Nie pojedzże mi dzieci; są większe i mniejsze.” A jastrząb: „Jakież ony?” Sowa: „Najpiękniejsze.” Widzi, bujając, z góry kanie i krogulce, Pstre dzięcioły, lecz żądzy przybiera hamulce. Widzi sroki i sójki: „Mej to siostry dzieci”; Gile i piękne szczygły. Aż, gdy dalej leci, Sowięta się na gnieździe jako żaby gniotą. Rzekszy: „Już też to brzydkie”, pozjada z ochotą. Potkawszy się z nim sowa trzeciego dnia, powie: „Zjedzże diabła, pojadszy dzieci siostrze sowie.” A ów: „Nie trzeba na mnie swojej walić winy
Nie pojedzże mi dzieci; są większe i mniejsze.” A jastrząb: „Jakież ony?” Sowa: „Najpiękniejsze.” Widzi, bujając, z góry kanie i krogulce, Pstre dzięcioły, lecz żądzy przybiera hamulce. Widzi sroki i sójki: „Mej to siostry dzieci”; Gile i piękne szczygły. Aż, gdy dalej leci, Sowięta się na gniaździe jako żaby gniotą. Rzekszy: „Już też to brzydkie”, pozjada z ochotą. Potkawszy się z nim sowa trzeciego dnia, powie: „Zjedzże diabła, pojadszy dzieci siestrze sowie.” A ów: „Nie trzeba na mnie swojej walić winy
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 50
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
napaść gaju. A pamiętaj, żebyś się nie omylił w łowię, Ze wszytkich ptasząt będą najpiękniejsze sowie.” Nie wymawia się jastrząb, bo słuszną rzecz słyszy; Z tym on na ptaki, sowa leciała na myszy. Toż, gdy lotem nad puszczą krąży niedościgłem, Widzi zieloną żołnę, widzi czyża z szczygłem, Szaromodre grzywacze, purpurowe gile, I jako na siostrzeńców patrzy na nich mile; Malowane dzięcioły, na kobuzach cynki Mija, czcze połykając z apetytu ślinki. Dopieroż kiedy widzi pstrego dudka w czubie, Pisane jemiołuchy, albo jeśli skubie
Młoda soja farbami nakrapiane piórka: O, jako, myśli, matce niepodobna córka
napaść gaju. A pamiętaj, żebyś się nie omylił w łowię, Ze wszytkich ptasząt będą najpiękniejsze sowie.” Nie wymawia się jastrząb, bo słuszną rzecz słyszy; Z tym on na ptaki, sowa leciała na myszy. Toż, gdy lotem nad puszczą krąży niedościgłem, Widzi zieloną żołnę, widzi czyża z szczygłem, Szaromodre grzywacze, purpurowe gile, I jako na siestrzeńców patrzy na nich mile; Malowane dzięcioły, na kobuzach cynki Mija, czcze połykając z apetytu ślinki. Dopieroż kiedy widzi pstrego dudka w czubie, Pisane jemiołuchy, albo jeśli skubie
Młoda soja farbami nakrapiane piórka: O, jako, myśli, matce niepodobna córka
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 81
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
; miło go słyszeć, w nim żyć, i w nim bez żadnej niewolnictwa umbry, smakować sobie. Jeżeli ptastwu, i wszelkim in sublunaribus bestiom, tylko ductu natury i instynktem żyjącym, miła Wolność, stąd siatek klatek, tak cierpieć nie mogą, że na śmierć nie na wydarcie sobie wolności wolą się rezolwować. Szczygieł u Abstemiusza Autora, choć wyśmienitemi wklatce był karmiouj speciałami, niechciał się wyleciawszy, i na prośbę wrócić ptasznika, swobodę nad wygodę preferując, i nad łakotki. Dopieroż Człek rozumne stworzenie, a jeszcze ów sensatus i cordatus BOGA Stwórcy ni od kogo independentis będąc Obrazem, Wolność szanuje często z życia utratą. Dlatego
; miło go słyszeć, w nim żyć, y w nim bez żadney niewolnictwa umbry, smakować sobie. Ieżeli ptastwu, y wszelkim in sublunaribus bestyom, tylko ductu natury y instynktem żyiącym, miła Wolność, ztąd siatek klatek, tak cierpieć nie mogą, że na śmierć nie na wydarcie sobie wolności wolą się rezolwować. Szczygieł u Abstemiusza Autora, choć wysmienitemi wklatce był karmiouy speciałami, niechciał się wyleciawszy, y na proźbę wrocić ptaszniká, swobodę nad wygodę preferuiąc, y nad łakotki. Dopieroż Człek rozumne stworzenie, a ieszcze ow sensatus y cordatus BOGA Stworcy ni od kogo independentis będąc Obrazem, Wolność szanuie często z życia utratą. Dlatego
