brzuch szczeka/ Żołądek mruczy/ Ze nie poje/ mnogiej tuczy. Gardzi gęba i garło? a smak się kazi/ Od onych to tam Potazi. Oczy syte/ czcze kiszki/ zęby niewolą/ Cierpią/ nie jadłszy je/ kolą. W tym niosą staroświeckie skredensu Czary/ Szklenice kusze/ Puhary. Z stoletniej Bachus beczki ochotę rości/ Już więcej flasz/ niżli gości. Parkan grodzą z kieliszków; a z sklenic wały/ Ciasny szańcom tym stół cały. Ochotnik się uciera Hetman przywodzi/ Do kropelki jak się godzi. Za nim hajda kto z gości/ mąż doświadczony/ Do przeciwnej wypal strony. Postrzelonych niemało w oboim szyku
brzuch szczeka/ Zołądek mruczy/ Ze nie poie/ mnogiey tuczy. Gárdźi gębá y gárło? á smák się káźi/ Od onych to tám Potáźi. Oczy syte/ czcze kiszki/ zęby niewolą/ Cierpią/ nie iadszy ie/ kolą. W tym niosą stároświeckie zkredensu Czáry/ Szklenice kusze/ Puháry. Z stoletniey Bachus beczki ochotę rośći/ Iuż więcey flasz/ niżli gośći. Párkąn grodzą z kieliszkow; á z sklenic wáły/ Ciásny száńcom tym stoł cáły. Ochotnik się vćiera Hetman przywodźi/ Do kropelki iák się godźi. Zá nim háydá kto z gośći/ mąż doświádczony/ Do przećiwney wypal strony. Postrzelonych niemáło w oboim szyku
Skrót tekstu: KochProżnLir
Strona: 203
Tytuł:
Liryka polskie
Autor:
Wespazjan Kochowski
Drukarnia:
Wojciech Górecki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
Słońce, które Foebem zową) pochodzą i płyną, dni, nocy, czasy, chwilę, godziny, roki, wieki: przetoż bardzo pięknie tu Poeta opisuje, która w on czas czeladź stała w pałacu Foebowym; po prawej i po lewej stronie, stał powieda, dzień, księżyc, rok, i wieki stoletnie, i godziny, jakoby osoby onym przypisując. N Stała i nowa Wiosna/ skroni przystrojone mając kwitnącym wieńcem. Iz słońce, które Faebusem zowią Poetowie, osobnym ruszaniem, i biegiem swoim, który, się pomyka a Tropico Cancri, od letnego nawrotnego koła, ad Tropicu Capricorni; to jest, do ozimego niskiego nawrotnego
Słońce, ktore Phoebem zową) pochodzą y płyną, dni, nocy, czásy, chwilę, godźiny, roki, wieki: przetoż bardzo pięknie tu Poetá opisuie, ktora w on czás czeladź stałá w páłacu Phoebowym; po práwey y po lewey stronie, stał powieda, dźień, kśiężyc, rok, y wieki stoletnie, y godźiny, iákoby osoby onym przypisuiąc. N Stałá y nowa Wiosná/ skroni przystroione máiąc kwitnącym wieńcem. Iz słońce, ktore Phaebusem zowią Poetowie, osobnym ruszaniem, y biegiem swoim, ktory, sie pomyka á Tropico Cancri, od letnego nawrotnego kołá, ad Tropicu Capricorni; to iest, do oźimego niskiego nawrotnego
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 55
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
Sarai/ ale Sara będzie imię jej. 16. I będę jej błogosławił/ a damci zniej Syna: będę jej błogosławił: i będzie rozmnożona w narody: a Królowie narodów zniej wynidą. 17. Tedy Abraham padł na oblicze swoje/ i rozśmiał się: a mówił wsercu swym: Zaż człowiekowi stoletniemu urodzi się Syn i ażaz Sara w dziewiącidziesiąt lat porodzi? 18.
I Rzekł Abraham do Boga: Oby tylko Ismael żył przed obliczem twojem: 19. I rzekł Bóg Zaiste/ Sara żona twoja urodzi tobie Syna: i nazowiesz imię jego Izaak: i utwirdzę przymierze moje znim/ umową wieczną: i z nasieniem
Sárái/ ále Sárá będźie imię iey. 16. Y będę iey błogosłáwił/ á damći zniey Syná: będę iej błogosłáwił: y będźie rozmnożona w narody: á Krolowie narodow zniey wynidą. 17. Tedy Abráhám padł ná oblicze swoje/ y rozśmiał śię: á mowił wsercu swym: Zaż człowiekowi stoletniemu urodźi śię Syn y ażaz Sárá w dźiewiąćidźieśiąt lat porodźi? 18.
