wypuszczał, zgnoiwszy na wieki Wieźniem raczej? Miałaby lekczejsze powieki Dziś Ojczyzna: co teraz ciężko upłakane Zaledwie z-łez przeciera. Miały zwojowane Prze zeń ziemie, postaci insze swe i Cery. Zanim wlot Tyzyfony i krwawe Megery Wywarły się z-Erebu. I jakoby Piekło Bezdenne otworzyło, za którym powlekło Wszytko się złe Szaszorem. Tedy ile zmoże Przybrać sobie drużyny, wprzód na Zaporoże Końmi zbieży rączymi. Skąd się nie wracając, a tylkoż do Hetmana Listki, posyłając, Zdradziecki ten postepek swój wymawiające, A prócz na Czaplińskiego się uskarżające, Czymby go tak zatrzymał, prosto szedł do Ordy. Gdzie wspomniawszy Tatarom przeszłe swe akordy
wypuszczał, zgnoiwszy na wieki Wieźniem raczey? Miałaby lekczeysze powieki Dźiś Oyczyzna: co teraz ćieszko upłakane Záledwie z-łez przećiera. Miały zwoiowáne Prze zeń źiemie, postaći insze swe i Cery. Zanim wlot Tyzyfony i krwawe Megery Wywarły sie z-Erebu. I iakoby Piekło Bezdenne otworzyło, zá ktorym powlekło Wszytko sie złe Szaszorem. Tedy ile zmoże Przybrać sobie drużyny, wprzod na Zaporoże Końmi zbieży rączymi. Zkąd sie nie wracaiąc, a tylkoż do Hetmana Listki, posyłaiąc, Zdradźiecki ten postepek swoy wymawiaiące, A procz na Czaplinskiego sie uskarzáiące, Czymby go tak zatrzymał, prosto szedł do Ordy. Gdźie wspomniawszy Tátárom przeszłe swe akkordy
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 6
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
swym ta szkoda. Jako żadna nie może różna być nagroda, Gdyby Wojsko, strzeż Boże, zginąć przeto miało. I to gdy się nakoniec Panom Wodzom zdało Siedzącym już na koniach: lekkim pierwej gwarem, Toż się nieugaszonym rozeszło pożarem; Ze co żywo porządnym mając iść Taborem, Ruszyli się z-Wozami straszliwym Szaszorem. Ani tych to ryterat Hetmańskich pojeli, Ale zaraz bez oczu uciekać Poczęli. Trwoga Obozowa sroga Aż ucieczka prędko.
Dopiero tu ostatnią, widząc te niesprawe, Położoną Książęciu przynoszą, Buławe. Niewczas (powie) kiedy te góre już nieszczesną Złe zawzieło, obsyłać taką, się poczesną. Niech zdrowi jej donoszą,
swym ta szkoda. Iako żadna nie może rożna bydź nagrodá, Gdyby Woysko, strzez Boże, zginąć przeto miało. I to gdy sie nakoniec Panom Wodzom zdało Siedzącym iuż ná koniach: lekkim pierwey gwarem, Toż sie nieugaszonym rozeszło pożarem; Ze co żywo porządnym maiąc iść Taborem, Ruszyli sie z-Wozami straszliwym Szaszorem. Ani tych to ryterat Hetmańskich poieli, Ale zaraz bez oczu ućiekać poczeli. Trwoga Obozowa sroga Aż ucieczka prętko.
Dopiero tu ostatnią, widząc te niespráwe, Położoną Xiążećiu przynoszą, Buławe. Niewczás (powie) kiedy te gore iuż nieszczesną Złe záwźieło, obsyłać taką, sie poczesną. Niech zdrowi iey donoszą,
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 31
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
! Komu zemną umrzeć miło, Krzyknie na Ochotnika, Do mnie Bracia do mnie. Aż tu jako Afrykus wypada ogromnie Z-dużych Skał Eoliej na szerokie morze, Nikt go wstrącić nie może w-iego tym uporze, Nawet swym pohamować Neptunus Trydentem: Ruszy on, i wywróci wszytko z fundamentem. Takim za nim co żywo sunie się szaszorem, I nie już sam Komonnik przebrańszym wyborem, Ale Czeladź od wozów, od rydłów, i koni, lakiej kto na porwaniu dopaść może broni, Skoczą jako bez oczu, a dużo się zstarszy, I już z-samych okopów na wał się wyparszy Utrzymają na sobie. Aż ich w-tym zajedzie Sobieski z-swą Chorągwią
! Komu zemną umrzeć miło, Krzyknie na Ochotnika, Do mnie Braćia do mnie. Aż tu iako Afrykus wypada ogromnie Z-dużych Skał Eoliey ná szerokie morze, Nikt go wstrąćić nie może w-iego tym uporze, Nawet swym pohámowáć Neptunus Trydentem: Ruszy on, i wywroći wszytko z fundamentem. Takim za nim co żywo sunie sie szászorem, I nie iuż sam Komonnik przebrańszym wyborem, Ale Czeladź od wozow, od rydłow, i koni, lakiey kto na porwániu dopaść może broni, Skoczą iáko bez oczu, á dużo sie zstarszy, I iuż z-samych okopow na wał sie wyparszy Utrzymaią na sobie. Aż ich w-tym zaiedźie Sobieski z-swą Chorągwią
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 60
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
/ owo pas i owo W górę podwój. A rzekszy ostatnie to słowo Znowuz żeby zacięła. Jako więc omdleje Śliczny w sadzie Hiacynt/ kiedy nań zawieje Przykry Auster porwą się służebnice do niej/ I wodkami ratują. Ale gdy zasłoni Mrok ją srogi/ i nie da dotrzezwić się snadnie/ Z dalszego aż pokoju szaszorem przypadnie Stara Stela. O co to! co dzieje się; tobą Przebóg woła! A pomni/ i znaj się wżdy z sobą: Dopiero cię z piękności nie mógł świat wychwalić Teraz widząc/ komuby nie przyszło użalić Twojej się kondycji/ oczy wywrócone/ Twarz i usta/ jakoby na wieki nie one/ Hej
/ owo pás y owo W gorę podwoy. A rzekszy ostátnie to słowo Znowuz zeby zácięłá. Iáko więc omdleie Sliczny w sádzie Hiácynth/ kiedy nan zawieie Przykry Auster porwą się służebnice do niey/ Y wodkámi rátuią. Ale gdy zásłoni Mrok ią srogi/ y nie da dotrzezwić się snádnie/ Z dálszego áż pokoiu szaszorem przypádnie Stára Stellá. O co to! co dzieie się; tobą Przebog woła! A pomni/ y znay się wżdy z sobą: Dopiero cię z pięknośći nie mogł świát wychwalić Teraz widząc/ komuby nie przyszło vżalić Twoiey się kondycyey/ oczy wywrocone/ Twarz y vstá/ iákoby ná wieki nie one/ Hey
Skrót tekstu: TwarSPas
Strona: 32
Tytuł:
Nadobna Paskwalina
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1701
Data wydania (nie wcześniej niż):
1701
Data wydania (nie później niż):
1701
się dziwując Ze do niej nie powraca/ i stąd ruminując Coś zle o nim. A tu zgiełk/ i sława się szerzy Większa o Paskwalinie. Ciężko się zaperzy/ Sromotą/ i niewstydem swoim pokonana. Zaczym skoro nastąpi noc w tym podejźrzana Przed nikim nic niegłosząc ze wszytkim swym Dworem I Pałacem pospołu porwie się szaszorem/ Gdzie przepadszy niewiedzieć: Próżne tylko znaki Możności pozostały/ i Majestat jaki Był jej przed tym. A tu już piękna Paskwalina Odniozszy to z Wenery/ i razem jej Syna Zwycięstwo niesłychane/ na tym miejscu swoje Państwo ufundowała. Gdzie owe Pokoje/ Sale i Tanecznice/ stek światowych ludzi/ Na Klasztor reformuje/
