nie będzie odmówiono tobie. To tylko odpraszam/ co zgubą się zwać może/ Zgubyć się/ nie godności/ chce bowiem nieboże. O niewiadomy rzeczy! cóż jest/ że się swymi Rękami/ u szyje mej wieszasz lagodnymi? Nie wąto nic/ będzieć dano: by jedno bez szkody/ Wszakem już przez Stygowe poprzysiągł to wody/ Daćci czegobyśkolwiek tylko prosił u mnie: Ale się ty sam rachujbyś prosił rozumnie. Zatym napominanie swoje skończył, ale Pp On jego się przestrogom sprzeciwiając cale/ I przedsięwzięcia swego prośbami popiera/ I zapaloną chęcią woza się napiera. Qq Przeto Ociec widząc/ iż nic ważno nie beło/ Choć zwłaczał i
nie będźie odmowiono tobie. To tylko odpraszam/ co zgubą się zwać może/ Zgubyć się/ nie godnośći/ chce bowiem nieboże. O niewiádomy rzeczy! coż iest/ że się swymi Rękámi/ v szyie mey wieszasz lágodnymi? Nie wąto nic/ będźieć dano: by iedno bez szkody/ Wszakem iuż przez Stygowe poprzyśiągł to wody/ Dáćći czegobyśkolwiek tylko prośił v mnie: Ale się ty sam rachuybyś prośił rozumnie. Zátym nápominánie swoie skończył, ále Pp On iego się przestrogom zprzećiwiáiąc cále/ Y przedśięwźięcia swego prośbámi popiera/ Y zápaloną chęćią wozá się nápiera. Qq Przeto Oćiec widząc/ iż nic ważno nie beło/ Choć zwłaczał y
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 54
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
wejrzy, proszę, a zażyj miłosierdzia swego! V
Wspomnij, proszę, żeś mię z gliny ulepił i w proch mię obrócisz. Job 10
I tak li w niebie małe jest o nas staranie, że się w Ganimedesa zmieści roztruchanie? Czemuż nas przeglądacie swym, bogowie, okiem? Zaraziliście pamięć snadź stygowym stokiem. Zapomniałeś, me Światło, albo przepomnienie chcesz zmyślać, kiedy wątpisz, jeślim Twe stworzenie. Jeśli nie wiesz, więc powiem, lecz lepiej robota Twoim rękom wiadoma, żeś mię stworzył z błota. Pytaszli się o miejscu? Te na wszytkie strony dość sławne, gdzie nasz ociec pierwszy był
wejrzy, proszę, a zażyj miłosierdzia swego! V
Wspomnij, proszę, żeś mię z gliny ulepił i w proch mię obrócisz. Job 10
I tak li w niebie małe jest o nas staranie, że się w Ganimedesa zmieści roztruchanie? Czemuż nas przeglądacie swym, bogowie, okiem? Zaraziliście pamięć snadź stygowym stokiem. Zapomniałeś, me Światło, albo przepomnienie chcesz zmyślać, kiedy wątpisz, jeślim Twe stworzenie. Jeśli nie wiesz, więc powiem, lecz lepiej robota Twoim rękom wiadoma, żeś mię stworzył z błota. Pytaszli się o miejscu? Te na wszytkie strony dość sławne, gdzie nasz ociec pierszy był
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 41
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
jak jeleń, ujrzawszy znagła lada pióro, strwożony, w zgraję chartów wpada nader skoro; wtąż piaski marmaryckie lwom strach taki dają, że przed nimi w ogniste kraje uciekają. Ach, jak umysł ze strachu na ślepotę stęka, że się barziej błyskania niż piorunów lęka! Gdy swą paszczę otwiera piekło pod nogami, stygowymi ten ogień tłumaczą bajkami, jakoby to bez strachu był występek lżejszy, lecz kara większa ściga grzech niż strach niniejszy. Po złych sprawach dopiero trwożyć poczynają, a przed grzechem karania nic nie uważają. Wtenczas się umysł ludzki troim smaży potem i czym Boga obrażał, dopiero wie o tem; wtenczas, nie śpiąc od strachu