Y Rzekł Abráhám do Bogá: Oby tylko Ismáel żył przed obliczem twojem: 19. Y rzekł Bog Záiste/ Sárá żoná twojá urodźi tobie Syná: y názowiesz imię jego Izáák: y utwirdzę przymierze moje znim/ umową wieczną: y z naśieniem
Skrót tekstu: BG_Rdz
Strona: 15
Tytuł:
Biblia Gdańska, Księga Rodzaju
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
oczu swych utraca! Płacz próżny, byśmy Erydanem lali Łzy i pierś biciem częstym mordowali, Kto w podziemnym grobie, Już spoczywa sobie. Uczciwe życie, postępki wspaniałe W poczet lat długich pójdą, lubo małe Dnie życia liczył, ani zajdą mrokiem, Które przed ludzkim jasne były okiem, Lecz pójdą owszeki Żyć w stoletne wieki. PIEŚŃ XXXIV DO MAJESTATU BOSKIEGO
Panie! Wszechmocny Panie, Twórco słonecznej jasności. Wielki Monarcho nieba, wielki w swojej wielmożności,
Nie głos puszony-ć wnoszę, ale dźwięki uniżone; Serce mostem pokładam Tobie, serce ukorzone.
Z niego wznikają strzały, które na lot miasto puchów Westchnienia zawierają, i nisko skruszonych duchów.
oczu swych utraca! Płacz próżny, byśmy Erydanem lali Łzy i pierś biciem częstym mordowali, Kto w podziemnym grobie, Już spoczywa sobie. Uczciwe życie, postępki wspaniałe W poczet lat długich pójdą, lubo małe Dnie życia liczył, ani zajdą mrokiem, Które przed ludzkim jasne były okiem, Lecz pójdą owszeki Żyć w stoletne wieki. PIEŚŃ XXXIV DO MAJESTATU BOSKIEGO
Panie! Wszechmocny Panie, Twórco słonecznej jasności. Wielki Monarcho nieba, wielki w swojej wielmożności,
Nie głos puszony-ć wnoszę, ale dźwięki uniżone; Serce mostem pokładam Tobie, serce ukorzone.
Z niego wznikają strzały, które na lot miasto puchów Westchnienia zawierają, i nisko skruszonych duchów.
Skrót tekstu: GawPieśBar_II
Strona: 140
Tytuł:
Pieśni
Autor:
Jan Gawiński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1685
Data wydania (nie wcześniej niż):
1685
Data wydania (nie później niż):
1685
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
inszą wieczną uczynił Jubileuszu Ordynacją, postonowiwszy, aby co 25. lat Miłościwy Rok odprawowal się; żył ten PAPIEŻ Roku 1458. Inni jeszcze te postanowienie Jubileuszu co lat 25. postanowienie, Grzegorzowi XI. przypisują Roku 1375. EUROPA. O Papieżu i Odpustach Jubileuszu.
Te są Ordynaryjne Jubileusze, olim Sekularne, alias co stoletnie, nazwane inaczej Rokiem Świętym, Miłościwym Latem, czasem Odpuszczenia. Te trwają w Rzymie od Wigilii Narodzenia Pańskiego, aż do drugiej Wigilii, Rok cały: Dopiero extra Romam dla nie mocnych bywają pozwolone, i dla niemogących z jakiejkolwiek racyj, w Rzymie się stawić. Inne Jubileusze są Ekstraodrynaryjne, które PAPIEŻE na początkuswojej Eksaltacyj
inszą wieczną uczynił Iubileuszu Ordynacyą, postonowiwszy, áby co 25. lat Miłościwy Rok odpráwowál się; żył ten PAPIEŻ Roku 1458. Inni ieszcze te postanowienie Iubileuszu co lat 25. postanowienie, Grzegorzowi XI. przypisuią Roku 1375. EUROPA. O Papieżu y Odpustach Iubileuszu.
Te są Ordynaryine Iubileusze, olim Sekularne, alias co stoletnie, názwane ináczey Rokiem Swiętym, Miłościwym Latem, czasem Odpuszczenia. Te trwáią w Rzymie od Wigilii Národzenia Pańskiego, aż do drugiey Wigilii, Rok cały: Dopiero extra Romam dla nie mocnych bywáią pozwolone, y dla niemogących z iakieykolwiek rácyi, w Rzymie się stawić. Inne Iubileusze są Extraordynáryine, ktore PAPIEŻE ná początkuswoiey Exaltacyi
Skrót tekstu: ChmielAteny_II
Strona: 144
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 2
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1746
Data wydania (nie wcześniej niż):
1746
Data wydania (nie później niż):
1746
/ nie psuj zdrowia marnie/ Bo za jedną chorobą siłać się ich wgarnie. A jako z żelaza rdzę z trudnością wyprawi/ Tak się też kto raz skazi/ nie rychło naprawi. A tak jeśli chcesz zdrów być/ pokić nici Kloto Bo kto masz za co/ ratuj zdrowia ułomnego/ Tedy wieku dopedzisz Orla stoletnego. JAN ACHACY KMITA D. SIMONA SYRENNIVSA KSIĘGI PIERWSZE, O Ziołach Rozmaitych. O KOSACV ROZDZIAŁ I. Iris Celeste lilium. Blawgilgen. Blawschwertel Himmel schwertel.
