Ogłuszony z siodła się pochyla zarazem.
LXXXIV.
Potem spadszy, na wznak się na ziemię wywraca, Ale się Orland mężny do niego nie wraca, Na inszych bieży; bije, wali, siecze, kole I pędzi potrwożonych przez szerokie pole. Jako więc na powietrzu rządkiem mali ptacy Przed krogulcem się kryją, wróble albo szpacy, Tak z hufców rozgromionych jedni uciekają Albo się różnie kryją, drudzy umierają.
LXXXV.
Nie próżnuje krwawa broń, aż pouciekali Wszyscy a wszyscy z pola, co żywo zostali. Orland, gdzie się ma udać, wątpliwy zostaje, Choć mu beły wiadome tamte wszytkie kraje. Jeśli się w lewo udać, jeśli w
Ogłuszony z siodła się pochyla zarazem.
LXXXIV.
Potem spadszy, na wznak się na ziemię wywraca, Ale się Orland mężny do niego nie wraca, Na inszych bieży; bije, wali, siecze, kole I pędzi potrwożonych przez szerokie pole. Jako więc na powietrzu rządkiem mali ptacy Przed krogulcem się kryją, wróble albo szpacy, Tak z hufców rozgromionych jedni uciekają Albo się różnie kryją, drudzy umierają.
LXXXV.
Nie próżnuje krwawa broń, aż pouciekali Wszyscy a wszyscy z pola, co żywo zostali. Orland, gdzie się ma udać, wątpliwy zostaje, Choć mu beły wiadome tamte wszytkie kraje. Jeśli się w lewo udać, jeśli w
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 269
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
Niż poganie do szturmu z swojemi mieczami? Bo już wściekły król z Sarce nie da się hamować, Woła, bluźni i pod mur każe następować.
CIX.
Jako więc pospolicie lecie gromadami Muchy z szmerem i skrzydeł skupionych dźwiękami Na pasterskie naczynia, gdzie mleka spuszczają, Lub na słodkie ostatki bankietu wpadają, Albo jako więc szpacy stadami w ogrody Na dojźrzałe dopiero na poły jagody: Tak poganie z okrzykiem srogiem w onej chwili, Który nieba dosiągał, do szturmu skoczyli.
CX.
Wojsko zaś chrześcijańskie na murzech z spisami, Z mieczami, siekierami, kamieńmi, ogniami, Próżne strachów i trwogi, przystępu broniło I lekce sobie groźby pogańskie ważyło;
Niż poganie do szturmu z swojemi mieczami? Bo już wściekły król z Sarce nie da się hamować, Woła, bluźni i pod mur każe następować.
CIX.
Jako więc pospolicie lecie gromadami Muchy z szmerem i skrzydeł skupionych dźwiękami Na pasterskie naczynia, gdzie mleka spuszczają, Lub na słodkie ostatki bankietu wpadają, Albo jako więc szpacy stadami w ogrody Na dojźrzałe dopiero na poły jagody: Tak poganie z okrzykiem srogiem w onej chwili, Który nieba dosiągał, do szturmu skoczyli.
CX.
Wojsko zaś chrześcijańskie na murzech z spisami, Z mieczami, siekierami, kamieńmi, ogniami, Próżne strachów i trwogi, przystępu broniło I lekce sobie groźby pogańskie ważyło;
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 322
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
boli: I ja śpiewam, a rym mój idzie po niewoli. Symich Garlico, ma garlico! I ciebie coś więzi, Że tu siadasz osobno na suchej gałęzi. Siadasz osobno, aż cię chytry lep ułowi: I mnie, nędznicę, pędzi do grobu stan wdowi. Soboń Koźlęta mi w kapuście poczyniły szkody, Szpacy mi pozjadali na trześniach jagody, Wróble proso wypili; tę mam korzyść z tego, Że za Fillidą biegam, a nie dojrzę swego. Symich Cieliczka mi do sadu przez płot przeskakuje I kwiateczki mi depce, i szczepie mi psuje. Cieliczko, nie przeskakuj! I ty Dafnisowi Daj pokój, krasna Dyrce, cudzemu mężowi
boli: I ja śpiewam, a rym mój idzie po niewoli. Symich Garlico, ma garlico! I ciebie coś więzi, Że tu siadasz osobno na suchej gałęzi. Siadasz osobno, aż cię chytry lep ułowi: I mnie, nędznicę, pędzi do grobu stan wdowi. Soboń Koźlęta mi w kapuście poczyniły szkody, Szpacy mi pozjadali na trześniach jagody, Wróble proso wypili; tę mam korzyść z tego, Że za Fillidą biegam, a nie dojrzę swego. Symich Cieliczka mi do sadu przez płot przeskakuje I kwiateczki mi depce, i szczepie mi psuje. Cieliczko, nie przeskakuj! I ty Dafnisowi Daj pokój, krasna Dyrce, cudzemu mężowi
Skrót tekstu: SzymSiel
Strona: 150
Tytuł:
Sielanki
Autor:
Szymon Szymonowic
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Sielanki i pozostałe wiersze polskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1964
W tę prawie, kiedy z morza wysiedli, godzinę Marfiza cnych rycerzów czterech i drużynę I Gwidonową przytem żonę pożegnała I na szczęście się w drogę osobną udała,
CIII.
