. OCCASIO FACIT FUREM
Złym położeniem złodziej, a niewiara druga Przyczyną, że się często psuje wierny sługa. Nie posądzaj, komuś już swych powierzył kluczy. Niejeden, zabiegając zdradzie, zdradzać uczy: Rozliczne wiary jego wymyślając próby, Dotąd mu niewiadome podaje sposoby. Kogo nie rządzi cnota ani bojaźń boża, Choćby miał stookiego Argusa za stróża, Niech ztem kłódek zamyka, jeszcze w większej liczy Złodziej, im co subtelniej ukradnie, zdobyczy. 136 (P). OBIERANIE PRZYJACIÓŁ
Błądzisz, choć nie na jednej doświadczyłeś próbie, Jakiego masz obierać przyjaciela sobie. Zdobywałeś w obozie, w kościele, w ratuszu. Doświadczałeś przyjaciół
. OCCASIO FACIT FUREM
Złym położeniem złodziej, a niewiara druga Przyczyną, że się często psuje wierny sługa. Nie posądzaj, komuś już swych powierzył kluczy. Niejeden, zabiegając zdradzie, zdradzać uczy: Rozliczne wiary jego wymyślając próby, Dotąd mu niewiadome podaje sposoby. Kogo nie rządzi cnota ani bojaźń boża, Choćby miał stookiego Argusa za stróża, Niech stem kłódek zamyka, jeszcze w większej liczy Złodziej, im co subtelniej ukradnie, zdobyczy. 136 (P). OBIERANIE PRZYJACIÓŁ
Błądzisz, choć nie na jednej doświadczyłeś próbie, Jakiego masz obierać przyjaciela sobie. Zdobywałeś w obozie, w kościele, w ratuszu. Doświadczałeś przyjaciół
Text ID: PotFrasz1Kuk_II
Page: 66
Title:
Ogród nie plewiony
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams
Humorous:
no
Release date:
1677
Release date (no earlier than):
1677
Release date (no later than):
1677
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987
, Rej, Smolik, Karmanowski, Orzelski, Żórawiński, Grotkowski i co ich Obfita w syny Polska może znaleźć swoich. Odchodząc potem, aby spokojnie leżało Ciało to, i to dłużej, coś zbudował, trwało, Osadź to wszytko strażą, jak może być pilną, I każ go dozornością pilnować usilną: Niechaj stooki Argus nieuśpione oczy Tu wytrzeszczy i wieczną straż nad nim zatoczy; I Apollo w tym kształcie jak bydła pilnował, Kiedy w domu Admeta za mord pokutował, I w jakim przybrawszy się w pasterską postawę, Zwiódł Issę Makarównę na wszeteczną sprawę; Albo smok, co pilnował owocu złotego, Stróż sadów hesperyjskich Atlanta wielkiego; I
, Rej, Smolik, Karmanowski, Orzelski, Żórawiński, Grotkowski i co ich Obfita w syny Polska może znaleźć swoich. Odchodząc potem, aby spokojnie leżało Ciało to, i to dłużej, coś zbudował, trwało, Osadź to wszytko strażą, jak może być pilną, I każ go dozornością pilnować usilną: Niechaj stooki Argus nieuśpione oczy Tu wytrzeszczy i wieczną straż nad nim zatoczy; I Apollo w tym kształcie jak bydła pilnował, Kiedy w domu Admeta za mord pokutował, I w jakim przybrawszy się w pasterską postawę, Zwiódł Issę Makarównę na wszeteczną sprawę; Albo smok, co pilnował owocu złotego, Stróż sadów hesperyjskich Atlanta wielkiego; I
Text ID: MorszAUtwKuk
Page: 138
Title:
Utwory zebrane
Author:
Jan Andrzej Morsztyn
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Humorous:
no
Release date:
1654
Release date (no earlier than):
1654
Release date (no later than):
1654
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Utwory zebrane
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1971
