Do którego bezpiecznego miejsca, albo raczej przejścia, salwowały nas z jednej strony błota, a z drugiej Prut rzeka. Na odwodzie zaś szła piechota i armaty z generałem artyleryji, natenczas Kątskim, wojewodą kijowskim, który bardzo chwalebnie obstawał w odwodzie, bo tak komunik turecki nacierał na niego, że aż niektórzy z nich za szpansrejter, alias rogatki, co się niemi piechota obstawia, przeskakiwali z końmi, ale który prze- skoczył, to się nie wrócił. I tak nam asystowali ze dwie mile do noclegu, który mieliśmy dobry, bo nam szkodzić nie mogli, i szczęśliwie dotarliśmy do Śniatynia. Po tej kampaniji nastąpiła budziacka, na której
Do którego bespiecznego miejsca, albo raczej przejścia, salwowały nas z jednej strony błota, a z drugiej Prut rzeka. Na odwodzie zaś szła piechota i armaty z generałem artyleryji, natenczas Kątskim, wojewodą kijowskim, który bardzo chwalebnie obstawał w odwodzie, bo tak kommunik turecki nacierał na niego, że aż niektórzy z nich za szpansrejter, alias rogatki, co się niemi piechota obstawia, przeskakiwali z końmi, ale który prze- skoczył, to się nie wrócił. I tak nam asystowali ze dwie mile do noclegu, który mieliśmy dobry, bo nam szkodzić nie mogli, i szczęśliwie dotarliśmy do Śniatynia. Po tej kampaniji nastąpiła budziacka, na której
Skrót tekstu: DyakDiar
Strona: 89
Tytuł:
Diariusz wiedeńskiej okazji
Autor:
Mikołaj Dyakowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki, relacje
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1717 a 1720
Data wydania (nie wcześniej niż):
1717
Data wydania (nie później niż):
1720
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Józef A. Kosiński, Józef Długosz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Ministerstwo Obrony Narodowej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1983
Przybywszy do Warszawy i nie mogąc się przewieźć dla wichru, jadłem obiad WYM pana w tych latach kreowanego barona de Riocoura. 25. Szczęśliwiem się przewiózł przez Wisłę, przed którym miałem u siebie z wizytą dwóch generałów mojorów wojsk saskich - Weyzbacha i Jaucha. Z tych tedy drugi pokazywał mi model organków z szpanszrejtrami do nich należącemi, które dla mnie zrobić kazał, mając komis. Za co mu podziękowawszy, jako i za model do statui mojej na koniu, przyszlę po to wszystko za niedziel dwie. Że mię zaś już późna do drogi zaszła pora, w pałacu siostry mej Tekli, dotąd pod dożywociem będącym IWYM panem Branickiem
Przybywszy do Warszawy i nie mogąc się przewieźć dla wichru, jadłem obiad WJM pana w tych latach kreowanego barona de Riocoura. 25. Szczęśliwiem się przewiózł przez Wisłę, przed którym miałem u siebie ź wizytą dwóch generałów mojorów wojsk saskich - Weyzbacha i Jaucha. Z tych tedy drugi pokazywał mi model organków z szpanszrejtrami do nich należącemi, które dla mnie zrobić kazał, mając komis. Za co mu podziękowawszy, jako i za model do statui mojej na koniu, przyszlę po to wszystko za niedziel dwie. Że mię zaś już późna do drogi zaszła pora, w pałacu siostry mej Tekli, dotąd pod dożywociem będącym JWJM panem Branickiem
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 131
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak
ile w Polsce naszej pospolite, że jednak regularniej jak u drugich panów dysponowane i trzymane, zważy każdy czyniący mi honor ze mną polować. Ile damy, którym uciecha przy wszelkim bezpieczeństwie na wielkiego zwierza jest miła, mając nas strzelców przy altance, na której się mieszczą i oszczepników przytomnych i śmiałych, przed nami zaś żelazne szpańszrejtery mej inwencji w kwadrat na okół altanki stawione, czynią ich bezpieczne, a dziki lub niedźwiedzia nieboszczykiem nim do nas jeszcze dojdzie strzelców. Jednym słowem z narodu tak bojaźnego, jak są damy, czyniąc ich podobnym amazonkom gotowym do spotkania, lecz z nieboszczykiem źwirzem, którego tylko co dobrze żywego zdarzy im się oglądać. 15
ile w Polszcze naszej pospolite, że jednak regularniej jak u drugich panów dysponowane i trzymane, zważy kóżdy czyniący mi honor ze mną polować. Ile damy, którym uciecha przy wszelkim bezpieczeństwie na wielkiego źwierza jest miła, mając nas strzelców przy altance, na której się mieszczą i oszczepników przytomnych i śmiałych, przed nami zaś żelazne szpańszrejtery mej inwencji w kwadrat na okół altanki stawione, czynią ich bezpieczne, a dziki lub niedźwiedzia nieboszczykiem nim do nas jeszcze dojdzie strzelców. Jednym słowem z narodu tak bojaźnego, jak są damy, czyniąc ich podobnym amazonkom gotowym do spotkania, lecz ź nieboszczykiem źwirzem, którego tylko co dobrze żywego zdarzy im się oglądać. 15
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 177
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak