Jeśli, mogąc piechotą dojść, płynął na łodzi: Wielki Kato żałuje, kiedy z świata schodzi. 354. HUS RANA
Przyszedszy chłop do pana, gęś pod pachą trzyma. Tę kiedy, kłaniając się, trochę cieśniej zżyma, Co gorsza, gdy ją sobie w tył obrócił pyskiem, W samę twarz niespodzianym trafi go strzeliskiem. Chłop w nogi, a pan z brodą do kija usraną: „Aż cię — rzecze — zabiją z twoją gąską raną!” 355. SOFISTA
Przyjechał syn do ojca, długo bywszy w szkole, I obaczy we środę trzy jaja na stole. Chcąc rodzicom pokazać, że ma olej w głowie: „Nie
Jeśli, mogąc piechotą dojść, płynął na łodzi: Wielki Kato żałuje, kiedy z świata schodzi. 354. HUS RANA
Przyszedszy chłop do pana, gęś pod pachą trzyma. Tę kiedy, kłaniając się, trochę cieśniej zżyma, Co gorsza, gdy ją sobie w tył obrócił pyskiem, W samę twarz niespodzianym trafi go strzeliskiem. Chłop w nogi, a pan z brodą do kija usraną: „Aż cię — rzecze — zabiją z twoją gąską raną!” 355. SOFISTA
Przyjechał syn do ojca, długo bywszy w szkole, I obaczy we środę trzy jaja na stole. Chcąc rodzicom pokazać, że ma olej w głowie: „Nie
Text ID: PotFrasz4Kuk_I
Page: 340
Title:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams
Humorous:
no
Release date:
1669
Release date (no earlier than):
1669
Release date (no later than):
1669
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987
w jatkach ceni, Byle dostał na obiad podobnej pieczeni. Doszła zgoda i była, choć barzo ostrożnie, U obudwu krzyżowa pieczenia na rożnie. 370. NIE DOKAŻE STARY, CO MŁODY
Stary mąż młodej żony, przeciwiąc się gościom, Którzy mu żartowali u stołu z jejmością, Nabrawszy w gębę flegmy, chciał przez stół strzelisko Uczynić, aż on w kaszę, która stała blisko. A żona: „Tego figla i w nocy dokaże; Wiele razy chce trzasnąć, zawsze się pomaże.” Na to dziad: „Niewielka rzecz, miła pani, że trznę W łóżku, że stół opluję. Nie dbaj ty o wietrzne, Gdy pytlowi
w jatkach ceni, Byle dostał na obiad podobnej pieczeni. Doszła zgoda i była, choć barzo ostrożnie, U obudwu krzyżowa pieczenia na rożnie. 370. NIE DOKAŻE STARY, CO MŁODY
Stary mąż młodej żony, przeciwiąc się gościom, Którzy mu żartowali u stołu z jejmością, Nabrawszy w gębę flagmy, chciał przez stół strzelisko Uczynić, aż on w kaszę, która stała blisko. A żona: „Tego figla i w nocy dokaże; Wiele razy chce trzasnąć, zawsze się pomaże.” Na to dziad: „Niewielka rzecz, miła pani, że trznę W łóżku, że stół opluję. Nie dbaj ty o wietrzne, Gdy pytlowi
Text ID: PotFrasz4Kuk_I
Page: 347
Title:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams
Humorous:
no
Release date:
1669
Release date (no earlier than):
1669
Release date (no later than):
1669
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987
prząta. Panna służbista także, ubrawszy się pięknie, O panu nic nie myśli, bo też ani stęknie, Mając wygotowane w swym moździerzu kule, Nie chce brukać i dźwignie z spódnicą koszule; Tyłem drzwi otworzywszy, tak idzie z komnaty: Tylko co ma dać ognia przez dekiel kosmaty I wypuścić na flejtuch sadzone strzelisko, Trzaśnie ją pan dłonią w rzyć, jako była blisko. Dodał niespodziewany impetu trefunek, Że pana między oczy uderzy ładunek: Z tejże zaraz fuzyjej gęsty szrot, a z drugiej Gorącego ukropu wypuściła strugi. Więc miasto nabożeństwa idący do wanny: Nie rozumiałem, że tak nabijają panny. 421. KTO NIE
prząta. Panna służbista także, ubrawszy się pięknie, O panu nic nie myśli, bo też ani stęknie, Mając wygotowane w swym możdżerzu kule, Nie chce brukać i dźwignie z spódnicą koszule; Tyłem drzwi otworzywszy, tak idzie z komnaty: Tylko co ma dać ognia przez dekiel kosmaty I wypuścić na flejtuch sadzone strzelisko, Trzaśnie ją pan dłonią w rzyć, jako była blisko. Dodał niespodziewany impetu trefunek, Że pana między oczy uderzy ładunek: Z tejże zaraz fuzyjej gęsty szrot, a z drugiej Gorącego ukropu wypuściła strugi. Więc miasto nabożeństwa idący do wanny: Nie rozumiałem, że tak nabijają panny. 421. KTO NIE