KOsaciec jest ziele wielom znajome. Ten acz rożmaity/ jednak dwój napospoliciej przychodzi do używania lekarskiego. Ogródny/ albo swojski jeden: drugi polny/ albo dziki.
/ nie psuy zdrowia márnie/ Bo zá iedną chorobą śiłáć śie ich wgárnie. A iáko z żelázá rdzę z trudnośćią wypráwi/ Ták sie też kto raz skáźi/ nie rychło nápráwi. A ták ieśli chcesz zdrow bydź/ pokić nići Kloto Bo kto masz zá co/ rátuy zdrowia vłomnego/ Tedy wieku dopedźisz Orlá stoletnego. IAN ACHACY KMITA D. SIMONA SYRENNIVSA KSIĘGI PIERWSZE, O Ziołách Rozmáitych. O KOSACV ROZDZIAŁ I. Iris Celeste lilium. Blawgilgen. Blawschwertel Himmel schwertel.
KOsaćiec iest źiele wielom znáiome. Ten ácz rożmáity/ iednák dwoy napospoliciey przychodźi do vżywánia lekárskiego. Ogrodny/ álbo swoyski ieden: drugi polny/ álbo dźiki.
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 6nlb
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
. 89. l. 1. de Ciuit. Dei cap. 21.
To niezgoda ciuilis, a kiedy się do niej przymiesza owa niezgoda jadowitej Polityki/ którą my w nieszczęśliwej Koronie naszej zowiemy Dissidium de Relligione. Och Boże jako ta Państwa niszczy/ psuje/ wywraca/ pustoszy/ plondruje? Już to czerw który stoletnie dęby toczy. Rdza która i hartowane Żelazo niszczy. Jad który nazdrowsze serce zara- za. Nie przywodzę na to dowodów bo jasnym są dowodem Państwa Niemieckie/ które to Dissidium nieszczęśliwe zgryzło/ roztoczyło/ zniszczyło/ śmiertelnie zaraziło. A nie dziw: Bo zaprawdę niegodne tak Państwa jako i Familie błogosławieństwa Bożego/ które to dissidium
. 89. l. 1. de Ciuit. Dei cap. 21.
To niezgodá ciuilis, á kiedy się do niey przymiesza owá niezgodá iádowitey Polityki/ ktorą my w nieszczęśliwey Koronie naszey zowiemy Dissidium de Relligione. Och Boże iáko tá Páństwá niszczy/ psuie/ wywraca/ pustoszy/ plondruie? Iuż to czerw ktory stoletnie dęby toczy. Rdzá ktora y hártowane Zelazo niszczy. Iad ktory názdrowsze serce zárá- ża. Nie przywodzę ná to dowodow bo iásnym są dowodem Páństwá Niemieckie/ ktore to Dissidium nieszczęśliwe zgryzło/ rostoczyło/ zniszczyło/ śmiertelnie záráźiło. A nie dźiw: Bo záprawdę niegodne ták Páństwá iáko y Fámilie błogosławieństwá Bożego/ ktore to dissidium
Skrót tekstu: MijInter
Strona: 16
Tytuł:
Interregnum albo sieroctwo apostolskie
Autor:
Jacynt Mijakowski
Drukarnia:
Paweł Konrad
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
poprzek, jak się trafi, bohatyr surowy Piersi szerokie począł rozwalać i głowy: Lecą łokcie z rękami, lecą i łopatki, Konie noszą swych panów przeciętych ostatki. Widział kto, kiedy wicher w zaburzone czasy Rzuca się z jadem wściekłem na wyniosłe lasy, Gdzie przejdzie, z ozdób swoich zdarte zostawuje, Żadna góra, stoletni dąb go nie hamuje. PIEŚŃ XXVII.
XXVI.
