sercem człowieczem. W tobie każdy obaczy, zacny Lipski, że nic, Co by drożej nad świętą cnotę kto miał cenić, Zgoła nie masz na ziemskim mizernym padole (Któż w lepszej szkód i żalów wyćwiczony szkole?), Gdyś po tak wielu żalach, po szkodach tak wielu, W żenie a w najwierniejszym szkodzien przyjacielu. Poruszyła najgłębszych fundamentów rumy Śmierć i fortuna, wszytko jakoby do sumy Zebrawszy i w podziemne wrzuciwszy to piece, W czym ci świat prezentował swoje kontentece. Doznałeś, ach, doznałeś, ziemskich pociech siewki! Czy tak jest, czy się ojcu widziało do dziewki? Pogrzebłeś dwu rodziców, drugą
sercem człowieczem. W tobie każdy obaczy, zacny Lipski, że nic, Co by drożej nad świętą cnotę kto miał cenić, Zgoła nie masz na ziemskim mizernym padole (Któż w lepszej szkód i żalów wyćwiczony szkole?), Gdyś po tak wielu żalach, po szkodach tak wielu, W żenie a w najwierniejszym szkodzien przyjacielu. Poruszyła najgłębszych fundamentów rumy Śmierć i fortuna, wszytko jakoby do sumy Zebrawszy i w podziemne wrzuciwszy to piece, W czym ci świat prezentował swoje kontentece. Doznałeś, ach, doznałeś, ziemskich pociech siewki! Czy tak jest, czy się ojcu widziało do dziewki? Pogrzebłeś dwu rodziców, drugą
Skrót tekstu: PotZabKuk_I
Strona: 537
Tytuł:
Smutne zabawy ...
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
treny, lamenty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
nim uczynił przymierze. Niechżeby mu w paszczękę wlazł kruk abo kania! I szczuka się za drobnym śliżem nie zagania; Podobnego szczupaka sobie w samojedzi, Byle się w gębę zmieścił, abo karpia śledzi. 383. MECH KOSIĆ
Poczekaj, aż doźreją na sadzie owoce, Łacniej spadną; kto drzewo gwałtownie szamoce, We dwoje szkodzien: suszy sad i jabłka kwaśne, Których mu trudno zażyć, zbiera, bo niewczaśne. I z sierpem się do żyta szkoda kwapić zwykle: Jeśli nie zaschnie w kłosiu, zdrobnieje i znikłe. Kto chce słusznie ryb zażyć, zwyczaj się stał prawem, Żeby trzeciego roku poczekał ze stawem. Odwleczeli spust? niech
nim uczynił przymierze. Niechżeby mu w paszczekę wlazł kruk abo kania! I szczuka się za drobnym śliżem nie zagania; Podobnego szczupaka sobie w samojedzi, Byle się w gębę zmieścił, abo karpia śledzi. 383. MECH KOSIĆ
Poczekaj, aż doźreją na sadzie owoce, Łacniej spadną; kto drzewo gwałtownie szamoce, We dwoje szkodzien: suszy sad i jabłka kwaśne, Których mu trudno zażyć, zbiera, bo niewczaśne. I z sierpem się do żyta szkoda kwapić zwykle: Jeśli nie zaschnie w kłosiu, zdrobnieje i znikłe. Kto chce słusznie ryb zażyć, zwyczaj się stał prawem, Żeby trzeciego roku poczekał ze stawem. Odwleczeli spust? niech
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 227
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Ale skoro pomyśli, że na nim należy, Upiększy kuropatwę, do złożenia bieży. Zamknione drzwi zastała; zaziera przez szpary, A ociec, rozłożywszy z worami talary, Liczy jeden na drugi, spuszczający z góry, Izba grzmi, a najmilszej rwą się oczy córy: „Oszukał nas zły ociec, lecz sam sobie szkodzien, Że go nie szanowano tak, jako był godzien; Gdybym była u niego o tym skarbie czuła, Sama bym łóżko słała, sama boty żuła. Któż się spodziewał, że miał ociec dzieci zdradzać? Więc co się omieszkało, przyjdzie zaś nagradzać.” Aż gdy ociec pieniądze schowa, drzwi otworzy,
Ale skoro pomyśli, że na nim należy, Upiększy kuropatwę, do złożenia bieży. Zamknione drzwi zastała; zaziera przez szpary, A ociec, rozłożywszy z worami talary, Liczy jeden na drugi, spuszczający z góry, Izba grzmi, a najmilszej rwą się oczy córy: „Oszukał nas zły ociec, lecz sam sobie szkodzien, Że go nie szanowano tak, jako był godzien; Gdybym była u niego o tym skarbie czuła, Sama bym łóżko słała, sama boty żuła. Któż się spodziewał, że miał ociec dzieci zdradzać? Więc co się omieszkało, przyjdzie zaś nagradzać.” Aż gdy ociec pieniądze schowa, drzwi otworzy,
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 492
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987