jak jeleń, ujrzawszy znagła lada pióro, strwożony, w zgraję chartów wpada nader skoro; wtąż piaski marmaryckie lwom strach taki dają, że przed nimi w ogniste kraje uciekają. Ach, jak umysł ze strachu na ślepotę stęka, że się barziej błyskania niż piorunów lęka! Gdy swą paszczę otwiera piekło pod nogami, stygowymi ten ogień tłumaczą bajkami, jakoby to bez strachu był występek lżejszy, lecz kara większa ściga grzech niż strach niniejszy. Po złych sprawach dopiero trwożyć poczynają, a przed grzechem karania nic nie uważają. Wtenczas się umysł ludzki troim smaży potem i czym Boga obrażał, dopiero wie o tem; wtenczas, nie śpiąc od strachu
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 86
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
tak też zegar bije. Więc drudzy też to widząc nosy pozwieszali, Wszytkiego i rycerskiej szkoły zaniechali. ... Już oto podlegliście niesłychanej pladze, Surowa sprawiedliwość stanęła na wadze. Oto na straszne swoje miecza wyciągnienie Lecą jako grad dusze w Plutonowe cienie, Gdzie Charon oszędziały w pobutwiałej łodzi Wszytkich na on świat rzeką Stygową uwodzi I prowadzi je na sąd Radamantów srogi — Szczęśliwy, kto tam dekret otrzymawa błogi! Nieszczęsna kondycja człowieka każdego, Nieszczęśliwsza na świecie krótka bytność jego. Uwodzi go nadzieja, szczęściem się unosi, Wyżej gębę niżli nos przy swej dumie nosi. Właśnie jako paw, kiedy miłością ruszony, Którego zdobi ogon farbą złotą pstrzony
tak też zegar bije. Więc drudzy też to widząc nosy pozwieszali, Wszytkiego i rycerskiej szkoły zaniechali. ... Już oto podlegliście niesłychanej pladze, Surowa sprawiedliwość stanęła na wadze. Oto na straszne swoje miecza wyciągnienie Lecą jako grad dusze w Plutonowe cienie, Gdzie Charon oszędziały w pobutwiałej łodzi Wszytkich na on świat rzeką Stygową uwodzi I prowadzi je na sąd Radamantów srogi — Szczęśliwy, kto tam dekret otrzymawa błogi! Nieszczęsna kondycyja człowieka każdego, Nieszczęśliwsza na świecie krótka bytność jego. Uwodzi go nadzieja, szczęściem się unosi, Wyżej gębę niżli nos przy swej dumie nosi. Właśnie jako paw, kiedy miłością ruszony, Którego zdobi ogon farbą złotą pstrzony
Skrót tekstu: TwarKBiczBar_I
Strona: 424
Tytuł:
Bicz boży abo krwawe łzy utrapionej matki ...
Autor:
Kasper Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1625
Data wydania (nie wcześniej niż):
1625
Data wydania (nie później niż):
1625
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
toć bo to: jawneć mi to lice W miąższym dźwiga wantuchu: być się jej zachciało Matką z Jowisza; co się mnie ledwie dostało/ Tak każe w swą barwiczkę. aleć mi ją zwarzy: I niech mi Saturnowny imię się nie darzy/ Kiedy mi od Jewisza pogrążona swego Nie przemierzy brzydkich wód nurtu Stygowego. Wstała z tym z majestatu: i w żółtym obłoku/ Szła w dom Semele. gdzie chmur nie zbyła od boku/ Aż przywzięła babi kształ/ zbielałym natrzmiła Skronie włosem/ zmarskami lice pobrozdziła/ I pojęła wzgarbionej/ drżący chód postawie/ I głos babski trafiła: mamka na wszem prawie Semelina Beroe/ z Epidauru
toć bo to: iáwneć mi to lice W miąższym dźwiga wántuchu: być się iey záchćiáło Mátką z Iowiszá; co się mnie ledwie dostáło/ Ták każe w swą bárwiczkę. áleć mi ią zwárzy: Y niech mi Saturnowny imię się nie dárzy/ Kiedy mi od Iewiszá pogrążona swego Nie przemierzy brzytkich wod nurtu Stygowego. Wstałá z tym z máiestatu: y w żołtym obłoku/ Szłá w dom Semele. gdźie chmur nie zbyłá od boku/ Aż przywźięłá babi kształ/ zbieláłym nátrzmiłá Skronie włosem/ zmárskámi lice pobrozdźiłá/ Y poięłá wzgárbioney/ drżący chod postáwie/ Y głos babski tráfiłá: mámká ná wszem práwie Semeliná Beroe/ z Epidauru
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 63
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
