mięszka w Klima dziewiątym. Bo nad godzin 12. które statecznie liczą kraje Podekwatorowe, zostaje nad to godzin 4. i pół: to jest pułgodzin 9. Zaczym i klimatów 9. liczy się od Ekwatora. Ze zaś od cyrkułów polarnych ku punktom polarnym dzień nie pułgodzinami ale całemi dniami rośnie: a rośnie aż do sześćmiesięcznego prawie długości dnia ustawicznego. Więc climata już nie pułgodzinną dnia długością, ale miesięczną się wymierzają. Zaczym południowych 6. północych 6. klimatów się liczy subpolarnych.
XXIX. Jeszcze cała ziemia ma u Geografów swój wydział na 4. kraje, która Plagami nazywają. Kraj wschodni, zachodni, północy, i południowy. Kraj
mięszka w Klima dziewiątym. Bo nad godzin 12. ktore statecznie liczą kraie Podekwatorowe, zostaie nad to godzin 4. y puł: to iest pułgodzin 9. Záczym y klimatow 9. liczy się od Ekwatora. Ze zaś od cyrkułow polarnych ku punktom polarnym dzień nie pułgodzinami ále całemi dniami rośnie: á rośnie áż do sześćmiesięcznego prawie długości dnia ustawicznego. Więc climata iuż nie pułgodzinną dniá długością, ále miesięczną się wymierzaią. Zaczym południowych 6. pułnocnych 6. klimatow się liczy subpolarnych.
XXIX. Ieszcze cała ziemia ma u Geografow swoy wydział ná 4. kraie, ktora Plagami nazywaią. Kray wschodni, zachodni, pułnocny, y południowy. Kray
Skrót tekstu: BystrzInfGeogr
Strona: C4
Tytuł:
Informacja geograficzna
Autor:
Wojciech Bystrzonowski
Drukarnia:
Drukarnia lubelska Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
swe woźniki wzad cofa zgłodzone. Nie są pewnie ciemniejsze Plutonowe gmachy, kędy noc swe chimery kryje pod złe dachy, bo choć tam oczom światła księżyc deneguje, przecię sobie myśl ludzka dzień z nocy formuje. W nocy ów lud milczący noc swoją poznawa, i słońce Cymeryjom światłości nie dawa. Gdy się kończy Cyntii sześćmiesięczna praca, siódmy miesiąc na rządy bratu swemu wraca. Aleć mię szczęście moje wiecznym karze cieniem, nie świecąc ni iskierką, nie tylko płomieniem. Myśl biedna (czym się cieszą ślepi) nie uznawa, co za cień: nocny czyli dzienny przed nią stawa; owszem, światłem pogardza, a słońca promienie w ciemnonocne
swe woźniki wzad cofa zgłodzone. Nie są pewnie ciemniejsze Plutonowe gmachy, kędy noc swe chimery kryje pod złe dachy, bo choć tam oczom światła księżyc deneguje, przecię sobie myśl ludzka dzień z nocy formuje. W nocy ów lud milczący noc swoją poznawa, i słońce Cymeryjom światłości nie dawa. Gdy się kończy Cyntyi sześćmiesięczna praca, siódmy miesiąc na rządy bratu swemu wraca. Aleć mię szczęście moje wiecznym karze cieniem, nie świecąc ni iskierką, nie tylko płomieniem. Myśl biedna (czym się cieszą ślepi) nie uznawa, co za cień: nocny czyli dzienny przed nią stawa; owszem, światłem pogardza, a słońca promienie w ciemnonocne
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 29
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997