żającym nam nasycić nie mogły. Mur nowy koło całego miasta, barzo manierą piękną, obronną nadzwyczaj, baszteczki wszytkie wyborne, blachą kryte.
Bramy dwie, jedną przejechawszy, w drugą trza wjeżdżać. Ta tedy broma jest takiej magnificencji i ozdoby, iż excellit najwyborniejszec pałace. Nimem przybliżył się ku bromie, wszytkomem suponował, iż to miał być pałac, kędy za bytnością swoją rezyduje książę; aliści potym bromy strukturze przypatrzyłem się, wszytka z kamienia ciosanego, piękną robotą.
Intus nie jest tak magnifica civitas i nie barzo ludna. W tym mieście permixtim wiele znajdzie ludzi, co po francusku mówią, niemal połowa, druga zaś,
żającym nam nasycić nie mogły. Mur nowy koło całego miasta, barzo manierą piękną, obronną nadzwyczaj, baszteczki wszytkie wyborne, blachą kryte.
Bramy dwie, jedną przejechawszy, w drugą trza wjeżdżać. Ta tedy broma jest takiej magnificencji i ozdoby, iż excellit najwyborniejszec pałace. Nimem przybliżył się ku bromie, wszytkomem suponował, iż to miał być pałac, kędy za bytnością swoją rezyduje książę; aliści potym bromy strukturze przypatrzyłem się, wszytka z kamienia ciosanego, piękną robotą.
Intus nie jest tak magnifica civitas i nie barzo ludna. W tym mieście permixtim wiele znajdzie ludzi, co po francusku mówią, niemal połowa, druga zaś,
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 268
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
na całą idzie stamtąd strzelba Francję.
Tu prosty lud feminei sexus barzo śmiesznie się stroi. Mają sukienne płaszczyki półgranatnie, które na głowę kładą, a około brzegów jest na głowie jakieś wielkie kosmaciny, na kształt rogów wielkich. Tak iż jakośmy przyjechali do miasta, wieczorem idąc, na ulicy spotkawszy w tym ubierze, suponowałem być jakoweś straszydło, albo li też maszkarę tak ubraną. Nazajutrz tedy obaczyłem tego in quantitate, ponieważ ten strój tego kraju ludu pospolitego, jednak barzo śmieszny i brzydki. 90v Taż moda i po wsiach, i innych miasteczkach okolicznych. Tamże obiad zjadszy.
Dnia 24 Augusti. Na nocleg stanąłem mil
na całą idzie stamtąd strzelba Francję.
Tu prosty lud feminei sexus barzo śmiesznie się stroi. Mają sukienne płaszczyki półgranatnie, które na głowę kładą, a około brzegów jest na głowie jakieś wielkie kosmaciny, na kształt rogów wielkich. Tak iż jakośmy przyjechali do miasta, wieczorem idąc, na ulicy spotkawszy w tym ubierze, suponowałem być jakoweś straszydło, albo li też maszkarę tak ubraną. Nazajutrz tedy obaczyłem tego in quantitate, ponieważ ten strój tego kraju ludu pospolitego, jednak barzo śmieszny i brzydki. 90v Taż moda i po wsiach, i innych miasteczkach okolicznych. Tamże obiad zjadszy.
Dnia 24 Augusti. Na nocleg stanąłem mil
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 296
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
.
Dnia 3 Octobris już wpadłem też w Kaszuby, przesiadszy się tedy na gdańska pocztę, stanąłem rano o godzinie siódmej we Gdańsku.
Dnia 4 Octobris. Apuli też post tot navigationes maris et terrarum peregrinationes desideratum patriae limen, ojczyzny miłej. Kędy stanąwszy szczęśliwie w Gdańsku dalej peregrynacji mojej nie piszę, ponieważ suponuję, iż każdy swojej ojczyzny ma być świadom wszytkich miast.
Tym kończę mój non steriliter dwóch lat strawiony czas, iż przy tak wiele widzianych i wziętych eksperiencji z obyczajów i porządków różnych państw i nacji nauczyłem się dwóch języków włoskiego i francuskiego, praca i fatygi cedant. Ad majorem Dei Gloriam Beatissimaeque Virginis Marie
.
Dnia 3 Octobris już wpadłem też w Kaszuby, przesiadszy się tedy na gdańska pocztę, stanąłem rano o godzinie siódmej we Gdańsku.
Dnia 4 Octobris. Appuli też post tot navigationes maris et terrarum peregrinationes desideratum patriae limen, ojczyzny miłej. Kędy stanąwszy szczęśliwie w Gdańsku dalej peregrynacji mojej nie piszę, ponieważ suponuję, iż każdy swojej ojczyzny ma być świadom wszytkich miast.
Tym kończę mój non steriliter dwóch lat strawiony czas, iż przy tak wiele widzianych i wziętych eksperiencji z obyczajów i porządków różnych państw i nacji nauczyłem się dwóch języków włoskiego i francuskiego, praca i fatygi cedant. Ad maiorem Dei Gloriam Beatissimaeque Virginis Mariae
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 320
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
Kowna uchodzić umyśliła. Jakoż dragonia moskiewska, porzuciwszy w Prenach konie z kulbakami i płaszcze, razem z piechotą ruszyła się do Kowna. Idąc gościńcem trafiła na uszykowane szwadrony nasze i nie tak atakując, jak broniąc się, pierwsza ognia, tak z armatek polnych, jako też i z ręcznej strzelby dawać poczęła. Nasi suponując, że się dowiedziawszy Moskwa o podjeździe, atakuje onych, zmieszali się i niektórzy pierzchać poczęli. Poszli tedy szczęśliwie Moskale do Kowna bez wydania do nich ognia, a regimentarz przyszedł skoro dzień do Balbierzyszek, gdzie tabory i tę garstkę piechoty w całości zastał, a Michał Buchowiecki, rotmistrz brzeski, w dzień wszedłszy do Pren
Kowna uchodzić umyśliła. Jakoż dragonia moskiewska, porzuciwszy w Prenach konie z kulbakami i płaszcze, razem z piechotą ruszyła się do Kowna. Idąc gościńcem trafiła na uszykowane szwadrony nasze i nie tak atakując, jak broniąc się, pierwsza ognia, tak z armatek polnych, jako też i z ręcznej strzelby dawać poczęła. Nasi suponując, że się dowiedziawszy Moskwa o podjeździe, atakuje onych, zmieszali się i niektórzy pierzchać poczęli. Poszli tedy szczęśliwie Moskale do Kowna bez wydania do nich ognia, a regimentarz przyszedł skoro dzień do Balbierzyszek, gdzie tabory i tę garstkę piechoty w całości zastał, a Michał Buchowiecki, rotmistrz brzeski, w dzień wszedłszy do Pren
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 99
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
podkanclerzego, a teraźniejszego kanclerza lit., takowy wynaleźli na oddalenie jego od króla sposób.
Była naówczas wojna między Turkami a cesarzem chrześcijańskim Karolem Szóstym z takowych okoliczności. Gdy jeszcze moskiewskie wojsko było w Polsce dla utrzymania na tronie polskim teraźniejszego króla Augusta Trzeciego, Tatarowie hołdownicy tureccy wpadli do Moskwy i tam zwyczajne hostilitates poczynili. Suponowano, że tę dywersją do Moskwy poseł francuski, będący naówczas w Konstantynopolu, u Porty wyrobił. Prosił dwór peterburgski u Porty satysfakcji za szkody od Tatarów poczynione, ale gdy żadnej nie odebrał, udał się do wojny przeciwko Turkom, którzy byli perską ambarasowani wojną, dla siebie niepomyślną. Odebrała Moskwa Turkom za pierwszą kam-
panią
podkanclerzego, a teraźniejszego kanclerza lit., takowy wynaleźli na oddalenie jego od króla sposób.
Była naówczas wojna między Turkami a cesarzem chrześcijańskim Karolem Szóstym z takowych okoliczności. Gdy jeszcze moskiewskie wojsko było w Polszczę dla utrzymania na tronie polskim teraźniejszego króla Augusta Trzeciego, Tatarowie hołdownicy tureccy wpadli do Moskwy i tam zwyczajne hostilitates poczynili. Suponowano, że tę dywersją do Moskwy poseł francuski, będący naówczas w Konstantynopolu, u Porty wyrobił. Prosił dwór peterburgski u Porty satysfakcji za szkody od Tatarów poczynione, ale gdy żadnej nie odebrał, udał się do wojny przeciwko Turkom, którzy byli perską ambarasowani wojną, dla siebie niepomyślną. Odebrała Moskwa Turkom za pierwszą kam-
panią
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 131
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
.
