś Wmć. wskoczył zaskoczyć jako jeden powiedział, despekt, za despekt, którędyś wlazł tędyż wylęż: Niedźwiednią mógłbyś Wmć. wygodzić owemu wczorajszemu Kwestarzowi, i niebyłbyś w tarasie u tego zapalczywego Siwosza. B. Niedługomci tam rezydował, łbem uderzywszy w fortę nieba Saturnusowego, wypadszy młyncem lecąc ku dołowi, z dziurawiłem niebo Jowiszowe, Marsowe, Słoneczne, Wenerzyne, Merkuriuszowe, i Księżyca bladawego, stawając obiema nogami na rynku Konstantynopolskim, in praesentia samego Sołtan Sulimana, który się przejezdzał na ten czas po Bisantium starodawnym Mieście. T. Coli rzekł Turczyn widząc Wmści. jak
niedźwiednie, tąz dźurą, ktorąś Wmć. wskoczył zaskoczyć iáko ieden powiedźiał, despekt, zá despekt, ktorędyś wlazł tędyż wylęż: Niedźwiednią mogłbyś Wmć. wygodźić owemu wczorayszemu Questarzowi, y niebyłbyś w táráśie u tego zápalczywego Siwoszá. B. Niedługomći tám rezydował, łbem vderzywszy w fortę niebá Sáturnusowego, wypadszy młyncem lecąc ku dołowi, z dziuráwiłem niebo Iowiszowe, Marsowe, Słoneczne, Venerzyne, Merkuryuszowe, y Xiężycá bládáwego, stawáiąc obiemá nogámi ná rynku Konstántynopolskim, in praesentia sámego Sołtan Sulimáná, ktory się przeiezdzał ná ten czás po Bisantium stárodawnym Mieśćie. T. Coli rzekł Turczyn widząc Wmśći. iák
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 14
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
rodowitego Planety, który zawsze szafuje godzinami, bania jedna była żelazna, druga srebrna, trzecia z ołowiu, a czwarta ze szkła przezrzoczystego. T. Niezwyczajne kuchenne naczynia, ale coli w nich wrzało, możnali wiedzieć? B. W bani żelaznej wrzał łeb Vulkanów, w srebrnej Rifus Jowiszowy, wołowianej duszyła się śmierć Saturnusowa, a w tej przezroczystej, wrzały manele Junony. T. I potrawy Panie mój nie zwyczajne, porwony zlim duchom, omija mnie apettyt. Wolę ja jużto próżno przestać, na swym rumianym śledziu, i na bułce obrócznej chleba, nie włócząc się wtak daleką krainę dla ekstraordynaryjnego bankietu. B. Jutrzeńka z
rodowitego Plánety, ktory záwsze száfuie godźinámi, bániá iedná byłá żelázna, druga srebrna, trzećia z ołowiu, á czwarta ze szkłá przezrzoczystego. T. Niezwyczáyne kuchenne naczynia, ále coli w nich wrzáło, możnáli wiedźieć? B. W báni żelázney wrzał łeb Vulkánow, w srebrney Rifus Iowiszowy, wołowiáney duszyłá się śmierć Sáturnusowá, á w tey przezroczystey, wrzáły mánele Iunony. T. Y potráwy Pánie moy nie zwyczáyne, porwony zlym duchom, omiia mnie ápettyt. Wolę ia iużto prożno przestáć, ná swym rumiánym śledźiu, y ná bułce obroczney chlebá, nie włocząc się wták dáleką kráinę dla extráordynáriynego bánkietu. B. Iutrzeńká z
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 37
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
ut mamillas pensiles habent, quod hae saecundiores sint etc. T. Biadaszkuz, żem tam z Wmcią. nie był, mogłoby też tego słodkiego mięsa i dla mnie spaść co z wąsa Wmci. B. Które mi właśnie ad palatum przypadły, po tych dwóch potrawach czarę dużą wypiłem wystałego nektaru, śmierci Saturnusowej, lubo dobrze dowarzonej, tylko com skosztował, Ale łeb Vulcanów doznał, co to jest apetyt Bohatyrski. T. Jako więc Jadacze cielęcą obracają główkę? B. Skorom pięknie chędogo oczustrzył on łeb Vulkanów, przypadnie Wenera z uszczypliwemi słowy, plując mi w kaszę. Czemu pozyrasz prawi głowę najprzedniejszy członek miłego Małżonka
ut mamillas pensiles habent, quod hae saecundiores sint etc. T. Biádaszkuz, żem tám z Wmćią. nie był, mogłoby też tego słodkiego mięsá y dla mnie spáść co z wąsá Wmći. B. Ktore mi właśnie ad palatum przypádły, po tych dwuch potráwách czárę dużą wypiłem wystałego nektaru, śmierći Sáturnusowey, lubo dobrze dowárzoney, tylko com skosztował, Ale łeb Vulcánow doznał, co to iest áppetyt Bohátyrski. T. Iáko więc Iádácze cielęcą obracáią głowkę? B. Skorom pięknie chędogo oczustrzył on łeb Vulkánow, przypádnie Venerá z uszczypliwemi słowy, pluiąc mi w kaszę. Czemu pozyrasz práwi głowę nayprzednieyszy członek miłego Małżonká
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 38
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
