. 44. JEDNOOKIEMU REMEDIUM
Nikt nie postrzeże, że masz oczów nie do pary: Parzyste miej ma nosie zawsze okulary. 45. STADŁO
Żeni się miody z babą, nikt mu niech nie chwali: By najsuższych drew — zgniłą kłodą nie podpali. Zaś stary bierze młodą — tak zwyczajnie bywia: Pod mokre drzewo trzeba smolnego łuczywa. 46. BANKIET I DZBANKIET
Od baniek — bankiet podobno nazwany, Gdzie z winem bańki stawiają przed pany. Zaś dzbankiet, gdzie kto — kęs ruszywszy grosza — Dzbanami każe dodawać piwosza. 47. CHOREGO ZDROWY KONCEPT
Choremu tak: „Szanuj się — mówię — po- chorobie.” — „Nie mogę bo
. 44. JEDNOOKIEMU REMEDIUM
Nikt nie postrzeże, że masz oczów nie do pary: Parzyste miej ma nosie zawsze okulary. 45. STADŁO
Żeni się miody z babą, nikt mu niech nie chwali: By najsuszszych drew — zgniłą kłodą nie podpali. Zaś stary bierze młodą — tak zwyczajnie bywia: Pod mokre drzewo trzeba smolnego łuczywa. 46. BANKIET I DZBANKIET
Od baniek — bankiet podobno nazwany, Gdzie z winem bańki stawiają przed pany. Zaś dzbankiet, gdzie kto — kęs ruszywszy grosza — Dzbanami każe dodawać piwosza. 47. CHOREGO ZDROWY KONCEPT
Choremu tak: „Szanuj się — mówię — po- chorobie.” — „Nie mogę bo
Skrót tekstu: KorczFrasz
Strona: 16
Tytuł:
Fraszki
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1699
Data wydania (nie wcześniej niż):
1699
Data wydania (nie później niż):
1699
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
miejsce, najwięcej ich rodzi Hymettus albo Cecropius góra Atyckiej krainy, jako też Hybla góra i kraj w Sycylii. Nie małe pasieki są na Rusi, i Podolu, a te wyśmiesnity miód mają. W innych zaś Polski Województwach i w wielkim Księstwie Litewskim choć są pszczoły, miód ich non in ea praestantia, dla ulów smolnych et ob defectum kwiatów takowych, wyjąwszy tylko lipieć Litewski nad wszystkie preferowany miody, koło Kowna osobliwie: gdzie go z Lipowych obszernych lasów tam pszczoły zbierają. Pszczoły od początku zimy, aż do zachodu gwiazdy arcturus, to jest poganiacza dni 60. całych, snem żyją, wtedy nie mają być tykane: a od wschodu
mieysce, naywięcey ich rodzi Hymettus albo Cecropius gora Attyckiey krainy, iako też Hybla gora y kray w Sycylii. Nie małe pasieki są na Rusi, y Podolu, á te wysmiesnity miod maią. W innych zaś Polski Woiewodztwach y w wielkim Xięstwie Litewskim choć są pszczoły, miod ich non in ea praestantia, dla ulòw smolnych et ob defectum kwiatow takowych, wyiąwszy tylko lipieć Litewski nad wszystkie preferowany miody, koło Kowna osobliwie: gdzie go z Lipowych obszernych lasow tam pszczoły zbieraią. Pszczoły od początku zimy, aż do zachodu gwiazdy arcturus, to iest poganiaczá dni 60. całych, snem żyią, wtedy nie maią być tykane: á od wschodu
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 317
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
Burztynowej, robiąc cudne artefacta. Ale to bardziej in admiratione, że podobno natura ludente, różne na sztuczkach bursztynowych dają się widzieć figury, to liter, to osób, to pośrodku rzeczy osadzonych, zatopionych corpuscula; ponieważ wiele Autorów mądrych osobliwie Agricola in natura Fossilium negują,a żeby bursztyn miałto być klej, smoła, smolnych drzew po nad brzegami Bałtyckiego morza stojących, quo in casu, gdy ten klej jest świeży, mogły by weń wlepnąć, nie chcący owe zwierzęta, muchy, pszczoły etc. Ale że jest sok tylko klejowaty morskiego dna z tamtąd falami wyrzucony, nie wiedzieć jak decydować, jak tam wlepły owe w morzu zwierzęta.