się dziwuiąc Ze do niey nie powráca/ y ztąd ruminuiąc Coś zle o nim. A tu zgiełk/ y sławá się szerzy Większa o Pásquálinie. Cięszko się záperzy/ Sromotą/ y niewstydem swoim pokonána. Záczym skoro nástąpi noc w tym podeyźrzána Przed nikim nic niegłosząc ze wszytkim swym Dworem Y Páłácem pospołu porwie się szaszorem/ Gdzie przepadszy niewiedzieć: Prożne tylko znáki Możnośći pozostáły/ y Máiestat iáki Był iey przed tym. A tu iuż piękna Pásquáliná Odniozszy to z Wenery/ y rázem iey Syná Zwyćięstwo niesłycháne/ ná tym mieyscu swoie Pánstwo vfundowáłá. Gdzie owe Pokoie/ Sale y Tanecznice/ stek świátowych ludzi/ Ná Klasztor reformuie/
Skrót tekstu: TwarSPas
Strona: 132
Tytuł:
Nadobna Paskwalina
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1701
Data wydania (nie wcześniej niż):
1701
Data wydania (nie później niż):
1701
portu słusznego, A nie żartujcie z nieszczęścia naszego! — Usłyszały te swoje zelżywości Wiatry — pod niebem stojący w cichości, A usłyszawszy— natychmiast zabrzmiały Różno poświstem i prędko zebrały Gniew na swe czoło, a jakoby mgnęły Po sobie, sapać i szemrać poczęły. A potym duchem ozwawszy się sporem Wpadły na morze z potężnym szaszorem I wszędzie czyniąc niedyskretne skoki Toczyły z nagła pod niebem obłoki, Od czego tak się aż zlegały wały, Że trzy na jednym ku górze skakały. Nędzny Marynarz tylko głową chwieje Patrzając na to, co się w morzu dzieje, A barzo z tego będąc utrapiony Ruszywszy z żalu kilkakroć ramiony: „Co to jest,
portu słusznego, A nie żartujcie z nieszczęścia naszego! — Usłyszały te swoje zelżywości Wiatry — pod niebem stojący w cichości, A usłyszawszy— natychmiast zabrzmiały Różno poświstem i prędko zebrały Gniew na swe czoło, a jakoby mgnęły Po sobie, sapać i szemrać poczęły. A potym duchem ozwawszy się sporem Wpadły na morze z potężnym szaszorem I wszędzie czyniąc niedyskretne skoki Toczyły z nagła pod niebem obłoki, Od czego tak się aż zlegały wały, Że trzy na jednym ku górze skakały. Nędzny Marynarz tylko głową chwieje Patrzając na to, co się w morzu dzieje, A barzo z tego będąc utrapiony Ruszywszy z żalu kilkakroć ramiony: „Co to jest,
Skrót tekstu: BorzNaw
Strona: 178
Tytuł:
Morska nawigacyja do Lubeka
Autor:
Marcin Borzymowski
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1662
Data wydania (nie wcześniej niż):
1662
Data wydania (nie później niż):
1662
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Morskie
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
na wierzch która wychodzi trocina, Wszytkie padną na ziemię i zostaną w błocie. Każdy człowiek piłą jest w takowej robocie: Anioł do nieba, diabeł do ziemie go doi, Aż śmierć duszę od ciała na poły rozdwoi. Ledwie z dobrych uczynków na wierzch wyńdzie który, Wszytkie w błoto na ziemię grzechem lecą wióry. SZASZOR orzeł bez głowy 77. DO DAMY HERBU SZASZOR DO TEJŻE
Prawił pop ruski w cerkwi, jako od Judyty, Od niewiasty, wódz wojska w obozie zabity: „Ocknął się Holofernes, a hołowa kudy?
Ach ty mnie bez hołowy ni tudy, ni siudy.” Tak też i ty rzec możesz,
na wierzch która wychodzi trocina, Wszytkie padną na ziemię i zostaną w błocie. Każdy człowiek piłą jest w takowej robocie: Anioł do nieba, diabeł do ziemie go doi, Aż śmierć duszę od ciała na poły rozdwoi. Ledwie z dobrych uczynków na wierzch wyńdzie który, Wszytkie w błoto na ziemię grzechem lecą wióry. SZASZOR orzeł bez głowy 77. DO DAMY HERBU SZASZOR DO TEJŻE
Prawił pop ruski w cerkwi, jako od Judyty, Od niewiasty, wódz wojska w obozie zabity: „Ocknął się Holofernes, a hołowa kudy?