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 364
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
z hatłasów robione, lecz szczerozłote. Złote Temu dać się godzi, gdyż sam złoto i złotem, więc w złocie niech chodzi. IV. SZCZYGIEŁEK PTASZEK
Cura solutus omni
Poeta mówi Zbywszy próżnych myśli z głowy, szedłem w gaj bliski lipowy. Gdy tam rymy tworzę sobie o Twej Matce i o Tobie, ten szczygieł do mnie przyleciał. Więc gdy mi na ramię wleciał, pocznie śpiewać. Wtym do niego tak rzeknę śpiewającego: “Czego chcesz, ptaszku pisany, płaszczykiem pstrych piór odziany?”. On tak powie: “Proszę, panie, niech to mam za swe śpiewanie: weź mię, a zanieś do swego Jezusa i
z hatłasów robione, lecz szczerozłote. Złote Temu dać się godzi, gdyż sam złoto i złotem, więc w złocie niech chodzi. IV. SZCZYGIEŁEK PTASZEK
Cura solutus omni
Poeta mówi Zbywszy próżnych myśli z głowy, szedłem w gaj bliski lipowy. Gdy tam rymy tworzę sobie o Twej Matce i o Tobie, ten szczygieł do mnie przyleciał. Więc gdy mi na ramię wleciał, pocznie śpiewać. Wtym do niego tak rzeknę śpiewającego: “Czego chcesz, ptaszku pisany, płaszczykiem pstrych piór odziany?”. On tak powie: “Proszę, panie, niech to mam za swe śpiewanie: weź mię, a zanieś do swego Jezusa i
Skrót tekstu: GrochWirydarz
Strona: 62
Tytuł:
Wirydarz abo kwiatki rymów duchownych o Dziecięciu Panu Jezusie
Autor:
Stanisław Grochowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1608
Data wydania (nie później niż):
1608
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Justyna Dąbkowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
: I lipy, i topole. DOTKNIENIE
Każdy ptak śpiewa głosem swojego rodzaju, Inszy przyszłą pociechę wysiadują w jaju. Pełen krzyku każdy las, pełna każda knieja, Każdego swoja cieszy oprócz mnie nadzieja. Mnie, choć pieją syreny, Po staremu płacz, treny.
Niech się skarżą słowicy, wabią jemiołuchy, Kanarki, szczygły, czyże śpiewają, jam głuchy; Nie ptaszek, niech Orfeus swej zażyje lutni, Im kto gra albo śpiewa piękniej, tym mnie smutniej Za swym wdzięcznym Stefanem Kluję pierś z pelikanem. SŁUCH
O, kiedyżbym cię wskrzesić mógł krwią swego ciała, Nie w piersiach, aleby się w sercu nie
: I lipy, i topole. DOTKNIENIE
Każdy ptak śpiewa głosem swojego rodzaju, Inszy przyszłą pociechę wysiadują w jaju. Pełen krzyku każdy las, pełna każda knieja, Każdego swoja cieszy oprócz mnie nadzieja. Mnie, choć pieją syreny, Po staremu płacz, treny.
Niech się skarżą słowicy, wabią jemiołuchy, Kanarki, szczygły, czyże śpiewają, jam głuchy; Nie ptaszek, niech Orfeus swej zażyje lutni, Im kto gra albo śpiewa piękniej, tym mnie smutniej Za swym wdzięcznym Stefanem Kluję pierś z pelikanem. SŁUCH
O, kiedyżbym cię wskrzesić mógł krwią swego ciała, Nie w piersiach, aleby się w sercu nie
Skrót tekstu: PotNabKuk_I
Strona: 521
Tytuł:
Pieśni nabożne ...
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
ale on odpowiedział: że się nie godzi/ wojnie niesprawiedliwej błogosławic. Czego gdy po wojnie zemścić się na Władyce obiecał/ on mu sercem nieustraszonym rzekł: Nie pewna to że się z niej wrócisz/ a ja też za prawdę rad polegę. W nocy też przed potyczką/ miał sen tenże Roman/ jakoby mało szczygłów na wielu wróblów/ od Sandomierza przyleciało/ i owę wielkość zbiło: co się na nim pokazało/ gdy pod Zawichostem od Leszka zbity. 8. Nowy Zakon Rycerski w Inflantach.