Ta mowa moja nie tak aby warta tego była, ale łaską osobliwszą Pana Boga, najpierwszym in Republica ludziom barzo się podobała, tak dalece, że tegoż dnia król przy obiedzie, nie rozumiejąc języka polskiego, a zważając, z jaką atencją wszyscy mię mówiącego słuchali i gęsta aprobujące ukazywali, wspomniał o mnie, suponując, żem dobrze mówił. Złożyło się wiele panów na chwalenie mowy mojej, a najpryncypalniej Poniatowski, naówczas wojewoda mazowiecki, teraźniejszy kasztelan krakowski. Wielu z ministrów i panów pierwszych kazali mi dawać sobie in scriptis mową moją, na obiady mię zapraszali i wielkie mi oświadczenia łask swoich czynili. I tak mi Pan Bóg krzywdę
.
Ta mowa moja nie tak aby warta tego była, ale łaską osobliwszą Pana Boga, najpierwszym in Republica ludziom barzo się podobała, tak dalece, że tegoż dnia król przy obiedzie, nie rozumiejąc języka polskiego, a zważając, z jaką atencją wszyscy mię mówiącego słuchali i gęsta aprobujące ukazywali, wspomniał o mnie, suponując, żem dobrze mówił. Złożyło się wiele panów na chwalenie mowy mojej, a najpryncypalniej Poniatowski, naówczas wojewoda mazowiecki, teraźniejszy kasztelan krakowski. Wielu z ministrów i panów pierwszych kazali mi dawać sobie in scriptis mową moją, na obiady mię zapraszali i wielkie mi oświadczenia łask swoich czynili. I tak mi Pan Bóg krzywdę
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 170
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
to, że tego roku, jak zostałem pisarzem grodzkim brzeskim, obligował mię ich plenipotent Danejkowicz, abym do Żurowic bazyliańskich zjechał na egzekucją. Ja się podjąłem z ochotą służyć wojewodzie, jako siostrzeńcowi starosty mego, et quidem nic brać nie chciałem, ale że mi nie przyszło podpisać obwieszczenia, a plenipotent suponował, że gdy podał obwieszczenie imieniem moim i te podanie zeznane było w grodzie Słonimskim, tedy i po odprawionej egzekucji same oryginalne obwieszczenie potem podpiszę. Ja zaś nie wiedząc tych zwyczajów prawnych, a prawo ad literam biorąc, nie z żadnej nieżyczliwości dla wojewody brzeskiego, ale ex metu narażenia w czym prawa, nie zjechałem
to, że tego roku, jak zostałem pisarzem grodzkim brzeskim, obligował mię ich plenipotent Danejkowicz, abym do Żurowic bazyliańskich zjechał na egzekucją. Ja się podjąłem z ochotą służyć wojewodzie, jako siestrzeńcowi starosty mego, et quidem nic brać nie chciałem, ale że mi nie przyszło podpisać obwieszczenia, a plenipotent suponował, że gdy podał obwieszczenie imieniem moim i te podanie zeznane było w grodzie Słonimskim, tedy i po odprawionej egzekucji same oryginalne obwieszczenie potem podpiszę. Ja zaś nie wiedząc tych zwyczajów prawnych, a prawo ad literam biorąc, nie z żadnej nieżyczliwości dla wojewody brzeskiego, ale ex metu narażenia w czym prawa, nie zjechałem
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 206
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
mieli pluralitatem w kole. Widział, że mnie i rodziców moich calumniose oprocesował, a tak tylkośmy mieli główszczyznę zapłacić, a Grabowski przyjmował wieżę cywilną. Alić wtem, gdy czytano raz i drugi inkwizycje, wpadła ta cyrkumstancja w myśl deputatom, że postrzał Parowińskiego od kolana w górę aż ad genitalia poszedł, a zatem
suponowali, że nie do stojącego Parowińskiego mój brat strzelił, ale wtenczas musiał strzelić, kiedy z konia zsiadał. Znali przy tym impet brata mego Wacława, wiedzieli i o akcjach w Paryżu stałych kryminalnych, a tak poczęli o kryminalnej sentencji między sobą mówić. Przestrzegli nas przyjaciele nasi. Musieliśmy się tedy godzić i tak kombinacja