, gdy strony obiedwie, Świeżych coraz posiłków sercy pobudzone, Wściekłym gniewem czyniły ślepe i szalone. Stąd moskiewska oblokiem z boku jazda spada, Stąd czołkiem pochylona piechota się skrada, Obiema silni naszy, obu jako który PIon paruje Polifem z Wulkanowej góry, Pan śrzód ognia i mieczów przywodzi, szykuje, Sam jak Argus stooki wszystko upatruje, On przeszedłby Fabiów sercem doświadczonych, Od żartkością po kłosach bieżałby nietknionych. I gdy widzi że naszym, którzy w sprawie stali, Szkodzi z dział nieprzyjaciel, razem się zapali, I razem: Hej na co się, na co dłużej chować! W głowę wojsku wszystkiemu każe następować. Uderzą się
, gdy strony obiedwie, Świeżych coraz posiłków sercy pobudzone, Wściekłym gniewem czyniły ślepe i szalone. Ztąd moskiewska oblokiem z boku jezda spada, Ztąd czołkiem pochylona piechota się skrada, Obiema silni naszy, obu jako który PIon paruje Polifem z Wulkanowej góry, Pan śrzód ognia i mieczów przywodzi, szykuje, Sam jak Argus stooki wszystko upatruje, On przeszedłby Fabiów sercem doświadczonych, Od żartkością po kłosach bieżałby nietknionych. I gdy widzi że naszym, którzy w sprawie stali, Szkodzi z dział nieprzyjaciel, razem się zapali, I razem: Hej na co się, na co dłużej chować! W głowę wojsku wszystkiemu każe następować. Uderzą się
Text ID: TwarSRytTur
Page: 20
Title:
Zbiór różnych rytmów
Author:
Samuel Twardowski
Place of publication:
nieznane
Region:
Greater Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
songs
Subject:
history
Humorous:
no
Release date:
między 1631 a 1661
Release date (no earlier than):
1631
Release date (no later than):
1661
Modern edition:
yes
Editor of the modern edition:
Kazimierz Józef Turowski
Place of publication of the modern edition:
Kraków
Publisher of the modern edition:
Drukarnia "Czasu"
Release date of the modern edition:
1861
, A szedziwe promienie ciemie mu okryły. Niewinność ceremonij i proste przymioty, Nieobłudne Charytes staropolskiej cnoty. Tenże, polus sieradzki zna Radoszewskiego, Kasztelana senatu swego wieluńskiego. Nie wszystkim za granice w obce horyzony, Trzeba kogo przynajmniej w domu do obrony, Gdzieby jako z egipskich piramid wysokich, Latarnie Neronowej i Argów stookich, Dochodziły potrzebne ojczyzny przestrogi: Co Szwed myśli, co Wejmar, co w Śląsku za trwogi; Ani się myli na tem; bo tak o niej czuje, Że więcej nad swe własne dobro jej miłuje. I na tamtem korony ukrainnem czele Upatruje daleko jej nieprzyjaciele. Mało na tych sieradzka jeszcze ziemia miała, Wiel
, A szedziwe promienie ciemie mu okryły. Niewinność ceremonij i proste przymioty, Nieobłudne Charytes staropolskiej cnoty. Tenże, polus sieradzki zna Radoszewskiego, Kasztelana senatu swego wieluńskiego. Nie wszystkim za granice w obce horyzony, Trzeba kogo przynajmniej w domu do obrony, Gdzieby jako z egiptskich piramid wysokich, Latarnie Neronowej i Argów stookich, Dochodziły potrzebne ojczyzny przestrogi: Co Szwed myśli, co Wejmar, co w Szląsku za trwogi; Ani się myli na tem; bo tak o niej czuje, Że więcej nad swe własne dobro jej miłuje. I na tamtem korony ukrainnem czele Upatruje daleko jej nieprzyjaciele. Mało na tych sieradzka jeszcze ziemia miała, Wiel
Text ID: TwarSRytTur
Page: 77
Title:
Zbiór różnych rytmów
Author:
Samuel Twardowski
Place of publication:
nieznane
Region:
Greater Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
songs
Subject:
history
Humorous:
no
Release date:
między 1631 a 1661
Release date (no earlier than):
1631
Release date (no later than):
1661
Modern edition:
yes
Editor of the modern edition:
Kazimierz Józef Turowski
Place of publication of the modern edition:
