berłem, a drogi Złotogłów podesłany miał pod harde nogi. HISTORIA Z. JANA DAMASCENA,
Więc powstali mężowie przewrotnej mądrości, Których zbłądziło serce głupie w swej chytrości, I co się dowcipnemi być przed światem zdali, Głupiemi, (jako mówi Apostoł) zostali, A Boga odmienili cześć nieśmiertelnego Na podobieństw’o synów człeka skazistego; Na kształt bydląt, i wężów. Ci tedy z swem gminem, Aby utarczkę zwiedli ustną z Króla synem, I z temi oraz, którzy przy nim zostawali, Zebrawszy się w gromadę na przeciw powstali. A tak się ono dawne spełniło przysłowie: Wszczęli wojnę ze Lwami pierzchliwi Kozłowie. Bo on w Najwyższem swoję
berłem, á drogi Złotogłow podesłány miał pod hárde nogi. HISTORYA S. IANA DAMASCENA,
Więc powstáli mężowie przewrotney mądrośći, Ktorych zbłądźiło serce głupie w swey chytrości, Y co się dowćipnemi bydź przed świátem zdáli, Głupiemi, (iáko mowi Apostoł) zostáli, A Bogá odmienili cześć nieśmiertelnego Ná podobieństw’o synow człeká skáźistego; Ná kształt bydląt, y wężow. Ci tedy z swem gminem, Aby vtarczkę zwiedli vstną z Krolá synem, Y z temi oraz, ktorzy przy nim zostawáli, Zebrawszy się w gromádę ná przeciw powstáli. A ták się ono dawne spełniło przysłowie: Wszczęli woynę ze Lwámi pierzchliwi Kozłowie. Bo on w Naywyszszem swoię
Skrót tekstu: DamKuligKról
Strona: 192
Tytuł:
Królewic indyjski
Autor:
Jan Damasceński
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
A on z tym wszytkim zna moje załogi, Zna ścieżki, szlaki, przechody, i drogi; Wie, co zac moja na świecie robota, I doświadczył mię jako w ogniu złota. Trzymały się me nogi jego szladu, Pilnowałem dróg Pańskich bez upadu, Anim na żadną dał się zrażyć stronę, Nosząc skazistą na sobie zasłonę. Nie przestąpiłem jego przykazania, Pełniłem zakon, przestrzegałem zdania, I w nimem sobie, kładąc je na berle, Korzystał jako w najbogatszej perle. Albowiem on sam i Niebu i ziemi Panuje; a nikt między żyjącemi Przezornej rady jego nie określi, Która uczyni wszytko co zamyśli.
A on z tym wszytkim zna moie załogi, Zna śćieszki, szlaki, przechody, i drogi; Wie, co zac moiá ná świećie robotá, I doświadczył mię iáko w ogńiu złotá. Trzymáły się me nogi iego szládu, Pilnowáłem drog Páńskich bez upádu, Anim ná żadną dał sie zrażić stronę, Nosząc skazistą ná sobie zásłonę. Nie przestąpiłem iego przykazánia, Pełniłem zakon, przestrzegałem zdánia, I w nimem sobie, kładąc ie ná berle, Korzystał iáko w naybogatszey perle. Albowiem on sam i Niebu i źiemi Pánuie; á nikt między żyiącemi Przezorney rady iego nie okryśli, Ktora uczyni wszytko co zamyśli.
Skrót tekstu: ChrośJob
Strona: 85
Tytuł:
Job cierpiący
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Drukarnia Ojców Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1705
Data wydania (nie wcześniej niż):
1705
Data wydania (nie później niż):
1705