Mądry to pisze Ezop, uczynił się chory. Gdzie kiedy go rozliczni nawiedzają zwierze (A gdybyś mógł do serca zajźreć, żaden szczerze; Któż tyranowi życzy doczekać siwizny? Ten się cieszy z bojaźni, tamten dla puścizny), Każdy garłem nawiedzin przypłacić mu musi, Żaden nazad nie wyńdzie, każdego udusi. Nie sfolgował, przyszedłli kto i z jego rodu, Dla wydania sekretu, a potem i z głodu. Gdy tak lwy, dziki, wilki w zgłodniałe tka kiszki, Widząc nad jamą, prosi w nawiedziny liszki: „Samaś — rzecze — siostrzyczko, tak jest niepobożna; Nawiedź mnie też kalekę, proszę, jeśli
Mądry to pisze Ezop, uczynił się chory. Gdzie kiedy go rozliczni nawiedzają zwierze (A gdybyś mógł do serca zajźreć, żaden szczerze; Któż tyranowi życzy doczekać siwizny? Ten się cieszy z bojaźni, tamten dla puścizny), Każdy garłem nawiedzin przypłacić mu musi, Żaden nazad nie wyńdzie, każdego udusi. Nie sfolgował, przyszedłli kto i z jego rodu, Dla wydania sekretu, a potem i z głodu. Gdy tak lwy, dziki, wilki w zgłodniałe tka kiszki, Widząc nad jamą, prosi w nawiedziny liszki: „Samaś — rzecze — siestrzyczko, tak jest niepobożna; Nawiedź mnie też kalekę, proszę, jeśli
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 195
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
trzewikom. Z gniewem-ci, atoli Wziąwszy pędzla poprawił według jego woli. Nuż sziwiec dalej przygarniać: „Jeszczeć źle to i to”. A malarz go w pół: „Dość też z szewca po kopyto!” VIII 125. PRIMA APRILIS
Śle dama pod pieczęcią żywą w pudełeczku Pchłę kawalijerowi. Gdy sfolgował wieczku,
Wymkła. On też jej w zamian (iż w sąmsiedztwie bliskiem) W sam obiad żywcem parę ptaszków pod półmiskiem Śle w skorupkach jaj kurzych, zasklepionych kształtnie — List do niej z komplementem pisząc dość udatnie: Przy pokłonie za pocztę — prosi o wrąb wolny W puszczy, w której przebywał ów jej zwierz swawolny
trzewikom. Z gniewem-ci, atoli Wziąwszy pędzla poprawił według jego woli. Nuż sziwiec dalej przygarniać: „Jeszczeć źle to i to”. A malarz go w pół: „Dość też z szewca po kopyto!” VIII 125. PRIMA APRILIS
Śle dama pod pieczęcią żywą w pudełeczku Pchłę kawalijerowi. Gdy sfolgował wieczku,
Wymkła. On też jej w zamian (iż w sąmsiedztwie bliskiem) W sam obiad żywcem parę ptaszków pod półmiskiem Śle w skorupkach jaj kurzych, zasklepionych kształtnie — List do niej z komplementem pisząc dość udatnie: Przy pokłonie za pocztę — prosi o wrąb wolny W puszczy, w której przebywał ów jej zwierz swawolny
Skrót tekstu: KorczFrasz
Strona: 38
Tytuł:
Fraszki
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1699
Data wydania (nie wcześniej niż):
1699
Data wydania (nie później niż):
1699
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
zabił Hektora: tedy miał pod Troją poleć. A jeśliby go był nie zabił: tedy z wojny Trojańskiej/ miał się w dobrym zdrowiu do Ojczyzny zwrócić/ i długi wiek żyć: przedsię/ taką miłością ujęty był przeciwko przyjacielowi swemu: że gdy Hektor Patrokla zabił/ on też mszcząc się śmierci Patroklowej/ Hektorowi nie sfolgował. A zatym i sam pod Troją poległ. Także Damon i Pytyas nie mniej się miłowali. Bo gdy Dionisius Tyran jednego z nich skazał na gardło/ a on na śmierć skazany/ pragnął tego/ aby się z swymi powinnymi pożegnać mógł/ i dom swój rozrządzić: wnet drugi zasiadł miejsce jego w więzieniu/ pod
zábił Hektorá: tedy miał pod Troią poleć. A ieśliby go był nie zábił: tedy z woyny Troiáńskiey/ miał się w dobrym zdrowiu do Oycżyzny zwroćić/ y długi wiek żyć: przedśię/ táką miłośćią vięty był przećiwko przyiaćielowi swemu: że gdy Hektor Pátroklá zábił/ on też mszcżąc się śmierći Pátroklowey/ Hektorowi nie zfolgował. A zátym y sam pod Troią poległ. Tákże Dámon y Pythyas nie mniey się miłowáli. Bo gdy Dionisius Tyran iednego z nich skazał ná gárdło/ á on ná śmierć skazány/ prágnął tego/ áby się z swymi powinnymi pożegnáć mogł/ y dom swoy rozrządźić: wnet drugi záśiadł mieysce iego w więźieniu/ pod
Skrót tekstu: BudnyBPow
Strona: 2
Tytuł:
Krotkich a wezłowatych powieści [...] księgi IIII
Autor:
Bieniasz Budny
Drukarnia:
Piotr Blastus Kmita
Miejsce wydania:
Lubcz
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
filozofia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
dwu Rządźców którzy wszytkim Państwem rządzili/ z pośrzodku siebie obierali/ których zwano Consules, a Monarchy nad sobą mieć niechcieli. Księgi Wtóre.
