, Które twej wietrzyk niełaski rozwieje; Z myśli i z żądze nawinąwszy przędzę, Różne z niej nici dowcipem swym pędzę I w tym dumaniu tak się bardzo topię, Że trunnę sobie klecę i grób kopię. Potem, jak i on, co z pracą zbuduję, Samże to zgryzę, samże to popsuję. SERENADA
Już słońce padło, już horyzont ciemny, Już płucze Feba ocean podziemny, Już ptak spoczywa, szum ustał i głuchem Las się dębowy odzywa posłuchem, Już wszytkich skrzydły okrył sen słodkiemi I cichy pokój rozciągnął po ziemi, Już i promienie zgasły kanikuły, Ja tylko nie śpię, jam tylko sam czuły. Wszytkie te
, Które twej wietrzyk niełaski rozwieje; Z myśli i z żądze nawinąwszy przędzę, Różne z niej nici dowcipem swym pędzę I w tym dumaniu tak się bardzo topię, Że trunnę sobie klecę i grób kopię. Potem, jak i on, co z pracą zbuduję, Samże to zgryzę, samże to popsuję. SERENADA
Już słońce padło, już horyzont ciemny, Już płucze Feba ocean podziemny, Już ptak spoczywa, szum ustał i głuchem Las się dębowy odzywa posłuchem, Już wszytkich skrzydły okrył sen słodkiemi I cichy pokój rozciągnął po ziemi, Już i promienie zgasły kanikuły, Ja tylko nie śpię, jam tylko sam czuły. Wszytkie te
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 182
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
póki pański długi Kuś potrzebował ich pilnej usługi;
Teraz, że z ślubną związki zwarte żoną, Precz ich od dworu zapewne wyżoną. Powracają się (niech wie każdy, komu Wiedzieć należy) z odprawą do domu, Za czym niech im nikt drogi ich nie kazi, A darmo, jako luźne kurwy, łazi. SERENADA PÓŁNOCNA NA ŚLUB NIEZWYCZAJNY WIELKIEGO STADŁA INTONOWANA W WARSZAWIE PRZY SKOŃCZONEJ SPRAWIE
Kwest.: Pytam się, gdy to będzie, że na jawi Dawna nam Wenus przenosiny sprawi. Porzućmy przeszłe pokątne zaloty, Przybierajmy się do jawnej pieszczoty!
Jest to, mądrych zdaniem, Kiep, co całowaniem Kontent, a dalszego Nie uzna dobrego.
póki pański długi Kuś potrzebował ich pilnej usługi;
Teraz, że z ślubną związki zwarte żoną, Precz ich od dworu zapewne wyżoną. Powracają się (niech wie każdy, komu Wiedzieć należy) z odprawą do domu, Za czym niech im nikt drogi ich nie kazi, A darmo, jako luźne kurwy, łazi. SERENADA PÓŁNOCNA NA ŚLUB NIEZWYCZAJNY WIELKIEGO STADŁA INTONOWANA W WARSZAWIE PRZY SKOŃCZONEJ SPRAWIE
Kwest.: Pytam się, gdy to będzie, że na jawi Dawna nam Wenus przenosiny sprawi. Porzućmy przeszłe pokątne zaloty, Przybierajmy się do jawnej pieszczoty!
Jest to, mądrych zdaniem, Kiep, co całowaniem Kontent, a dalszego Nie uzna dobrego.
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 336
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
Tureckiej; Cesarzowa I. M Amalia/ teraz tu jest i z całym Dworem Swoim; Dzień Narodzenia teraźniejszej Cesarzowy I. M. obchodzono tu/ z wielką Pompą i okazałością/ przy czym dawali się widzieć/ Osobliwym sposobem/ Książęta I. M. M. Bawarskie/ kończąc ten Dzień/ bardzo/ przepyszną Włoską Serenadą. Księżnę I. M. Marią Teresią wbardzo świetnym i kosztownym Ubierze odprowadzano do Favoryty/ a potym znowu Cesarz I. M. odjechał do Sztokerauwa na łowy/ a Królewic I. M. Polski do Brunn/ gdzie się oraz miał widzieć/ z Królem I. M. Polskim Rodzicem swoim/ a stamtąd tu
Tureckiey; Cesárzowa I. M Amália/ teraz tu iest y z cáłym Dworem Swoim; Dźień Národzęnia terázńieyszey Cesárzowy I. M. obchodzono tu/ z wielką Pompą y okazáłośćią/ przy cżym dawáli śię widźieć/ Osobliwym sposobem/ Książęta I. M. M. Báwárskie/ końcżąc ten Dźień/ bárdzo/ przepyszną Włoską Serenádą. Kśięznę I. M. Márią Theresią wbárdzo świetnym y kosztownym Ubierze odprowadzano do Favoryty/ á potym znowu Cesarz I. M. odiechał do Sztokerauwá ná łowy/ á Krolewic I. M. Polski do Brunn/ gdźie śię oraz miał widźieć/ z Krolem I. M. Polskim Rodzicem swoim/ á ztamtąd tu
Skrót tekstu: PoczKról
Strona: 49
Tytuł:
Poczta Królewiecka
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Królewiec
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1718
Data wydania (nie wcześniej niż):
1718
Data wydania (nie później niż):
1718
miał, dla otrzymania tem prędszej i pewniejszej, satysfakcji.