Pisze też Długosz/ iż tego roku/ Wojciech Biskup Rygi/ fundował w Inflamtach Zakon Rycerski/ na obronę Wiernych przeciw Pogaństwu/ i trzecią
ále on odpowiedźiał: że się nie godźi/ woynie niespráwiedliwey błogosłáwic. Czego gdy po woynie zemśćić się ná Włádyce obiecał/ on mu sercem nieustrászonym rzekł: Nie pewna to że się z niey wroćisz/ á ia też zá prawdę rad polegę. W nocy też przed potyczką/ miáł sen tenże Roman/ iákoby máło szczygłow ná wielu wroblow/ od Sendomierzá przylećiáło/ i owę wielkość zbiło: co się ná nim pokazáło/ gdy pod Záwichostem od Leszká zbity. 8. Nowy Zákon Rycerski w Inflantách.
Pisze też Długosz/ iż tego roku/ Woyćiech Biskup Rygi/ fundował w Inflámtách Zakon Rycerski/ ná obronę Wiernych przećiw Pogáństwu/ i trzećią
Skrót tekstu: KwiatDzieje
Strona: 18.
Tytuł:
Roczne dzieje kościelne
Autor:
Jan Kwiatkiewicz
Drukarnia:
Drukarnia Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
bagnach wiosnę przywitają Głosami, jakie z swej natury mają. Z ułów wylecą na powietrze pszczoły, Wiosna każdemu czas zgoła wesoły. I gołe drzewa liście puszczą z siebie, Na ziemi wiosna uczyni jak w niebie. Skoro na drzewach listek się pojawi, Wnet z wdzięcznym głoskiem i słowik się stawi. Drozdy, szpakowie, szczygły i czyżowie Wykrzykać będą, innych kto opowie! Piękna jest wiosna, piękniejszy, kto stworzył, By nam na chwałę swą usta otworzył. Na wiosnę, co się z Twojej rodzi ręki, Panie, niech Tobie za to czyni dzięki Na ziemi, w rzekach, na powietrzu zgoła, Po gnuśnej zimie wiosna jest wesoła
bagnach wiosnę przywitają Głosami, jakie z swej natury mają. Z ułów wylecą na powietrze pszczoły, Wiosna kożdemu czas zgoła wesoły. I gołe drzewa liście puszczą z siebie, Na ziemi wiosna uczyni jak w niebie. Skoro na drzewach listek się pojawi, Wnet z wdzięcznym głoskiem i słowik się stawi. Drozdy, szpakowie, szczygły i czyżowie Wykrzykać będą, innych kto opowie! Piękna jest wiosna, piękniejszy, kto stworzył, By nam na chwałę swą usta otworzył. Na wiosnę, co się z Twojej rodzi ręki, Panie, niech Tobie za to czyni dzięki Na ziemi, w rzekach, na powietrzu zgoła, Po gnuśnej zimie wiosna jest wesoła
Skrót tekstu: BarŁLutBar_I
Strona: 472
Tytuł:
Lutnia appolinowa każdej sprawie gotowa
Autor:
Łazarz Baranowicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1671
Data wydania (nie wcześniej niż):
1671
Data wydania (nie później niż):
1671
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
gwoli słonecznym przy lecie Schroniwszy się — pasterce na wierzbowem flecie I grał i przyśpiewywał pod jałowcu krzakiem Głaszcząc powolne wiatry tekstem piosnki takiem:
Pieśń pasterska.
Nie ranoś mi dziś wstała, nie rychłoś wyganiała. Dźwigałem kobiałkę, już i grał w piszczałkę Pędząc bydło nad strugą opaloną maczugą.
Skacze na łące złoty szczygieł kapturowaty, Za nim pliska siwa ogoneczkiem kiwa, Do swego się przymyka pomaluśku samczyka.
Pod choiną, pod borem wojował z komorem — Nieboga dziewczyna, spuchła jej brzuszyna. Trzeba nie cerulika, ale baby i kozika!