łaski twoje. Przeczbym z miejsca wystała? przecz tak wielą płynę Morza ku Ortygiej? trafiemu godzinę Mrowienia sposobniejszą/ gdy z głowy pozbędziesz Frasunku/ a na myśl się weselszą zdobędziesz. Mnie przez ziemię woluj pąd/ z podl lochów w głąb wnikłych Tu głowę dźwigam/ i gwiazd dozieram odwikłych. Przetoż nurtem Stygowem/ gdy podziemią płynę/ Zdarzyło mi się twoję ujźrzeć Proserpinę. Smutnać w prawdzie/ i jeszcze nie próżna postrachu; Lecz Królowa/ i Pani/ cienistego gmachu; Lecz wielmożna matrona Tyrana dolnego. Kamieniem stanęła mać/ z obwiąsku takiego/ I jak przelękła/ trwała chwilę. aż gdy zbiła Ciężkie szaleństwo/ ciężką boleść
łáski twoie. Przeczbym z mieyscá wystáłá? przecz ták wielą płynę Morzá ku Ortygiey? trafiemu godźinę Mrowienia sposobnieyszą/ gdy z głowy pozbędźiesz Frásunku/ á ná myśl się weselszą zdobędźiesz. Mnie przez źiemię woluy pąd/ z podl lochow w głąb wnikłych Tu głowę dźwigam/ y gwiazd doźieram odwikłych. Przetoż nurtem Stygowem/ gdy podźięmią płynę/ Zdárzyło mi się twoię vyźrzeć Proserpinę. Smutnać w prawdźie/ y ieszcze nie prożná postráchu; Lecz Krolowa/ y Páni/ ćienistego gmachu; Lecz wielmożna mátroná Tyráná dolnego. Kámieniem stánęłá máć/ z obwiąsku tákiego/ Y iák przelękła/ trwáłá chwilę. áż gdy zbiłá Cięszkie szaleństwo/ ćieszką boleść
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 120
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
wewnątrz czego chcesz? gdzieby był pogląda/ I pyta: a gdy pyta/ i pwtóre żąda. Z posoką zbroczałemi włosami wyskoczy Filomela/ i Ojcu krwawą miedzy oczy Rzucijtysa głowę: nigdy barziej mowy Nie Pragnęła/ na uciech oświadczenie słowy. Z trzaskiem wielkim potrawy miece Traczyn z stołu/ I woła jaszczurczych sióstr z Stygowego dołu. I to/ by możno było/ radby nie dadane Przysmaki z brucha wywarł/ i wnątrza wetkane. To płacze/ i synowskim grobem się krzci smutnym. Skoczy do nich nakoniec z orężem okrutnym: Ich rzekłbyś że piórami uniesione ciała: Piórami uniesione; w las jedna leciała/ Druga wpadła
wewnątrz czego chcesz? gdźieby był pogląda/ Y pyta: á gdy pyta/ y pwtore żąda. Z posoką zbroczáłemi włosámi wyskoczy Philomelá/ y Oycu krwáwą miedzy oczy Rzućiitysá głowę: nigdy bárźiey mowy Nie Prágnęła/ ná vćiech oswiádczenie słowy. Z trzaskiem wielkim potráwy miece Tráczyn z stołu/ Y woła iászczurczych śiostr z Stygowego dołu. Y to/ by możno było/ radby nie dádáne Przysmaki z bruchá wywárł/ y wnątrza wetkáne. To płácze/ y synowskim grobem sie krzći smutnym. Skoczy do nich nákoniec z orężęm okrutnym: Ich rzekłbyś że piorámi vnieśione ciáłá: Piorámi vnieśione; w lás iedná leciałá/ Drugá wpádłá
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 158
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
to złe wylągło się. niech wonne Amomy/ Niechaj przyródne kosty/ niechaj Cynamomy/ Niech wydawa kadzidła z drzewa wytopniałe/ I insze/ kraj Panchajski/ zioła okazałe. Gdy Mirhe niesie: nowy pień tego niegodzien. Sam broniąswą Kupido przy się być ci szkodzień/ I pomija zbrodnię twoą/ pochodniami swemi. Ożogiem cię Stygowym/ i Echidny złemi/ Z trzech sióstr któraś otchneła. Srogą pachnie złością Ojca nienayźrzeć: sroższą ta miłość brzydkością. Paniąt kosztownych/ o cię/ stara się bez końća: K tobie się młodź ubiega/ wszeg owschodu słońća. Jednego Miro męża obierz w takim rzędzie: Jednak między wszytkiemi/ niech jeden nie będzie