Burztynowey, robiąc cudne artefacta. Ale to bardziey in admiratione, że podobno natura ludente, rożne na sztuczkach bursztynowych daią się widzieć figury, to liter, to osob, to pośrodku rzeczy osadzonych, zatopionych corpuscula; poniewasz wiele Autorow mądrych osobliwie Agricola in natura Fossilium neguią,á żeby bursztyn miałto bydź kley, smoła, smolnych drzew po nad brzegami Baltyckiego morza stoiących, quo in casu, gdy ten kley iest swieży, mogły by weń wlepnąć, nie chcący owe zwierzęta, muchy, pszczoły etc. Ale że iest sok tylko kleiowaty morskiego dna z tamtąd falami wyrzucony, nie wiedzieć iak decydować, iak tam wlepły owe w morzu zwierzęta.
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 343
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
zowie, jest go na mil 12.
W niektórych Prowincjach Norwegii, jako to w LAPONII (która jest Duńska, Szwedzka, Moskiewska) przez Czerwiec, Lipiec, Sierpień Słońce dzień i noc świeci ; a zaś w Grudniu, Styczniu, Lutym, ustawiczna noc: w te czasy jarmarki przy miesiącu, albo przy stusach smolnych drew na to gotowych odprawują. Zwierza dzikiego i koni szybkich tu wiele, item wielorybów, z których wiele tłustości, albo tronu i mat Norwegianie postronnym przedają. Największe tu intraty są z Śledzi, jakom już opisał. Dlatego Król Duński Postom Murzyńskim Orientalnym, mającym intratę z piasku złotego, a w Medyterranie Morzu,
zowie, iest go na mil 12.
W niektorych Prowincyach Norwegii, iako to w LAPONII (ktora iest Duńska, Szwedzka, Moskiewska) przez Czerwiec, Lipiec, Sierpień Słońce dzień y noc swieci ; a zaś w Grudniu, Styczniu, Lutym, ustawiczna noc: w te czasy iarmarki prży miesiącu, albo przy stusach smolnych drew na to gotowych odprawuią. Zwierza dzikiego y koni szybkich tu wiele, item wielorybow, z ktorych wiele tłustości, albo tronu y mát Norwegianie postronnym przedaią. Naywiększe tu intraty są z Sledzi, iakom iuż opisał. Dlatego Krol Duński Postom Murzyńskim Orientalnym, maiącym intratę z piasku złotego, a w Medyterranie Morzu,
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 414
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
sławny. Tu leży Miasto Miletus, vulgò Melaso, przedtym sławne, teraz wioska z Zamkiem, i Portem, nad rzeką Menander, Ojczyzna Talesa Astronoma jednego z siedmiu Greckich Mędrców, Anaksimandra Inwentora sfery, Anaksimenesa, wynalezcy kompasu. Stoi w Jonii, sławne olim Żołnierzami, zwane olim Lelegois, to Pytiusa, od drzewa smolnego, to Anactoria. Miało swego Biskupa. Była tu wełna wyśmienita, stąd Milesie Stragule kocy, deki, kołdry, materace, dla miętkości do łożek od Matron zażywane. Obywatele tutejsi, nie tylko wojenni, ale i bogaci bywali, tandem zanurzywszy się w delicjach, stracili sławę. Rzekę Menander sławną tu wspomnianą masz opisaną
sławny. Tu leży Miasto Miletus, vulgò Melaso, przedtym słáwne, teráz wioska z Zamkiem, y Portem, nad rzeką Menander, Oyczyzna Talesa Astronoma iednego z siedmiu Greckich Mędrcow, Anaximandra Inwentora sfery, Anáximenesa, wynálezcy kompasu. Stoi w Ionii, sławne olim Zołnierzami, zwane olim Lelegois, to Pythiusa, od drzewa smolnego, to Anactoria. Miało swego Biskupa. Była tu wełna wyśmienita, ztąd Milesiae Stragulae kocy, deki, kołdry, materace, dla miętkości do łożek od Matron zażywane. Obywatele tuteysi, nie tylko woienni, ale y bogaci bywali, tandem zanurzywszy się w delicyach, stracili sławę. Rzekę Menander sławną tu wspomnianą masz opisaną
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 454
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
, która sprawia, że się mało od nich odbija światła. Lecz czarność ta jest częstokroć bardzo ciemna, jaki jest kolor żaru i węglów nad to przepalonych. Inne zaś węgle mają kolor czarny, zbliżający się do fioletu lub miedzianej farby: takie węgle robią się z drzewa twardego i dobrze wyschłego. Drzewa białe i drewna smolne wydają z siebie węgiel czarno bladawy, mający czasem na sobie cokolwiek żółtości lub zieloności. Jako te kolory bardziej się wydają na powierzchowności niźli wewnątrz węglów, możnaby niejakim sposobem twierdzić, że są tylko pokostem formującym się z tłustości przyschłej na powierzchowności węgla, lecz zostawuję to Fizykom, a żeby różnych tych kolorów partykularniejszej szukali przyczyny
