staropolskiej większej liczby decyzji rady nasze wracając, gdy to arcydobrze, arcymądrze i arcyzbawiennie dla Ojczyzny uczyniemy, nie rozumiejmy jednak, proszę, żeby już ta pluralitas stan nasz zaraz w błogosławiony odmieniła. Nihil est ab omni parte beatum. Toć i u nas pluralitas swoje ma i mieć będzie defekty, ale przecie nie tę szkaradność i okropność, żeby Rzplitą, jak teraz jest, bez żadnej rady na wszystkie losy i nieszczęścia wystawiać...
W następujących już paragrafach raczysz widzieć, cny stanie szlachecki, rzeczy do tego dążące, aby pluralitas w radach jak najlepiej rozporządzona i ustanowiona być mogła. Są to rzeczy wzięte z tysiącznych z ludźmi rozumnymi i
staropolskiej większej liczby decyzyi rady nasze wracając, gdy to arcydobrze, arcymądrze i arcyzbawiennie dla Ojczyzny uczyniemy, nie rozumiejmy jednak, proszę, żeby już ta pluralitas stan nasz zaraz w błogosławiony odmieniła. Nihil est ab omni parte beatum. Toć i u nas pluralitas swoje ma i mieć będzie defekty, ale przecie nie tę szkaradność i okropność, żeby Rzplitą, jak teraz jest, bez żadnej rady na wszystkie losy i nieszczęścia wystawiać...
W następujących już paragrafach raczysz widzieć, cny stanie szlachecki, rzeczy do tego dążące, aby pluralitas w radach jak najlepiej rozporządzona i ustanowiona być mogła. Są to rzeczy wzięte z tysiącznych z ludźmi rozumnymi i
Skrót tekstu: KonSSpos
Strona: 299
Tytuł:
O skutecznym rad sposobie
Autor:
Stanisław Konarski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1760 a 1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1760
Data wydania (nie później niż):
1763
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma wybrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Juliusz Nowak-Dłużewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
do grzechu złego. Wczym też krzywdę odnoszę w sławie mię szarpają/. Zbrodnie swoje szkarade na mój kark wkładają. Przeto abym uść mogła takiej hańby srogiej/ Bym znieść mogła mnienanie/ zostać w sławie drogiej. Pokażę/ że cnoty me w tym się obierają/ Co Bogom także ludziom potrzebnego znają. Szkaradość grzechu tępią strzegą pobożności/ W której mnie pilno wprawiał Ociec od młodości. Którego tu spomionę bym to pokazała. Zem się z dobrych zrodziwszy z cnotąm przestawała. Bóg JOWISZ błyskawiczny mnie od wielków zrodził/ Zmozgóródną Minerwą gdy po gorze chodził Awentyńskie/ gdzie kościół zaraz stanowili/ Imieniowi mojemu tam on poświęcili. PALLAS
do grzechu złego. Wczym też krzywdę odnoszę w sławie mię szárpáią/. Zbrodnie swoie szkáráde ná moy kárk wkłádáią. Przeto ábym vść mogłá tákiey hánby srogiey/ Bym znieść mogłá mnienánie/ zostáć w sławie drogiey. Pokażę/ że cnoty me w tym sie obieráią/ Co Bogom tákże ludźiom potrzebnego znáią. Szkárádość grzechu tępią strzegą pobożnosći/ W ktorey mnie pilno wpráwiał Oćiec od młodośći. Ktorego tu spomionę bym to pokazáłá. Zem sie z dobrych zrodźiwszy z cnotąm przestawáłá. Bog IOWISZ błyskáwiczny mnie od wielkow zrodźił/ Zmozgorodną Minerwą gdy po gorze chodźił Awentynskie/ gdźie kośćioł zaraz stánowili/ Imieniowi moiemu tám on poświęćili. PALLAS