to złe wylągło się. niech wonne Amomy/ Niechay przyrodne kosty/ niechay Cynámomy/ Niech wydawa kádźidłá z drzewá wytopniáłe/ Y insze/ kray Páncháyski/ źiołá okazáłe. Gdy Mirhe nieśie: nowy pień tego niegodźien. Sam broniąswą Kupido przy się być ći szkodźien/ Y pomiia zbrodnię twoą/ pochodniámi swemi. Ożogiem ćię Stygowym/ y Echidny złemi/ Z trzech śiostr ktoraś otchnełá. Srogą pachnie złośćią Oycá nienáyźrzeć: sroższą tá miłość brzydkośćią. Paniąt kosztownych/ o cię/ stára się bez końćá: K tobie się młodź vbiega/ wszeg owschodu słońćá. Iednego Miro mężá obierz w tákim rzędźie: Iednák między wszytkiemi/ niech ieden nie będźie
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 253
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
ojcem za szyję go jąwszy rokowała: Zawżdy łaskawy ojcze/ dziś/ porszę cię/ swojej Kusz dobroci/ a ze krwie Eneasza mojej/ Któremuś dziadem został/ jakimkolwiek w niebie Bóstwem poczci: niech też ma cokolwiek od ciebie. Dosyć nań/ że zwiedził raz królestwa surowe Dolne/ że i przez rzeki pławił się Stygowe. Przyzwoleli Bogowie/ i królowa sprawie Tej przychylna/ na wszytko zdała sę łaskawie. Ojciec powie: Ten godzien czci boskiej koniecznie: O co/ i za kim prosisz/ miej córko skutecznie. Rzekł: ta dziwnie radosna/ z łaski mu dziękuje/ I gołębicę wprzągszy powetrzem zlatuje Na brzeg Laurentski; kędy ognany trzcinami
oycem zá szyię go iąwszy rokowáłá: Záwżdy łáskáwy oycze/ dźiś/ porszę ćię/ swoiey Kusz dobroći/ á ze krwie AEneaszá moiey/ Ktoremuś dźiádem został/ iakimkolwiek w niebie Bostwem poczći: niech też ma cokolwiek od ćiebie. Dosyć nań/ że zwiedźił raz krolestwá surowe Dolne/ że y przez rzeki pławił się Stygowe. Przyzwoleli Bogowie/ y krolowa spráwie Tey przychylna/ ná wszytko zdałá sę łáskáwie. Oyćiec powie: Ten godźien czći boskiey koniecznie: O co/ y zá kim prośisz/ miey corko skutecznie. Rzekł: tá dźiwnie rádosna/ z łaski mu dźiękuie/ Y gołębicę wprzągszy powetrzem zlátuie Ná brzeg Laurentski; kędy ognány trzcinámi
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 366
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
przecz wdomu chcesz przydać ciężkości Większej nizmać? cięższa to złość niż miłość byka, Tam z przypadku, tu bezczęść zniecnoty wynika. Cóż? mniemasz mąż niedozrzy co się dzieje z tobą Na gorze? możesz grzeszyć nie trwożący sobą? Mylisz się: wierż że Lete Tezeusza kryje. Pod ziemią, że z stygowych jąm się nie wybije. Cóż ów który na morzu szerokim panuje? Narodom nie zliczonym Ojciec rozkazuje? Za przed nim tak wielki grzech pewnie zatajemy? Bystra w Ojcu ciekawość: wierz że pokryjemy. Sztukami, i frantostwem tak haniebne złości? Cóż, ów który swej światu udziela jasności Matczyn Ojciec? cóż który na świat
przecż wdomu chcesz przydáć cięszkośći Większey niżmáć? cięszsza to złość niż miłośc byká, Tám z przypadku, tu bezczęść zniecnoty wyniká. Coż? mniemasz mąż niedozrzy co się dźieie z tobą Ná gorze? możesz grzeszyć nie trwożący sobą? Mylisz się: wierż że Lethe Thezeuszá kryie. Pod źiemią, że z stygowych iąm się nie wybiie. Coż ow ktory ná morzu szerokim pánuie? Národom nie zliczonym Oyćiec roskázuie? Za przed nim ták wielki grzech pewnie zátáięmy? Bystra w Oycu ciekáwość: wierz że pokryięmy. Sztukámi, y frántostwęm ták hániebne złośći? Coż, ow ktory swey swiátu udźiela iásnośći Mátczyn Oyćiec? coż ktory ná swiát
Skrót tekstu: SenBardzTrag
Strona: 127
Tytuł:
Smutne Starożytności Teatrum, to jest Tragediae Seneki rzymskiego
Autor:
Seneka
Tłumacz:
Jan Alan Bardziński
Drukarnia:
Jan Christian Laurer
Miejsce wydania:
Toruń
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696