. Rzecze burmistrz: „Czekajże, aże się schylimy, Na twą propozycją dekret uczynimy. Bo nas tu czterej siedzi, causa nie mała, Trzeba tobie dogodzić, boś niewiasta śmiała.” Niewiasta: „Barzo dobrze, na radzie przestanę Czterech, gdy apeluję, niech winną zostanę.” Zatym ją burmistrz sfuka: „pódźże do lichoty, Zła-ć jest apelacja od czterech roboty. Posłuchajże dekretu, zuchwały narodzie, Ucz go, co sama umiesz, nie będziesz w swobodzie”. Toć powiadam, a więcej nie chodź tu żałować, A ty się też, niedbalcze, ucz, co masz żenie dać.
. Rzecze burmistrz: „Czekajże, aże się schylimy, Na twą propozycyą dekret uczynimy. Bo nas tu czterej siedzi, causa nie mała, Trzeba tobie dogodzić, boś niewiasta śmiała.” Niewiasta: „Barzo dobrze, na radzie przestanę Czterech, gdy apeluję, niech winną zostanę.” Zatym ją burmistrz sfuka: „pódźże do lichoty, Zła-ć jest apelacya od czterech roboty. Posłuchajże dekretu, zuchwały narodzie, Ucz go, co sama umiesz, nie będziesz w swobodzie”. Toć powiadam, a więcej nie chodź tu żałować, A ty się też, niedbalcze, ucz, co masz żenie dać.
Skrót tekstu: WychWieś
Strona: 21
Tytuł:
Kiermasz wieśniacki
Autor:
Jan z Wychylówki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
dialogi, fraszki i epigramaty, pieśni
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Teodor Wierzbowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
K. Kowalewski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1902
przemienia/ Purpurat wielowładny/ obnażon z odzienia. Monarcha/ Król potężny/ często żyje w nędzy/ Ten co worki nabijał/ postradał pieniędzy W niewoli: bo nietylko złotem swym nie władni/ Lecz i sam nie swoim jest/ tak mu żyć jak padnie Wola nieprzyjacielska/ który plon ma jego/ Prawa daje i sfuka jak nie na wolnego. Przeto kto złoto zgubne nad Wolność przenosi/ Dym mierza/ Świat barkami nadaremnie wznosi. Niech się radzi Samitów/ którzy mnie bronili/ Włości/ skarbów zbywali/ aby zemną żyli. Bo kto Wolność utracił/ już nie ma wszytkiego/ Szczęście służebnica ma/ niechce znać takiego. Obaczym czyje
przemienia/ Purpurat wielowładny/ obnáżon z odźienia. Monárchá/ Krol potężny/ często żyie w nędzy/ Ten co worki nábiiał/ postradáł pieniędzy W niewoli: bo nietylko złotem swym nie władni/ Lecz y sam nie swoim iest/ ták mu żyć iák pádnie Wola nieprzyiaćielska/ ktory plon ma iego/ Práwá dáie y sfuka iák nie ná wolnego. Przeto kto złoto zgubne nád WOLNOSC przenośi/ Dym mierza/ Swiát bárkámi nádáremnie wznośi. Niech sie rádźi Sámitow/ ktorzy mnie bronili/ Włośći/ skárbow zbywáli/ áby zemną żyli. Bo kto Wolność vtráćił/ iuż nie ma wszytkiego/ Sczęśćie służebnicá ma/ niechce znáć tákiego. Obaczym czyie
Skrót tekstu: WitkWol
Strona: A4v
Tytuł:
Złota wolność koronna
Autor:
Stanisław Witkowski
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
białym łabędziem brudne żeni sowy. 44
Luboć pogodnym zaświeci promieniem, Jednakżeć prędko pomyliwszy szyki Cymeryjskim cię wnet otoczy cieniem. Gorsza niźli lew, niźli tygrys dziki, Gdy jasno świeci, to grozi zaćmieniem I Fortunata w ciężkie wprawia wniki. Nie ufaj szczęściu, bowiem cię oszuka, Dzisiaj cię głaszcze, a jutro cię sfuka. 45
Często przy wschodzie to zachodem grozi I przy aplauzach treny wieczne rodzi, Lata pogodne zimnem wielkim mrozi, Komu życzliwe — to na niego godzi, Słońce i cienie w jednym biegu wodzi A przy wesołej chwili smutek rodzi. To słońce, które nam świeci przy wschodzie, O wiecznej śmierci wroży i zachodzie.
białym łabędziem brudne żeni sowy. 44
Luboć pogodnym zaświeci promieniem, Jednakżeć prędko pomyliwszy szyki Cymmeryjskim cię wnet otoczy cieniem. Gorsza niźli lew, niźli tygrys dziki, Gdy jasno świeci, to grozi zaćmieniem I Fortunata w ciężkie wprawia wniki. Nie ufaj szczęściu, bowiem cię oszuka, Dzisiaj cię głaszcze, a jutro cię sfuka. 45
Często przy wschodzie to zachodem grozi I przy applauzach treny wieczne rodzi, Lata pogodne zimnem wielkim mrozi, Komu życzliwe — to na niego godzi, Słońce i cienie w jednym biegu wodzi A przy wesołej chwili smutek rodzi. To słońce, ktore nam świeci przy wschodzie, O wiecznej śmierci wroży i zachodzie.
Skrót tekstu: LubSPir
Strona: 18
Tytuł:
Piram i Tyzbe
Autor:
Stanisław Herakliusz Lubomirski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1660 a 1702
Data wydania (nie wcześniej niż):
1660
Data wydania (nie później niż):
1702
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Poznań
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Księgarnia św. Wojciecha
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1929
przestrony, Co żywo, prosi, nakłoń głowy do Korony. Żyj bez końca Dawidzie, panuj nam przychylnie, Bij się za Wiarę, potym za Ojczyznę silnie. Osiadł DAWID na Tronie po Saulu nikczemnym, Ojcem raczej niż Królem stawia się przyjemnym.