, ktora sprawia, że sie mało od nich odbiia swiatła. Lecz czarność ta iest częstokroć bardzo ciemna, iaki iest kolor żaru i węglow nad to przepalonych. Inne zaś węgle maią kolor czarny, zbliżaiący się do fioletu lub miedzianey farby: takie węgle robią się z drzewa twardego i dobrze wyschłego. Drzewa białe i drewna smolne wydaią z siebie węgiel czarno bladawy, maiący czasem na sobie cokolwiek żółtosci lub zielonosci. Iako te kolory bardziey sie wydaią na powierzchownosci niźli wewnątrz węglow, możnaby nieiakim sposobem twierdzić, że są tylko pokostem formuiącym się z tłustości przyschłey na powierzchownosci węgla, lecz zostawuię to Fizykom, á żeby rożnych tych kolorow partykularnieyszey szukali przyczyny
Skrót tekstu: DuhMałSpos
Strona: 8
Tytuł:
Sposób robienia węglów czyli sztuka węglarska
Autor:
Henri-Louis Duhamel Du Monceau
Tłumacz:
Jacek Małachowski
Drukarnia:
Michał Gröll
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1769
Data wydania (nie wcześniej niż):
1769
Data wydania (nie później niż):
1769
Proszek zrobiony z tych miękkich węglów służy haftarzom i Tapicerom do przeneszenia desseniów na materie, za pomocą papieru podziurawionego podług desseniu, tym się albowiem proskiem papier ten podziurkowany potrząsa. SZTUKA WĘGLARSKA. Teofrastus powiada że węgle z różnych drzew partykularne sobie mają przymioty; że węgiel zrobiony z drzewa orżechowego rozmiękcza żelazo, a węgiel z drzewa smolnego dobrym jest dla złotników P. Le Chevalier d’Arcy rozumie, że węgiel z drzewa twardego tak jest do tego dobry jako i węgiel z drzewa białego. O wieku w którym powinny być ścinane drzewa na węgiel.
Ponieważ potrzebna jest, a żeby dzielność ognia wskruś przejęta każdy kawał drzewa palącego się na węgiel, nie
Proszek zrobiony z tych miękkich węglow służy hawtarzom i Tapicerom do przeneszenia desseniow na materye, za pomocą papieru podziurawionego podług desseniu, tym się albowiem proskiem papier ten podziurkowany potrząsa. SZTUKA WĘGLARSKA. Theofrastus powiada że węgle z rożnych drzew partykularne sobie maią przymioty; że węgiel zrobiony z drzewa orżechowego rozmiękcza żelazo, a węgiel z drzewa smolnego dobrym iest dla złotnikow P. Le Chevalier d’Arcy rozumie, że węgiel z drzewa twardego tak iest do tego dobry iako i węgiel z drzewa białego. O wieku w ktorym powinny być scinane drzewa na węgiel.
Ponieważ potrzebna iest, á żeby dzielność ognia wskruś przeięta każdy kawał drzewa palącego się na węgiel, nie
Skrót tekstu: DuhMałSpos
Strona: 14
Tytuł:
Sposób robienia węglów czyli sztuka węglarska
Autor:
Henri-Louis Duhamel Du Monceau
Tłumacz:
Jacek Małachowski
Drukarnia:
Michał Gröll
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1769
Data wydania (nie wcześniej niż):
1769
Data wydania (nie później niż):
1769
z ufcami wespół książęcemi, Którego grzała takoważ ochota,
Starszy się z wojski nieprzyjacielskiemi, I szerokie w nich otworzywszy wrota Szańc odebrali i zdrajców nabili, I w staw wpędzonych wielu natopili.
Nuż gdy się potem hultajstwo mierzione, W nocy na brzuchach pod wał przyczołgało, A chcąc wpaść w obóz ogniem zapalone Na wozy smolne maźnice ciskało, Od biesa pewnie w tych sztukach ćwiczone, Z niepociechą się stamtąd powracało: Bo cny kawaler z swoim ludem mężnie, Odpierał ten gwałt strzelbą i orężnie.
Nieprzypominam inszych trudów jego, Które codziennie w oblężeniu onem Siedm niedziel znosił: niewczasu srogiego, Wycieczek częstych sercem niestrwożonem, Gdzie do wytchnienia ledwie co
z ufcami wespół xiążęcemi, Którego grzała takoważ ochota,
Ztarszy się z wojski nieprzyjacielskiemi, I szerokie w nich otworzywszy wrota Szańc odebrali i zdrajców nabili, I w staw wpędzonych wielu natopili.