Skrót tekstu: WitkWol
Strona: B3
Tytuł:
Złota wolność koronna
Autor:
Stanisław Witkowski
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
ciePallas wyćwiczy/ jako mnie tak sobie. W tej szkole schowany Cnota uraczony Cny LECH do ASTRAEI pokojów wiedziony. Uznasz co Prawo umie które siostra daje/ Chwaląc Cnoty/ a tępiąc złośne obyczaje. Prawo jest rozum znaczny z Natury podany/ Na karę zbrodniów ludzkich od Boga zesłany. Które co jest dobrego ludziom pokazuje/ Szkaradności i grzechu zawsze się wiaruje. Gwałtów broni jak w życiu tak i w majętnościach/ Swego dawać nie każe/ nie brać w cudzych włościach. To dwoje jest: Bo jedno od Boga podane Mamy/ drugie z ludzkiego dowcipu spisane. Co od BOGA wzięte jest tego ma strzec każdy/ Aby po nim nie deptałżył w
ćiePállás wyćwiczy/ iáko mnie ták sobie. W tey szkole schowány Cnota vraczony Cny LECH do ASTRAEI pokoiow wiedźiony. Vznasz co Práwo vmie ktore śiostrá dáie/ Chwaląc Cnoty/ á tępiąc złośne obyczáie. Práwo iest rozum znáczny z Nátury podány/ Ná kárę zbrodniow ludzkich od Bogá zesłány. Ktore co iest dobrego ludźiom pokázuie/ Szkárádnosći y grzechu záwsze sie wiáruie. Gwałtow broni iák w żyćiu ták y w máiętnośćiách/ Swego dáwáć nie każe/ nie bráć w cudzych włośćiách. To dwoie iest: Bo iedno od Bogá podáne Mamy/ drugie z ludzkiego dowćipu spisáne. Co od BOGA wźięte iest tego ma strzedz káżdy/ Aby po nim nie deptałżył w
Skrót tekstu: WitkWol
Strona: Ev
Tytuł:
Złota wolność koronna
Autor:
Stanisław Witkowski
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
. Za uczciwość, zelżywości,Za twe łaski, niewdzięczności. Za twą ludzkość, nieludzkości,Za miłość, nieżyczliwości,Za cnotę, zło rozumienie,Opaczne sądy, mowienie,Diabelstwoć przypisowali,Zydzi, w slowach pochwytali,Osławiali, potwarzali,Y na żywot twój czuhali. Przyczyna tych zniewag twoich,Iest, szkaradność grzechów moich. Chcę się tych grzechów wiarowac,Chcę za twą chwałę dziękować. Chcę cię wyrazać w cierpieniu,Chcę robić dusz ku zbawieniu:Prac, i trudów nie żałując,Ciebie, w onych naśladując, Będę prostaczków nauczał,Do twej owczarni przyuczał. Równych, i więtszych strofować. Żadnemu niechcę folgować.
. Zá vczćiwość, zelżywośći,Zá twe łáski, niewdźięcznośći. Zá twą ludzkość, nieludzkośći,Zá milość, nieżyczliwośći,Zá cnotę, zło rozumienie,Opáczne sądy, mowienie,Diabelstwoć przypisowáli,Zydźi, w slowách pochwytáli,Osławiáli, potwárzáli,Y ná żywot twoy czuháli. Przyczyna tych zniewag twoich,Iest, szkárádność grzechow moich. Chcę śię tych grzechow wiárowác,Chcę zá twą chwałę dźiękowáć. Chcę ćie wyrázáć w ćierpieniu,Chcę robić dusz ku zbáwieniu:Prac, y trudow nie żáłuiąc,Ciebie, w onych náśláduiąc, Będę prostáczkow náuczał,Do twey owczárni przyuczał. Rownych, y więtsżych strofowáć. Zadnemu niechcę folgowáć.