niesprawiedliwie a w grzechach żyć na świecie; gdyż ze wszytkiego złego, co go jest pod niebem, to jest najwiętsze człowiekowi złemu, gdy jego niesprawiedliwa dusza na sąd przydzie, teraz zwłaszcza, jako to sąd na on świat przyniesion jest, który na tym tu świecie przedtym bywał. Abowiem tak wiedz, iż za królowania Saturnusowego, który czas ludzie złotym wiekiem zwali, uczynion był taki na wszytkie ludzie statut, iż któryby człowiek sprawiedliwie a pobożnie żył na świecie, ten po śmierci miał iść na wyspy, błogosławionym ludziom naznaczone, gdzie wszelakich pociech, rozmaitych rozkoszy obfitość jest. A któryby zasię człowiek nieprawości naśladował, a w niesprawiedliwości na
niesprawiedliwie a w grzechach żyć na świecie; gdyż ze wszytkiego złego, co go jest pod niebem, to jest najwiętsze człowiekowi złemu, gdy jego niesprawiedliwa dusza na sąd przydzie, teraz zwłaszcza, jako to sąd na on świat przyniesion jest, który na tym tu świecie przedtym bywał. Abowiem tak wiedz, iż za królowania Saturnusowego, który czas ludzie złotym wiekiem zwali, uczynion był taki na wszytkie ludzie statut, iż któryby człowiek sprawiedliwie a pobożnie żył na świecie, ten po śmierci miał iść na wyspy, błogosławionym ludziom naznaczone, gdzie wszelakich pociech, rozmaitych rozkoszy obfitość jest. A któryby zasię człowiek nieprawości naszladował, a w niesprawiedliwości na
Skrót tekstu: GórnDem
Strona: 259
Tytuł:
Demon Socratis
Autor:
Łukasz Górnicki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1624
Data wydania (nie wcześniej niż):
1624
Data wydania (nie później niż):
1624
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła wszystkie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Piotr Chmielowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Salomon Lewental
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1886
po śmierci miał iść na wyspy, błogosławionym ludziom naznaczone, gdzie wszelakich pociech, rozmaitych rozkoszy obfitość jest. A któryby zasię człowiek nieprawości naśladował, a w niesprawiedliwości na świecie lata swe trawił, ten iżby do więzienia wiekuistego, na wymyślone a okrutne męki iść musiał. I byli wysadzeni na to tak za panowania Saturnusowego, jako też za panowania przez niemały czas Jowiszowego pewni sędziowie, którzy sądzili żywi żywe ludzie w ten dzień, kiedy kto umrzeć miał, a wtenczas każdy człowiek wiedział godzinę śmierci swojej. Więc sądy takowe barzo złe szły. Co widząc przełożony w piekle Pluto, i ci, którzy na wyspach szczęśliwych byli starszemi, szli
po śmierci miał iść na wyspy, błogosławionym ludziom naznaczone, gdzie wszelakich pociech, rozmaitych rozkoszy obfitość jest. A któryby zasię człowiek nieprawości naszladował, a w niesprawiedliwości na świecie lata swe trawił, ten iżby do więzienia wiekuistego, na wymyślone a okrutne męki iść musiał. I byli wysadzeni na to tak za panowania Saturnusowego, jako téż za panowania przez niemały czas Jowiszowego pewni sędziowie, którzy sądzili żywi żywe ludzie w ten dzień, kiedy kto umrzeć miał, a wtenczas każdy człowiek wiedział godzinę śmierci swojej. Więc sądy takowe barzo złe szły. Co widząc przełożony w piekle Pluto, i ci, którzy na wyspach szczęśliwych byli starszemi, szli
Skrót tekstu: GórnDem
Strona: 259
Tytuł:
Demon Socratis
Autor:
Łukasz Górnicki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1624
Data wydania (nie wcześniej niż):
1624
Data wydania (nie później niż):
1624
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła wszystkie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Piotr Chmielowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Salomon Lewental
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1886
/ ale wszytkich wyliczać próżno/ dosyć na tym że się pokazało/ iż koń wiekiem z człowiekiem mało nie porownywa/ a to propter calorem naturalem sufficientem, skąd długo zdrów trwać może. Lecz co za przyczyna tego/ że teraz zwłaszcza u nas konie tak długo nie żyją/ snadnie obaczyć. Pierwsza/ iż nie one Saturnusowe złote ani śrebrne lata/ a jako ludziom umniejsza się sił i lat/ tak też podobno i bydlęta tymże złym konstelacjom i wiekom są podległe. Druga też/ iż w przynależnym i umiejętnym chowaniu onych nie miewamy. Roście koń do roku szóstego/ a świerzopa aż do piątego/ a potym hrubieje. Księgi Pierwsze.