Text ID: PotFrasz4Kuk_I
Page: 368
Title:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams
Humorous:
no
Release date:
1669
Release date (no earlier than):
1669
Release date (no later than):
1669
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987
. W tym jego dobry kompan, nadszedszy, gdy widzi, A on się z garłem, zadkiem i sumnieniem biedzi, Zawoła, nie desperuj! ksiądz tu nic nie sprawi, Pies i świnia tę raczej posługę odprawi. Pies tę wymięcie skwarnę, i jeśli poczuje Co reszty, jak serwetą gębę opucuje; Świnia tylne strzelisko; tylko się strzeż tego, Żebyć zaś nie ugryzła czegoś potrzebnego. I takci go na łoże wziąwszy uspokoił, Aby księdza nie wołał i więcej nie broił. Niechajże odtąd Jędrzej już nie pija miodu, Żeby na potym w izbie nie naczynił smrodu, Bo by nas na moskiewskich stolników nie stało, Że
. W tym jego dobry kompan, nadszedszy, gdy widzi, A on się z garłem, zadkiem i sumnieniem biedzi, Zawoła, nie desperuj! ksiądz tu nic nie sprawi, Pies i świnia tę raczej posługę odprawi. Pies tę wymięcie skwarnę, i jeśli poczuje Co reszty, jak serwetą gębę opucuje; Świnia tylne strzelisko; tylko się strzeż tego, Żebyć zaś nie ugryzła czegoś potrzebnego. I takci go na łoże wziąwszy uspokoił, Aby księdza nie wołał i więcej nie broił. Niechajże odtąd Jędrzej już nie pija miodu, Żeby na potym w izbie nie naczynił smrodu, Bo by nas na moskiewskich stolnikow nie stało, Że
Text ID: TrembWierszeWir_II
Page: 300
Title:
Wiersze
Author:
Jakub Teodor Trembecki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams, songs
Humorous:
no
Release date:
między 1643 a 1719
Release date (no earlier than):
1643
Release date (no later than):
1719
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Wirydarz poetycki
Editor of the modern edition:
Aleksander Brückner
Place of publication of the modern edition:
Lwów
Publisher of the modern edition:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Release date of the modern edition:
1911
jest, póki trzyźwy będzie, a niechże gardło przeleje, to się dopiero Panu Bogu i ludziom nad zamiar naprzykrzy. Pełno go po kościele, ołtarze obchodzić, modlić się i płakać w gorącości ducha będzie, to w pół kościoła, to w pół chóru mniejszego uklęknie, a na ostatek po pawimencie się upoci albo strzeliskiem w tył kogo dosięże.
Pójdźmy do ochędostwa. Ale ach! spuchnąć wszędzie od smrodu potrzeba. Bramy – barłogi i gnoje, ulice – psy zdechłe i ścierwy, podsienia – parowy i doły, rynki – sapiska i przepaści, domy – kloaki i smrody pozastępowały, stajnia koniowi topieliskiem, izba gościowi będzie śmiertelną więźnia Zbawiciela
jest, póki trzyźwy będzie, a niechże gardło przeleje, to się dopiero Panu Bogu i ludziom nad zamiar naprzykrzy. Pełno go po kościele, ołtarze obchodzić, modlić się i płakać w gorącości ducha będzie, to w pół kościoła, to w pół chóru mniejszego uklęknie, a na ostatek po pawimencie się upoci albo strzeliskiem w tył kogo dosięże.
Pójdźmy do ochędostwa. Ale ach! spuchnąć wszędzie od smrodu potrzeba. Bramy – barłogi i gnoje, ulice – psy zdechłe i ścierwy, podsienia – parowy i doły, rynki – sapiska i przepaści, domy – kloaki i smrody pozastępowały, stajnia koniowi topieliskiem, izba gościowi będzie śmiertelną więźnia Zbawiciela
Text ID: MałpaCzłow
Page: 202
Title:
Małpa Człowiek
Author:
Anonim
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
syncretic texts
Genre:
satires, treatises
Subject:
lifeway and customs
Humorous:
no
Release date:
1715
Release date (no earlier than):
1715
Release date (no later than):
1715
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Archiwum Literackie
Editor of the modern edition:
Paulina Buchwaldówna
Place of publication of the modern edition:
Wroclaw
Publisher of the modern edition:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Release date of the modern edition:
1962
bitwa była. Interim przedmieście ku Ś. Marcina murowanego mostu aż po pomienione klasztory poszli w popiół.