Kraków
Publisher of the modern edition:
Drukarnia "Czasu"
Release date of the modern edition:
1861
gdzie po tynkowanych Drogo ścianach, historii wiele odkowanych W miedzi, i starożytnym widzieć mozaiku: O tych zwłaszcza heroach, którzy kiedy w szyku Krwawej służąc Bellony, czego dokazali, Czemby sobie łaskawą panią tę zjednali, A wyzuwszy człowieka, po śmierci wskrzeszone Z prochu gdzieś ich popioły były poświęcone. Widzieć naprzód płynącą łódż stooką owę, Wyrobioną na sławę niegdy Jazonowę Z Terebintów tespijskich; a ta złote ono Za tatarską Phasydą skazuje mu runo: I Fryksa, i przy wielkiej zarazem nadziei Królestwa bogatego, małżeństwo Medei. Tamże się z Minotaurem Tezeus pasuje, Tam z wężami Herkules w kolebce morduje, I od Korysteusza, żeby świat od wszelkichZbawił
gdzie po tynkowanych Drogo ścianach, historyi wiele odkowanych W miedzi, i starożytnym widzieć mozaiku: O tych zwłaszcza heroach, którzy kiedy w szyku Krwawej służąc Bellony, czego dokazali, Czemby sobie łaskawą panią tę zjednali, A wyzuwszy człowieka, po śmierci wskrzeszone Z prochu gdzieś ich popioły były poświęcone. Widzieć naprzód płynącą łódż stooką owę, Wyrobioną na sławę niegdy Jazonowę Z Terebintów tespijskich; a ta złote ono Za tatarską Phasydą skazuje mu runo: I Fryxa, i przy wielkiej zarazem nadziei Królestwa bogatego, małżeństwo Medei. Tamże się z Minotaurem Tezeus pasuje, Tam z wężami Herkules w kolebce morduje, I od Korysteusza, żeby świat od wszelkichZbawił
Text ID: TwarSRytTur
Page: 102
Title:
Zbiór różnych rytmów
Author:
Samuel Twardowski
Place of publication:
nieznane
Region:
Greater Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
songs
Subject:
history
Humorous:
no
Release date:
między 1631 a 1661
Release date (no earlier than):
1631
Release date (no later than):
1661
Modern edition:
yes
Editor of the modern edition:
Kazimierz Józef Turowski
Place of publication of the modern edition:
Kraków
Publisher of the modern edition:
Drukarnia "Czasu"
Release date of the modern edition:
1861
wielką zawieszony Miecz z dobrego żelaza w boju doświadczony. Tymci drudzy do sławy wielkiej przychodzili I herbów znaków sobie szlacheckich nabyli.
PERSEVS stąd otrzymał nieśmiertelną sławę/ Iż okrutnej Medusie uciął mieczem głowę. Która (jako udają) tak nieszczęsna była/ Ze wzrokiem swym straszliwym ludzi zabijała.
Tegoż i Merkuriusz używał oręża Którym zabiłARGUSA stookiego męża. Tym też JAZON złotego dostał w KOLCHV runa/ Tym i MEDEA tam stąd była uniesiona.
Tym Herkules był wszytkim narodom straszliwy/ Przez które dostąpił nieśmiertelnej sławy. Przed którym i srogi zwierz i okrutni ludzie Gdziesiekolwiek obrócił upadali wszędzie.
Upadł marnie wypadszy (od żelaza) z Trojej HEKTÓR wielki zwyciężca/ mur wszytkiej
wielką záwieszony Miecz z dobrego żelázá w boiu doswiadczony. Tymći drudzy do sławy wielkiey przychodźili Y herbow znákow sobie szlácheckich nábyli.
PERSEVS stąd otrzymał nieśmiertelną sławę/ Iż okrutney Meduśie vćiął mieczem głowę. Ktorá (iáko vdáią) ták niesczęsna byłá/ Ze wzrokiem swym strászliwym ludźi zábiiáłá.
Tegoż y Merkuriusz vżywał orężá Ktorym zábiłARGVSA stookiego mężá. Tym też IAZON złotego dostał w KOLCHV runá/ Tym y MEDEA tám stąd byłá vnieśioná.
Tym HERCVLES był wszytkim narodom strászliwy/ Przez ktore dostąpił nieśmiertelney sławy. Przed ktorym y srogi zwierz y okrutni ludźie Gdźieśiekolwiek obroćił vpadáli wszędźie.
