się plącą, Czy już, już materyją trzymać wychodzącą, Której strach, zwykłej swojej dokazując sztuki, Choć ma dosyć ochoty, dodaje przynuki, Czyby się zaś oganiać, gdy około ucha, Ni kula muszkietowa, brzmi żądlista mucha? O, kiedyżby, tak srogim przestraszony dźwiękiem Pomyślę, teraz się stać Briarem storękiem! Szabla po piętach tłucze, chustka z szyje spadła; Kapelusz z głowy, jeszczem też miał trochę sadła. Sapię, dmucham, pocę się z niesłychanej nuże. Toż dopadszy na drodze głębokiej kałuże, I z głową się zanurzę; w tej dopiero toni, Dwa odniósszy postrzały, zniknąłem pogoni.
Szczęśliwe
się plącą, Czy już, już materyją trzymać wychodzącą, Której strach, zwykłej swojej dokazując sztuki, Choć ma dosyć ochoty, dodaje przynuki, Czyby się zaś oganiać, gdy około ucha, Ni kula muszkietowa, brzmi żądlista mucha? O, kiedyżby, tak srogim przestraszony dźwiękiem Pomyślę, teraz się stać Bryjarem storękiem! Szabla po piętach tłucze, chustka z szyje spadła; Kapelusz z głowy, jeszczem też miał trochę sadła. Sapię, dmucham, pocę się z niesłychanej nuże. Toż dopadszy na drodze głębokiej kałuże, I z głową się zanurzę; w tej dopiero toni, Dwa odniósszy postrzały, zniknąłem pogoni.
Szczęśliwe
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 406
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
się obowiązkiem, nową wiążą wstęgą, Do gardł się na tym miejscu dzierżeć pod przysięgą, Dziękuje Lubomirski, że pod jego władzą Zgodnie wszyscy tak prędko namówić się dadzą, I co z niego być może, co ma najmilszego, Zdrowie łożyć przy zdrowiu przysięga każdego I byle sami chcieli; bo choćby dwugłowy Janus, choćby storęki Briareus nowy, Choćby Argus hetmanił im tysiącooczy, Gdy żołnierz nieposłuszny albo nieochoczy, Nic dobrego nie sprawi. Tak zaś z drugiej strony, Niech będzie żołnierz dobry, posłuszny, ćwiczony - Lubomirski bierze wielką buławę. WOJNA CHOCIMSKA
Jako lew nic nie wskóra, gdy zające wiedzie, Tak zginą i lwi, mając zająca na
się obowiązkiem, nową wiążą wstęgą, Do gardł się na tym miejscu dzierżeć pod przysięgą, Dziękuje Lubomirski, że pod jego władzą Zgodnie wszyscy tak prędko namówić się dadzą, I co z niego być może, co ma najmilszego, Zdrowie łożyć przy zdrowiu przysięga każdego I byle sami chcieli; bo choćby dwugłowy Janus, choćby storęki Bryjareus nowy, Choćby Argus hetmanił im tysiącooczy, Gdy żołnierz nieposłuszny albo nieochoczy, Nic dobrego nie sprawi. Tak zaś z drugiej strony, Niech będzie żołnierz dobry, posłuszny, ćwiczony - Lubomirski bierze wielką buławę. WOJNA CHOCIMSKA
Jako lew nic nie wskóra, gdy zające wiedzie, Tak zginą i lwi, mając zająca na
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 255
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
domu Nie ma rzec: ustąp (jeśli ciasno komu?) Co z nami siedząc oka nie zamruża, Śledzi za nami, jest już jako stróża! Co czyniem, mówiem, bada się jako by Do jego przyszło wiedzieć to osoby! Pozbądźcie tego mniemania: stooki Argus ten na nas przez jasne widoki Wzgląda; storęki obrzym już nas tyka Ściśle, a dalej ku nam się pomyka. Z prawa swojego i z wszetecznej wiary, Więc i z przysięgi łamania bez kary Ma, by wszech znosił chrześcijan fortylem, Mocą-li, co to jednym mu jest stylem. Więc go tam czynszem ujmiecie podobno Alboli jaką ofertą ozdobną, Tak
domu Nie ma rzec: ustąp (jeśli ciasno komu?) Co z nami siedząc oka nie zamruża, Śledzi za nami, jest już jako stróża! Co czyniem, mówiem, bada się jako by Do jego przyszło wiedzieć to osoby! Pozbądźcie tego mniemania: stooki Argus ten na nas przez jasne widoki Wzgląda; storęki obrzym już nas tyka Ściśle, a dalej ku nam się pomyka. Z prawa swojego i z wszetecznej wiary, Więc i z przysięgi łamania bez kary Ma, by wszech znosił chrześcijan fortylem, Mocą-li, co to jednym mu jest stylem. Więc go tam czynszem ujmiecie podobno Alboli jaką offertą ozdobną, Tak
Skrót tekstu: GawTarcz
Strona: 57
Tytuł:
Clipaeus Christianitatis to jest Tarcz Chrześcijaństwa
Autor:
Jan Gawiński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1680 a 1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1680
Data wydania (nie później niż):
1681
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Dariusz Chemperek, Wacław Walecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Collegium Columbinum
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2003