Ale tu król na te komisje pozwalał, negotia promowówał, stany rzeczypospolitej asekurował, a w drugim roku zajechawszy do Saksonii, z temiż wszystkiemi są siedniemi potencjami w sekretne kointeligencje wchodził, gdzie elektor brandenburski sam osobą do Drezna zjechał: tam przy wielkich triumfach, serenadach i pyrobolikach potajemne konferencje odprawowali, gdzie też i poseł cesarski był stanął; vice versa król August oddawał wizytę elektorowi brandenburskiemu. Wchodził w te potajemne ligi i młody car moskiewski, urodzony z księżniczki de Wolfenbütel siostry rodzonej cesarzowej, żony cesarza Karola VI. A lubo się król August asekurował na tymże sejmie stanom rzeczypospolitej,
miał, dla otrzymania tém prędszéj i pewniejszéj, satysfakcyi.
Ale tu król na te komissye pozwalał, negotia promowówał, stany rzeczypospolitéj assekurował, a w drugim roku zajechawszy do Saksonii, z temiż wszystkiemi są siedniemi potencyami w sekretne kointelligencye wchodził, gdzie elektor brandeburski sam osobą do Drezna zjechał: tam przy wielkich tryumfach, serenadach i pyrobolikach potajemne konferencye odprawowali, gdzie téż i poseł cesarski był stanął; vice versa król August oddawał wizytę elektorowi brandeburskiemu. Wchodził w te potajemne ligi i młody car moskiewski, urodzony z księżniczki de Wolfenbütel siostry rodzonéj cesarzowéj, żony cesarza Karola VI. A lubo się król August assekurował na tymże sejmie stanom rzeczypospolitéj,
Skrót tekstu: OtwEDziejeCzech
Strona: 352
Tytuł:
Dzieje Polski pod panowaniem Augusta II od roku 1696 – 1728
Autor:
Erazm Otwinowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1696 a 1728
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1728
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Józef Czech
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Józef Czech
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1849
wzięły? Piękne lice Za łuki i rusznice, Którymi diament kruszą I stali twardej ruszą. 325. Koncept ruskiego malarza pod obrazem Judyty, ucinającej łeb Holofernowi.
Judyt Holofernesu hołowu utęła, A utiawszy u miech wkinuła. Ocknu sia Holofernes, a hołowa kudy? Achtymene! bez holowy ni tudy ni siudy. 326. Serenada północna, na ślub niezwyczajny wielkiego stadła, intonowana w Warszawie, przy skończonej sprawie.
KWEST. Pytam się, gdy to będzie, że na jawi Dawna nam Wenus przenosiny; sprawi? Porzućmy przeszłe pokątne zaloty. Przybierajmy się do jawnej pieszczoty. Jest to mądrych zdaniem Ktoś, co całowaniem Kontent, a dalszego Nie uzna
wzięły? Piękne lice Za łuki i rusznice, Ktorymi dyament kruszą I stali twardej ruszą. 325. Koncept ruskiego malarza pod obrazem Judyty, ucinającej łeb Holofernowi.
Judyt Holofernesu hołowu utęła, A utiawszy u miech wkinuła. Ocknu sia Holofernes, a hołowa kudy? Achtymene! bez holowy ni tudy ni siudy. 326. Serenada połnocna, na ślub niezwyczajny wielkiego stadła, intonowana w Warszawie, przy skończonej sprawie.
KWEST. Pytam się, gdy to będzie, że na jawi Dawna nam Venus przenosiny; sprawi? Porzućmy przeszłe pokątne zaloty. Przybierajmy się do jawnej pieszczoty. Jest to mądrych zdaniem Ktoś, co całowaniem Kontent, a dalszego Nie uzna
Skrót tekstu: ZbierDrużWir_I
Strona: 128
Tytuł:
Collectanea...
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1675 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910