Przed wieczorem po tej akcji obrócił się nieprzyjaciel górami na gościniec junowski i tam przez noc paląc bliskie wioski nocował. W sobotę ku Komarnu jakoby nawrócił i poszedł ku Dniestrowi mimo Żydaczów, w poniedziałek i wtorek koło Wojniłowa, Strzelisk, Podkamiema, Młynisk i Żurawna grasował, ścinając ludzi i bydło nad zwyczaj swój a potem dalej Pokuciem do domu wracając się. Na wiosnę zas samego tu chana z większymi ordami obiecują. 36 Ze Lwowa, 23 II 1695
Nieprzyjaciel już się ex finibus wybrał w pole. W ludziach nie tak wielką uczynił szkodę,
bitwa była. Interim przedmieście ku Ś. Marcina murowanego mostu aż po pomienione klasztory poszli w popioł.
Przed wieczorem po tej akcyi obrócił się nieprzyjaciel górami na gościniec junowski i tam przez noc paląc bliskie wioski nocował. W sobotę ku Komarnu jakoby nawrócił i poszedł ku Dniestrowi mimo Żydaczow, w poniedziałek i wtorek koło Wojniłowa, Strzelisk, Podkamiema, Młynisk i Żurawna grasował, ścinając ludzi i bydło nad zwyczaj swoj a potem dalej Pokuciem do domu wracając się. Na wiosnę zas samego tu chana z większymi ordami obiecują. 36 Ze Lwowa, 23 II 1695
Nieprzyjaciel już się ex finibus wybrał w pole. W ludziach nie tak wielką uczynił szkodę,
Text ID: SarPam
Page: 373
Title:
Pamiętnik z czasów Jana Sobieskiego
Author:
Kazimierz Sarnecki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
factual literature
Genre:
memoirs
Subject:
history
Humorous:
no
Release date:
między 1690 a 1696
Release date (no earlier than):
1690
Release date (no later than):
1696
Modern edition:
yes
Editor of the modern edition:
Janusz Woliński
Place of publication of the modern edition:
Wrocław
Publisher of the modern edition:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Release date of the modern edition:
1958
Chrystusa Pana, Którego Część, i Chwała, i Państwo społeczne Z Ojcem, i z Duchem Świętym trwa na wieki wieczne. AMEN. ZAMKNIENIE.
FRonton miał taką szatę, której niezdołała Swym hartownym żelezcem żadna przebić strzała. Dałby Bóg, aby i ta odemnie zrobiona Królewiczowi szata nie była rażona Zawisnych ust strzeliskiem; lecz że tych jest siła Teraz, ten Rytm ma Klio tym będzie głosiła: Niech Pfyllom Ofiuchus da swe wyssać jady: Niech tam Zuwiec swe uśpi, gdzie Zoil, owady. Łaskawy zaś Czytelnik z Słuchaczem wybaczy, Jeśli gdzie haft tej szaty mniej kształtny obaczy.
Ta Historia Wierszem Polskim wyrażona, dla dalekiej odległości
Chrystusá Paná, Ktorego Część, y Chwałá, y Páństwo społeczne Z Oycem, y z Duchem Swiętym trwa ná wieki wieczne. AMEN. ZAMKNIENIE.
FRonton miał táką szâtę, ktorey niezdołáłá Swym hártownym źelezcem żadna przebić strzáłá. Dałby Bog, áby y tá odemnie zrobiona Krolewicowi szátá nie byłá ráżona Zawisnych vst strzeliskiem; lecz że tych iest śiłá Teraz, ten Rythm ma Klio tym będźie głośiłá: Niech Pfyllom Ophiuchus da swe wyssać iády: Niech tám Zuwiec swe vśpi, gdźie Zoil, owády. Łáskáwy záś Czytelnik z Słucháczem wybaczy, Ieśli gdźie háft tey száty mniey kształtny obaczy.
Tá Historya Wierszem Polskim wyráżona, dla dálekiey odległośći
Text ID: DamKuligKról
Page: 298
Title:
Królewic indyjski
Author:
Jan Damasceński
Translator:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Printing house:
Mikołaj Aleksander Schedel
Place of publication:
Kraków
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
epic
Genre:
hagiographies
Subject:
religion
Humorous:
no
Release date:
1688
Release date (no earlier than):
1688
Release date (no later than):
1688