Skrót tekstu: BanHist
Strona: 250
Tytuł:
Bankiet albo historia jako Adam bankietował
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
ależ ta wierność przypadała tam na miękkie serca: tu przechodzi ludzkiego języka siły. I pewnie Królewskiej Jego odezwy zażyła Opatrzność na odmianę serca niezbożności samej, i na zachowanie nam Pana. Lecz jaką miarę zadumienia znajdziemy na niesłychaną wspaniałość Królewskiej Dobroci? Wydziercy swojego życia, niegodne jego ubeśpiecza[...] Pańskim swoim. Choćby podziwienia naszego, szkaradność niezwyczajna zbrodni z jednej; a nadludzka prawie dobroczynność z drugiej strony nie dzieliła; jeszczebyśmy równego nieznajdowali tej Stanisława Augusta cnocie albo pierwszej albo jedynej. ZA ZACHOWANIE KRÓLA Ecclesi: 48. KAZ: DZIĘKCZY: PANU BOGU ZA ZACHOWANIE KRÓLA KAZ: DZIĘKCZY: PANU BOGU
Kiedyżbym skończył, gdybym chciał
ależ ta wierność przypadała tam na miękkie serca: tu przechodzi ludzkiego ięzyka siły. I pewnie Królewskiey Jego odezwy zażyła Opatrzność na odmianę serca niezbożności samey, i na zachowanie nam Pana. Lecz iaką miarę zadumienia znaydziemy na niesłychaną wspaniałość Królewskiey Dobroci? Wydziercy swoiego życia, niegodne iego ubeśpiecza[...] Pańskim swoim. Choćby podziwienia naszego, szkaradność niezwyczayna zbrodni z iedney; a nadludzka prawie dobroczynność z drugiey strony nie dzieliła; ieszczebyśmy równego nieznaydowali tey Stanisława Augusta cnocie albo pierwszey albo iedyney. ZA ZACHOWANIE KRÓLA Ecclesi: 48. KAZ: DZIĘKCZY: PANU BOGU ZA ZACHOWANIE KRÓLA KAZ: DZIĘKCZY: PANU BOGU
Kiedyżbym skończył, gdybym chciał
Skrót tekstu: PiramKaz
Strona: 16
Tytuł:
Kazanie na wotywie dziękczynienia Panu Bogu za zachowanie Króla Jegomości z przypadku niesłychanego
Autor:
Grzegorz Piramowicz
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1772
Data wydania (nie wcześniej niż):
1772
Data wydania (nie później niż):
1772
jako z twarzy na pleca/ albo nabarki/ z kolan/ w łysty/ etc. o czym uczeni chirurgowie dobrze wiedzą. Szramom albo bliznom z ran.
Blizny i szramy sprosne/ z jakichkolwiek ran ciętych/ tłuczonych albo sztychowych szlachci i wyrownywa. Plany i zmazy ściera.
Także zmazy wszelakie/ Plany/ i szkaradności na twarzy/ i na ciele gdziekolwiek będące/ tąż wodą obmywając je spądza i ściera. A jeszcze to potężniej czyni Sok zupełnego tego ziela wyżęty: który się widzi jako jaki Olej/ namazując nim. (Turn.) Olejek. Oleum.
Z kwiecia tego ziela bywa Olej/ ale mętny i gęsty/ i
iáko z twarzy ná plecá/ álbo nábárki/ z kolan/ w łysty/ etc. o czym vczeni chirurgowie dobrze wiedzą. Szramom álbo bliznom z ran.
Blizny y szramy sprosne/ z iákichkolwiek ran ćiętych/ tłuczonych álbo sztychowych szláchći y wyrownywa. Plány y zmázy ściera.
Tákże zmázy wszelákie/ Plány/ y szkárádnośći ná twarzy/ y ná ciele gdźiekolwiek będące/ tąż wodą obmywáiąc ie spądza y ściera. A iescze to potężniey czyni Sok zupełnego tego źiela wyżęty: ktory sie widźi iáko iáki Oley/ namázuiąc nim. (Turn.) Oleiek. Oleum.