Za gumnem, za stodołą tańcował nagi z gołą, Za niemi dwa braty: krzywy i garbaty,
gwoli słonecznym przy lecie Schroniwszy się — pasterce na wierzbowem flecie I grał i przyśpiewywał pod jałowcu krzakiem Głaszcząc powolne wiatry tekstem piosnki takiem:
Pieśń pasterska.
Nie ranoś mi dziś wstała, nie rychłoś wyganiała. Dźwigałem kobiałkę, już i grał w piszczałkę Pędząc bydło nad strugą opaloną maczugą.
Skacze na łące złoty szczygieł kapturowaty, Za nim pliska siwa ogoneczkiem kiwa, Do swego sie przymyka pomaluśku samczyka.
Pod choiną, pod borem wojował z komorem — Nieboga dziewczyna, spuchła jej brzuszyna. Trzeba nie cerulika, ale baby i kozika!
Za gumnem, za stodołą tańcował nagi z gołą, Za niemi dwa braty: krzywy i garbaty,
Skrót tekstu: KorczWiz
Strona: 101
Tytuł:
Wizerunk złocistej przyjaźnią zdrady
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1698
Data wydania (nie wcześniej niż):
1698
Data wydania (nie później niż):
1698
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak, Stefan Saski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1949
akwie. Echo: Flaszą. Echo: Żydzi. Echo: Wara. Echo: I ja. Echo: Gaszy. Echo: Cicho. Echo: Ma trzy. Echo: Ani. Echo: Z kraja. Echo: Chyba. 238 (P). SWĄ SIĘ PIĘDZIĄ MIERZYĆ
Zawieszono mi z klatką czyżyka przy szczygle. Krzyczy czyż, różne gorgi, różne robiąc figle; Większym się widząc szczygieł, bardziej się przeciwi I śpiewa, chcąc owego przełomać tym chciwiej. Czego komu umknęła, nie wydrze naturze, Mała trąba organy zagłusza na chórze; I skrzypcom, choć daleko więcej weźmie pola, Chociaż tubalnym dźwiękiem, nie zdole wijola
akwie. Echo: Flaszą. Echo: Żydzi. Echo: Wara. Echo: I ja. Echo: Gaszy. Echo: Cicho. Echo: Ma trzy. Echo: Ani. Echo: Z kraja. Echo: Chyba. 238 (P). SWĄ SIĘ PIĘDZIĄ MIERZYĆ
Zawieszono mi z klatką czyżyka przy szczygle. Krzyczy czyż, różne gorgi, różne robiąc figle; Większym się widząc szczygieł, bardziej się przeciwi I śpiewa, chcąc owego przełomać tym chciwiej. Czego komu umknęła, nie wydrze naturze, Mała trąba organy zagłusza na chórze; I skrzypcom, choć daleko więcej weźmie pola, Chociaż tubalnym dźwiękiem, nie zdole wijola
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 333
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
: I ja. Echo: Gaszy. Echo: Cicho. Echo: Ma trzy. Echo: Ani. Echo: Z kraja. Echo: Chyba. 238 (P). SWĄ SIĘ PIĘDZIĄ MIERZYĆ
Zawieszono mi z klatką czyżyka przy szczygle. Krzyczy czyż, różne gorgi, różne robiąc figle; Większym się widząc szczygieł, bardziej się przeciwi I śpiewa, chcąc owego przełomać tym chciwiej. Czego komu umknęła, nie wydrze naturze, Mała trąba organy zagłusza na chórze; I skrzypcom, choć daleko więcej weźmie pola, Chociaż tubalnym dźwiękiem, nie zdole wijola. Nie tylko nie przełomie, ale nie doniesie Szczygieł czyża, śpiewając, a
: I ja. Echo: Gaszy. Echo: Cicho. Echo: Ma trzy. Echo: Ani. Echo: Z kraja. Echo: Chyba. 238 (P). SWĄ SIĘ PIĘDZIĄ MIERZYĆ
Zawieszono mi z klatką czyżyka przy szczygle. Krzyczy czyż, różne gorgi, różne robiąc figle; Większym się widząc szczygieł, bardziej się przeciwi I śpiewa, chcąc owego przełomać tym chciwiej. Czego komu umknęła, nie wydrze naturze, Mała trąba organy zagłusza na chórze; I skrzypcom, choć daleko więcej weźmie pola, Chociaż tubalnym dźwiękiem, nie zdole wijola. Nie tylko nie przełomie, ale nie doniesie Szczygieł czyża, śpiewając, a
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 333
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987