AVGUSTUS Cesarz/ gdy mu przyniesiono tę nowinę/ że Heród Król Żydowski wszytkie dziatki małe w Syriej/ szukając JEZUSA Pana nowonarodzonego/ pomordował: miedzy którymi i swemu własnemu synowi nie sfolgował. Tak na to rzekł: Lepiej taką rzeczą być wieprzem Herodowym niżli synem. Bo Heród był Żydem/ a Żydowie świniny nie jadają.
Tenże/ gdy jednego młodzieńca niechciał cierpieć w obozie dla jego złych spraw/ i kazał mu precz: a on pokornie prosił/ aby mu tej zelżywości nie czynił: powiadając
dwu Rządźcow ktorzy wszytkim Páństwem rządźili/ z pośrzodku śiebie obieráli/ ktorych zwano Consules, á Monárchy nád sobą mieć niechćieli. Kśięgi Wtore.
AVGVSTVS Cesarz/ gdy mu przynieśiono tę nowinę/ że Herod Krol Zydowski wszytkie dźiatki máłe w Syriey/ szukáiąc IEZUSA Páná nowonárodzonego/ pomordował: miedzy ktorymi y swemu własnemu synowi nie zfolgował. Ták ná to rzekł: Lepiey táką rzecżą być wieprzem Herodowym niżli synem. Bo Herod był Zydem/ á Zydowie świniny nie iadáią.
Tenże/ gdy iednego młodźieńcá niechćiał ćierpieć w oboźie dla iego złych spraw/ y kazał mu precż: á on pokornie prośił/ áby mu tey zelżywośći nie cżynił: powiádáiąc
Skrót tekstu: BudnyBPow
Strona: 89
Tytuł:
Krotkich a wezłowatych powieści [...] księgi IIII
Autor:
Bieniasz Budny
Drukarnia:
Piotr Blastus Kmita
Miejsce wydania:
Lubcz
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
filozofia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Syna swego. 11. Lecz zawołał nań Anioł Pański z Nieba/ i rzekł: Abrahamie/ Abrahamie. 12. A on rzekł/ Owom ja: I rzekł Anioł Nie wyciągai ręki twej na dziecię/ i nie czyń mu nic: bom teraz doznał/ iż się ty boisz Boga/ i nie sfolgowałeś Synowi twemu/ jedynemu twemu/ dla mnie. 13. A podniósłszy Abraham oczy swe/ uirzał a oto baran za nim uwiązł w cierniu za rogi swoje: a szedłszy Abraham/ wziął barana/ i ofiarował go na ofiarę paloną/ miasto Syna swego: 14. I nazwał Abraham imię miejsca onego/ Pan obmyśli
Syná swego. 11. Lecz záwołał nań Anjoł Páński z Niebá/ y rzekł: Abráhámie/ Abráhámie. 12. A on rzekł/ Owom ja: Y rzekł Anjoł Nie wyćiągai ręki twey ná dźiećię/ y nie czyń mu nic: bom teraz doznał/ iż śię ty boisz Bogá/ y nie zfolgowałeś Synowi twemu/ jedynemu twemu/ dla mnie. 13. A podnioższy Abráhám oczy swe/ uirzał á oto báran zá nim uwiązł w ćierniu zá rogi swoje: á szedszy Abráhám/ wźiął báráná/ y ofiárował go ná ofiárę paloną/ miásto Syná swego: 14. Y názwał Abráhám imię mieiscá onego/ Pan obmyśli
Skrót tekstu: BG_Rdz
Strona: 20
Tytuł:
Biblia Gdańska, Księga Rodzaju
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
, Wybaw nas P. Od powietrza głodu i wojny. Wybaw nas Panie. Od śmierci wiekuistej. Wybaw nas. Od nagłej i niespodziewanej śmierci, Wybaw nas Panie. My grzeszni wołamy, Wysłuchaj: Przez Świętych Aniołów Stróżów naszych. Wysłuchaj nas Panie. Abyś nam przepuścił. Wysłuchaj nas Panie. Abyś nam sfolgował. Wysłuuchaj: Abyś Kościół twój rządzić i zachować raczył. Wysłuchaj nas Panie. Abyś Czesarzowi Chrześcijańskiemu i Królowi naszemu, Panom chrześcijańskim, pokoj i zjednoczenie dać raczył. Wysłuchaj nas Panie. Abyś pożytki ziemskie raczył dać i zachować, Wysłuchaj nas Panie. Abyś wszystkim umarłym odpocznienie wieczne dać raczył.