mieli pluralitatem w kole. Widział, że mnie i rodziców moich calumniose oprocesował, a tak tylkośmy mieli główszczyznę zapłacić, a Grabowski przyjmował wieżę cywilną. Alić wtem, gdy czytano raz i drugi inkwizycje, wpadła ta cyrkumstancja w myśl deputatom, że postrzał Parowińskiego od kolana w górę aż ad genitalia poszedł, a zatem
suponowali, że nie do stojącego Parowińskiego mój brat strzelił, ale wtenczas musiał strzelić, kiedy z konia zsiadał. Znali przy tym impet brata mego Wacława, wiedzieli i o akcjach w Paryżu stałych kryminalnych, a tak poczęli o kryminalnej sentencji między sobą mówić. Przestrzegli nas przyjaciele nasi. Musieliśmy się tedy godzić i tak kombinacja
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 271
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
. Powrócił ksiądz Suzin przed sejmikiem poselskim w brzeskie województwo, a z familią i krewnymi swymi dopraszał się, ażeby jego krzywda była w instrukcją włożona. Niemniej i drudzy iniuriati, jedni, których krewnych pozabijać kazał, drudzy, którym dwory palić kazał, do tejże instrukcji chcieli być pomieszczeni. Buchowiecki, pisarz ziemski, suponując, że nie dawszy nam instrukcji, eludet nas, a będąc z Suzinami skoligowany i innych ukrzywdzonych obawiając się aklamacji, był autorem tego, ażeby osobliwych posłów do króla wysłało województwo z skargami na księcia krajczego. Jakoż obrany posłem do króla był Suzin, podstoli orszański, brat stryjeczny księdza Suzina, i drugi Buchowiecki. Te
. Powrócił ksiądz Suzin przed sejmikiem poselskim w brzeskie województwo, a z familią i krewnymi swymi dopraszał się, ażeby jego krzywda była w instrukcją włożona. Niemniej i drudzy iniuriati, jedni, których krewnych pozabijać kazał, drudzy, którym dwory palić kazał, do tejże instrukcji chcieli być pomieszczeni. Buchowiecki, pisarz ziemski, suponując, że nie dawszy nam instrukcji, eludet nas, a będąc z Suzinami skoligowany i innych ukrzywdzonych obawiając się aklamacji, był autorem tego, ażeby osobliwych posłów do króla wysłało województwo z skargami na księcia krajczego. Jakoż obrany posłem do króla był Suzin, podstoli orszański, brat stryjeczny księdza Suzina, i drugi Buchowiecki. Te
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 274
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
em tę materią, ażeby przyznania po magdeburiach prywatnych oprócz miast przedniejszych, gdzie ludzie są możniejsi i roztropniejsi, zniesione były, a to dla uniknienia częstych barzo fabrykacji, i projekt napisany w tejże materii podałem, ale na to exarsit książę Radziwiłł, wojewoda wileński, hetman wielki W. Ks. Lit., suponując, że chcę atakować magdeburią nieświeżską, o czym nigdy nie myślałem, kontradykował tedy nawet wspomnieniu tej materii. Potem była wniesiona propozycja, ażeby oprócz urzędników ziemskich i grodzkich inni urzędnicy województw i powiatów mogli za dekretami trybunalskimi inkwizycje ekspediować i egzekucje za kontumacyjnymi dekretami odprawować, także aby urzędnicy ziemscy i grodzcy nie bywali deputatami.
em tę materią, ażeby przyznania po magdeburiach prywatnych oprócz miast przedniejszych, gdzie ludzie są możniejsi i roztropniejsi, zniesione były, a to dla uniknienia częstych barzo fabrykacji, i projekt napisany w tejże materii podałem, ale na to exarsit książę Radziwiłł, wojewoda wileński, hetman wielki W. Ks. Lit., suponując, że chcę atakować magdeburią nieświeżską, o czym nigdy nie myślałem, kontradykował tedy nawet wspomnieniu tej materii. Potem była wniesiona propozycja, ażeby oprócz urzędników ziemskich i grodzkich inni urzędnicy województw i powiatów mogli za dekretami trybunalskimi inkwizycje ekspediować i egzekucje za kontumacyjnymi dekretami odprawować, także aby urzędnicy ziemscy i grodzcy nie bywali deputatami.
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 277
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986