Każdemu, kto mu prośby w Suplikach podaje, Cierpliwy w wysłuchaniu nie sfuka, nie złaje. Pierwsze rządy od Boskiej Chwały zacząć radzi, Sam sobie, w tym Natana Proroka sprowadzi Mówiąc, do niego: słuchaj sługo Boży; tu Ci Powiem, co mię w mych myślach niespokojnych kłuci. Ze skrzynia Testamentu żyjącego BOGA, Tak wielka Relikwia, tak kosztowna, droga, Takowej uczciwości niema
przestrony, Co żywo, prosi, nákłoń głowy do Korony. Zyi bez końca Dáwidzie, pánuy nam przychylnie, Biy się zá Wiarę, potym zá Oyczyznę silnie. Osiadł DAWID ná Tronie po Saulu nikczemnym, Oycem ráczey niż Krolem stáwia się przyiemnym.
Każdemu, kto mu proźby w Supplikach podaie, Cierpliwy w wysłuchaniu nie sfuka, nie złaie. Pierwsze rządy od Boskiey Chwały zacząć radzi, Sam sobie, w tym Natana Proroka sprowadzi Mowiąc, do niego: słuchay sługo Boży; tu Ci Powiem, co mię w mych myślach niespokoynych kłuci. Ze skrzynia Testamentu żyiącego BOGA, Tak wielka Relikwia, tak kosztowna, droga, Takowey uczciwości niema
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 80
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
Prosi ich; lubo skrępowany srodze: CCVIII. Ażeby gdy on tą krainą rządził Do Kamillusa chcieli go prowadzić; Któremu nie raz łaskę on wyrządził, Wprzód nizliby go mieli z świata zgładzic. Jakoż nie zgrzeszył Zbójca i nie zbłądził, Tylko Kamillus tym się począł żadzic Ze tak wielkiego Męża niewiadomi Wiązali, o co sfuka ich i zgromi. CCIX. Owego przyjmie na widoku mile, A skrycie da znać Antoniemu o tem, Który w nim zmienne szczęścia krotofile Uznawszy, więcej nie widzi go potem. Ani o jego tułów stoi, byle Głowę Kamillus przysłał mu powrotem, Którą gdy ujrzał, ruszony litością Dał Przyjaciółom jego z poczciwością. CCX
Prosi ich; lubo skrępowany srodze: CCVIII. Azeby gdy on tą krainą rządził Do Kamillusa chcieli go prowadzic; Ktoremu nie raz łaskę on wyrządził, Wprzod nizliby go mieli z swiata zgładzic. Iakosz nie zgrzeszył Zboyca y nie zbłądził, Tylko Kamillus tym się począł żadzic Ze tak wielkiego Męza niewiadomi Wiązali, ó co zfuka ich y zgromi. CCIX. Owego przyimie na widoku mile, A skrycie da znac Antoniemu ó tem, Ktory w nim zmienne szczęscia krotofile Uznawszy, więcey nie widzi go potem. Ani ó iego tułow stoi, byle Głowę Kamillus przysłał mu powrotem, Ktorą gdy uyrzał, ruszony litośćią Dał Przyiaciołom iego z pocżciwośćią. CCX
Skrót tekstu: ChrośKon
Strona: 156
Tytuł:
Pharsaliej... kontynuacja
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Klasztor Oliwski
Miejsce wydania:
Oliwa
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1693
Data wydania (nie później niż):
1693
; Czytaj otȳ w Służebniku Kijowskim pag: 356. i 357: i dalej. Już tu mierzjenie obrzydliwa gębo/ nietylko powłosach i po Brodzie/ i po ziemi/ Naświętszy SAKRAMENT swoją potwarzą poniewierzasz/ ale O brzydkiego kaleństwa i niezbożności; i wpościeli rzucasz: Niechcię Pan (z Michałem świętym mówiąc) sfuka/ Ten którego ty tak Hereticko bluźnić się ważysz. O Pożywaniu też z Kielicha Krwie Pańskiej/ tak że jak nie wstydliwy Potwarca/ bez wszelkiej okoliczności szczyrze kłamasz: bo choć twój Ociec był prostym Popem/ przecię rozumiem/ że polityczniej się około tego obchodził/ niżeli ty bajesz: i żadnego jeszcze podobno na świecie Grubiana
; Czytay otȳ w Służebniku Kiiowskim pág: 356. y 357: y daley. Iuż tu mierźienie obrzydliwa gębo/ nietylko powłosách y po Brodźie/ y po źiemi/ Naświętszy SAKRAMENT swoią potwarzą poniewierzasz/ ále O brzydkiego kalenstwá y niezbożnośći; y wpośćieli rzucasz: Niechćię Pan (z Micháłem świętym mowiąc) sfuká/ Ten ktorego ty ták Haereticko bluźnić się ważysz. O Pożywániu też z Kielichá Krwie Páńskiey/ ták że iák nie wstydliwy Potwarcá/ bez wszelkiey okolicznośći szczyrze kłamasz: bo choć twoy Oćiec był prostym Popem/ przećię rozumiem/ że polityczniey się około tego obchodźił/ niżeli ty báiesz: y żadnego ieszcze podobno ná świećie Grubianá
Skrót tekstu: MohLit
Strona: 98
Tytuł:
Lithos abo kamień z procy prawdy [...] wypuszczony
Autor:
Piotr Mohyła
Miejsce wydania:
Kijów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1644
Data wydania (nie wcześniej niż):
1644
Data wydania (nie później niż):
1644