/ ále wszytkich wyliczáć prożno/ dosyć ná tym że się pokazáło/ iż koń wiekiem z człowiekiem máło nie porownywa/ á to propter calorem naturalem sufficientem, skąd długo zdrow trwáć może. Lecz co zá przyczyná tego/ że teraz zwłaszczá v nas konie ták długo nie żyią/ snádnie obáczyć. Pierwsza/ iż nie one Sáturnusowe złote áni śrebrne látá/ á iáko ludźiom vmnieysza się śił y lat/ ták też podobno y bydlętá tymże złym konstellácyom y wiekom są podległe. Druga też/ iż w przynależnym y vmieiętnym chowániu onych nie miewamy. Rośćie koń do roku szostego/ á świerzopá áż do piątego/ á potym hrubieie. Kśięgi Pierwsze.
Skrót tekstu: DorHip_I
Strona: Aiij
Tytuł:
Hippica to iest o koniach księgi_I
Autor:
Krzysztof Dorohostajski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603
Kościoła Marsowego/ który był wedla drogi Apijskiej cztery mile Włoskie od Rzymu/ i szli aż do Kościoła Castorowego i Poluksowego. Dwudziestego i dziewiątego dnia Maja były święta Marsowe/ które zwali Lustra: w które to święta Trąby pokazowano i Orły/ i insze znaki żołnierskie. W Jesieni obchodzili święta Bachusowe. W Grudniu święta święcili Saturnusowe/ które zwali Saturnalia. Czynili też grj Trajańskie/ Kapitolińskie/ Scenickie/ Apolinarskie/ i Świetckie/ Rzymskie/ pospolite/ Circeńskie/ i insze które dla krótkości opuszczam. do Rzymu. Pielgrzym O grobie Augustusowym, Adrianowym, i Septimiowym.
NA pagórku Martiusowym był grób Augustów/ którego ostatki i dziś widzieć u Kościoła Z
Kośćiołá Marsowego/ ktory był wedla drogi Appiyskiey cztery mile Włoskie od Rzymu/ y szli áż do Kośćiołá Cástorowego y Poluxowego. Dwudźiestego y dźiewiątego dniá Máiá były świętá Marsowe/ ktore zwáli Lustrá: w ktore to świętá Trąby pokázowano y Orły/ y insze znáki żołnierskie. W Ieśieni obchodźili świętá Bachusowe. W Grudniu świętá święćili Sáturnusowe/ ktore zwáli Sáturnália. Czynili też grj Tráiáńskie/ Cápitolińskie/ Scenickie/ Appolinárskie/ y Swietckie/ Rzymskie/ pospolite/ Circeńskie/ y insze ktore dla krotkośći opusczam. do Rzymu. Pielgrzym O grobie Augustusowym, Adryanowym, y Septimiowym.
NA págorku Mártiusowym był grob Augustow/ ktorego ostátki y dźiś widźieć u Kośćiołá S
Skrót tekstu: CesPiel
Strona: 29
Tytuł:
Pielgrzym włoski
Autor:
Franciszek Cezary
Drukarnia:
Drukarnia dziedziców Jakuba Siebeneychera
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
geografia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614