Nuż gdy się potém hultajstwo mierzione, W nocy na brzuchach pod wał przyczołgało, A chcąc wpaść w obóz ogniem zapalone Na wozy smolne maźnice ciskało, Od biesa pewnie w tych sztukach ćwiczone, Z niepociechą się ztamtąd powracało: Bo cny kawaler z swoim ludem mężnie, Odpierał ten gwałt strzelbą i orężnie.
Nieprzypominam inszych trudów jego, Które codziennie w oblężeniu oném Siedm niedziel znosił: niewczasu srogiego, Wycieczek częstych sercem niestrwożoném, Gdzie do wytchnienia ledwie co
Skrót tekstu: OdymWŻałKoniec
Strona: 343
Tytuł:
Żałośna postać Korony Polskiej
Autor:
Walenty Odymalski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1659
Data wydania (nie wcześniej niż):
1659
Data wydania (nie później niż):
1659
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842
ceny z nieskończonej osoby nie miały/ tak wielką cięgę i karanie odebrał przez któreby dostatecznie/ ludzkim nie wiem jak surowy sprawiedliwy prawom/ dosyćuczynił/ chociażby prawdziwie wszytkich grzechów na świecie popełnionych sam winowajcą był. Jeżeli się to tego żywego zielonego drzewa żadną grzechową smołą nietknionego/ tak żarko gniewu Boskiego jął ogień? co z smolną wyschłą głowiną? Luc: 23. Si haec in viridi quid fiet in arido. 10. Na koniec stąd się złość i jad grzechu śmiertelnego wydaje/ że grzechem zarażona dusza przed Bogiem i Świętymi Aniołami jego obrzydliwszą się staje/ niżeli jest jeden pies zgniły/ robactwem roztoczony w oczach ludzkich. Wyganią Boską łaskę zduszy
ceny z nieskończoney osoby nie miały/ ták wielką ćięgę y karanie odebrał przez ktoreby dostatecznie/ ludzkim nie wiem iák surowý spráwiedliwý práwom/ dosyćuczynił/ choćiażby práwdźiwie wszytkich grzechow ná świećie popełnionych sam winowaycą był. Ieżeli się to tego żywe^o^ źielonego drzewa żadną grzechową smołą nietknionego/ ták żarko gniewu Boskiego iął ogień? co z smolną wyschłą głowiną? Luc: 23. Si haec in viridi quid fiet in arido. 10. Ná koniec ztąd się złość y iad grzechu śmiertelnego wydaie/ że grzechem záráżona dusza przed Bogiem y Swiętymi Aniołami iego obrzydliwszą się stáie/ niżeli iest ieden pies zgniły/ robactwem rostoczony w oczach ludzkich. Wygánią Boską łaskę zduszy
Skrót tekstu: BujnDroga
Strona: 43
Tytuł:
Droga do domu
Autor:
Michał Bujnowski
Drukarnia:
Akademia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
: Nie masz sługi, żołnierza, królu, a ja syna! TREN XXII
Wątpię, o drugim takim żebym się dopytał, Co by gospodarował, wojnę służył, czytał. Wszytko to troje było na moim znać synu: Nie wybił mu drugiego pierwszy z głowy klinu, Wszytkie się trzy ostały, jako w drzewie smolnym; Koniec bowiem naukom uczyniwszy szkolnym, Odprawiwszy lat młodych ćwiczenia przy dworze, Jął się wszytkiego oraz, i po szwie mu porze. Choć siła czasu wzięły choroby, publiki, Usługi przyjacielskie i prawne intryki, Siła polna zabawa, gorąca i mrozu Nie uważał; wróciwszy do domu z obozu, Nic nie rzekł nieuważnie,
: Nie masz sługi, żołnierza, królu, a ja syna! TREN XXII
Wątpię, o drugim takim żebym się dopytał, Co by gospodarował, wojnę służył, czytał. Wszytko to troje było na moim znać synu: Nie wybił mu drugiego pierwszy z głowy klinu, Wszytkie się trzy ostały, jako w drzewie smolnym; Koniec bowiem naukom uczyniwszy szkolnym, Odprawiwszy lat młodych ćwiczenia przy dworze, Jął się wszytkiego oraz, i po szwie mu porze. Choć siła czasu wzięły choroby, publiki, Usługi przyjacielskie i prawne intryki, Siła polna zabawa, gorąca i mrozu Nie uważał; wróciwszy do domu z obozu, Nic nie rzekł nieuważnie,
Skrót tekstu: PotAbKuk_III
Strona: 347
Tytuł:
Abrys ostatniego żalu
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
treny, lamenty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1691
Data wydania (nie wcześniej niż):
1691
Data wydania (nie później niż):
1691
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987