Z kwiećia tego źiela bywa Oley/ ále mętny y gęsty/ y
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 186
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
funt/ albo więcej. To przy ogniu spuścić. i Członkomodmarzłem
To członkom odmarzłym. Także Kurczom
Kurczom/ i Żyłom piętym.
Piętym żyłom/ kurczącym się/ użyteczny/ nacierając nim miejsca obrażone/ dwie godzinie przed kąpaniem/ albo naparzenim i obmyciem/ tegoż ziela wodką. Zmazom.
Zmazy wszelakie i szkaradości z twarzy i z ciała spądza/ wodką z samego Lubczykowego kwiecia wyciągnioną/ i z białki a z Kamforą trochę zmieszaną/ i znowu dystylowaną/ przez trzydzieści dni porządnie/ na każdy wieczor/ idąc spać/ twarz tym namazując. Liszajom.
Liszaje jaglaste/ albo krupiate/ i pomykające się/ a ciało szpecące/ spądza
funt/ álbo więcey. To przy ogniu spuscić. y Członkomodmárzłem
To członkom odmárzłym. Tákże Kurczom
Kurczom/ y Zyłom piętym.
Piętym żyłom/ kurczącym sie/ vżyteczny/ náćieráiąc nim mieyscá obráżone/ dwie godźinie przed kąpániem/ álbo nápárzenim y obmyciem/ teg^o^ż źiela wodką. Zmázom.
Zmázy wszelákie y szkárádośći z twarzy y z ciáłá spądza/ wodką z sámego Lubczykowego kwiećia wyćiągnioną/ y z białki á z Kámforą trochę zmieszáną/ y znowu dystyllowáną/ przez trzydźieśći dni porządnie/ ná káżdy wieczor/ idąc spác/ twarz tym namázuiąc. Liszáiom.
Liszáie iagláste/ álbo krupiáte/ y pomykáiące sie/ á ciáło szpecące/ spądza
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 244
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
wielki rozpustnik; który acz z ołtarza hojnych beneficij używał/ jednak Pacierzy Kapłańskich nigdy nie mawiał. Na ciele był barzo piękny i urodziwy. Tak tedy żyjąc z zgorszeniem wiela/ żadnego upominania nie przyjmował. Tego/ niespodzianym trądem ręka Pańska dotknęła. Trwając tedy tak przez długi czas w wielkiej niecierpliwości; aż przyszedł do takiej szkaradości że mu nie było równie. Naostatek palec Boży uczuwszy/ na sercu się skruszył/ i usty wszytkich grzechów swoich się wyspowiadał z taką obfitością łez/ iż wszytkich dziwu/ którzy go przed tym znali/ napełnił; cierpliwością też tak wielką był obdarzony aż do śmierci/ iż ilekroć Spowiednik jego Doktor w Piśmie ś.
wielki rospustnik; ktory ácz z ołtarzá hoynych beneficiy vżywał/ iednák Paćierzy Kápłáńskich nigdy nie mawiał. Ná ćiele był bárzo piękny y vrodźiwy. Ták tedy żyiąc z zgorszeniem wiela/ żadnego vpominánia nie prziymował. Tego/ niespodźianym trądem ręká Páńska dotknęłá. Trwáiąc tedy ták przez długi czás w wielkiey niećierpliwośći; áż przyszedł do tákiey szkárádośći że mu nie było rownie. Náostátek palec Boży vczuwszy/ ná sercu sie skruszył/ y vsty wszytkich grzechow swoich sie wyspowiádał z taką obfitośćią łez/ iż wszytkich dźiwu/ ktorzy go przed tym ználi/ nápełnił; ćierpliwośćią też ták wielką był obdárzony áż do śmierći/ iż ilekroć Spowiednik iego Doktor w Pismie ś.