, Wybaw nas P. Od powietrza głodu y woyny. Wybaw nas Pánie. Od śmierći wiekuistey. Wybaw nas. Od nagłey y niespodźiewaney śmierći, Wybaw nas Pánie. My grzeszni wołamy, Wysłuchay: Przez Swiętych Aniołow Strożow nászych. Wysłuchay nas Pánie. Abyś nam przepuśćił. Wysłuchay nas Pánie. Abyś nam zfolgował. Wysłuuchay: Abyś Kośćioł twoy rządźić y záchowáć ráczył. Wysłuchay nas Pánie. Abyś Czesarzowi Chrześćijańskiemu y Krolowi nászemu, Panom chrześćiańskim, pokoy y ziednoczenie dać ráczył. Wysłuchay nas Pánie. Abyś pożytki ziemskie ráczył dać y záchowáć, Wysłuchay nas Pánie. Abyś wszystkim umarłym odpocznienie wieczne dać ráczył.
Skrót tekstu: KoronBractw
Strona: B
Tytuł:
Koronka Bractwa ss. Aniołów Stróżów
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Jasnej Góry Częstochowskiej
Miejsce wydania:
Częstochowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1737
Data wydania (nie wcześniej niż):
1737
Data wydania (nie później niż):
1737
bólem jednakiem mu szkodzi, Choć się umknął na morze, choć jedzie na łodzi; Ani on gasi wodą ognia nieszczęsnego Ani mieni trosk miejsca odmianą tamtego. PIEŚŃ XXVIII
XC.
Jako kiedy gorączka zemdliła chorego, Szukać zwykł rozmaitych miejsc dla wczasu lepszego; Raz na ten bok kładzie się, na drugi zaś potem, Aby sfolgował z przykrem tęsknicy kłopotem; Próżno pracuje nędznik, daremnie się sili, Bo ta o zwykłej ledwie opuszcza go chwili: Tak pohaniec nie może nigdy naleźć swemu Pomocy, co go trapi ustawicznie, złemu.
XCI.
Na ostatek zbrzydziwszy sobie statki ony, Chce, by go żeglarz na brzeg wysadził przestrony. Mija Lion z
bólem jednakiem mu szkodzi, Choć się umknął na morze, choć jedzie na łodzi; Ani on gasi wodą ognia nieszczęsnego Ani mieni trosk miejsca odmianą tamtego. PIEŚŃ XXVIII
XC.
Jako kiedy gorączka zemdliła chorego, Szukać zwykł rozmajtych miejsc dla wczasu lepszego; Raz na ten bok kładzie się, na drugi zaś potem, Aby sfolgował z przykrem tesknicy kłopotem; Próżno pracuje nędznik, daremnie się sili, Bo ta o zwykłej ledwie opuszcza go chwili: Tak pohaniec nie może nigdy naleźć swemu Pomocy, co go trapi ustawicznie, złemu.
XCI.
Na ostatek zbrzydziwszy sobie statki ony, Chce, by go żeglarz na brzeg wysadził przestrony. Mija Lion z
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 379
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
, A satyryckie byś napełnił karty, Wszystkoś upatrzył, wszystkoś ponotował. Nie przepuściłeś wszelkiemu stanowi, Każdegoś znalazł i każdegoś dotknął, Szkoły, szpitale, kościoły, ambony, Sejmy, trybunał i dwór objechałeś, Infuły, berła, buławy ruszyłeś, Nawet i szarejś nędzy nie sfolgował, Której i twój rodzic klasztor z bazyliką Niemałym kosztem pobożny wystawił, Nie na to, abyś święte instytuta Serafickiego ganił patriarchy, Ale abyś się w pokorze pomnażał, Codziennie patrząc na Boże ubóstwo, Więc jakbyś w sobie nie znajdował winy, Tak śmiele rzucasz na drugich kamieniem, A byłoć by też
, A satyryckie byś napełnił karty, Wszystkoś upatrzył, wszystkoś ponotował. Nie przepuściłeś wszelkiemu stanowi, Każdegoś znalazł i każdegoś dotknął, Szkoły, szpitale, kościoły, ambony, Sejmy, trybunał i dwór objechałeś, Infuły, berła, buławy ruszyłeś, Nawet i szarejś nędzy nie sfolgował, Której i twój rodzic klasztor z bazyliką Niemałym kosztem pobożny wystawił, Nie na to, abyś święte instytuta Serafickiego ganił patryjarchy, Ale abyś się w pokorze pomnażał, Codziennie patrząc na Boże ubóstwo, Więc jakbyś w sobie nie znajdował winy, Tak śmiele rzucasz na drugich kamieniem, A byłoć by też
Skrót tekstu: NiebMSatBar_I
Strona: 637
Tytuł:
Na satyry pisane w roku 1650
Autor:
Marcin Naborowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1658
Data wydania (nie wcześniej niż):
1658
Data wydania (nie później niż):
1658
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965