Mówiąc, że nie przystało ani się godziło, Aby w kupie tak wiele rycerzów jeździło, A że zwierze i ptastwa bojaźliwe rady, Wróble, szpacy, jelenie, sarny chodzą stady; Ale mężni sokoli i śmiali orłowie, Niedźwiedzie i zubrowie, lwi i tygrysowie Bez towarzystwa, sami chodzą i latają, Bo niczyjej pomocy potrzeby nie mają.
CIV.
Ale inszy rycerze na tem nie przestali, Aby się z towarzystwa beli rozjachali, I tak samej Marfizie jednej w one
W tę prawie, kiedy z morza wysiedli, godzinę Marfiza cnych rycerzów czterech i drużynę I Gwidonową przytem żonę pożegnała I na szczęście się w drogę osobną udała,
CIII.
Mówiąc, że nie przystało ani się godziło, Aby w kupie tak wiele rycerzów jeździło, A że źwierze i ptastwa bojaźliwe rady, Wróble, szpacy, jelenie, sarny chodzą stady; Ale mężni sokoli i śmiali orłowie, Niedźwiedzie i zubrowie, lwi i tygrysowie Bez towarzystwa, sami chodzą i latają, Bo niczyjej pomocy potrzeby nie mają.
CIV.
Ale inszy rycerze na tem nie przestali, Aby się z towarzystwa beli rozjachali, I tak samej Marfizie jednej w one
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 139
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
czas nie miał i rozrywa Gęsty lud, rozpuściwszy konia, i rozczyna Srogie dzieło: temu łeb, a temu ucina Rękę razem z ramieniem i kręci nakoło Ostrą szablą, tego tnie w gębę, tego w czoło. Wszyscy, ujęci strachem, krzyczą i wołają, Wszyscy jako nadalej z rynku uciekają.
XII.
Jako szpacy bezpieczni stadami latają I powolej pokarmu po ziemi szukają, Jeśli z góry krogulec rączy wpadnie na nie, Albo jednego porwie z nich niespodziewanie, Wszyscy idą w rozsypkę, każdy zostawuje Towarzystwo i aby sam uciekł, pilnuje: Tak tam właśnie pospólstwa one uciekały, Kiedy między nie z szablą wpadł bohatyr śmiały.
XIII.
Czterem
czas nie miał i rozrywa Gęsty lud, rozpuściwszy konia, i rozczyna Srogie dzieło: temu łeb, a temu ucina Rękę razem z ramieniem i kręci nakoło Ostrą szablą, tego tnie w gębę, tego w czoło. Wszyscy, ujęci strachem, krzyczą i wołają, Wszyscy jako nadalej z rynku uciekają.
XII.
Jako szpacy bezpieczni stadami latają I powolej pokarmu po ziemi szukają, Jeśli z góry krogulec rączy wpadnie na nie, Albo jednego porwie z nich niespodziewanie, Wszyscy idą w rozsypkę, każdy zostawuje Towarzystwo i aby sam uciekł, pilnuje: Tak tam właśnie pospólstwa one uciekały, Kiedy między nie z szablą wpadł bohatyr śmiały.
XIII.
Czterem
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 263
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
zie. Nie treba mu dowierzać. CÓż to za ptak/ który tak pięknie śpiewa? Jest to słowik/ szczygieł/ Czyżyk/ Zwoniec/ skowronek/ kos/ drozd. A owo co za ptacy/ co gromadą † w gromadzie) latają † lecą?) Są to Zorawie/ dzikie gęsi/ wrony/ szpacy/ trznadle. A ten co na powietrzu buja/ stojąc na jednym miejscu? Jest to Orzeł/ jastrząb/ Raróg/ Krogulec/ Sęp/ Kania. Ale Bociana i jaskołki jeszczem latoś nie widział (widziała.) A ja słyszałem/ (słyszałam) już kukawkę. Wierzę żeś kiedyś był myśliwcem
zie. Nie trebá mu dowierzáć. COż to zá ptak/ ktory ták pięknie spiewa? Iest to słowik/ szcżygieł/ Czyżyk/ Zwoniec/ skowronek/ kos/ drozd. A owo co zá ptacy/ co gromádą † w gromadzie) latáją † lecą?) Są to Zoráwie/ dźikie gęśi/ wrony/ szpacy/ trznadle. A ten co ná powietrzu buia/ stojąc ná jednym mieyscu? Iest to Orzeł/ jástrząb/ Rarog/ Krogulec/ Sęp/ Kániá. Ale Boćianá y jáskołki jeszcżem látoś nie widźiał (widźiáłá.) A ja słyszałem/ (słyszáłám) już kukawkę. Wierzę żeś kiedyś był mysliwcem
Skrót tekstu: VolcDial
Strona: 134v
Tytuł:
Viertzig dialogi
Autor:
Nicolaus Volckmar
Miejsce wydania:
Toruń
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
rozmówki do nauki języka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612