Ach ty mnie bez hołowy ni tudy, ni siudy.” Tak też i ty rzec możesz,
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 429
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
ziemię i zostaną w błocie. Każdy człowiek piłą jest w takowej robocie: Anioł do nieba, diabeł do ziemie go doi, Aż śmierć duszę od ciała na poły rozdwoi. Ledwie z dobrych uczynków na wierzch wyńdzie który, Wszytkie w błoto na ziemię grzechem lecą wióry. SZASZOR orzeł bez głowy 77. DO DAMY HERBU SZASZOR DO TEJŻE
Prawił pop ruski w cerkwi, jako od Judyty, Od niewiasty, wódz wojska w obozie zabity: „Ocknął się Holofernes, a hołowa kudy?
Ach ty mnie bez hołowy ni tudy, ni siudy.” Tak też i ty rzec możesz, moja zacna pani: Sąsiad zły, nie słuchają
ziemię i zostaną w błocie. Każdy człowiek piłą jest w takowej robocie: Anioł do nieba, diabeł do ziemie go doi, Aż śmierć duszę od ciała na poły rozdwoi. Ledwie z dobrych uczynków na wierzch wyńdzie który, Wszytkie w błoto na ziemię grzechem lecą wióry. SZASZOR orzeł bez głowy 77. DO DAMY HERBU SZASZOR DO TEJŻE
Prawił pop ruski w cerkwi, jako od Judyty, Od niewiasty, wódz wojska w obozie zabity: „Ocknął się Holofernes, a hołowa kudy?
Ach ty mnie bez hołowy ni tudy, ni siudy.” Tak też i ty rzec możesz, moja zacna pani: Sąsiad zły, nie słuchają
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 429
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
rodzeni. Z tych Remigian w roku 1643. deputatem był na Trybunał Koronny. Stanisław Opat Bledzewski umarł 1641. Jeremiasz miał za sobą Bąkowską Podkomorzankę Pomorską herbu Ryś, pozostałą wdowę po Mikołaju Czapskim. Jan Zofią Baranowską herbu Rawicz. Adam naprzód Sumińską herbu Leszczyc, zniej spłodził corek trzy: Konstancją Kazimierzowi Bartskiemu herbu Szaszor, Urszulę Pawłowi Chmielowskiemu Podstolemu Bracławskiemu, Katarzynę Józefowi Grochowickiemu zaślubione. Po Sumińskii pojął Karwosiecką, z tej córka Teressa Godzimirska. Po Karwosieckii Katarzynę Święcicką herbu Jastrzębiec, z tej się został syn Jan. Antoni brat Adama miał za sobą Siedlecką. Stefan Dębiński przybrał sobie w dożywotnią przyjaźń Witkowską z tej było dwóch synów, ale
rodzeni. Z tych Remigian w roku 1643. deputatem był ná Trybunał Koronny. Stánisław Opát Bledzewski umarł 1641. Jeremiasz miał za sobą Bąkowską Podkomorzankę Pomorską herbu Ryś, pozostáłą wdowę po Mikołáiu Czapskim. Ján Zofią Báránowską herbu Ráwicz. Adám naprzod Sumińską herbu Leszczyc, zniey zpłodźił corek trzy: Konstáncyą Káźimierzowi Bartskiemu herbu Szászor, Urszulę Páwłowi Chmielowskiemu Podstolemu Brácłáwskiemu, Kátárzynę Jozefowi Grochowickiemu záślubione. Po Sumińskii poiął Kárwosiecką, z tey corka Teressa Godźimirská. Po Kárwosieckii Kátárzynę Święcicką herbu Jástrzębiec, z tey się został syn Jan. Antoni brat Adámá miał za sobą Siedlecką. Stefan Dębiński przybráł sobie w dożywotnią przyiáźń Witkowską z tey było dwoch synow, ale
Skrót tekstu: NiesKor_II
Strona: 29
Tytuł:
Korona polska, t. II
Autor:
Kasper Niesiecki
Drukarnia:
Collegium lwowskiego Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
herbarze
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1738
Data wydania (nie wcześniej niż):
1738
Data wydania (nie później niż):
1738