rzecz ciepłą i gorącą czynić: co prawie na każdy dzień ledwie nie na każdą godzinę widzimy tu u siebie na wierzchu ziemie. Przeto i my tak rozumieć mamy/ że bądź gorącość tych wód/ bądź też ciepło/ bądź letność nie co innego w nich sprawuje jedno ogień. To takowym sposobem pokazać się może z tych stanownych i nieodmiennych proposicij. Woda każda z przyrodzenia swego zawsze jest zimna/ i to jest onej miedzy inszemi żywiołami własność nieodiętna: przeto nie może się stać od żadnej rzeczy ciepłą/ abo gorącą/ jedno któraby była ostatnie gorąca. A iż woda sama z siebie jest zimna tak się naucz. Abowiem gdyby zaraz z przyrodzenia
rzecż ćiepłą y gorącą cżynić: co práwie ná káżdy dźień ledwie nie ná káżdą godźinę widźimy tu v śiebie ná wierzchu źiemie. Przeto y my ták rozumieć mamy/ że bądź gorącosć tych wod/ bądź też ćiepło/ bądź letność nie co innego w nich spráwuie iedno ogień. To tákowym sposobem pokázać się może z tych stánownych y nieodmiennych proposiciy. Wodá każda z przyrodzenia swego záwsze iest źimna/ y to iest oney miedzy inszemi żywiołámi własność nieodiętna: przeto nie może się sstáć od żadney rzecży ćiepłą/ ábo gorącą/ iedno ktoraby byłá ostátnie gorąca. A iż wodá sámá z śiebie iest źimna ták się náucż. Abowiem gdyby záraz z przyrodzenia
Skrót tekstu: SykstCiepl
Strona: 96.
Tytuł:
O cieplicach we Skle ksiąg troje
Autor:
Erazm Sykstus
Drukarnia:
Krzysztof Wolbramczyk
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1617
Data wydania (nie wcześniej niż):
1617
Data wydania (nie później niż):
1617
boli«.
Skończyła. A on: »Są to rzeczy uleczone, Tylko by nam w daleką jachać trzeba stronę«. O którym gdy zaczęli radzić procederze, Co quondam ślubny pierścień był — kawaler bierze I na swój kładzie palec; przytym taka rada Staje, żeby jej męża a niby sąsiada Przez drogę do stanownej swojej kamienice Prosił. Z tym się rozchodzą i gdy przez ulice Idzie Włoch po sesjej z ratusza sądowej, Ani mu się co śniło o tej uczcie nowej, Skąd data, aż go Polak prosi uniżenie Na krótkie do gospody z sobą posiedzenie. Prawi mu wespół idąc: »żem jest z polskich krajów Dla przyjrzenia
boli«.
Skończyła. A on: »Są to rzeczy uleczone, Tylko by nam w daleką jachać trzeba stronę«. O ktorym gdy zaczęli radzić procederze, Co quondam ślubny pierścień był — kawaler bierze I na swoj kładzie palec; przytym taka rada Staje, żeby jej męża a niby sąsiada Przez drogę do stanownej swojej kamienice Prosił. Z tym się rozchodzą i gdy przez ulice Idzie Włoch po sessyej z ratusza sądowej, Ani mu się co śniło o tej uczcie nowej, Skąd data, aż go Polak prosi uniżenie Na krotkie do gospody z sobą posiedzenie. Prawi mu wespoł idąc: »żem jest z polskich krajow Dla przyjrzenia
Skrót tekstu: KorczWiz
Strona: 66
Tytuł:
Wizerunk złocistej przyjaźnią zdrady
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1698
Data wydania (nie wcześniej niż):
1698
Data wydania (nie później niż):
1698
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak, Stefan Saski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1949
. Ja nie dbam, chociaż z sieci, gdy nie można lotem, Byle twoim być; prawda, tu prędzej, tam potem, Kędy chociaż z dzisiejszych puchów się wypierzy, Dosyć krótko bujawszy na tym świecie Jerzy, Skoro osiądzie drzewko ulubione w lesie, Znowu buje wyrości, u pięknej Olesie. 121. PANNA STANOWNA
Babkę widząc na twarzy, panienkę na głowie, Pytam sąsiada, jako dama się ta zowie. „Panna Stanowna — rzecze — siostra moja bliska.” „Właśnie tu rzecz wypadła dobrze do przezwiska.” Ów znowu: „A jakoż to?” „Bo w tych leciech — powiem — Nie tylko panny
. Ja nie dbam, chociaż z sieci, gdy nie można lotem, Byle twoim być; prawda, tu prędzej, tam potem, Kędy chociaż z dzisiejszych puchów się wypierzy, Dosyć krótko bujawszy na tym świecie Jerzy, Skoro osiądzie drzewko ulubione w lesie, Znowu buje wyrości, u pięknej Olesie. 121. PANNA STANOWNA
Babkę widząc na twarzy, panienkę na głowie, Pytam sąsiada, jako dama się ta zowie. „Panna Stanowna — rzecze — siostra moja bliska.” „Właśnie tu rzecz wypadła dobrze do przezwiska.” Ów znowu: „A jakoż to?” „Bo w tych leciech — powiem — Nie tylko panny
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 286
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
prędzej, tam potem, Kędy chociaż z dzisiejszych puchów się wypierzy, Dosyć krótko bujawszy na tym świecie Jerzy, Skoro osiądzie drzewko ulubione w lesie, Znowu buje wyrości, u pięknej Olesie. 121. PANNA STANOWNA
Babkę widząc na twarzy, panienkę na głowie, Pytam sąsiada, jako dama się ta zowie. „Panna Stanowna — rzecze — siostra moja bliska.” „Właśnie tu rzecz wypadła dobrze do przezwiska.” Ów znowu: „A jakoż to?” „Bo w tych leciech — powiem — Nie tylko panny, my się mężowie stanowiem.” 122. DO PANÓW DEPUTATÓW ŻOŁNIERSKICH, ALE NIE TERAŹNIEJSZYCH
Rok od roku w
prędzej, tam potem, Kędy chociaż z dzisiejszych puchów się wypierzy, Dosyć krótko bujawszy na tym świecie Jerzy, Skoro osiądzie drzewko ulubione w lesie, Znowu buje wyrości, u pięknej Olesie. 121. PANNA STANOWNA
Babkę widząc na twarzy, panienkę na głowie, Pytam sąsiada, jako dama się ta zowie. „Panna Stanowna — rzecze — siostra moja bliska.” „Właśnie tu rzecz wypadła dobrze do przezwiska.” Ów znowu: „A jakoż to?” „Bo w tych leciech — powiem — Nie tylko panny, my się mężowie stanowiem.” 122. DO PANÓW DEPUTATÓW ŻOŁNIERSKICH, ALE NIE TERAŹNIEJSZYCH
Rok od roku w
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 286
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987