Wiele tych, co gniewowi Rodomontowemu Szczęściem uszli, wiele tych, co Gradasowemu, Rozumieją, iż żartkość i zbyt rącze nogi Już ich śmierci odjęły, już zbawiły trwogi; Aliści na Rugiera po zad natrafiają, Bezpieczni, nad nadzieję zdrowia pokładają. Bo człowiek, co
poprzek, jak się trafi, bohatyr surowy Piersi szerokie począł rozwalać i głowy: Lecą łokcie z rękami, lecą i łopatki, Konie noszą swych panów przeciętych ostatki. Widział kto, kiedy wicher w zaburzone czasy Rzuca się z jadem wściekłem na wyniosłe lasy, Gdzie przejdzie, z ozdób swoich zdarte zostawuje, Żadna góra, stoletni dąb go nie hamuje. PIEŚŃ XXVII.
XXVI.
Wiele tych, co gniewowi Rodomontowemu Szczęściem uszli, wiele tych, co Gradasowemu, Rozumieją, iż żartkość i zbyt rącze nogi Już ich śmierci odjęły, już zbawiły trwogi; Aliści na Rugiera po zad natrafiają, Bezpieczni, nad nadzieję zdrowia pokładają. Bo człowiek, co
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 326
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
ciężarem Ciała teraz pogardzić, lecz za Bożej darem Łaski masz na koronę zacniejszą zarabiać, I więtszemi do niej się w Zakonie ozdabiać Cnotami: jeszcześ bowiem niewiele pracował Na tę zapłatę, którąć Bóg w Niebie zgotował. Tedyć potrzeba jeszcze trochę robić więcej, Abyś wszedł do wesela Pana Twego prędzej: Bo i ja stoletni mąż prawie siedmdziesiąty Przepędziłem w tej głuchej puszczy rok i piąty; Tobie zaś nietak długo przyjdzie żyć w tym lesie, Jednak do tego czasu masz trwać aż przyniesie Czas od Boga śmierć, abyś wziął grosz z temi wieczny, Którzy dnia prace znieśli, i upał słoneczny. A przetoż przyjacielu co Bóg dekretował
ćiężarem Ciáłá teraz pogárdźić, lecz zá Bożey dárem Łáski masz ná koronę zacnieyszą zárabiáć, Y więtszemi do niey się w Zakonie ozdabiáć Cnotámi: ieszcześ bowiem niewiele prácował Ná tę zápłátę, ktorąć Bog w Niebie zgotował. Tedyć potrzebá ieszcze troche robić więcey, Abyś wszedł do wesela Páná Twego pręcey: Bo y ia stoletni mąż práwie śiedmdźieśiąty Przepędźiłem w tey głuchey puszczy rok y piąty; Tobie záś nieták długo przyydźie żyć w tym leśie, Iednák do tego czásu masz trwáć áż przynieśie Czás od Bogá śmierć, ábyś wźiął grosz z temi wieczny, Ktorzy dniá prace znieśli, y vpał słoneczny. A przetoż przyiaćielu co Bog dekretował
Skrót tekstu: DamKuligKról
Strona: 288
Tytuł:
Królewic indyjski
Autor:
Jan Damasceński
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
i woła,
Pozwól mi spytać zuchwałej Fortuny, Wszak ta do twojej należy komendy, Czyś jej w moc oddał gromy i pioruny? Czy wolno jej się rozpościerać wszędy? Czy ma tę władzą z twoich ordynansów, Być Monarchinią i Panią wakansów? Wyniosłe cedry wichrom każe kruszyć, Ciernia i głogi ani się zachwieją, Stoletne dęby z mocnych gruntów ruszyć, A trzciny stoją podparte nadzieją, Ze choć je burza aż do ziemi przygnie, Prędko powstanie, i głowę podźwignie. Ten co nie dawno pługiem, sochą, radłem, Zakopanego szukał szczęścia w roli, Żadną nauką, nawet abecadłem Głowy nie złomał, oraczem być woli, Słusznie pracował i
y woła,
Pozwol mi spytać zuchwałey Fortuny, Wszák ta do twoiey náleży kommendy, Czyś iey w moc oddał gromy y pioruny? Czy wolno iey się rospościerać wszędy? Czy ma tę władzą z twoich ordynansow, Bydź Monarchinią y Pánią wákansow? Wyniosłe cedry wichrom każe kruszyć, Ciernia y głogi áni się záchwieią, Stoletne dęby z mocnych gruntow ruszyć, A trzciny stoią podparte nádzieią, Ze choć ie burza aż do ziemi przygnie, Prędko powstánie, y głowę podźwignie. Ten co nie dáwno pługiem, sochą, rádłem, Zákopanego szukał szczęścia w roli, Zádną náuką, náwet abecadłem Głowy nie złomał, oráczem bydź woli, Słusznie prácował y
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 268
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752