, którym w posiłku poszedł z kilką chorągwi J. M. P. Wojewodzic Bracławski, który przodem przed chorągwiami skoczywszy z kilkanastą towarzystwa, zabawiał Szwedów harcem, aby chorągwie nadeszły. Tam na harcu postrzelono zpod jego chorągwie P. Kurosza i P. Budziszowskiego, którzy nazajutrz pomarli, a Szwedowie, widząc iż naszym po-
siłki idą, ustąpili do Malborka, nasi też zabili kilku, i kaprala ich pojmawszy wrócili się do obozu.
Takich i inszych różnych sposobów Imść P. Hetman szukał do pokonania i wywabienia od fortelów tego nieprzyjaciela; dla czego czaty nasze nie tylko na Żuławę Malborską, ale i na Elbląską, ocierając się o same przedmieścia,
, którym w posiłku poszedł z kilką chorągwi J. M. P. Wojewodzic Bracławski, który przodem przed chorągwiami skoczywszy z kilkanastą towarzystwa, zabawiał Szwedów harcem, aby chorągwie nadeszły. Tam na harcu postrzelono zpod jego chorągwie P. Kurosza i P. Budziszowskiego, którzy nazajutrz pomarli, a Szwedowie, widząc iż naszym po-
siłki idą, ustąpili do Malborka, nasi też zabili kilku, i kaprala ich pojmawszy wrócili się do obozu.
Takich i inszych różnych sposobów Jmść P. Hetman szukał do pokonania i wywabienia od fortelów tego nieprzyjaciela; dla czego czaty nasze nie tylko na Żuławę Malborską, ale i na Elbląską, ocierając się o same przedmieścia,
Skrót tekstu: DiarKwarKoniec
Strona: 19
Tytuł:
Diariusz ...wojska kwarcianego...
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1626
Data wydania (nie wcześniej niż):
1626
Data wydania (nie później niż):
1626
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842
? dzisia majętności rozdawać/ a jutro od okna do okna chodząc o partykę chleba prosić. Aza to nie ludibrium jedno dzisia na przyjaźń przyjacielowi swemu dożywotnią przysiąc/ a jutro z nimże samym i zdrowia i sumnienia swego konfidentem/ targańca wodzić. Azaż to nie jedne naśmiewisko? dzisia być nasilniejszym/ i to o swej siłce dufać/ że jakoby drugi Samson/ drugi Olofernes/ każdego za łeb pociągnie/ każdego przewycięży/ a ono jutro tak silny jako mucha jedna: Aza to nie żart? dzisia o sobie rozumieć/ że on naprzedniejszy Teolog/ Filozof/ Orator: a ono jutro litery jednej nie poznać i nie rozumieć. Aza to nie
? dźisia máiętnośći rozdawáć/ á iutro od okná do okná chodząc o pártykę chlebá prośić. Aza to nie ludibrium iedno dźiśia ná przyiaźń przyiaćielowi swemu dożywotnią przyśiąc/ á iutro z nimże sámym y zdrowia y sumnienia swego konfidentem/ tárgáńcá wodźić. Azasz to nie iedne náśmiewisko? dźiśia być naśilnieyszym/ y to o swey śiłce dufáć/ że iákoby drugi Sámson/ drugi Olophernes/ kożdego zá łeb poćiągnie/ kożdego przewyćięży/ á ono iutro ták śilny iáko muchá iedná: Aza to nie żárt? dźiśia o sobie rozumieć/ że on naprzednieyszy Theolog/ Philozoph/ Orator: á ono iutro litery iedney nie poznáć y nie rozumieć. Aza to nie
Skrót tekstu: WojszOr
Strona: 291
Tytuł:
Oratora politycznego [...] część pierwsza pogrzebowa
Autor:
Kazimierz Wojsznarowicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
retoryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1644
Data wydania (nie wcześniej niż):
1644
Data wydania (nie później niż):
1644
gdzieś czuwają. Wiem co w Krakowie było kiedyś podobnego. Druga i rosłych Karlów chowa i młodź łądem Pod pretekstem usługi/ domyśli się drugi. Ujdzie to tymi czasy/ lepiej mieć takiego Coby się do każdej mógł ziść oraz posługi. SATYRA I.
Już żeś wszytko powiedział? spyta mię który z was/ Siłkę tego jeszcze mam. Druga ze swej woli I kozłowania często poroni nie jedno. Ty się frasujesz ale niewiesz i sam o co/ Ciesz się i owszem że tak/ bo gdy być powiła Syna lub Córkę/ miałbyś przypłodek w swym domu Nieforemny od twego podobno Hajduka. Dziećmi się swymi brzydzą i nienawidzą
gdźieś czuwáią. Wiem co w Krákowie było kiedyś podobnego. Druga y rosłych Karlow chowa y młodź łądem Pod praetextem vsługi/ domyśli się drugi. Vydźie to tymi czásy/ lepiey mieć tákiego Coby się do kożdey mogł ziść oraz posługi. SATYRA I.
Iuż żeś wszytko powiedźiał? spyta mię ktory z was/ Siłkę tego ieszcze mam. Druga ze swey woli Y kozłowánia często poroni nie iedno. Ty się frásuiesz ále niewiesz y sąm o co/ Ciesz się y owszem że ták/ bo gdy być powiła Syná lub Corkę/ miałbyś przypłodek w swym domu Nieforemny od twego podobno Hayduka. Dźiećmi się swymi brzydzą y nienawidzą
Skrót tekstu: OpalKSat1650
Strona: 41
Tytuł:
Satyry albo przestrogi do naprawy rządu i obyczajów w Polszcze
Autor:
Krzysztof Opaliński
Miejsce wydania:
Amsterdam
Region:
zagranica
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650