Vpadł márnie wypadszy (od żelázá) z Troiey HEKTOR wielki zwyćiężca/ mur wszytkiey
Text ID: RoźOff
Page: L2
Title:
Officina ferraria
Author:
Walenty Roździeński
Printing house:
Szymon Kempini
Place of publication:
Kraków
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
scientific-didactic texts
Genre:
textbooks
Subject:
metallurgy
Humorous:
no
Release date:
1612
Release date (no earlier than):
1612
Release date (no later than):
1612
ze wszystką potęgą Otwarszy tabor na tę górę wbiegą Chcąc żywo wyniść z wojennego dźwięku I z naszych jako wyłomać się ręku. Czy rozumieli, że pono w tym czasie Miało co naszym zbywać na Atlasie, Który tę wojnę w ciężkiej szczęścia wadze Na plecach dźwigał przy Pańskiej powadze? Lecz nie śpi książę, jak Argus stooki, Ani mu w pracy lepią powiek mroki, Lub dzienny upał, lub chłód cierpi w nocy Na wszystkie jednak trzyma strony oczy, A nie mogąc cnej nasycić się sławy Co prędzej z pułkiem bieży do rozprawy Na zgiełk kozacki i ferwor gotowy, Który im wlała alchimija w głowy. Tuż za książęciem także w wielkim dziele
ze wszystką potęgą Otwarszy tabor na tę górę wbiegą Chcąc żywo wyniść z wojennego dźwięku I z naszych jako wyłomać się ręku. Czy rozumieli, że pono w tym czasie Miało co naszym zbywać na Atlasie, Który tę wojnę w ciężkiej szczęścia wadze Na plecach dźwigał przy Pańskiej powadze? Lecz nie śpi książę, jak Argus stooki, Ani mu w pracy lepią powiek mroki, Lub dzienny upał, lub chłód cierpi w nocy Na wszystkie jednak trzyma strony oczy, A nie mogąc cnej nasycić się sławy Co prędzej z pułkiem bieży do rozprawy Na zgiełk kozacki i ferwor gotowy, Który im wlała alchimija w głowy. Tuż za książęciem także w wielkim dziele
Text ID: BorzNaw
Page: 126
Title:
Morska nawigacyja do Lubeka
Author:
Marcin Borzymowski
Place of publication:
Lublin
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
factual literature
Humorous:
no
Release date:
1662
Release date (no earlier than):
1662
Release date (no later than):
1662
Modern edition:
yes
Editor of the modern edition:
Roman Pollak
Place of publication of the modern edition:
Gdańsk
Publisher of the modern edition:
Wydawnictwo Morskie
Release date of the modern edition:
1971
Kiedy się ciało Wsztuki rzeżało Mieczem Tyfona.
Szlochaj! z Wenerą Świecie, nad cerą Płci Adonida,
Rwie na nim szaty, Kozieł brodaty, Nie miecz, nie dzida;
To tylko zyskał, Ze gdy krwią pryskał, z Krwi wynikneła.
Roża, lecz głogiem, I kozim rogiem Zdala cuchneła.
Strzeż się stooki, Argusie, póki Niestracisz wzroku,
Kiedyć Merkury DUCHOWNE.
Po ryje dziury Na każdym oku;
Tylko się oczy Twych umbra toczy w Pośledniej stronie,
Nad Pawią nogą, z Pyszno ubogą Miną, w ogonie.
Epaminondzie, Ledwo na londzie, Sława stanęła,
Nagłym impetem z Tebańskim grzbietem z Oczu znikneła.
Kiedy się ćiáło Wsztuki rzeżáło Mieczem Tyfoná.
Szlochay! z Wenerą Swiećie, nád cerą Płći Adonidá,
Rwie ná nim száty, Koźieł brodáty, Nie miecz, nie dźidá;
To tylko zyskał, Ze gdy krwią pryskał, z Krwi wyniknełá.
Roża, lecz głogiem, Y kozim rogiem Zdálá cuchnełá.
Strzeż się stooki, Arguśie, poki Niestráćisz wzroku,
Kiedyć Merkury DVCHOWNE.
Po ryie dźiury Ná káżdym oku;
Tylko się oczy Twych umbrá toczy w Pośledniey stronie,
Nád Pawią nogą, z Pyszno ubogą Miną, w ogonie.
Epáminondźie, Ledwo ná londźie, Sławá stánełá,
Nagłym impetem z Thebańskim grzbietem z Oczu zniknełá.
Text ID: JunRef
Page: 28
Title:
Refleksje duchowne na mądry króla Salomona sentyment
Author:
Mikołaj Karol Juniewicz
Printing house:
Drukarnia Jasnej Góry Częstochowskiej
Place of publication:
Częstochowa
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Humorous:
no
Release date:
1731
Release date (no earlier than):
1731
Release date (no later than):
1731
KULIGOWSKIEGO, Dziekana Wołkowyskiego, Proboszcza i Plebana Wołpińskiego, w Przełożeniu godnej o Nim i o Świętym BARLAAMIE Pustelniku Historyjej. w strój Polski przybranego M.STANISŁAW Józef BieżANOWSKI, w Przesławnej Akademii Krakowskiej Filozofii Doktor, i Ordynaryjny Poeta. życzliwym aplauzem wita.