Skrót tekstu: ZwierPrzykład
Strona: 111
Tytuł:
Wielkie zwierciadło przykładów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Wysocki
Drukarnia:
Jan Szarffenberger
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
te/ które do wiary świętej przywróciwszy się/ politę potajemnie odprawowały: nie mniej czterdziestu ośmi w piąci leciech na ogień skazanych było/ nie tak wszakże im była dana wiara/ jako tym które dobrowolnie się na pokutę udawały: A te wszytkie w tym były zgodne/ iż na znak odstepstwa swego potrzeba/ żeby się taką szkaradnością mązały: O których szczególnie w drugiej części tej księgi będzie się mówiło/ gdzie ich sprawy zosobna będą o pisane/ opuściwszy te/ których towarzysz nasz Inkwizitor Kumąński w Hrabstwie Burbiskim doszedł: który jednego roku/ to jest/ tysiąc czterysta ośmdziesiąt piątego/ czterdzieści czarownic i jednę skazał na ogień. Te wszytkie jawnie przyznawały
te/ ktore do wiáry świętey przywroćiwszy sie/ politę potáiemnie odpráwowáły: nie mniey czterdźiestu ośmi w piąći leciech ná ogień skazánych było/ nie ták wszákże im byłá dána wiárá/ iáko tym ktore dobrowolnie sie ná pokutę vdawáły: A te wszytkie w tym były zgodne/ iż ná znák odstepstwá swego potrzebá/ żeby się táką szkárádnośćią mązáły: O ktorych sczegulnie w drugiey częśći tey kśięgi będźie sie mowiło/ gdźie ich spráwy zosobná będą o pisáne/ opuśćiwszy te/ ktorych towárzysz nász Inquisitor Kumąński w Hrábstwie Burbiskim doszedł: ktory iednego roku/ to iest/ tyśiąc czterystá ośmdźieśiąt piątego/ czterdźieśći czárownic y iednę skazał ná ogień. Te wszytkie iáwnie przyznawáły
Skrót tekstu: SpInZąbMłot
Strona: 69
Tytuł:
Młot na czarownice
Autor:
Jacob Sprenger, Heinrich Institor
Tłumacz:
Stanisław Ząbkowic
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
magia, obyczajowość, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
taki w nim afekt wzbudzi do siebie/ że ty zapomniawszy się od miłości utracisz wszystko/ i cześć/ i zdrowie; wprzód wywiędnąwszy/ wprzód utraciwszy wszytkę ozdobę/ a zgoła od tego wieńca/ i po głowie i po twarzy jakby strupami pokryty zgoła zniszczejesz/ i miasto oźdoby/ którejjeś się z wieńca spodziewał/ przyjdzie szkaradość/ od której oczy odwracać będzie potrzeba. Dla tego niewiem Duchowie niebiescy/ skąd wy się z tego wieńca ozdoby spodziewacie/ której ani my teraz baczymy/ ani się jej spodziewamy; i owszem wszytkiego przeciwnego. Spalićby raczej tek krzak ościsty/ niech go i szczątku nie zostaje/ żeby o nim zgoła i myślić
táki w nim affekt wzbudźi do siebie/ że ty zapomniawszy się od miłośći vtraćisz wszystko/ y cześć/ y zdrowie; wprzod wywiędnąwszy/ wprzod vtraćiwszy wszytkę ozdobę/ á zgołá od tego wieńca/ y po głowie y po twarzy iákby ztrupami pokryty zgoła zniszczeiesz/ y miásto oźdoby/ ktoreyieś się z ẃieńca spodźiewał/ przyidźie szkaradość/ od ktorey oczy odwracáć będźie potrzebá. Dla tego niewiem Duchowie niebiescy/ zkąd wy się z tego wieńcá ozdoby spodźiewaćie/ ktorey áni my teraz baczymy/ áni się iey spodźiewamy; y owszem wszytkiego przećiwnego. Spalićby ráczey tek krzak ośćisty/ niech go y szczątku nie zostáie/ żeby o nim zgoła y myślić
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 265
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636