ZRzenica Niebos z kąd na świat szeroki Najpierwszy promień, i wzrok swój stooki Złotego niesie Faeba roziaśnieniem; Gdzie rumieniec swój, nocnym tając cieniem, W ranym szarłacie Jutrzenka odkrywa, Gdzie słoneczna się śliczna twarz omywa W Kryształach morskich; aż nią z Piróentem Wóz, co tysiącnym ciska diamentem, Orientalnym kraju Indyjskiego Błyśnie Narodom Królestwa możnego: Z tąd nam zawitasz jutrzenko rożana, I perło idziesz nieoszacowana,
KVLIGOWSKIEGO, Dźiekaná Wołkowyskiego, Proboszczá y Plebaná Wołpińskiego, w Przełożeniu godney o Nim y o Swiętym BARLAAMIE Pustelniku Historiey. w stroy Polski przybránego M.STANISŁAW IOZEF BIEZANOWSKI, w Przesławney Akádemiey Krákowskiey Filozofiey Doktor, y Ordináriyny Póétá. życzliwym applauzem wita.
ZRzenicá Niebos z kąd ná świát szeroki Naypierwszy promień, y wzrok swoy stooki Złotego nieśie Phaebá roziáśnieniem; Gdźie rumieniec swoy, nocnym táiąc ćieniem, W ránym szárłaćie Iutrzenká odkrywa, Gdźie słoneczna się śliczna twarz omywa W Krzyształách morskich; áż nią z Piróèntem Woz, co tyśiącnym ćiska dyámentem, Orientálnym kráiu Indiyskiego Błyśnie Národom Krolestwá możnego: Z tąd nąm záwitasz iutrzenko rożána, Y perło idźiesz nieoszácowána,
Text ID: DamKuligKról
Page: v6
Title:
Królewic indyjski
Author:
Jan Damasceński
Translator:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Printing house:
Mikołaj Aleksander Schedel
Place of publication:
Kraków
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
epic
Genre:
hagiographies
Subject:
religion
Humorous:
no
Release date:
1688
Release date (no earlier than):
1688
Release date (no later than):
1688
ponieważ inaczej Niemogę być bezpieczny; drogę wiedzieć raczej. Którą idąc, mandata mógłbym pełnić Pańskie A zdrady naroszczone zwyciężyć szatańskie, Abym po odpuszczeniu pierwszych nieprawości Dobrotliwego Pana do zapalczywości Nowem niewzbudził grzechem. Inaczej niemogę Ujść zdrady świata, chyba pokażesz mi droge. Bo, niech kto ma jak Argus stooki ostróżne Oczy, daremna będzie straż na zdrady różne.
Dał tak respons Barlaam: Miłościwy Panie I Królu, wdzięczne mi twe, to mądre pytanie. Trudno, przyznam, aby kto blisko posadzony Ognia smolnego, niebył dymem okurzony: Tak trudna i niełatwa, kto jest przywiązany Do świata jak łańcuchem, aby bez nagany
ponieważ ináczey Niemogę bydź bespieczny; drogę wiedźieć raczey. Ktorą idąc, mándátá mogłbym pełnić Páńskie A zdrády nároszczone zwyciężyć szátáńskie, Abym po odpuszczeniu pierwszych niepráwośći Dobrotliwego Páná do zápálczywośći Nowem niewzbudźił grzechem. Ináczey niemogę Vyść zdrády świátá, chybá pokażesz mi droge. Bo, niech kto ma iák Argus stooki ostrożne Oczy, daremna będźie straż ná zdrády rożne.
Dał ták respons Bárláám: Miłośćiwy Pánie Y Krolu, wdźięcżne mi twe, to mądre pytánie. Trudno, przyznam, áby kto blisko posádzony Ogniá smolnego, niebył dymem okurzony: Tak trudna y niełatwa, kto iest przywiązány Do świátá iák łańcuchem, áby bez nágány
Text ID: DamKuligKról
Page: 84
Title:
Królewic indyjski
Author:
Jan Damasceński
Translator:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Printing house:
Mikołaj Aleksander Schedel
Place of publication:
Kraków
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
epic
Genre:
hagiographies
Subject:
religion
Humorous:
no
Release date:
1688
Release date (no earlier than):
1688
Release date (no later than):
1688